Rzymem głupie i surowe, Gdy Rzym zapalił wpojśrzód ciemnej nocy, Aby nasycił ogniem swoje oczy. Zgoła co widzieć było do piękności I do pozornej gmachów wspaniałości. Co do ochoty —- i ta wszędzie brzmiała, Gdy się czeladka miejska uwijała W kuchniach zwierzynę wszelką saporami W skok zaprawując, których odorami Wszędzie kurzyli, drudzy falernowe Wina toczyli w statki Bachusowe: Sekt i alakant, i te, co Francja Tronki przynosi, i te, co Kandia Z swych jagód tworzy — wszytkich dobywali Napojów, a w skok wszytko gotowali. Na tym bankiecie i nam miejsce dano I jako goście już zasadzać chciano. Ale że przysłał Marynarz jednego Bosmana do nas
Rzymem głupie i surowe, Gdy Rzym zapalił wpojśrzód ciemnej nocy, Aby nasycił ogniem swoje oczy. Zgoła co widzieć było do piękności I do pozornej gmachów wspaniałości. Co do ochoty —- i ta wszędzie brzmiała, Gdy się czeladka miejska uwijała W kuchniach zwierzynę wszelką saporami W skok zaprawując, których odorami Wszędzie kurzyli, drudzy falernowe Wina toczyli w statki Bachusowe: Sekt i alakant, i te, co Francyja Tronki przynosi, i te, co Kandyja Z swych jagód tworzy — wszytkich dobywali Napojów, a w skok wszytko gotowali. Na tym bankiecie i nam miejsce dano I jako goście już zasadzać chciano. Ale że przysłał Marynarz jednego Bosmana do nas
Text ID: BorzNaw
Page: 151
Title:
Morska nawigacyja do Lubeka
Author:
Marcin Borzymowski
Place of publication:
Lublin
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
factual literature
Humorous:
no
Release date:
1662
Release date (no earlier than):
1662
Release date (no later than):
1662
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Roman Pollak
Place of publication of the modern edition:
Gdańsk
Publisher of the modern edition:
Wydawnictwo Morskie
Release date of the modern edition:
1971
nie w wymyślnych ogrodach mieszkali, A jak ci byli sławni chałupnicy, Nieprzyjaciele to ich świadczą zbici. Nie była w ten czas ich do rozkosz wola, Kiedy przez siedm lat nie zjeżdżali z pola, Rozprzestrzeniając świat polski przez boje Dziełami cnemi aż po morza dwoje. Snadź i trzymają gody Lukullowe, Potrawy drogie, soki falernowe, A że na przepych, a z daremną chlubą Sprawiane, całej wsi z folwarki zgubą! Nieszczęsne gody, wesela znikome, Na które godzą trwogi niewidome! Nad godowniczą gdy miecz ostry szyją Wisi, co go pomp larwy częste kryją. Czym by nie lepiej choć kosztu połowy Chorującemu za cię żołnierzowi Stąd dać! Na
nie w wymyślnych ogrodach mieszkali, A jak ci byli sławni chałupnicy, Nieprzyjaciele to ich świadczą zbici. Nie była w ten czas ich do rozkosz wola, Kiedy przez siedm lat nie zjeżdżali z pola, Rozprzestrzeniając świat polski przez boje Dziełami cnemi aż po morza dwoje. Snadź i trzymają gody Lukullowe, Potrawy drogie, soki falernowe, A że na przepych, a z daremną chlubą Sprawiane, całej wsi z folwarki zgubą! Nieszczęsne gody, wesela znikome, Na które godzą trwogi niewidome! Nad godowniczą gdy miecz ostry szyją Wisi, co go pomp larwy częste kryją. Czym by nie lepiej choć kosztu połowy Chorującemu za cię żołnierzowi Stąd dać! Na
Text ID: GawTarcz
Page: 66
Title:
Clipaeus Christianitatis to jest Tarcz Chrześcijaństwa
Author:
Jan Gawiński
Place of publication:
Kraków
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Humorous:
no
Release date:
między 1680 a 1681
Release date (no earlier than):
1680
Release date (no later than):
1681
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Dariusz Chemperek, Wacław Walecki
Place of publication of the modern edition:
Kraków
Publisher of the modern edition:
Collegium Columbinum
Release date of the modern edition:
2003