wójta i namiestnika ekonomicznego łomażskiego, który nie czekając ani przytomności urzędników, ani zagajenia zaczął zasiadać miejsce marszałkowskie sejmikowe. Była tamże w kościele partia nasza, której się ta akcja Kurowickiego nie podobała. Zaczęli go spychać, a tak tumult się zaczął.
Dano nam znać. Pobiegliśmy tam wszyscy dla uspokojenia tego tumultu. Wbiegam do kościoła, aż widzę, że już Kurowickiego duszą. Osobliwie Michał Starowolski, towarzysz brata mego, porwał za garło Kurowickiego i mocno go dusi. Ledwom się do Kurowickiego przedarł i prośbą, i mocą wyrwałem go z rąk duszących i na bok ledwo już dyszącego wyprowadziłem. Gdy mu tam po przyjacielsku mówię
wójta i namiestnika ekonomicznego łomażskiego, który nie czekając ani przytomności urzędników, ani zagajenia zaczął zasiadać miejsce marszałkowskie sejmikowe. Była tamże w kościele partia nasza, której się ta akcja Kurowickiego nie podobała. Zaczęli go spychać, a tak tumult się zaczął.
Dano nam znać. Pobiegliśmy tam wszyscy dla uspokojenia tego tumultu. Wbiegam do kościoła, aż widzę, że już Kurowickiego duszą. Osobliwie Michał Starowolski, towarzysz brata mego, porwał za garło Kurowickiego i mocno go dusi. Ledwom się do Kurowickiego przedarł i prośbą, i mocą wyrwałem go z rąk duszących i na bok ledwo już dyszącego wyprowadziłem. Gdy mu tam po przyjacielsku mówię
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 468
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
obłokiem
Morze, chmury niedozna, Ani niepogody.
Niebo Morze, precz obłok Od tak jasnej zgody:
Ile gdy nadsłoneczne Czartoryskich Konie
Tymże jaśnieją Niebem w Sarmackiej koronie;
Gdzie Książęce swe kroki w Równi z Królewskiemi
Mierzą Parentelami, I cnotami swemi,
Północy i Wschodowy Cyrkuł okrążają,
I w Cesarskie Linie Krwi kursem wbiegają:
Co lot Orła Polskiegi I Litwy Pogoni.
To Książąt Czartoryiskich w Lot Pogonia goni;
Kurs najwyższych Honorów, Nieśmiertelnej sławy,
Tej jest metą Pogoni, Te są Jej zabawy:
I czegoż niedoścignie? Prędszym teraz lotem
Księżyca i Srzeniawy Zmocniona obrotem:
O szczęśliwe ściganie, Bieg fortuny złoty.
Dojść takiego terminu
obłokiem
Morze, chmury niedozna, Ani niepogody.
Niebo Morze, precz obłok Od ták iásney zgody:
Ile gdy nádsłoneczne Czártoryskich Konie
Tymże iáśnieią Niebem w Sarmáckiey koronie;
Gdźie Xiáżęce swe kroki w Rowni z Krolewskiemi
Mierzą Párentelámi, Y cnotámi swemi,
Pułnocny y Wschodowy Cyrkuł okrążáią,
Y w Cesárskie Linie Krwi kursem wbiegáią:
Co lot Orłá Polskiegi Y Litwy Pogoni.
To Xiążąt Czártoryiskich w Lot Pogonia goni;
Kurs naywyższych Honorow, Nieśmiertelney sławy,
Tey iest metą Pogoni, Te są Iey zabáwy:
Y czegoż niedosćignie? Prętszym teraz lotem
Xiężycá y Srzeniáwy Zmocniona obrotem:
O szczęśliwe ścigánie, Bieg fortuny złoty.
Doyść tákiego terminu
Skrót tekstu: JunRef
Strona: a7v
Tytuł:
Refleksje duchowne na mądry króla Salomona sentyment
Autor:
Mikołaj Karol Juniewicz
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1731
Data wydania (nie wcześniej niż):
1731
Data wydania (nie później niż):
1731
zabawione znagła wypadli/ niektórych pobiwszy/ drugich strwożyli/ zaraz i konnymi wozami otoczyli. Bitwa z wozów u nich taka jest. Naprzód z wozami wpadszy w wojsko/ w szerz i w zdłuż biegają/ broń rozmaitą ciskają/ częścią strachem koni/ częścią skrzypieniem koł/ szyki trwożą i mylą/ a gdy miedzy konne wbiegają/ skoczywszy z wozów/ pieszo się biją/ woźnice zatym z wojska wyjezdżając/ w takim placu czekać zwykli/ aby owi jeśli od nieprzyjaciela gwałt mają/ snadno się do nich wrócić mogli. Otoż i prędkością konnym/ i trwałością pieszym równają/ i owszem z ustawicznego ćwiczenia tego doszli/ że w pochyłym i przykrym miejscu
zábáwione znagłá wypádli/ niektorych pobiwszy/ drugich strwożyli/ záraz y konnymi wozámi otoczyli. Bitwá z wozow v nich táka iest. Naprzod z wozámi wpadszy w woysko/ w szerz y w zdłuż biegáią/ broń rozmáitą ćiskáią/ częśćią stráchem koni/ częśćią skrzypieniem koł/ szyki trwożą y mylą/ á gdy miedzy konne wbiegáią/ skoczywszy z wozow/ pieszo sie biią/ woźnice zátym z woyská wyiezdżáiąc/ w tákim plácu czekáć zwykli/ áby owi iesli od nieprzyiaćielá gwałt máią/ snádno sie do nich wroćić mogli. Otoż y prędkośćią konnym/ y trwáłośćią pieszym rownáią/ y owszem z vstáwicznego ćwiczenia tego doszli/ że w pochyłym y przykrym mieyscu
Skrót tekstu: CezWargFranc
Strona: 89.
Tytuł:
O wojnie francuskiej ksiąg siedmioro
Autor:
Gajusz Juliusz Cezar
Tłumacz:
Andrzej Wargocki
Drukarnia:
Drukarnia wdowy Jakuba Sibeneychera
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
, według swego zwyczaju cudzoziemskiego casu fortuito zawołał: Berdo (Wer da?) to jest pytając się kto jest? Niemcy zaras z jedną petardą ustąpiwszy (rozumiejąc że ich postrzeżono z miasta) a dwie porzuciwszy, precz uciekli. Na który hałas straż Szwedzka porwawszy się, iż zdrada postrzegszy, jęli zaraz na mury wbiegać, na naszych strze-
lać, i na potem lepszą opatrzność około miasta mieć, i straż potężniejszą postanowili, bramy i baszty niektóre ziemią pozasypowali, i insze rzeczy do obrony należące porobili, skąd nic niesprawiwszy dla zdrady niemieckiej ustąpić musiał J. M. Pan Hetman.
Koło generalne było, w którem wojsko posły na
, według swego zwyczaju cudzoziemskiego casu fortuito zawołał: Berdo (Wer da?) to jest pytając się kto jest? Niemcy zaras z jedną petardą ustąpiwszy (rozumiejąc że ich postrzeżono z miasta) a dwie porzuciwszy, precz uciekli. Na który hałas straż Szwedzka porwawszy się, iż zdrada postrzegszy, jęli zaraz na mury wbiegać, na naszych strze-
lać, i na potém lepszą opatrzność około miasta mieć, i straż potężniejszą postanowili, bramy i baszty niektóre ziemią pozasypowali, i insze rzeczy do obrony należące porobili, skąd nic niesprawiwszy dla zdrady niemieckiej ustąpić musiał J. M. Pan Hetman.
Koło generalne było, w którem wojsko posły na
Skrót tekstu: DiarKwarKoniec
Strona: 15
Tytuł:
Diariusz ...wojska kwarcianego...
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1626
Data wydania (nie wcześniej niż):
1626
Data wydania (nie później niż):
1626
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
Złotego drzewa był stróż. tegoż jak przeżegnał Ziół niepomnych sokami/ a trzy razy przegnał. Słowa sen zawodzące/ które zaburzone Morze/ które hamują rzeki rozpędzone/ Jak sen czułe oczy zbiegł/ Esonic/ i złota Dostawa/ i zwyciężca/ zbawczyna kłopota Drugą korzyść/ korzyścią pyszny pochwyciwszy/ W port Jołciacki z żoną wbiega/ swe sprawiwszy. Dary Emońskie matki za syny oddane/ Z ojcy staremi znoszą: kadzidła sypane Płyną w ogniach: ofiara szluby złotoroga Iści. lecz Eson przy tym niebył; śmierć go sroga Prze mdłą starość targuje/ gdzie Jason tak powie: O żono ma/ której/ znam/ winienem swe zdrowie/
Złotego drzewá był stroż. tegoż iák przeżegnał Zioł niepomnych sokámi/ a trzy rázy przegnał. Słowá sen záwodzące/ ktore záburzone Morze/ ktore hámuią rzeki rospędzone/ Iak sen czułe oczy zbiegł/ AEsonic/ y złotá Dostawa/ y zwyćiężcá/ zbawczyna kłopotá Drugą korzyść/ korzyścią pyszny pochwyćiwszy/ W port Iołciácki z żoną wbiega/ swe spráwiwszy. Dáry AEmonskie mátki zá syny oddáne/ Z oycy stáremi znoszą: kádźidłá sypáne Płyną w ogniách: ofiárá szluby złotoroga Iśći. lecz AEson przy tym niebył; śmierć go sroga Prze mdłą stárość tárguie/ gdźie Iáson tak powie: O żono ma/ ktorey/ znam/ winienem swe zdrowie/
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 165
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
upatrować/ a to przeto/ aby lepsze ku domowej potrzebie/ podlejsze zaś na przedaj obrócone były. Masz w pierwszych księgach wyrażone znaki dobrego konia/ które w pamięci mając/ tyle ile się wolno biegającemu przypatrzyć będzie mogło uważając/ i te do tego przydać. Zrzebiec który naprzód się przed drugiemi wymyka/ na mosty bezpiecznie wbiegiwa/ rowy/ płoty rad przeskakiwa/ rże/ rad biega/ i do grania drugich pobudza/ głowę wzgórę podniósłszy i ogon nozdrzami gwizdże/ i ostróżnym jest/ a mianowicie który się naprzód porywa w szaleństwie/ a potym zaś najprędzej pochwili przed inszemi uspokaja/ o każdego takowego dobroci wielka nadzieja być może. Więc
vpátrowáć/ á to przeto/ áby lepsze ku domowey potrzebie/ podleysze záś ná przeday obrocone były. Masz w pierwszych kśięgách wyráżone znáki dobrego koniá/ ktore w pámięći máiąc/ tyle ile się wolno biegáiącemu przypátrzyć będźie mogło vważáiąc/ y te do tego przydáć. Zrzebiec ktory naprzod się przed drugiemi wymyka/ ná mosty bespiecznie wbiegiwa/ rowy/ płoty rad przeskákiwa/ rże/ rad biega/ y do gránia drugich pobudza/ głowę wzgorę podnioższy y ogon nozdrzámi gwizdże/ y ostrożnym iest/ á miánowićie ktory się naprzod porywa w szaleństwie/ á potym záś nayprędzey pochwili przed inszemi vspokaia/ o káżdego tákowego dobroći wielka nádźieiá być może. Więc
Skrót tekstu: DorHip_I
Strona: Eiv
Tytuł:
Hippica to iest o koniach księgi_I
Autor:
Krzysztof Dorohostajski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603
rodu niepodłego, Udawał się do panny z dworu królewskiego, Która, że mu nie całym przyjacielem była, Chcąc jego też doświadczyć, chorobę zmyśliła. Ten nawiedza jak chorą, ona też styskuje, Jak w prawdziwej niemocy. Wtym ow upatruje, Że wiewiorka raz na wierzch pierzyny wybiega, Drugi raz pod pierzynę znowu nazad wbiega. Westchnie mówiąc: Jakbym się miał za szczęśliwego, Kiedybym przybrać postać mógł zwierzątka tego. Jakożbym odprawował częste przenosiny, Raz na wierzch, a drugi raz na spod tej pierzyny.
A snadźby tam kapało na was, panna powie. Ow, mniemam, że tam dobrze sklepiono, odpowie. Panna
rodu niepodłego, Udawał się do panny z dworu krolewskiego, Ktora, że mu nie całym przyjacielem była, Chcąc jego też doświadczyć, chorobę zmyśliła. Ten nawiedza jak chorą, ona też styskuje, Jak w prawdziwej niemocy. Wtym ow upatruje, Że wiewiorka raz na wierzch pierzyny wybiega, Drugi raz pod pierzynę znowu nazad wbiega. Westchnie mowiąc: Jakbym się miał za szczęśliwego, Kiedybym przybrać postać mogł zwierzątka tego. Jakożbym odprawował częste przenosiny, Raz na wierzch, a drugi raz na spod tej pierzyny.
A snadźby tam kapało na was, panna powie. Ow, mniemam, że tam dobrze sklepiono, odpowie. Panna
Skrót tekstu: ZbierDrużWir_I
Strona: 92
Tytuł:
Collectanea...
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1675 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910