roboty Nabędę siły, nabędę ochoty. Teraz te karty, lubo ważą mało, Tobie nad inszych oddać mi się zdało, Boś, widzę, szczerze myśliwy i w sierci Sobaczej kochać będziesz się do śmierci. Stąd i niebieski piesek do twej psiarnie Jak na pieszczoty z ochotą się garnie, Wiedząc, że dobrze twoim gończym parzą I że im w piwie tłuste wieprze warzą; Że jednak z sfory nie gonił ni z smyczy Pościgał, ani zna dzikiej zdobyczy, Jeśliby kiedy zaciekł się do nieba, Opowie i tam, wdzięczen twego chleba, Jak coraz psiarnie Osiek twój przypuszcza I jak płodna w zwierz Niepołomska Puszcza, Jako go bijesz, jako
roboty Nabędę siły, nabędę ochoty. Teraz te karty, lubo ważą mało, Tobie nad inszych oddać mi się zdało, Boś, widzę, szczerze myśliwy i w sierci Sobaczej kochać będziesz się do śmierci. Stąd i niebieski piesek do twej psiarnie Jak na pieszczoty z ochotą się garnie, Wiedząc, że dobrze twoim gończym parzą I że im w piwie tłuste wieprze warzą; Że jednak z sfory nie gonił ni z smyczy Pościgał, ani zna dzikiej zdobyczy, Jeśliby kiedy zaciekł się do nieba, Opowie i tam, wdzięczen twego chleba, Jak coraz psiarnie Osiek twój przypuszcza I jak płodna w zwierz Niepołomska Puszcza, Jako go bijesz, jako
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 151
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
w swoich Kwaterach, i Staw był początkiem, Końcem owaz dolina, i figura nad nią Meki Zbawicielowej: Ściane zaległ zadnią Lanckoroński ze swymi i wszytkiego bronił Razem Miasta i wody. Aż skoro odsłonił Dzień ten umbry; Chmielnicki, widząc porzucone Szańce nasze, jako gdy zwierze upatrzone Osoczywszy myśliwiec, coraz podjazdami, I gończymi przyskwiera do tąd mu nozdrzami, I rusza, i stanowi, aż go gdzie ku wnikom poprze nie ustrzeżonym, tak on swym Setnikom Każe w-ten trop nastąpić i gdzie Straż nie tegą, Albo czut nie obronę, wszytką sam potęgą Bez wytchnienia szturmuje, Miasta dobywając, A zatym ustąpieniem, wnet się spodziewając W-nim
w swoich Quaterach, i Staw był początkiem, Końcem owaz dolina, i figura nád nią Meki Zbáwićielowey: Sćiáne záległ zádnią Lanckoroński ze swymi i wszytkiego bronił Razem Miasta i wody. Aż skoro odsłonił Dzień ten umbry; Chmielnicki, widząc porzucone Szańce nasze, iako gdy zwierze upatrzone Osoczywszy myśliwiec, coraz podiázdámi, I gończymi przyskwiera do tąd mu nozdrzámi, I rusza, i stanowi, áż go gdźie ku wnikom poprze nie ustrzeżonym, tak on swym Setnikom Każe w-ten trop nastąpić i gdźie Straż nie tegą, Albo czut nie obrone, wszytką sam potegą Bez wytchnienia szturmuie, Miasta dobywáiąc, A zatym ustąpieniem, wnet sie spodźiewaiąc W-nim
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 72
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
Z przypadki swymi ciśnie się do niego,
Munsztuk cierpliwość i ponosy ciche Na losy liche.
Przeto kto mężem, niech się męsko stawi, A w sercu żalu daremnie nie bawi. Wszystkim spać przyjdzie nad letejskim brzegiem Wiecznym noclegiem. AD VIOLAM
Aurora veris, punices recens.. (Lib. IV, 17)
Gończe wiosenny, mi[...] o woniejących Kwiatków panicze, do podobających Bogu się skroni Przeczystej Dziewicy Pójdziesz, fijolku, w dar Bogarodzicy.
Ciebie na czoło poświęcam, któremu Świat czołem bije, rozumiem, twojemu Szczęściu i złoto, i drogie kamienie Zajrzeć już będą, że w tej będziesz cenie.
Ty z ziemskich swoje przeniesiesz siedlisko Różańców
Z przypadki swymi ciśnie się do niego,
Munsztuk cierpliwość i ponosy ciche Na losy liche.
Przeto kto mężem, niech się męsko stawi, A w sercu żalu daremnie nie bawi. Wszystkim spać przyjdzie nad letejskim brzegiem Wiecznym noclegiem. AD VIOLAM
Aurora veris, punices recens.. (Lib. IV, 17)
Gończe wiosenny, mi[...] o woniejących Kwiatków panicze, do podobających Bogu się skroni Przeczystej Dziewicy Pójdziesz, fijolku, w dar Bogarodzicy.
Ciebie na czoło poświęcam, któremu Świat czołem bije, rozumiem, twojemu Szczęściu i złoto, i drogie kamienie Zajrzeć już będą, że w tej będziesz cenie.
Ty z ziemskich swoje przeniesiesz siedlisko Różańców
Skrót tekstu: SarbGawWierBar_I
Strona: 458
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Maciej Kazimierz Sarbiewski
Tłumacz:
Jan Gawiński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1640
Data wydania (nie później niż):
1640
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
nie chciał, został w gospodzie. Po tej zaś stronie, gdzie biała płeć siedziała, królowa węgierska podsiadła matkę. Jakoż i królowa Bona tak sama chciała, gdyż królestwo węgierskie przed polskim ma miejsce miedzy królmi. Były potym gonitwy na zamku: gonił Zygmunt Wolski, miecznik, z Kieżgalem, zacnym szlachcicem litewskim, w gończych na ostre, i mężnie się potkali z sobą. Gonił Kosmowski z koniuszym księcia pruskiego. Był turniej konny, w którym było par dwadzieścia i cztery za tarczami, a z pierścionkami groty u kopii. Po tych na zamku gonitwach były znowu w mieście na rynku gonitwy w kolczych zbrojach, w dwór, gdzie było każdemu
nie chciał, został w gospodzie. Po tej zaś stronie, gdzie biała płeć siedziała, królowa węgierska podsiadła matkę. Jakoż i królowa Bona tak sama chciała, gdyż królestwo węgierskie przed polskim ma miejsce miedzy królmi. Były potym gonitwy na zamku: gonił Zygmunt Wolski, miecznik, z Kieżgalem, zacnym szlachcicem litewskim, w gończych na ostre, i mężnie się potkali z sobą. Gonił Kosmowski z koniuszym księcia pruskiego. Był turniej konny, w którym było par dwadzieścia i cztery za tarczami, a z pierścionkami groty u kopii. Po tych na zamku gonitwach były znowu w mieście na rynku gonitwy w kolczych zbrojach, w dwór, gdzie było każdemu
Skrót tekstu: GórnDzieje
Strona: 177
Tytuł:
Dzieje w Koronie Polskiej
Autor:
Łukasz Górnicki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1637
Data wydania (nie wcześniej niż):
1637
Data wydania (nie później niż):
1637
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła wszystkie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Piotr Chmielowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Salomon Lewental
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1886
triumf nie było łakome zdzierstwo, drapieźny rozboi, nielitościwa tyrania. Wiedz żeś z ludźmi wojował nie z bestiami, nie masz ich ze skóry łupić, z fortuny i życia wyzuwać. Jako gdy niedzwiedzia albo lamparta przekonasz. Do tejże materyj przymawia się Vegecjusz. Niepewna wygrana, gdy żołnierz nowozaciężny. J myśliwiec pierwei gończe układa, brytany zaprawia, aby zwierza się chwyciły. Rygor wojenny fundament wojska. Rozpusta z męstwa wyzuwa: bez oręża najmężniejszych wojuje. VI. Atoli nietrzeba z obcych Statystów zaciągać reguł trybu wojennego. Być niemogą chwalebniejsze, jako Artykuły wojenne dla wojska Polskiego opisane przez konstytucją roku 1609. Którymi rządzone na nieśmiertelną
tryumf nie było łákome zdzierstwo, drapieźny rozboi, nielutościwa tyrannia. Wiedz żeś z ludzmi woiował nie z bestyami, nie masz ich ze skury łupić, z fortuny y życia wyzuwáć. Jáko gdy niedzwiedzia álbo lamparta przekonasz. Do teyże materyi przymawia się Vegecyusz. Niepewna wygrana, gdy żołnierz nowozaciężny. J myśliwiec pierwei gończe układa, brytany záprawia, áby zwierza się chwyciły. Rygor woienny fundament woiska. Rospusta z męstwa wyzuwa: bez oręża naymężnieyszych woiuie. VI. Atoli nietrzeba z obcych Statystow záciągáć reguł trybu woiennego. Być niemogą chwalebnieysze, iáko Artykuły woienne dla woyska Polskiego opisane przez konstytucyą roku 1609. Ktorymi rządzone ná nieśmiertelną
Skrót tekstu: BystrzInfStat
Strona: N2
Tytuł:
Informacja statystyczna
Autor:
Wojciech Bystrzonowski
Drukarnia:
Drukarnia lubelska Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
Wiem zawsze, wiele mam gniazd wilków w kniejach mych, mogąc zawsze polować na nich kiedy chcąc. Lecz zwyczajnie czekam jesieni, w której tak są dobrym objęciem bici, że żaden z nich, tak stary, jak młody, i praktyki nie masz, by się wymknął, mając do odbycia tylu strzelców, sieci, gończe i szczwaczów, ręczę, że go i za boskie stworzenie ledwie znających. Szczuje z nich każdy trojgiem chartów i troczy, co tylko wypadnie. Gdyż ja mam szpital dla psów dobrych i starych, dając im pain des graces, tak wywłok, przyjemców, bełkotów, osobców, żadnego w tak licznych psiarniach z świcą szukając
Wiem zawsze, wiele mam gniazd wilków w kniejach mych, mogąc zawsze polować na nich kiedy chcąc. Lecz zwyczajnie czekam jesieni, w której tak są dobrym objęciem bici, że żaden ź nich, tak stary, jak młody, i praktyki nie masz, by się wymknął, mając do odbycia tylu strzelców, sieci, gończe i szczwaczów, ręczę, że go i za boskie stworzenie ledwie znających. Szczuje ź nich kóżdy trojgiem chartów i troczy, co tylko wypadnie. Gdyż ja mam szpital dla psów dobrych i starych, dając im pain des graces, tak wywłok, przyjemców, bełkotów, osobców, żadnego w tak licznych psiarniach z świcą szukając
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 176
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak
uczyniwszy, konno za sobą wodząc niedźwiedzia, będą przednie tropowe. Kundle zaś żadną miarą innego gniazda być nie powinni, jak tego, o którym zwyż namienił, rosnąć i hodując się z tymiż gończymi pospołu. Puszczać tyż za niedźwiedziem, tak wprawując, jako już i aktualnie polując, więcej nie trzeba, jak jeden gończy i trzech pokurciów. Z których jeden tylko z nim razem spuszczony być powinien, a dwa drugie na smyczu u przebiegających, by za ogłoszeniem dwojga puszczonych niedźwiedzia na miejscu, mogli być podpuszczone w sukurs. Psiarnią tedy namienioną odmieniając, psy czwartego dnia dopiro kolej obejdzie. Z ubitego niedźwiedzia inna nie ma być odprawa, jak
uczyniwszy, konno za sobą wodząc niedźwiedzia, będą przednie tropowe. Kundle zaś żadną miarą innego gniazda być nie powinni, jak tego, o którym zwyż namienił, rosnąć i hodując się z tymiż gończymi pospołu. Puszczać tyż za niedźwiedziem, tak wprawując, jako już i aktualnie polując, więcej nie trzeba, jak jeden gończy i trzech pokurciów. Z których jeden tylko ź nim razem spuszczony być powinien, a dwa drugie na smyczu u przebiegających, by za ogłoszeniem dwojga puszczonych niedźwiedzia na miejscu, mogli być podpuszczone w sukurs. Psiarnią tedy namienioną odmieniając, psy czwartego dnia dopiro kolej obejdzie. Z ubitego niedźwiedzia inna nie ma być odprawa, jak
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 202
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak
pańską wziąwszy pro basi, która jako zawsze prym brać powinna, mając ubicie, gdy źwirz przerwie bez obławę, dopiro za powinność, by był dogonion i ubity. Zda się tedy rzecz nikczemna na zasadzkach rozstawiać różne rodzaje psów, lecz dla uciechy pańskiej tak być powinni, gdy się sam pan znajduje, by gończe, którym o głos nietrudno, byli puszczani i stawieni od miejsc na pana ciągnących, których przybywający za źwirzem głos jak biczem spieszniejszą zwirzu ku panu czyni podróż. Od pana zaś mogą i powinni stać pokurcie z kundlami rozdane obławnikom, by postrzegszy spuścił, których rodzaj cicho idący źwirza nie odstraszy, ba, onego rwąc,
pańską wziąwszy pro basi, która jako zawsze prym brać powinna, mając ubicie, gdy źwirz przerwie bez obławę, dopiro za powinność, by był dogonion i ubity. Zda się tedy rzecz nikczemna na zasadzkach rozstawiać różne rodzaje psów, lecz dla uciechy pańskiej tak być powinni, gdy się sam pan znajduje, by gończe, którym o głos nietrudno, byli puszczani i stawieni od miejsc na pana ciągnących, których przybywający za źwirzem głos jak biczem spieszniejszą zwirzu ku panu czyni podróż. Od pana zaś mogą i powinni stać pokurcie z kundlami rozdane obławnikom, by postrzegszy spuścił, których rodzaj cicho idący źwirza nie odstraszy, ba, onego rwąc,
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 204
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak
miejsc na pana ciągnących, których przybywający za źwirzem głos jak biczem spieszniejszą zwirzu ku panu czyni podróż. Od pana zaś mogą i powinni stać pokurcie z kundlami rozdane obławnikom, by postrzegszy spuścił, których rodzaj cicho idący źwirza nie odstraszy, ba, onego rwąc, ku panu przywiodą. Błąd tedy cały w tym, gdy gończe na głos tropowych są za pana puszczane ku źwirzu idącemu na pana, że głosząc w bok zbijają zwirza, a tak go pan nie obaczy, aż ubitego. Pana zaś w tym słuszna każdego żądza, ile koszt łożąc powinny na porządne myślistwo, by sam strzelał, a dopiro rang drugi onego żądzy, gdy zwirz krnąbrny
miejsc na pana ciągnących, których przybywający za źwirzem głos jak biczem spieszniejszą zwirzu ku panu czyni podróż. Od pana zaś mogą i powinni stać pokurcie z kundlami rozdane obławnikom, by postrzegszy spuścił, których rodzaj cicho idący źwirza nie odstraszy, ba, onego rwąc, ku panu przywiodą. Błąd tedy cały w tym, gdy gończe na głos tropowych są za pana puszczane ku źwirzu idącemu na pana, że głosząc w bok zbijają zwirza, a tak go pan nie obaczy, aż ubitego. Pana zaś w tym słuszna kóżdego żądza, ile koszt łożąc powinny na porządne myślistwo, by sam strzelał, a dopiro rang drugi onego żądzy, gdy zwirz krnąbrny
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 204
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak
i zbranianie się, które prawdziwa czynić będzie sarna zalatującym jej w oczy i siadającym między uszyma. To już tedy na nich wymógszy, chartów żwawych, niezbyt rączych dwóch trzeba, które mają się często z dremlikami widywać do obeznania i onym nieszkodzenia wspólnej z sarną pracy. Wyjechać zatym szczęśliwie na sarny, gdy która goniona przez gończych wypadnie z kniei, puściwszy dremliki, nie bawiąc, i charty, z których pirwsze zalatując w oczy, mieszają sarnie przytomność, za którą charty po bliżu będące profitują i zajadają onę, nic ptaczkom nie szkodząc. Przypadszy tedy myśliwy, wraz powinien między uszyma u tejże rozerżnąć, by się krwią też nacieszyć mogli ptaczki
i zbranianie się, które prawdziwa czynić będzie sarna zalatującym jej w oczy i siadającym między uszyma. To już tedy na nich wymógszy, chartów żwawych, niezbyt rączych dwóch trzeba, które mają się często z dremlikami widywać do obeznania i onym nieszkodzenia wspólnej z sarną pracy. Wyjechać zatym szczęśliwie na sarny, gdy która goniona przez gończych wypadnie z kniei, puściwszy dremliki, nie bawiąc, i charty, z których pirwsze zalatując w oczy, mieszają sarnie przytomność, za którą charty po blizu będące profitują i zajadają onę, nic ptaczkom nie szkodząc. Przypadszy tedy myśliwy, wraz powinien między uszyma u tejże rozerżnąć, by się krwią też nacieszyć mogli ptaczki
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 205
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak