wedle postanowienia sejmowego, zapłaty zupełnej. Czyniłem i czynię, co mogę; ale to sczerze Waszej Królewskiej Mości, Panu memu miłościwemu, piszę, że żadnej nadzieje niemam, abym miał w tej mierze co efficere. Panie Boże racz sposoby podać, któremiby taka zawziętość ująć się mogła i od jawnego niebezpieczeństwa eliberować Rzeczpospolitą! O traktatach niepiszę nic Waszej Królewskiej Mości, spusczając to Ich M. Panom komisarzom, to tylko, że w nich żadnej namniejszej nadzieje niemam. Grof Turn stary pisał do mnie, pilnie prosząc o wolny przejazd do Daniej, ukazując, że niebył nigdy w Gustawowej służbie; z którym podług pisania
wedle postanowienia sejmowego, zapłaty zupełnéj. Czyniłem i czynię, co mogę; ale to sczerze Waszej Królewskiej Mości, Panu memu miłościwemu, piszę, że żadnej nadzieje niemam, abym miał w tej mierze co efficere. Panie Boże racz sposoby podać, któremiby taka zawziętość ująć się mogła i od jawnego niebespieczeństwa eliberować Rzeczpospolitą! O traktatach niepiszę nic Waszej Królewskiej Mości, spusczając to Ich MM. Panom kommissarzom, to tylko, że w nich żadnéj namniejszéj nadzieje niemam. Groff Turn stary pisał do mnie, pilnie prosząc o wolny przejazd do Daniej, ukazując, że niebył nigdy w Gustawowej służbie; z którym podług pisania
Skrót tekstu: KoniecSListy
Strona: 148
Tytuł:
Listy Stanisława Koniecpolskiego Hetmana
Autor:
Stanisław Koniecpolski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1672
Data wydania (nie wcześniej niż):
1672
Data wydania (nie później niż):
1672
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
żywota jęła przyprawować. Widząc tak skore Marek Żołdat na jedno/ lecz prawdziwe serca westchnienie/ politowanie/ a uważając przeczby tą żelazną choroby dotkniony był łaską/ dobry Rachmistrz kompytuje/ i przzed oczy stawi sobie kupy występoków swoich; za te serdecznie boleje/ we dwu Niedzielach potym uwalnia się od przyponu tego/ wiarę swoję eliberuje/ w drogę do wdzięcznych pastwisk i świętobliwych łąk duchownych Kijowskich pośpiesza/ na recidywy i choroby z poruszenia wynikające nie poglądając/ do których gdy przypieszał/ pokłon uczynił za dobrodziejstwo doznane miłosiernej Dobredziejce swej/ i Świętej Corze świętych Joachima i Anny/ konterfet jej błogosławioną twarz representujący z reuerencją całował; zrzucił tłumoki wielkie duchownych ciężarów przez
żywotá ięłá przypráwowáć. Widząc ták skore Márek Zołdat ná iedno/ lecz prawdźiwe sercá westchnienie/ politowánie/ á uważáiąc przeczby tą żelázną choroby dotkniony był łáską/ dobry Ráchmistrz compytuie/ y przzed oczy stáwi sobie kupy występokow swoich; zá te serdecznie boleie/ we dwu Niedźielách potym vwalnia się od przyponu tego/ wiárę swoię eliberuie/ w drogę do wdzięcznych pástwisk y świętobliwych łąk duchownych Kiiowskich pośpiesza/ ná recidiwy y choroby z poruszenia wynikáiące nie poglądáiąc/ do ktorych gdy przypieszał/ pokłon vczynił zá dobrodźieystwo doznáne miłośierney Dobredźieyce swey/ y Swiętey Corze świętych Ioáchimá y Anny/ conterfet iey błogosłáwioną twarz representuiący z reuerentią cáłował; zrzućił tłumoki wielkie duchownych ćiężarow przez
Skrót tekstu: KalCuda
Strona: 167.
Tytuł:
Teratourgema lubo cuda
Autor:
Atanazy Kalnofojski
Drukarnia:
Drukarnia Kijowopieczerska
Miejsce wydania:
Kijów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
ożył Król tamecznej Prowincji /wprzód nogą na niego nachylonego/ jako na podnóżek wstempował/ potym na konia wsiadał. I jak lud Izraelski od Faraona w niewolą zaprowadzony/ ciężkie jarzmo dźwigać/ i proć Egipskie musiał przyłanki. To więzienie wielką jest karnością/ wszakże kto je cierpliwie znosi/ Pan z niego prędko go eliberuje/ i tak na świebodę jako dzisiejszego Simeona wywodzi. Modli się z płaczem Manasses w ciemnicy Asyryiskiej/ alić spadają okowy z niego/ i on ucieczką wyzwolon bywa. Modli się gorąco Ezechias/ alić Pan wojsko Asyryjskie rozgramia. Wzdycha z płaczem w więzieniu Józef Patriarcha/ lecz z tego wyjęty/ Pan Egiptem dysponuje. Prawósł
ożył Krol támeczney Prowinciey /wprzod nogą ná niego náchylonego/ iáko ná podnożek wstempował/ potym ná koniá wśiádał. Y iák lud Izráelski od Pháráoná w niewolą záprowádzony/ ćiężkie iárzmo dzwigáć/ y proć Aegipskie muśiał przyłanki. To więźienie wielką iest kárnośćią/ wszákże kto ie ćierpliwie znosi/ Pan z nie^o^ prędko go eliberuie/ y ták ná świebodę iáko dźiśieyszego Simeoná wywodźi. Modli się z płáczem Mánásses w ćiemnicy Assyryiskiey/ álić spadáią okowy z niego/ y on vćieczką wyzwolon bywa. Modli się gorąco Ezechias/ álić Pan woysko Assyriyskie rozgramia. Wzdycha z płáczem w więźieniu Iozeph Pátriárchá/ lecz z tego wyięty/ Pan Aegiptem disponuie. Práwosł
Skrót tekstu: KalCuda
Strona: 171.
Tytuł:
Teratourgema lubo cuda
Autor:
Atanazy Kalnofojski
Drukarnia:
Drukarnia Kijowopieczerska
Miejsce wydania:
Kijów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
beło, Żeby cofnąć pod Zbaraż, gdzieby mogli pretsze Posiełki mieć od Króla. Z kąd co dalej większe Trwogi się zajmowały, mając to pomknienie Zapewny Chmielnickiego strach, i uleknienie Jakoż nie przepuszczając nocy ani dniowi, Nazad ku Czołbańskiemu poszli Kamieniowi. Generalny pod Konstantynowem Obóz. Lanckoroński pod Miedzybozem znowu. Z-kąd Korsa eliberuje Ryterata naszych WOJNY DOMOWEJ PIERWSZEJ Aż i trwoga wielka.
Zamek jest we Zbarazu z-skały mając twardy Wał i Mury kowane; których Belloardy Duże cztery pilnują. W-przeżroczyste pole Ku Wschodowi wydany na bliskie Podole Patrzy zaraz. Jakie ma i spół dnia widoki Piekne barzo. z- Zachodu na gorze wysoki: Zamek drugi Zbaraskich,
beło, Zeby cofnąć pod Zbaraż, gdźieby mogli pretsze Posiełki mieć od Krola. Z kąd co daley wieksze Trwogi sie zaymowáły, maiąc to pomknienie Zapewny Chmielnickiego strach, i uleknienie Iakoż nie przepuszczáiąc nocy ani dniowi, Nazad ku Czołbańskiemu poszli Kamieniowi. Generalny pod Konstantynowem Oboz. Lanckoroński pod Miedzybozem znowu. Z-kąd Korsa eliberuie Ryterata naszych WOYNY DOMOWEY PIERWSZEY Aż i trwoga wielka.
Zamek iest we Zbarazu z-skały maiąc twardy Wał i Mury kowáne; ktorych Belloardy Duże cztery pilnuią. W-przeżroczyste pole Ku Wschodowi wydany na bliskie Podole Patrzy zaraz. Iakie ma i społ dnia widoki Piekne barzo. z- Zachodu na gorze wysoki: Zamek drugi Zbaraskich,
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 52
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
od których nas Pan Bóg zachowując, obejdziemy się też ab hoc extremo et violenti remedio pospolitego ruszenia.
Poniewaź jednak, nie tylko profesja stanu Rycerskiego jest być żołnierzem, ale owszem obligacja; bo każdy proprietarius fundi nie nabył go originaliter tylko tą kondycją, żeby się stawił na obronę Ojczyzny, kiedy tego nagła potrzeba requirit; eliberując, wszystkie ziemskie dobra ab hoc onere , i nadgradzając sobie Rzeczpospolita ten sukurs z którego by się wyzuła, mogłaby in suplementum Pospolitego Ruszenia instituere insze genus milicyj, które by było jednakowo ze szlachty zebrane ad instar naszej Husaryj.
Jest to naprzód rzecz pewna judiciô wszystkich wojenników, że niemasz równej kawaleryj nad tę;
od ktorych nas Pan Bog zachowuiąc, obeydźiemy się teź ab hoc extremo et violenti remedio pospolitego ruszenia.
Poniewaź iednak, nie tylko professya stanu Rycerskiego iest bydź źołnierzem, ale owszem obligacya; bo kaźdy proprietarius fundi nie nabył go originaliter tylko tą kondycyą, źeby się stawił na obronę Oyczyzny, kiedy tego nagła potrzeba requirit; eliberuiąc, wszystkie ziemskie dobra ab hoc onere , y nadgradzaiąc sobie Rzeczpospolita ten sukkurs z ktorego by się wyzuła, mogłaby in suplementum Pospolitego Ruszenia instituere insze genus milicyi, ktore by było iednakowo ze szlachty zebrane ad instar naszey Husaryi.
Iest to naprzod rzecz pewna judiciô wszystkich woienńikow, źe niemasz rowney kawaleryi nad tę;
Skrót tekstu: LeszczStGłos
Strona: 64
Tytuł:
Głos wolny wolność ubezpieczający
Autor:
Stanisław Leszczyński
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1733
Data wydania (nie wcześniej niż):
1733
Data wydania (nie później niż):
1733
zaprowadziwszy na wielkie błota, w stogu go siana dla ciepła ukryli.
Po ogłoszeniu, że kapitan Dawo uciekł, różne na mnie były aklamacje i instygowania. Dano mi areszt. Ekonoma przy tym opolskiego wzięto w ścisły areszt, mając suspicją, że chłopi hrabstwa tegoż uprowadzili kapitana. Sama tedy ekonomowa, chcąc z aresztu eliberować męża, surowo chłopom przykazała, ażeby dłużej tego kapitana nie ukrywali. Jakoż chłopi, poszedłszy do owego stogu siana, co miał pieniędzy kapitan, odebrali mu,
a odarłszy go z sukien, dali mu siermięgę i aby dalej szedł, nie spodziewając się od nich żadnej pomocy, rozkazali. Ja w wielkiej turbacji
zaprowadziwszy na wielkie błota, w stogu go siana dla ciepła ukryli.
Po ogłoszeniu, że kapitan Dawo uciekł, różne na mnie były aklamacje i instygowania. Dano mi areszt. Ekonoma przy tym opolskiego wzięto w ścisły areszt, mając suspicją, że chłopi hrabstwa tegoż uprowadzili kapitana. Sama tedy ekonomowa, chcąc z aresztu eliberować męża, surowo chłopom przykazała, ażeby dłużej tego kapitana nie ukrywali. Jakoż chłopi, poszedłszy do owego stogu siana, co miał pieniędzy kapitan, odebrali mu,
a odarłszy go z sukien, dali mu siermięgę i aby dalej szedł, nie spodziewając się od nich żadnej pomocy, rozkazali. Ja w wielkiej turbacji
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 96
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
że lubo to Chrystus umarł/ i nie był Człowiekiem tak długo póki nie zmartwychwstał in triduo, albowiem nihil facit hominem esse actu, nisi actualis coniunctio animae cum carne, czego nie było in triduo, jednak Bóstwo zawsze było vnitum carni in sepulchro, et animae in inferno, na ten czas kiedy Patres z odchłanie piekielnych eliberował/ albowiem quod semel assumpsit nunquam dimisit, powiedział Damascen. Stądże Szymonie sprawić się możesz jako Chrystus Pan ma principium et finem, upatrując jego dwojakie narodzenie wieczne i czasowe; ale o tym w Trzecim/ Czwartym i Piątym Punkcie/ kędy cię odsyłam/ tam szerzej o tym rozmawiać będziemy. Psal: 109. Rabina
że lubo to Chrystus vmárł/ y nie był Człowiekiem ták długo poki nie zmartwychwstał in triduo, álbowiem nihil facit hominem esse actu, nisi actualis coniunctio animae cum carne, czego nie było in triduo, iednák Bostwo záwsze było vnitum carni in sepulchro, et animae in inferno, ná ten czás kiedy Patres z odchłánie piekielnych eliberował/ álbowiem quod semel assumpsit nunquam dimisit, powiedźiał Dámáscen. Ztądże Szymonie spráwić się możesz iáko Chrystus Pan ma principium et finem, vpátruiąc iego dwoiákie národzenie wieczne y czásowe; ále o tym w Trzećim/ Czwartym y Piątym Punkćie/ kędy ćię odsyłam/ tám szerzey o tym rozmawiáć będźiemy. Psal: 109. Rábiná
Skrót tekstu: KorRoz
Strona: 39
Tytuł:
Rozmowa teologa katolickiego z rabinem żydowskim przy arianinie nieprawym chrześcijaninie
Autor:
Marek Korona
Drukarnia:
Drukarnia Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
dialogi, pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1645
Data wydania (nie wcześniej niż):
1645
Data wydania (nie później niż):
1645
do Korony pomógł, pod czas Interregni, jeśli nie on? kto pod czas incursiej Szwedzkiej wprowadził go znowu do Korony, jeśli nie tenże? Kto Insygnia i Skarby Koronne zachował? kto Wojsko i Tatarów in partes Reipublicae przyciągnął? Kto Rakocego divertował? Kto tegoż z Wojskiem wszytkiem z Polski wypędził? Kto Prussy eliberował od Szwedów stak wielką pracą, i z odjęciem tak wielu Fortec? kto Szeremeta stak wielką Potęgą Moskiewską zniósł? kto nakoniec Konfederacją pod Jaworowem uspokoił? Tetedy są występki jego przeciw Panu i Rzeczypospolitej uczynione? które jakoś szalbiersko nazwał, każdy niech osądzi.
W trzecim Punkcie tej twojej Bajki czynisz relacją bytności Ich Mościów
do Korony pomogł, pod czás Interregni, ieśli nie on? kto pod czás incursiey Szwedzkiey wprowádźił go znowu do Korony, ieśli nie tenże? Kto Insignia y Skárby Koronne záchował? kto Woysko y Tátárow in partes Reipublicae przyćiągnął? Kto Rákocego divertował? Kto tegoż z Woyskiem wszytkiem z Polski wypędźił? Kto Prussy eliberował od Szwedow zták wielką pracą, y z odięćiem ták wielu Fortec? kto Szeremethá zták wielką Potęgą Moskiewską zniosł? kto nákoniec Confoederácyą pod Jaworowem vspokoił? Tetedy są występki iego przećiw Pánu y Rzeczypospolitey vczynione? ktore iákoś szálbiersko názwał, káżdy niech osądźi.
W trzećim Punkćie tey twoiey Bayki czynisz relácyą bytnośći Ich Mośćiow
Skrót tekstu: PersOb
Strona: 71
Tytuł:
Perspektywa na objaśnienie niewinności
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
zaczym bronić mię musiała. I sam się mało nie zabił, ale i mnie już dusił, aż mię panna odjęła.
A któż tu opisze jego postępki - Ezopa tego? Dni się w lata obracały, prowadząc z nim ten czas cały. Leć jeszcze nie desperuję, gdy to sobie obiecuję, Że przyjazd ojca mojego eliberuje mię z tego. Tren 14.
Ociec z obozu posyła, bym się ni oc nie trapiła. „Iże prosto do niej jadę, a niedługo tam przyjadę.” Skąd kiedy się wyprawuje, aż się w drodze rozchoruje Na gorączkę, gdzie falował żołądek, bo go zepsował. Ociec mój w obozie się
zaczym bronić mię musiała. I sam się mało nie zabił, ale i mnie już dusił, aż mię panna odjęła.
A któż tu opisze jego postępki - Ezopa tego? Dni się w lata obracały, prowadząc z nim ten czas cały. Leć jeszcze nie desperuję, gdy to sobie obiecuję, Że przyjazd ojca mojego eliberuje mię z tego. Tren 14.
Ociec z obozu posyła, bym się ni oc nie trapiła. „Iże prosto do niej jadę, a niedługo tam przyjadę.” Skąd kiedy się wyprawuje, aż się w drodze rozchoruje Na gorączkę, gdzie falował żołądek, bo go zepsował. Ociec mój w obozie się
Skrót tekstu: StanTrans
Strona: 35
Tytuł:
Transakcja albo opisanie całego życia jednej sieroty
Autor:
Anna Stanisławska
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1685
Data wydania (nie wcześniej niż):
1685
Data wydania (nie później niż):
1685
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ida Kotowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1935
kiedy mi to ogłaszają, Że mię w tym nieszczęściu mojem chcą wspierać staraniem swojem.
Tylko, bym się namyśliła i dobrze w tym poradziła, Żebym w przedsięwzięciu trwała, z klasztoru nie wyjeżdżała: „Bo choć jeszcze nie wyjawi sekret, leć się to rozsławi, Że w tym będą konferować, jakby cię eliberować!” Znosi się ze mną koło rozwodu.
Więc tu myślić o sposobie, ażeby wynaleźć sobie Okazją, bym nie była do starego nie jeździła. Jest też tego i racja, gdy z Ezopa okazja Złego zdrowia: że mię swemi sturbował słowy letkiemi. Żeby nie wyjeżdżać z klasztoru – sposób.
A wtym też
kiedy mi to ogłaszają, Że mię w tym nieszczęściu mojem chcą wspierać staraniem swojem.
Tylko, bym się namyśliła i dobrze w tym poradziła, Żebym w przedsięwzięciu trwała, z klasztoru nie wyjeżdżała: „Bo choć jeszcze nie wyjawi sekret, leć się to rozsławi, Że w tym będą konferować, jakby cię eliberować!” Znosi się ze mną koło rozwodu.
Więc tu myślić o sposobie, ażeby wynaleźć sobie Okazyją, bym nie była do starego nie jeździła. Jest też tego i racyja, gdy z Ezopa okazyja Złego zdrowia: że mię swemi sturbował słowy letkiemi. Żeby nie wyjeżdżać z klasztoru – sposób.
A wtym też
Skrót tekstu: StanTrans
Strona: 57
Tytuł:
Transakcja albo opisanie całego życia jednej sieroty
Autor:
Anna Stanisławska
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1685
Data wydania (nie wcześniej niż):
1685
Data wydania (nie później niż):
1685
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ida Kotowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1935