wejźrzeniu, Które po obyczajach, z stroju i ubioru Znał, że beły z Alcyny rozkosznego dworu.
XXXVII.
Na perskich, złotem tkanych kobiercach siedziały I w miłem chłodzie różnych uciech zażywały; Stół miały zastawiony cukrami słodkiemi I winy w kryształowem naczyniu różnemi; Na brzegu uwiązana łódź mała czekała I z morskiemi wodami przy ziemi igrała, Ażby wiatry, co były wszystkie ucichnęły, Znowu płócienne łona wolno wyciągnęły.
XXXVIII.
Te skoro obaczyły, że konia wodzami Nie wściągał i mijał ich suchemi piaskami Rugier, nie chcąc się bawić, wszytek uznojony Na twarzy i na suchych wargach upragniony, Mówiły mu, aby w zad wodzami powracał I tak chciwie
wejźrzeniu, Które po obyczajach, z stroju i ubioru Znał, że beły z Alcyny rozkosznego dworu.
XXXVII.
Na perskich, złotem tkanych kobiercach siedziały I w miłem chłodzie różnych uciech zażywały; Stół miały zastawiony cukrami słodkiemi I winy w kryształowem naczyniu różnemi; Na brzegu uwiązana łódź mała czekała I z morskiemi wodami przy ziemi igrała, Ażby wiatry, co były wszystkie ucichnęły, Znowu płócienne łona wolno wyciągnęły.
XXXVIII.
Te skoro obaczyły, że konia wodzami Nie wściągał i mijał ich suchemi piaskami Rugier, nie chcąc się bawić, wszytek uznojony Na twarzy i na suchych wargach upragniony, Mówiły mu, aby w zad wodzami powracał I tak chciwie
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 205
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
boli, ale twej potrzebie Żadna tu nie dogodzi, chociajby umiała. Siła tu druga umie, a nie będzie chciała, Bo biczem barzo chlustasz. Bodaj ci tak było, Jako się to rzemienie u bicza zwiesiło! Starosta Pożynaj, nie postawaj! I ty byś wolała Inszego bicza zażyć, tylko byś igrała. Zażywaj teraz tego! Barzo-ć widzę śmieszno! Pociągaj za inszymi i zażynaj spieszno! Pietrucha Słoneczko, śliczne oko, dnia oko pięknego! Nie jesteś ty zwyczajów starosty naszego. Ciebie czasem pochmurne obłoki zasłonią, Ale ich prędko wiatry pogodne rozgonią, A naszemu staroście nie patrz w oczy śmiele, Zawsze u niego chmura i
boli, ale twej potrzebie Żadna tu nie dogodzi, chociajby umiała. Siła tu druga umie, a nie będzie chciała, Bo biczem barzo chlustasz. Bodaj ci tak było, Jako się to rzemienie u bicza zwiesiło! Starosta Pożynaj, nie postawaj! I ty byś wolała Inszego bicza zażyć, tylko byś igrała. Zażywaj teraz tego! Barzo-ć widzę śmieszno! Pociągaj za inszymi i zażynaj spieszno! Pietrucha Słoneczko, śliczne oko, dnia oko pięknego! Nie jesteś ty zwyczajów starosty naszego. Ciebie czasem pochmurne obłoki zasłonią, Ale ich prędko wiatry pogodne rozgonią, A naszemu staroście nie patrz w oczy śmiele, Zawsze u niego chmura i
Skrót tekstu: SzymSiel
Strona: 157
Tytuł:
Sielanki
Autor:
Szymon Szymonowic
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Sielanki i pozostałe wiersze polskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1964
. Poselstwa Wielkiego do Turek. Różne frukta.
Dzień przyszedł, w którym Dunaj przebyć było trzeba A w tym piękną pogodą przyświeciły Nieba. Już wszystka do przeprawy opatrzność gotowa, Gdy przyszły opuszczone prumy z Brailowa. Pod Pana bat porząnny, pokryty dywany, Na rudzie złocistymi poduszki zasłany. Chorągiew z lekkim wiatrem na rudlu igrała, Na sztabie dwa przykrotkie, ale miąsze działa. Sternik z przewoźnikami, wszyscy w karmazynie, W wesołej, i ochoczej wygladają minie. Samym świtem stanęły wozy do przeprawy, A przy prumach, dla lepszej, Pańska warta, sprawy, I nie bawiąc, przeprawa zaraz się zaczęła Którą długo Dunaju szerokość ciągnęła. Czterma
. Poselstwa Wielkiego do Turek. Rożne frukta.
Dzień przyszedł, w ktorym Dunay przebydź było trzeba A w tym piękną pogodą przyświeciły Niebá. Już wszystka do przepráwy opátrzność gotowa, Gdy przyszły opuszczone prumy z Bráilowa. Pod Páná bat porząnny, pokryty dywány, Ná rudźie złocistymi poduszki zasłány. Chorągiew z lekkim wiátrem ná rudlu igráłá, Ná sztábie dwa przykrotkie, ále miąsze działá. Sternik z przewoźnikámi, wszyscy w kármázynie, W wesołey, y ochoczey wygladáią minie. Sámym świtem stáneły wozy do przepráwy, A przy prumách, dla lepszey, Páńska wárta, spráwy, I nie báwiąc, przepráwa záraz się záczełá Ktorą długo Dunáiu szerokość ciągnęłá. Czterma
Skrót tekstu: GośPos
Strona: 60
Tytuł:
Poselstwo wielkie [...] Stanisława Chomentowskiego [...] od Augusta II [...] do Achmeta IV
Autor:
Franciszek Gościecki
Drukarnia:
Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1732
Data wydania (nie wcześniej niż):
1732
Data wydania (nie później niż):
1732
/ trwałe i nienarusozne od męstwa; wysokie od godności. O śmierci! nieszczęsna śmierci! któras to jablko hakiem porwała! przemierzzły i nieszczęsny haku zmierzłe naczynie: ale szkoda na śmierć następować/ szkoda tak ją oprimować/ nikt jej potędze nie zrówna/ każdy gardłem w tej Antagoniej płacić musi/ kto ją chce wybieżeć. Igrała śmierć z tym jabłkiem/ i tak igrała/ że grając sama niewolnica została/ a jabłko stąd szczęśliwe stanęło/ że do takiego się stołu dostało/ na którym stole stojąc będą się inne jabłka przystępujące dziwowały: jako za żywota w cnotach stateczne było/ i jako po śmierci glancu swego nie utraciło. Ponieważ te jablko do
/ trwáłe y nienárusozne od męstwá; wysokie od godnośći. O śmierći! niesczęsna śmierći! ktoras to iablko hakiem porwałá! przemierzzły y niesczęsny haku zmierzłe naczynie: ále szkodá ná śmierć nástępować/ szkodá ták ią opprimować/ nikt iey potędze nie zrowna/ káżdy gardłem w tey Antágoniey płáćić muśi/ kto ią chce wybieżeć. Igráłá śmierć z tym iabłkiem/ y tak igráłá/ że gráiąc sámá niewolnica zostáłá/ á iabłko ztąd sczęśliwe stánęło/ że do tákiego śię stołu dostáło/ ná ktorym stole stoiąc będą śię inne iabłká przystępuiące dźiwowáły: iáko zá żywotá w cnotach státeczne było/ y iáko po śmierći glancu swego nie vtráćiło. Ponieważ te iablko do
Skrót tekstu: WojszOr
Strona: 266
Tytuł:
Oratora politycznego [...] część pierwsza pogrzebowa
Autor:
Kazimierz Wojsznarowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644
od godności. O śmierci! nieszczęsna śmierci! któras to jablko hakiem porwała! przemierzzły i nieszczęsny haku zmierzłe naczynie: ale szkoda na śmierć następować/ szkoda tak ją oprimować/ nikt jej potędze nie zrówna/ każdy gardłem w tej Antagoniej płacić musi/ kto ją chce wybieżeć. Igrała śmierć z tym jabłkiem/ i tak igrała/ że grając sama niewolnica została/ a jabłko stąd szczęśliwe stanęło/ że do takiego się stołu dostało/ na którym stole stojąc będą się inne jabłka przystępujące dziwowały: jako za żywota w cnotach stateczne było/ i jako po śmierci glancu swego nie utraciło. Ponieważ te jablko do takiego stołu przeniesiono: szczęśliwy Prześwietny Domie/
od godnośći. O śmierći! niesczęsna śmierći! ktoras to iablko hakiem porwałá! przemierzzły y niesczęsny haku zmierzłe naczynie: ále szkodá ná śmierć nástępować/ szkodá ták ią opprimować/ nikt iey potędze nie zrowna/ káżdy gardłem w tey Antágoniey płáćić muśi/ kto ią chce wybieżeć. Igráłá śmierć z tym iabłkiem/ y tak igráłá/ że gráiąc sámá niewolnica zostáłá/ á iabłko ztąd sczęśliwe stánęło/ że do tákiego śię stołu dostáło/ ná ktorym stole stoiąc będą śię inne iabłká przystępuiące dźiwowáły: iáko zá żywotá w cnotach státeczne było/ y iáko po śmierći glancu swego nie vtráćiło. Ponieważ te iablko do tákiego stołu przenieśiono: sczęśliwy Prześwietny Domie/
Skrót tekstu: WojszOr
Strona: 266
Tytuł:
Oratora politycznego [...] część pierwsza pogrzebowa
Autor:
Kazimierz Wojsznarowicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644
wieszczek rady dziewczyna szukała. Z których jej jedna tak odpowiedziała: Końcem tych liter wyrażono stoi, Anno, recepta tej choroby twojej. 242. Mąż i żona jedno.
Mąż i żona jedno ciało, a przecię nie czuje, Mąż, kiedy mu kto inszy żonę kutneruje 243. Apoftegma.
Jedna panienka chora z wiewiorką igrała, Która jej pod pierzynkę coraz uciekała. Zazdrościł jej młodzieniec, który w nawiedziny Przyszedł, żałując chorej, tak pięknej dziewczyny. I rzekł, gdybym ja tam był, gdzie tak rozkoszuje Ten wiewior, po pieszczonych członeczkach łasuje. Panna na to odpowie: Żeby tam kapało Na cię, skądbyś miał wczasu
wieszczek rady dziewczyna szukała. Z ktorych jej jedna tak odpowiedziała: Końcem tych liter wyrażono stoi, Anno, recepta tej choroby twojej. 242. Mąż i żona jedno.
Mąż i żona jedno ciało, a przecię nie czuje, Mąż, kiedy mu kto inszy żonę kutneruje 243. Apoftegma.
Jedna panienka chora z wiewiorką igrała, Ktora jej pod pierzynkę coraz uciekała. Zazdrościł jej młodzieniec, ktory w nawiedziny Przyszedł, żałując chorej, tak pięknej dziewczyny. I rzekł, gdybym ja tam był, gdzie tak rozkoszuje Ten wiewior, po pieszczonych członeczkach łasuje. Panna na to odpowie: Żeby tam kapało Na cię, skądbyś miał wczasu
Skrót tekstu: ZbierDrużWir_I
Strona: 92
Tytuł:
Collectanea...
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1675 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910