był początkiem Elekcji, i samżem ją zepsował, aby świat jawnie widział fałsz ich, w obojgu, krótko dotknę. ROZDZIAŁ IV. Kiedy i jakim sposobem Królowa Jej Mość Elekcją promowowała, i co za Związki nowe przeciwko prawom, względem niej klejeła. Cudowne artes, na postanowienie Elekcji.
OD początku jakimi sposobami, sztukami figlownemi, tę Elekcją nieznacznie, wprzód w wielu pojedynkiem w mówiono, a potym w pośrzodek całej Rzeczypospolitej w prowadzono, wywieśdź długaby i zabawnarzecz nader była. bo ta robota, jest lat, okazji, coniuctur, influencij barzo wielu, których do otrzymania tej Elekcji, niesłychaną pseudopolityczną drogą, pilnością, subtelnością zażywano.
był początkiem Elekcyey, y samżem ią zepsował, áby świát iáwnie widźiał fałsz ich, w oboygu, krotko dotknę. ROZDZIAŁ IV. Kiedy y iákim sposobem Krolowa Iey Mość Elekcyą promowowáłá, y co zá Zwiąski nowe przećiwko práwom, względem niey klijełá. Cudowne artes, ná postánowienie Elekcyey.
OD początku iákiemi sposobámi, sztukámi figlownemi, tę Elekcyą nieznácznie, wprzod w wielu poiedynkiem w mowiono, á potym w pośrzodek cáłey Rzeczypospolitey w prowádzono, wywieśdź długaby y zabáwnarzecz náder byłá. bo tá robotá, iest lat, okáziy, coniuctur, influenciy bárzo wielu, ktorych do otrzymánia tey Elekcyey, niesłycháną pseudopolityczną drogą, pilnośćią, subtelnośćią záżywano.
Skrót tekstu: LubJMan
Strona: 16
Tytuł:
Jawnej niewinności manifest
Autor:
Jerzy Sebastian Lubomirski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
czego u mnie autenciczne są w schowaniu dowody. Manifest Jawnej Niewinności Skarga, że przestrzega, aby za obaleniem sklepu Koron niepokradziono. Aby ‘z Deputatów Wojskowych nikt niewyjeżdzał. Ze we czterech Tysięcy na Króla idzie. Czego fałsz pokazał się. Widząc Wojsko nie-
To tak, żeby mię przez Wojsko znieść i zepsować, figlowna robiła zawziętość. Ze się im to nie udało, ani, Bóg, Cnoty i niewinności obrońca, dał mię pożyć nieprzyjaciołom moim, i ręką dobrotliwą wsparł przeciwko tak wielkim i ledwie słychanym następom, i owszem Wojsko toż, które z początku Konfederacji (jako się niżej pokaże) pałało tak wielką przeciw mnie nieprzyjaźnią,
czego v mnie authenciczne są w schowániu dowody. Mánifest Iáwney Niewinnośći Skárgá, że przestrzegá, áby zá obáleniem sklepu Koron niepokrádźiono. Aby ‘z Deputatow Woyskowych nikt niewyieżdzał. Ze we czterech Tyśięcy ná Krolá idźie. Czego fałsz pokazał się. Widząc Woysko nie-
To ták, żeby mię przez Woysko znieść y zepsowáć, figlowna robiłá záwźiętość. Ze się im to nie vdáło, áni, Bog, Cnoty y niewinnośći obrońcá, dał mię pożyć nieprzyiaćiołom moim, y ręką dobrotliwą wspárł przećiwko ták wielkim y ledwie słychánym następom, y owszem Woysko toż, ktore z początku Confoederácyey (iáko się niżey pokaże) pałáło ták wielką przećiw mnie nieprzyiáźnią,
Skrót tekstu: LubJMan
Strona: 44
Tytuł:
Jawnej niewinności manifest
Autor:
Jerzy Sebastian Lubomirski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
takich, którzy imion inszych familij nie brali na się, kontentując się zacnością przodków swych i domu swego, którzy nigdy nie byli fures alienarum familiarum, i herbów z przodków swych nie odprzysięgał, a przecię we wszystkiej majętności siedzę. Wiedzą i to, że poczciwie nabytą majętność mam; wiedzą i to, żem intercyz figlownych i zdradliwych o spadki nie ukazował przed deputaty, jako ty; wiedzą i to, żem listów uszczypliwych, pod tytułem swym pisanych, a cudzą pieczęcią pieczętowanych, poczciwym ludziom nie słał, jako ty. Łańcuckim nie zowę się, jedno Stadnickim; a ty się zowiesz Jazłowieckim, a nie jesteś nim, jedno Popierdowskim
takich, którzy imion inszych familij nie brali na się, kontentując się zacnością przodków swych i domu swego, którzy nigdy nie byli fures alienarum familiarum, i herbów z przodków swych nie odprzysięgał, a przecię we wszystkiej majętności siedzę. Wiedzą i to, że poczciwie nabytą majętność mam; wiedzą i to, żem intercyz figlownych i zdradliwych o spadki nie ukazował przed deputaty, jako ty; wiedzą i to, żem listów uszczypliwych, pod tytułem swym pisanych, a cudzą pieczęcią pieczętowanych, poczciwym ludziom nie słał, jako ty. Łańcuckim nie zowę się, jedno Stadnickim; a ty sie zowiesz Jazłowieckim, a nie jesteś nim, jedno Popierdowskim
Skrót tekstu: JazStadListyCz_II
Strona: 187
Tytuł:
Korespondencja Jazłowieckiego z Diabłem-Stadnickim
Autor:
Hieronim Jazłowiecki, Stanisław Stadnicki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1606
Data wydania (nie wcześniej niż):
1606
Data wydania (nie później niż):
1606
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918