skradli, a złajnicy Niech koło domu biegają A niech darmo nie szczekają,
Tylko szczegolnie na tego, Ktoby chciał dość skarbu mego. Sowo nie hukaj w tym sadzie, Panna moja spać się kładzie.
Twoje noty nieszczęśliwe Przerażą serce lękliwe. Ba i ty stary kogucie, Daj pokoj wrzaskliwej nucie,
Gołąbku nie gruchaj w bani, Snu nie przerywaj mej pani. Odłoż na czas te obroty, Wszytkobyś stroił zaloty.
Jaskołko swe narzekanie Odłoż na insze zaranie. Twoje pieśni uprzykrzone Urażą uszko pieszczone.
Myszko, o myszko łakoma, Nie skroboc się za zasłoną. A i ty szczurku przeklęty, Nie miej tam sprawy z dziewczęty
skradli, a złajnicy Niech koło domu biegają A niech darmo nie szczekają,
Tylko szczegolnie na tego, Ktoby chciał dość skarbu mego. Sowo nie hukaj w tym sadzie, Panna moja spać się kładzie.
Twoje noty nieszczęśliwe Przerażą serce lękliwe. Ba i ty stary kogucie, Daj pokoj wrzaskliwej nucie,
Gołąbku nie gruchaj w bani, Snu nie przerywaj mej pani. Odłoż na czas te obroty, Wszytkobyś stroił zaloty.
Jaskołko swe narzekanie Odłoż na insze zaranie. Twoje pieśni uprzykrzone Urażą uszko pieszczone.
Myszko, o myszko łakoma, Nie skroboc się za zasłoną. A i ty szczurku przeklęty, Nie miej tam sprawy z dziewczęty
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 380
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
POLSKU TAŃCUJE
Na Tworzyjańskiej u Śmida ulicy, Gdzie uczęszczając naszy politycy, Noc, wino, panny mając kałauzem, On dom poczciwy uczynią zamtuzem, Ożeni się Włoch, gdy go ułakomi Posag. Więc skoro naszy galantomi Wedle starego przywalą się kwitu, Chcąc zażyć tańcu i dobrego bytu, A jeden mu z nich koło żony grucha, To rękę ściska, to szepce do ucha, Gniewać się nie śmie, chodzi mu o skórę, Ale iść każe Włoch żenie na górę. Proszą ci jeszcze, żeby się im z sobą Zabawić dała, lecz ją mąż chorobą Złożywszy, rzecze, że z nimi sam za nią Choćby do świtu na miejscu
POLSKU TAŃCUJE
Na Tworzyjańskiej u Śmida ulicy, Gdzie uczęszczając naszy politycy, Noc, wino, panny mając kałauzem, On dom poczciwy uczynią zamtuzem, Ożeni się Włoch, gdy go ułakomi Posag. Więc skoro naszy galantomi Wedle starego przywalą się kwitu, Chcąc zażyć tańcu i dobrego bytu, A jeden mu z nich koło żony grucha, To rękę ściska, to szepce do ucha, Gniewać się nie śmie, chodzi mu o skórę, Ale iść każe Włoch żenie na górę. Proszą ci jeszcze, żeby się im z sobą Zabawić dała, lecz ją mąż chorobą Złożywszy, rzecze, że z nimi sam za nię Choćby do świtu na miejscu
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 246
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
pokorną/ wdziać postawkę możemy/ żebyśmy nieba dorośli/ niebo wygrali. 7. W czym zaś to być ma/ dotych niewiniąt podobieństwo? Dał znać Pan i Zbawiciel nasz w namienionych swych słowach/ którymi jak więc mówim/ dał ad intende Apostołom swoim (gdy jakąś ambicją precedencji uniesieni/ poczęli byli miedzy sobą gruchać/ quis esset illorum maior) Pan skinąwszy na jedno dziecię powiedział im/ nisi efficiamini sicut parvulus iste, non intrabitis in regnum Coelorum. Nie tylko z was żaden w niebie nad drugiego większym (o co się umawiacie) nie będzie; ale ani do nieba was nie przypuszczą/ jeżeli się maluczkimi jako to maluczkie chłopię
pokorną/ wdźiáć postáwkę możemy/ żebysmy niebá dorośli/ niebo wygrali. 7. W czym záś to być ma/ dotych niewiniąt podobieństwo? Dał znać Pan y Zbáwićiel nász w námienionych swych słowách/ ktorymi iák więc mowim/ dał ad intende Apostołom swoim (gdy iákąś ambitią precedentiey vnieśieni/ poczęli byli miedzy sobą gruchać/ quis esset illorum maior) Pan skinąwszy ná iedno dźiećię powiedźiáł im/ nisi efficiamini sicut parvulus iste, non intrabitis in regnum Coelorum. Nie tylko z wás żaden w niebie nád drugiego większym (o co się umáwiaćie) nie będźie; ále áńi do niebá wás nie przypuszczą/ ieżeli się maluczkimi iáko to máluczkie chłopię
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 274
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
mury Okryły wkoło marmury. Galanteryje na stołach, Złotem nabijane w dołach. Posadzki z pięknych kamieni, Aże się wzrok oczom mieni; Dziwne sztuki, jak pieseczki Skakały na nich, ptaszeczki Różnej farby, piękne, morskie, Cudowne kruki zamorskie, Synogarlice pieszczone; Mnie tak były obwieszczone, Że się w pokoju mnożyły, Gruchając, w miłości żyły, Którym jeść i pić dawano, A sługę do nich chowano. To skończywszy, na dół idę, Potym do skarbnicy wnidę; W pierwszym sklepie, minąwszy drzwi, Nakoło wisi po odrzwi Pełno strzelby: są ptasznice, Janczarki i śrutownice; Karabiny, z muszkietami, Włoskimi pistoletami, Są tam
mury Okryły wkoło marmury. Galanteryje na stołach, Złotem nabijane w dołach. Posadzki z pięknych kamieni, Aże się wzrok oczom mieni; Dziwne sztuki, jak pieseczki Skakały na nich, ptaszeczki Różnej farby, piękne, morskie, Cudowne kruki zamorskie, Synogarlice pieszczone; Mnie tak były obwieszczone, Że się w pokoju mnożyły, Gruchając, w miłości żyły, Którym jeść i pić dawano, A sługę do nich chowano. To skończywszy, na dół idę, Potym do skarbnicy wnidę; W pierwszym sklepie, minąwszy drzwi, Nakoło wisi po odrzwi Pełno strzelby: są ptasznice, Janczarki i śrutownice; Karabiny, z muszkietami, Włoskimi pistoletami, Są tam
Skrót tekstu: JarzGośc
Strona: 53
Tytuł:
Gościniec abo krótkie opisanie Warszawy
Autor:
Adam Jarzębski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne, opisy podróży
Tematyka:
architektura, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1643
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1643
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ignacy Chrzanowski, Władysław Korotyński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1909
szeleście, Ze cała zagrzmi sala, na samo ich weście; Krom tych, którym się jeszcze wcisnąć niedostało I krom tych, którzy wartę trzymali niemało. Tu szczęście, albo raczej Bóg tak zordynował, By w swej dobroci naszę ufność ugruntował. Biały gołąb przyleci, i na oknie spocznie Otwartym, gdzie obrotnie krążąc gruchać pocznie, Tak jakoby nikogo na sali niebyło, By najmniej się gołębie serce nietrwożyło. Brzęk, szełest, czynią flinty, rapiry kolety, (Wszystko nowo) pendenty, sztyble, pistolety, Każdy się z munderunkiem żołnierż swoim snuje Koło okna, a gołąb na oknie tancuje. Wzruszył tak niespodziany widok Kapelana,
szeleście, Ze cáła zágrzmi sala, ná sámo ich weście; Krom tych, ktorym się ieszcze wcisnąć niedostáło I krom tych, ktorzy wártę trzymáli niemało. Tu szczęście, álbo ráczey Bog ták zordynował, By w swey dobroci nászę ufność ugruntował. Biały gołąb przyleci, y ná oknie spocznie Otwartym, gdźie obrotnie krążąc grucháć pocznie, Ták iákoby nikogo ná sáli niebyło, By naymniey się gołębie serce nietrwożyło. Brzęk, szełest, czynią flinty, rápiry kolety, (Wszystko nowo) pendenty, sztyble, pistolety, Káżdy się z munderunkiem żołnierż swoim snuie Koło okná, á gołąb ná oknie tancuie. Wzruszył ták niespodziány widok Kápelána,
Skrót tekstu: GośPos
Strona: 33
Tytuł:
Poselstwo wielkie [...] Stanisława Chomentowskiego [...] od Augusta II [...] do Achmeta IV
Autor:
Franciszek Gościecki
Drukarnia:
Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1732
Data wydania (nie wcześniej niż):
1732
Data wydania (nie później niż):
1732
nie odszedł krwawej, bo mu zdrój po niej wpadł na wzrok prawy i widząc strumień dwojakiej miary, w skruszonym sercu zachwycieł wiary. Matka też poczet wiedzie żałosny, jako gdy jastrząb z początku wiosny zabiwszy wodza w stadku pierzchliwym, rozboju zaraz po nieszczęśliwym wstecznym zaś wrotem gołębie bieżą, gdzie piórka jeszcze skrwawione leżą, gruchając jęczą po polu onym, ale samiczka nieutólonym rzewliwie gardłkiem chodząc szczebiece, a pobocz skrzydła spuszczone wlecze. Tak właśnie orszak za Panem święty żalem pochodzi krwawym ujęty, łzy pławiąc hojne, że mokre tropy drukują bose za nimi stopy. Ale nad insze bolejąc, ona idzie Panienka smętkiem zemdlona,
dzierżą ją pobocz rzewliwe panie,
nie odszedł krwawéj, bo mu zdrój po niej wpadł na wzrok prawy i widząc strumień dwojakiej miary, w skruszonym sercu zachwycieł wiary. Matka też poczet wiedzie żałosny, jako gdy jastrząb z początku wiosny zabiwszy wodza w stadku pierzchliwym, rozboju zaraz po nieszczęśliwym wstecznym zaś wrotem gołębie bieżą, gdzie piórka jeszcze skrwawione leżą, gruchając jęczą po polu onym, ale samiczka nieutólonym rzewliwie gardłkiem chodząc szczebiece, a pobocz skrzydła spuszczone wlecze. Tak właśnie orszak za Panem święty żalem pochodzi krwawym ujęty, łzy pławiąc hojne, że mokre tropy drukują bose za nimi stopy. Ale nad insze bolejąc, ona idzie Panienka smętkiem zemdlona,
dzierżą ją pobocz rzewliwe panie,
Skrót tekstu: MiasKZbiór
Strona: 101
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Kacper Miaskowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia, fraszki i epigramaty
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Alina Nowicka-Jeżowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1995
pastwą/ Złe okarmić mogę Ptastwo: Teraz zaś u Pana mego/ Mam swą wolność/ i do jego Rąk wzleciawszy/ jako lubię Odrobinę w ręku skubię. Wino w czarze które stoi/ Jego i mnie wespół poi/ Gdzie rozlane struszki/ które W tej kąpiałce piórka piorę. Jeśli też co piję więcej/ Poskakuje gruchajęcy/ I skrzydłami nad kochanem Chwiejąc cienie czynie Panem. A gdy Słońce wpada w morze/ A Zachodnie świecą zorze/ Na Lutniej jego spoczywam Skąd swój pokoj i wczas miwam. To masz wszytko/ a w ostatku Bądź łaskaw dajęć w przydatku: Tyś mię nad Wronę mowniejszą I uczynił bezpieczniejszą. Dworzanek I.
pastwą/ Złe okármić mogę Ptástwo: Teraz záś v Páná mego/ Mam swą wolność/ y do iego Rąk wzlećiawszy/ iáko lubię Odrobinę w ręku skubię. Wino w czárze ktore stoi/ Iego y mnie wespoł poi/ Gdźie rozlane struszki/ ktore W tey kąpiałce piorka piorę. Ieśli tesz co piję więcey/ Poskákuie grucháięcy/ I skrzydłámi nad kochánem Chwieiąc ćienie czynie Pánem. A gdy Słonce wpada w morze/ A Zachodnie swiecą zorze/ Ná Lutniey iego spoczywam Skąd swoy pokoy y wczás miwam. To masz wszytko/ á w ostátku Bądź łáskaw dáięć w przydátku: Tyś mię nád Wronę mownieyszą I vczynił bespiecznieyszą. Dworzánek I.
Skrót tekstu: GawDworz
Strona: 111
Tytuł:
Dworzanki albo epigramata polskie
Autor:
Jan Gawiński
Drukarnia:
Balcer Smieszkowicz
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1664
Data wydania (nie wcześniej niż):
1664
Data wydania (nie później niż):
1664
tykaj, bo ja Tu stać będę u podwoja! Sowo, nie hukaj w tym sadzie, Panna moja spać się kładzie, Twoje noty nieszczęśliwe Przerażą serce lękliwe. Ba, i ty, stary kogucie, Daj pokój wrzaskliwej nucie. Już się wysiecił gach srogi, Już chromy na łbie ma rogi. Gołąbku, nie gruchaj w bani, Snu nie przerywaj mej pani, Odłóż na czas te obroty, Wszytko byś stroił zaloty. Jaskółko, twe narzekanie Odłóż na insze zaranie, Twoje pieśni uprzykrzone Urażą uszko pieszczone. Biada z tą myszką łakomą, Skroboce się za zasłoną, A i ty, szczurku przeklęty, Nie miewaj sprawy z dziewczęty
tykaj, bo ja Tu stać będę u podwoja! Sowo, nie hukaj w tym sadzie, Panna moja spać się kładzie, Twoje noty nieszczęśliwe Przerażą serce lękliwe. Ba, i ty, stary kogucie, Daj pokój wrzaskliwej nucie. Już się wysiecił gach srogi, Już chromy na łbie ma rogi. Gołąbku, nie gruchaj w bani, Snu nie przerywaj mej pani, Odłóż na czas te obroty, Wszytko byś stroił zaloty. Jaskółko, twe narzekanie Odłóż na insze zaranie, Twoje pieśni uprzykrzone Urażą uszko pieszczone. Biada z tą myszką łakomą, Skroboce się za zasłoną, A i ty, szczurku przeklęty, Nie miewaj sprawy z dziewczęty
Skrót tekstu: MorszZWybór
Strona: 145
Tytuł:
Wybór wierszy
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1658 a 1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1658
Data wydania (nie później niż):
1680
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1975