się, widzę, uraża, matka pieści; zatem Niechaj im rośnie w domu, pomyślę, jałatem. Więc we wsi poddanego a sierotę bierę: Skoro dworską w młodości przejmie manijerę, Może potem być sługa łaski mojej godny. Jakoż mi, przez cały rok, barzo był wygodny; Aż kiedy pakłak wdzieje, guńka z niego spadnie, Naprzód autoryzuje, a potem mię kradnie. Zrazu nóż, łyżka i co tym podobne ginie, Do szkatuły w ostatku siągnie i do skrzynie. I tyś nie mój, natury kiedy przywilejem, Zawsze humorowatym szlachcic, chłop złodziejem. Bywszy potem z ziemiańskim we Gdańsku towarem, Niemczyk mi się spodobał
się, widzę, uraża, matka pieści; zatem Niechaj im rośnie w domu, pomyślę, jałatem. Więc we wsi poddanego a sierotę bierę: Skoro dworską w młodości przejmie manijerę, Może potem być sługa łaski mojej godny. Jakoż mi, przez cały rok, barzo był wygodny; Aż kiedy pakłak wdzieje, guńka z niego spadnie, Naprzód autoryzuje, a potem mię kradnie. Zrazu nóż, łyżka i co tym podobne ginie, Do szkatuły w ostatku siągnie i do skrzynie. I tyś nie mój, natury kiedy przywilejem, Zawsze humorowatym szlachcic, chłop złodziejem. Bywszy potem z ziemiańskim we Gdańsku towarem, Niemczyk mi się spodobał
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 148
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
i za świętą wiarę Krew swą ochotnie niosąc na ofiarę,
Przeciw pogaństwu kto umrze w potrzebie, Będzie żył w niebie.
Że przez swe męstwo i przez dobrą sprawę Nieskazitelną odziedziczą sławę l zaraz wezmą pracy swej zapłatę, Łupy bogate.
Co też piechocie pomogło do skruchy, Wiedząc, że tam nie tatarskie kożuchy Ani kozackie guńki, lecz splendory, Aziej zbiory.
Krzyknęło zatym rycerstwo do Pana Wojsk nieśmiertelnych, żeby była dana Pomoc aniołów świętych chrześcijaństwu Przeciw pogaństwu.
Wraz też poczęła grać artyleria, Gęsty żelazny grad się z niej uwija, Huczą moździerze, granaty trzaskają, Turków mieszają.
Generał Kącki, choć przyznać, że umie Zażyć armaty i że
i za świętą wiarę Krew swą ochotnie niosąc na ofiarę,
Przeciw pogaństwu kto umrze w potrzebie, Będzie żył w niebie.
Że przez swe męstwo i przez dobrą sprawę Nieskazitelną odziedziczą sławę l zaraz wezmą pracy swej zapłatę, Łupy bogate.
Co też piechocie pomogło do skruchy, Wiedząc, że tam nie tatarskie kożuchy Ani kozackie guńki, lecz splendory, Aziej zbiory.
Krzyknęło zatym rycerstwo do Pana Wojsk nieśmiertelnych, żeby była dana Pomoc aniołow świętych chrześcijaństwu Przeciw pogaństwu.
Wraz też poczęła grać artyleria, Gęsty żelazny grad się z niej uwija, Huczą moździerze, granaty trzaskają, Turkow mieszają.
Generał Kącki, choć przyznać, że umie Zażyć armaty i że
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 487
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
pałały Tarcze i Puklerze, Rzedy, Forgi, Bończuki, Pałasze, Koncerze: Tak od Srebra Namioty, Kredence, i Stoły, Jakoby Nieprzyjaciel najłakomszy, w-poły Miał, był dosyć. A tego ani się spodzieli, Ze za proste żelaza frymarczyć to mieli: Samopały, Rzemienie, konopne Popregi. Dery, Guńki Kindiaki, i chude siermiegi. Owo czym go porazić, i strach mu mylślili Puścić w-oczy, tym predzej na się powabili.. Wiec jako się spół wszyscy, i Reimentarze, I przydani do Rady ziadą Komisarze; Porównawszy co komu do kogo wadziło, W-pieknej zgodzie, ( aż zrazu patrzyć na to miło
pałáły Tarcze i Puklerze, Rzedy, Forgi, Bończuki, Páłásze, Koncerze: Tak od Srebra Namioty, Kredence, i Stoły, Iákoby Nieprzyiaćiel náyłakomszy, w-poły Miał, był dosyć. A tego áni sie spodźieli, Ze zá proste żelaza frymarczyć to mieli: Samopały, Rzemienie, konopne Popregi. Dery, Guńki Kindiáki, i chude siermiegi. Owo czym go poráźić, i strach mu mylślili Puśćić w-oczy, tym predzey na sie powabili.. Wiec iáko sie społ wszyscy, i Reimentarze, I przydani do Rady ziadą Komissarze; Porownawszy co komu do kogo wadźiło, W-piekney zgodźie, ( áż zrazu patrzyć na to miło
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 26
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
gr: 3. Od kopy Flasz szklanych wielkich, gr: 15. Od kamienia Fiałkowego korzenia, gr: 5. Od kwarty Gorzałki przepalanej i prostej, pieniędzy 2. Gozdzie łatne Królewieckie pod szacunek. Od faski Gozdzi łatnych Polskich, która się bierze kop 6. plus vel minus gr: 10. Od tuzina Guniek Gdańskich pstrych, gr: 12. Od beczki Jagieł i od beczki krup, gr: 10. Od sta Jerchy po gr: 15. Od kamienia Kaparów, gr: 5. Od kamienia Kasztanów, gr: 8. Od sta Kos, zł: 1. gr: 20. Od sta Sierpów gr:
gr: 3. Od kopy Flasz szklanych wielkich, gr: 15. Od kamienia Fiałkowego korzenia, gr: 5. Od kwarty Gorzałki przepalaney y prostey, pieniędzy 2. Gozdźie łatne Krolewieckie pod szacunek. Od faski Gozdźi łatnych Polskich, która się bierze kop 6. plus vel minus gr: 10. Od tuźina Guniek Gdańskich pstrych, gr: 12. Od beczki Iagieł y od beczki krup, gr: 10. Od sta Ierchy po gr: 15. Od kamienia Kaparow, gr: 5. Od kamienia Kasztanow, gr: 8. Od sta Kos, zł: 1. gr: 20. Od sta Sierpow gr:
Skrót tekstu: InsWybCła
Strona: 135
Tytuł:
Instruktarz wybierania cła W. X. L. na tymże Sejmie postanowiony
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia J.K. M. i Rzeczypospolitej Collegium Warszawskie Scholarum Piiarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Tematyka:
prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1739
Data wydania (nie wcześniej niż):
1739
Data wydania (nie później niż):
1739
, I pilna droga w sprawach trybunalskich czeka. Za wielką cześć poczytam swojej to fortuny; Lecz żebym nie był liczon między importuny, Nie zabawię.” Gospodarz na mą oracyją: „Proszę siedzieć.” Nic więcej. Aż ci cię zabiją! Pomyśliwszy, usiądę. Na wąpiu mi ckliwo; Aż chłopiec w guńce stawia na stół z kuflem piwo. Powiedam mu, jakie wiem nowiny, ów słucha; Aż mu na rękę siadła niecnotliwa mucha. Plaśnie ją drugą ręką, że na ziemię spadnie: „Awoż gość nieproszony!” Zedrwiałem szkaradnie. Patrz, diable: gdy się i mnie toż, co musze, stanie?
, I pilna droga w sprawach trybunalskich czeka. Za wielką cześć poczytam swojej to fortuny; Lecz żebym nie był liczon między importuny, Nie zabawię.” Gospodarz na mą oracyją: „Proszę siedzieć.” Nic więcej. Aż ci cię zabiją! Pomyśliwszy, usiędę. Na wąpiu mi ckliwo; Aż chłopiec w guńce stawia na stół z kuflem piwo. Powiedam mu, jakie wiem nowiny, ów słucha; Aż mu na rękę siadła niecnotliwa mucha. Plaśnie ją drugą ręką, że na ziemię spadnie: „Awoż gość nieproszony!” Zedrwiałem szkaradnie. Patrz, diable: gdy się i mnie toż, co musze, stanie?
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 599
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
w lada skryje się skałubie; Jako padł, tak jej czeka człek w grobowej grubie. 25 (P). ŻMUDY
Malowana kolaska, koń jeden pleśniwy, Drugi czarny, obiema postrzyżono grzywy, Oba z nieszczęścia małe, i ten, ów chudy, Bardziej poszły na świnie niż litewskie żmudy, Obudwu by woźnica w guńce wziął po pachy: A szor suto w mosiężne okowany blachy, Choć i sierci mało znać, bo się tak umażą, Że pod błotem i szorem ledwie hetki łażą.
„Lepiej było na owies — rzekę — niż mosiądze, Mój kochany sąsiedzie, wydać te pieniądze.” Na to ów basem nie bez odpowie humoru
w leda skryje się skałubie; Jako padł, tak jej czeka człek w grobowej grubie. 25 (P). ŻMUDY
Malowana kolaska, koń jeden pleśniwy, Drugi czarny, obiema postrzyżono grzywy, Oba z nieszczęścia małe, i ten, ów chudy, Bardziej poszły na świnie niż litewskie żmudy, Obudwu by woźnica w guńce wziął po pachy: A szor suto w mosiężne okowany blachy, Choć i sierci mało znać, bo się tak umażą, Że pod błotem i szorem ledwie hetki łażą.
„Lepiej było na owies — rzekę — niż mosiądze, Mój kochany sąsiedzie, wydać te pieniądze.” Na to ów basem nie bez odpowie humoru
Skrót tekstu: PotFrasz5Kuk_III
Strona: 369
Tytuł:
Ogroda nie wyplewionego część piąta
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1688 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
za świętą Wiarę/ Krew swą ochotnie niosąc na ofiarę Prżeciw Pogaństwu/ kto umrze w Potrzebie/ Będzie żył w niebie .
Ze przez swe męstwo/ i przez dobrą sprawę/ Nieskazitelną odziedziczą sławę/ I zaraz wezmą prący swej zapłatę . Łupy bogate .
Co też piechocie pomogło[...] Wiedząc że tam nie Tatarskie kożuchy/ Ani Kozackie guńki/ lecz splendory/ Azji zbiory .
Krzyknęło zatym Rycerstwo do Pana/ Wojsk nieśmiertelnych/ że by była dana/ Pomoc Aniołów świętych Chrześcijaństwu/ Przeciw Pogaństwu .
Wraz też poczęła grać Artyleria/ Gęsty żelazny grąd się z niej uwija/ Huczą Moździerze/ Granaty trzaskają/ Turków mieszają .
Generał Kącki choć przyznać że umie Zażyć Armaty
zá świętą Wiárę/ Krew swą ochotnie niosąc ná ofiárę Prżećiw Pogáństwu/ kto vmrze w Potrzebie/ Będźie żył w niebie .
Ze przez swe męstwo/ y przez dobrą spráwę/ Nieskáźitelną odźiedziczą sławę/ Y záraz wezmą prący swey zapłátę . Łupy bogáte .
Co też piechoćie pomogło[...] Wiedząc że tám nie Tátárskie kożuchy/ Ani Kozáckie guńki/ lecz splendory/ Azyey zbiory .
Krzyknęło zátym Rycerstwo do Páná/ Woysk nieśmiertelnych/ że by byłá dána/ Pomoc Anyołow świętych Chrześćiáństwu/ Przećiw Pogáństwu .
Wraz też poczęłá gráć Artylerya/ Gęsty żelázny grąd się z niey vwija/ Huczą Mozdżerze/ Gránaty trzáskáią/ Turkow mieszáią .
Generał Kącki choć przyznáć że vmie Záżyć Armaty
Skrót tekstu: SławWikt
Strona: A4v
Tytuł:
Sławna wiktoria nad Turkami od wojsk koronnych
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Aleć się jeszcze pono i nie odrobieło. Samo ci tu więc poślę, i mleka słodkiego, A bądź też na mię łaskaw, Deja ubogiego.
STROIWĄS Jam ci, wierę, nie wiedział, mc pacholę drogie, Byś w takim zimnie było abo tak ubogie.
Przyniosłbym ci był swego chłopca koszulątko Albo guńkę, me miełe, nadobne Dzieciątko! Przymi teraz ten szerek ode mnie za wdzięczne, A tak mi dasz po śmierci królestwo wieczne. Słodkie, dopiero z tworzydła — przym, a mojego Uchraniaj od lichoty statku ubogiego.
CHLEBURAD Ja, Chleburad ubogi, masła osełeczkę Włożyłem, mięły Panie, w swoję krobiałeczkę.
Aleć się jeszcze pono i nie odrobieło. Samo ci tu więc poślę, i mleka słodkiego, A bądź też na mię łaskaw, Deja ubogiego.
STROIWĄS Jam ci, wierę, nie wiedział, mc pacholę drogie, Byś w takim zimnie było abo tak ubogie.
Przyniosłbym ci był swego chłopca koszulątko Albo guńkę, me miełe, nadobne Dzieciątko! Przymi teraz ten szerek ode mnie za wdzięczne, A tak mi dasz po śmierci krolestwo wieczne. Słodkie, dopiero z tworzydła — przym, a mojego Uchraniaj od lichoty statku ubogiego.
CHLEBURAD Ja, Chleburad ubogi, masła osełeczkę Włożyłem, mięły Panie, w swoję krobiałeczkę.
Skrót tekstu: DialKrótOkoń
Strona: 90
Tytuł:
Dialog krótki na święto narodzenia Pana Naszego Jezusa Chrystusa
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
jasełka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Staropolskie pastorałki dramatyczne: antologia
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Okoń
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1989