żałobnej stypie, W grobie różny gad i pluskwa obsypie. W głowach ci skrzeczeć będzie koło ucha Świerk albo żaba i zimna ropucha, A choć to szemrze opodal od boka, Aprehensyja nie da zawrzeć oka. Albo gdy do nich mać z hałasem wstaje, Przykre bękartów w północ szałamaje, Albo w zwyczajnym swoich kokosz rzędzie Fartyczny kugut piejący na grzędzie, Albo szynkarka zastarzałą w brudzie Wecując skórę jak zgrzebłem po grudzie, Albo na bliskiej uwiązana stronie Jałowica się czechrząc po ogonie. Śpijże, niebożę, po podróżnej nuży! A raczej nie śpiąc bądź sobie na stróży, Aby, gdyby się trefunkiem otwarło, Pająk ci nie wpadł albo świrczek
żałobnej stypie, W grobie różny gad i pluskwa obsypie. W głowach ci skrzeczeć będzie koło ucha Świerk albo żaba i zimna ropucha, A choć to szemrze opodal od boka, Aprehensyja nie da zawrzeć oka. Albo gdy do nich mać z hałasem wstaje, Przykre bękartów w północ szałamaje, Albo w zwyczajnym swoich kokosz rzędzie Fartyczny kugut piejący na grzędzie, Albo szynkarka zastarzałą w brudzie Wecując skórę jak zgrzebłem po grudzie, Albo na bliskiej uwiązana stronie Jałowica się czechrząc po ogonie. Śpijże, niebożę, po podróżnej nuży! A raczej nie śpiąc bądź sobie na stróży, Aby, gdyby się trefunkiem otwarło, Pająk ci nie wpadł albo świrczek
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 205
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
korzystać, Z których, jak plejzyr pod Rebenną w łaźni, Korzyść przyjaźni. OBYCZAJ INKLINACJI I GOTOWOŚCI DLA POSTANOWIENIA Józef:
Ej, przecieć ładna ta podczaszanka, panie Wojciechu, w stanie i ujęciu jak iglica francuska okrągła i sudanna, w rzyźwości i obrocie jako cyga udatna, w jestach i czynieniu jak na śrubach fartyczna, z miny, z oka i ułożenia do kochania jak do łożnice pochopna. Zgoła dorodna, piękna i powabna.
Wojciech: To prawda, p. Józefie, ale mi to dziwno, że będąc dopiero a vacationibus tak dobrze rzeczy w białychgłowach penetrować możecie.
Józef: Nie masz dziwu, lat siedmnaście kończę, seminare
korzystać, Z których, jak plejzyr pod Rebenną w łaźni, Korzyść przyjaźni. OBYCZAJ INKLINACYI I GOTOWOŚCI DLA POSTANOWIENIA Józef:
Ej, przecieć ładna ta podczaszanka, panie Wojciechu, w stanie i ujęciu jak iglica francuska okrągła i sudanna, w rzyźwości i obrocie jako cyga udatna, w jestach i czynieniu jak na śrubach fartyczna, z miny, z oka i ułożenia do kochania jak do łożnice pochopna. Zgoła dorodna, piękna i powabna.
Wojciech: To prawda, p. Jozefie, ale mi to dziwno, że będąc dopiero a vacationibus tak dobrze rzeczy w białychgłowach penetrować możecie.
Józef: Nie masz dziwu, lat siedmnaście kończę, seminare
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 254
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
cerebellu z głową Podsyć, gdy już zaczynam rzecz w sobie takową. A zaczynani od Włocha: Latom nie miał miary, Żonka zaś jak roży kwiat. Więc nie dając wiary, By kto nie zajrzał w kuchnią, nie przysiadł jej rucha, Obarczonego w członki miał przy niej eunucha Żony mu konfidując swej wraz i zamknieniu Fartycznych zapor. Lecz się zawiodł w rozumieniu, Bo której nie utrzyma ślub małżeńskiej cnoty, Darmo jej w mocnym zamku strzeże sto piechoty! I underoficjer i szelwacht, co długi Skweruje mu flent — do tej zejdzie się usługi. A w ostatku i na to nie idzie przysięga, Jeżeli się, co w piecach pali,
cerebellu z głową Podsyć, gdy już zaczynam rzecz w sobie takową. A zaczynani od Włocha: Latom nie miał miary, Żonka zaś jak roży kwiat. Więc nie dając wiary, By kto nie zajrzał w kuchnią, nie przysiadł jej rucha, Obarczonego w członki miał przy niej eunucha Żony mu konfidując swej wraz i zamknieniu Fartycznych zapor. Lecz sie zawiodł w rozumieniu, Bo ktorej nie utrzyma ślub małżeńskiej cnoty, Darmo jej w mocnym zamku strzeże sto piechoty! I underofficyer i szelwacht, co długi Skweruje mu flent — do tej zejdzie sie usługi. A w ostatku i na to nie idzie przysięga, Jeżeli sie, co w piecach pali,
Skrót tekstu: KorczWiz
Strona: 16
Tytuł:
Wizerunk złocistej przyjaźnią zdrady
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak, Stefan Saski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1949
wyglądem codziennie, W tych niedzielach spodziewam się jej nieodmiennie«.
Prawi mu — a Włochowi barziej pierścień w głowie Tkwi niźli jego żona. O swej białejgłowie Suspikuje, lubo ją pod strażą w zamknieniu Trzyma, już mu jest przez to w wielkim podejrzeniu, Która to — wyuzdawszy się na takie cnotki — Ma fortel na fartyczne i zamki i kłodki. Myśli sobie: »Czyli-ć ten pierścień jakie mary Przeniosły, czy w bezdennem Awernie bez czary Wymyślone przesłany, czy z nim skrzydłopiory Ptak przeleciał przez drogę w sponiste pazury Wziąwszy go, czy w nos krzywy?«—
Coraz to inaczej Włoch o diamentowym pierścieniu tłumaczy. W ostatku wyrwawszy
wyglądem codziennie, W tych niedzielach spodziewam sie jej nieodmiennie«.
Prawi mu — a Włochowi barziej pierścień w głowie Tkwi niźli jego żona. O swej białejgłowie Suspikuje, lubo ją pod strażą w zamknieniu Trzyma, już mu jest przez to w wielkim podejrzeniu, Ktora to — wyuzdawszy sie na takie cnotki — Ma fortel na fartyczne i zamki i kłodki. Myśli sobie: »Czyli-ć ten pierścień jakie mary Przeniosły, czy w bezdennem Awernie bez czary Wymyślone przesłany, czy z nim skrzydłopiory Ptak przeleciał przez drogę w sponiste pazury Wziąwszy go, czy w nos krzywy?«—
Coraz to inaczej Włoch o dyamentowym pierścieniu tłumaczy. W ostatku wyrwawszy
Skrót tekstu: KorczWiz
Strona: 68
Tytuł:
Wizerunk złocistej przyjaźnią zdrady
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak, Stefan Saski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1949
. Rano ruszywszy się, popasałem w Janówku. Na noc stanąłem w Mińsku, mieście panów Opalińskich. Eadem spotkali mię cugi, po którem ordynował. 27. Stanąłem na popas w Żeleszewie. Na nocleg zaś stanąłem w Siedlicach, mieście księżny Czartoryskiej, wdowy, kasztelanowej wileńskiej, damy pyszno dumnej i fartycznej, co srodze osiemdziesiątemu nie przystoi wieku. Mogąc już tu prywatny wiek pędzić, a siedzi w Warszawie za co jako od serca domu jej przyjaciel życzę, by nadgrody od piąciu liter pirwszych przezwiska swego z całym swym plemieniem nie uszli dla doskonalszego z sobą w tym i tamtym świecie sylab i darów od tegoż złączenia.
. Rano ruszywszy się, popasałem w Janówku. Na noc stanąłem w Mińsku, mieście panów Opalińskich. Eadem spotkali mię cugi, po którem ordynował. 27. Stanąłem na popas w Żeleszewie. Na nocleg zaś stanąłem w Siedlicach, mieście księżny Czartoryskiej, wdowy, kasztelanowej wileńskiej, damy pyszno dumnej i fartycznej, co srodze osiemdziesiątemu nie przystoi wieku. Mogąc już tu prywatny wiek pędzić, a siedzi w Warszawie za co jako od serca domu jej przyjaciel życzę, by nadgrody od piąciu liter pirwszych przezwiska swego z całym swym plemieniem nie uszli dla doskonalszego z sobą w tym i tamtym świecie sylab i darów od tegoż złączenia.
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 131
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak