obadwa nie mieli, Bobym je wam gwałtem wziął, choćbyście nie chcieli; Ale tak macie wiedzieć - wie ich o tem dosyć - Żem ślub uczynił nigdy szyszaka nie nosić Okrom jednego, który zwykł miewać na głowie Jeden rycerz francuski, Orlandem się zowie.”
XLIII.
Rozśmiał się grabia za tą Feratową mową, I: „Masz z to - prawi - serca, że z odkrytą głową, Bez szyszaka uczynić to chcesz Orlandowi, Co on Agolantowemu uczynił synowi? Kiedybyć stanął w oczu, coś to śmiały z mowy, Drżałbyś wszytek od strachu od pięty do głowy; Nie tylkobyś mu hełmu
obadwa nie mieli, Bobym je wam gwałtem wziął, choćbyście nie chcieli; Ale tak macie wiedzieć - wie ich o tem dosyć - Żem ślub uczynił nigdy szyszaka nie nosić Okrom jednego, który zwykł miewać na głowie Jeden rycerz francuski, Orlandem się zowie.”
XLIII.
Rozśmiał się grabia za tą Feratową mową, I: „Masz z to - prawi - serca, że z odkrytą głową, Bez szyszaka uczynić to chcesz Orlandowi, Co on Agolantowemu uczynił synowi? Kiedybyć stanął w oczu, coś to śmiały z mowy, Drżałbyś wszytek od strachu od pięty do głowy; Nie tylkobyś mu hełmu
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 259
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
nitem, Szukając gwałtem drogi mieczom jadowitem. Żadna para na świecie równiejsza nie była, Coby się z sobą niemal we wszytkiem zgodziła; Równego byli serca, siły i dzielności Równej, bo żaden nie mógł być ranny z twardości.
XLVIII.
Nie wiem, jeśli to wiecie, że beło stwardziało Przez czary wszytko prawie Feratowe ciało, Okrom tam, kędy dziecię, kiedy u macierze W żywocie jeszcze leży, pierwszy pokarm bierze; I póki jeno beł żyw, zawsze tę część ciała, Która będąc wątpliwa, ranom podlegała, Ubezpieczał, jako mógł, sposobem wszelakiem Z wypławnego żelaza blachem siedmiorakiem.
XLIX.
Także właśnie i Orland beł uczarowany,
nitem, Szukając gwałtem drogi mieczom jadowitem. Żadna para na świecie równiejsza nie była, Coby się z sobą niemal we wszytkiem zgodziła; Równego byli serca, siły i dzielności Równej, bo żaden nie mógł być ranny z twardości.
XLVIII.
Nie wiem, jeśli to wiecie, że beło stwardziało Przez czary wszytko prawie Feratowe ciało, Okrom tam, kędy dziecię, kiedy u macierze W żywocie jeszcze leży, pierwszy pokarm bierze; I póki jeno beł żyw, zawsze tę część ciała, Która będąc wątpliwa, ranom podlegała, Ubezpieczał, jako mógł, sposobem wszelakiem Z wypławnego żelaza blachem siedmiorakiem.
XLIX.
Także właśnie i Orland beł uczarowany,
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 260
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905