wiele donatyw dała. W Konimbryce mieście Luzytańskim Panieński Klasztor fundowała, w Stremotium mieście umarła Roku 1336. lat 300 cała nie zepsuta Musi leżyć tamże w Stremotium. Elisabeth z Hebrajskiego znaczy Dei promissum.
ELZBIETY Z. Królewny Węgierskiej, a potym po Ludwiku Książęciu Hassyj i Turyngii Wdowy, 19. Listopada. Wielka to była jałmużnica, dnia jednego posag wielki na żebraków rozdała, 900. ubogich karmiła. W Kościele uważając Chrystusa Pana nagiego, cierniem ukoronowanego, koronę złotą zruciła z swojej głowy,Chrystus się pokazawszy mówił: Si tu vis esse mecum, ego volo esse tecum. Wygnana z Państwa swego kazała śpiewać w bliskim Klasztorze: Te Deum laudamus
wiele donatyw dała. W Konimbryce mieście Luzytańskim Panieński Klasztor fundowała, w Stremotium mieście umarła Roku 1336. lat 300 cała nie zepsuta Musi leżyć tamże w Stremotium. Elisabeth z Hebrayskiego znacży Dei promissum.
ELZBIETY S. Krolewny Węgierskiey, á potym po Ludwiku Xiążęciu Hassyi y Turingii Wdowy, 19. Listopada. Wielka to była iałmużnica, dnia iednego posag wielki na żebrakow rozdała, 900. ubogich karmiła. W Kościele uważaiąc Chrystusa Pana nagiego, cierniem ukoronowanego, koronę złotą zruciła z swoiey głowy,Chrystus się pokazawszy mowił: Si tu vis esse mecum, ego volo esse tecum. Wygnana z Państwa swego kazała spiewać w bliskim Klasztorze: Te Deum laudamus
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 138
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
Białobrzeska zborami rządziła. Za jej rządem pewnie się w pokoju ostoją, Bo zła jak tysiąc diabłów, wszyscy się jej boją. W domu jest tak porządna, kiedy imię fukać, Nie wiedzieć tam po kąciech kędy kogo szukać. Wiarę trzyma statecznie, nierada też pości, I przy stole nałaje, by nawięcej gości. Jałmużnica obfita, gdy kto o co prosi, Da mu za kark, że i rok guz na szyi nosi. Tak to o niej trzymają, by ta królem była, Za tydzień by na nice Kraków wywróciła. Sama swą własną ręką szpitale zakłada, Co chałupa to szpital, tak każdy powiada. Dobrze by rząd zborowy
Białobrzeska zborami rządziła. Za jej rządem pewnie sie w pokoju ostoją, Bo zła jak tysiąc diabłów, wszyscy sie jej boją. W domu jest tak porządna, kiedy imie fukać, Nie wiedzieć tam po kąciech kędy kogo szukać. Wiarę trzyma statecznie, nierada też pości, I przy stole nałaje, by nawięcej gości. Jałmużnica obfita, gdy kto o co prosi, Da mu za kark, że i rok guz na szyi nosi. Tak to o niej trzymają, by ta królem była, Za tydzień by na nice Kraków wywróciła. Sama swą własną ręką szpitale zakłada, Co chałupa to szpital, tak każdy powiada. Dobrze by rząd zborowy
Skrót tekstu: SynMinKontr
Strona: 211
Tytuł:
Synod ministrów
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pisma religijne, satyry
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1611
Data wydania (nie wcześniej niż):
1611
Data wydania (nie później niż):
1611
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Kontrreformacyjna satyra obyczajowa w Polsce XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Zbigniew Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1968
potym na samej ławie/ potym na ziemi. Nigdy z siebie nie zdejmowała w nocy ani w dzień Habitu Z. chyba dla dyscpyliny/ którą czyniła pięć razy na dzień/ jednę o pół nocy za grzechy swoje/ drugą po Prymie za rodzice swoje: trzecią po Komplecie za nawrócenie do Boga ludzi niewiernych i pogan. Jałmużnicą mianowicie Duchowną obficie była/ Boga prosząc za nie/ chorych nawiedzając/ i w wiezieniu będących/ onych ratując i ciesząc/ drugich do swego mieszkania przyjmując: drugim upraszając ratunki u innych ludzi. Sprawiła też modlitwą swoją/ iż jeden Szlachcic/ który ją sobie wielce ważył/ i często do Kościoła prowadził i odprowadzał/ iż
potym ná sámey łáwie/ potym ná źiemi. Nigdy z śiebie nie zdeymowáłá w nocy áni w dźień Hábitu S. chybá dla dyscpyliny/ ktorą czyniłá pięć rázy ná dźień/ iednę o puł nocy zá grzechy swoie/ drugą po Prymie zá rodźice swoie: trzećią po Komplećie zá náwrocenie do Bogá ludźi niewiernych y pogan. Iáłmużnicą miánowićie Duchowną obfićie byłá/ Bogá prosząc zá nie/ chorych náwiedzáiąc/ y w wieźieniu będących/ onych rátuiąc y ćiesząc/ drugich do swe^o^ mieszkánia przyimuiąc: drugim vpraszáiąc rátunki v innych ludźi. Spráwiłá też modlitwą swoią/ iż ieden Szláchćic/ ktory ią sobie wielce ważył/ y często do Kośćiołá prowádźił y odprowádzał/ iż
Skrót tekstu: OkolNiebo
Strona: 35
Tytuł:
Niebo ziemskie aniołów w ciele
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Okolski
Drukarnia:
Drukarnia Jezuitów
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
żywoty świętych
Tematyka:
obyczajowość, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1644
Data wydania (nie wcześniej niż):
1644
Data wydania (nie później niż):
1644