zaś Materia bardzo ściśniona i dobrze ułożona/ sprawuje Kometę koloru cisawego ciemnego/ na kształt ołowiu. Astrologowie z różności influencyj gwiazd; opowiedają różność kolorów w Kometach. Gdy albowiem Kometa jest Natury Saturnowej/ to jest/ gdy przez siły i influencje Saturna ekshalacje wybiją się pod Sferę ognia/ reprezentują się być koloru ołowianego/ jakim jaśnieje i sam Saturnus. Gdy Marsa Naturę przybiera na się/ czerwony: gdy Słońca/ żółty: gdy Wenery/ ciemny: gdy Merkuriusza/ obłoczysty: gdy Miesiąca/ srebrny/ pokazuje na sobie kolor. Naukę tę o kolorze Komety/ wywodzi Iunctinus in Speculo Astrologiae. Kometa Roku 1680. i 1681. miał kolor/
záś Máterya bárdzo śćiśniona y dobrze vłożona/ spráwuie Kometę koloru ćisáwego ćięmnego/ ná kształt ołowiu. Astrologowie z rożnośći influencyi gwiazd; opowiedáią rożność kolorow w Kometách. Gdy álbowiem Kometá iest Nátury Sáturnowey/ to iest/ gdy przez śiły y influencye Saturná exhalácye wybiią się pod Sphaerę ogniá/ reprezentuią się bydź koloru ołowiánego/ iákim iáśnieie y sam Saturnus. Gdy Marsa Náturę przybierá ná się/ czerwony: gdy Słoncá/ żołty: gdy Wenery/ ćiemny: gdy Merkuryuszá/ obłoczysty: gdy Mieśiąca/ srebrny/ pokazuie ná sobie kolor. Náukę tę o kolorze Komety/ wywodźi Iunctinus in Speculo Astrologiae. Kometá Roku 1680. y 1681. miał kolor/
Skrót tekstu: CiekAbryz
Strona: A3v
Tytuł:
Abryz komety z astronomicznej i astrologicznej uwagi
Autor:
Kasper Ciekanowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
astrologia, astronomia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
; widział jakby Jutrzenkę, gdy z łożnice wstaje i z wód morskich wychodząc, ziemskie cieszy kraje, lub za jak odrażeniem słonecznych promieni morze swe wały z niebem w jedną postać mieni. Cóż by rzekł, gdyby całym światłem pałające obaczył wkoło skroni pochodnie świecące? Cóż, gdyby śliczne oczy i twarz znamienitą ujrzał, która jaśnieje światłością obfitą? Kiedyż onych doczekam godzin pożądanych, że się dotkną me usta warg Twoich różanych? Często mię twarzy Twojej śliczność delektuje, gdy ją pod kształtem chleba i wina widuję, i, przyznam, wielka rozkosz, lecz niedoskonała – za prawdziwą twarz kształtem okrytego ciała. Tego bowiem cieszyć się pragnie serce moje,
; widział jakby Jutrzenkę, gdy z łożnice wstaje i z wód morskich wychodząc, ziemskie cieszy kraje, lub za jak odrażeniem słonecznych promieni morze swe wały z niebem w jedną postać mieni. Cóż by rzekł, gdyby całym światłem pałające obaczył wkoło skroni pochodnie świecące? Cóż, gdyby śliczne oczy i twarz znamienitą ujrzał, która jaśnieje światłością obfitą? Kiedyż onych doczekam godzin pożądanych, że się dotkną me usta warg Twoich różanych? Często mię twarzy Twojej śliczność delektuje, gdy ją pod kształtem chleba i wina widuję, i, przyznam, wielka rozkosz, lecz niedoskonała – za prawdziwą twarz kształtem okrytego ciała. Tego bowiem cieszyć się pragnie serce moje,
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 167
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
kredensowane! Wprzód, niźli gości na bankiet puszczono, każdego w szaty kosztowne ubrano, żeby był godzien oblicza Boskiego i miejsca tego. O, kto pomyśli, jak drogo ubrana oblubienica Chrystusowi dana, dusza w łożnicę jego wprowadzona i uwielbiona! Jako jest ślicznym pokryta bisiorem, nikt nie wyrazi słowem ani piórem, jako drogimi jaśnieje perłami i kanakami. Trudno wymówić, jakiej jest piękności, urody ślicznej, także przyjemności królewna nieba, córka Najwyższego Boga wiecznego. Ale i ciało jako odmienione, ono tak liche, podłe i wzgardzone – jak najśliczniejszy kwiat się rozkwitnyło, jakby nim było. Podobne słońcu naszemu w jasności, ledwo nie samym Aniołom w piękności
kredensowane! Wprzód, niźli gości na bankiet puszczono, każdego w szaty kosztowne ubrano, żeby był godzien oblicza Boskiego i miejsca tego. O, kto pomyśli, jak drogo ubrana oblubienica Chrystusowi dana, dusza w łożnicę jego wprowadzona i uwielbiona! Jako jest ślicznym pokryta bisiorem, nikt nie wyrazi słowem ani piorem, jako drogimi jaśnieje perłami i kanakami. Trudno wymówić, jakiej jest piękności, urody ślicznej, także przyjemności królewna nieba, córka Najwyższego Boga wiecznego. Ale i ciało jako odmienione, ono tak liche, podłe i wzgardzone – jak najśliczniejszy kwiat się rozkwitnyło, jakby nim było. Podobne słońcu naszemu w jasności, ledwo nie samym Aniołom w piękności
Skrót tekstu: BolesEcho
Strona: 114
Tytuł:
Przeraźliwe echo trąby ostatecznej
Autor:
Klemens Bolesławiusz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jacek Sokolski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
Modrobladej, albo oliwkowej maści. Indyjski najdroższy dla przezroczystości. Ku Słońcu obrócony, tak reperkusyą Słońca pali, jako vitra ustiva. Na afekcje pomaga katarowe, na trąd: woda w której by był moczony, wielce pomaga oczom: Matrony ciężarne prezerwuje od poronienia: Na Wojnie animuje bijących się według Bóeciusza.
CHRYZOLIT, złotawym jaśnieje i ognistym kolorem: stąd Chrizolitus z Greckiego znaczy Aureum numerum, po Hebrajsku zowie się Tarsis, tojest morski kamień. Cnota tego kamienia, według Rueusa, i Kardana, że duszność z piersi ruguje, i wszelką odetchnienia ciężkość, nocne odpędza strachy; według Piotra Berchoriusza, złych Duchów odpędza i melancholie. Blisko ognia położony
Modrobladey, albo oliwkowey maści. Indyiski naydroższy dla przezroczystości. Ku Słońcu obrocony, tak reperkusyą Słońca pali, iako vitra ustiva. Na affekcye pomaga kátarowe, na trąd: woda w ktorey by był moczony, wielce pomaga oczom: Matrony ciężarne prezerwuie od poronienia: Na Woynie animuie biiących się według Bôéciusza.
CHRYZOLIT, złotawym iasnieie y ognistym kolorem: ztąd Chrizolitus z Greckiego znaczy Aureum numerum, po Hebraysku zowie się Tharsis, toiest morski kamień. Cnota tego kamienia, według Rueusá, y Kardana, że duszność z piersi ruguie, y wszelką odetchnienia cięszkość, nocne odpędza strachy; według Piotra Berchoryusza, złych Duchow odpędza y melancholie. Blisko ognia położony
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 651
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
na Insule Chytis w Arabii od zbierających ziele znaleziony. Pliniusz zaś twierdzi, że od Insuły o Kamieniach o sobiwych
imieniem Topazium rzeczony, albo też od słowa Hebrajskiego Pax, tojest Złoto, że się z złotego i zielonego składa Koloru. Strabo twierdzi, że jest do promienia słonecznego podobny maścią. Przy Słońcu jasnym, dziwnie jaśnieje. W wodę wrzącą wrzuciwszy go, w lot z letnieje, wrzeć i wybiegać niebędzie, teste Ruco. Ma moc wielką na Lunatyczne afekcje, na szaleństwo, na żądze ciała, na uśmierzenie gniewu, na oddalenie złego humoru, krew zastanawia, glisty morzy jako świadczy Abulensis, Berchorius, Vincentius, Alcazar. Z
na Insule Chytis w Arabii od zbieraiących ziele znaleziony. Pliniusz zaś twierdzi, że od Insuły o Kamieniach o sobiwych
imieniem Topazium rzećzony, albo też od słowa Hebrayskiego Pax, toiest Złoto, że się z złotego y zielonego składa Koloru. Strabo twierdzi, że iest do promienia słonecznego podobny maścią. Przy Słońcu iasnym, dziwnie iásnieie. W wodę wrzącą wrzuciwszy go, w lot z letnieie, wrzeć y wybiegać niebędzie, teste Ruco. Ma moc wielką na Lunatyczne affekcye, na száleństwo, na żądze ciała, na usmierzenie gniewu, ná oddalenie złego humoru, krew zastanawia, glisty morzy iako swiadczy Abulensis, Berchorius, Vincentius, Alcazar. Z
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 661
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
Angelus ut supra Gloria etc. Chwała etc. otworzone. 2
RYCZYWÓŁ Ot, słuchajcie! Słyszycie, jakie to śpiewanie?! Czasie Pański, jakiesi piękne widzę panie, W białej sukni, jak panna — dopiero gadało, A na nas wszytko oczy swoje wyszczerzało! Patrzcie jeno, jak się to niebo, ot, jaśnieje!
CYCOŃ Ej, nie gadaj, bo to już świta abo dnieje!
KLIMEK Kata świta! Wżdyć się to niebo rozjaśniło Jak w południe, jaż na nie patrzyć oku miło.
RYCZYWÓŁ Jaśniejszeć to daleko jeszcze pierwej było — Już tej jasności większą połowę ubyło!
MENALKA A błaznowie! Lada co tylko blekonicie.
Angelus ut supra Gloria etc. Chwała etc. otworzone. 2
RYCZYWÓŁ Ot, słuchajcie! Słyszycie, jakie to śpiewanie?! Czasie Pański, jakiesi piękne widzę panie, W białej sukni, jak panna — dopiero gadało, A na nas wszytko oczy swoje wyszczerzało! Patrzcie jeno, jak się to niebo, ot, jaśnieje!
CYCOŃ Ej, nie gadaj, bo to już świta abo dnieje!
KLIMEK Kata świta! Wżdyć się to niebo rozjaśniło Jak w południe, jaż na nie patrzyć oku miło.
RYCZYWÓŁ Jaśniejszeć to daleko jeszcze pierwej było — Już tej jasności większą połowę ubyło!
MENALKA A błaznowie! Leda co tylko blekonicie.
Skrót tekstu: DialPańOkoń
Strona: 242
Tytuł:
Dialog o Narodzeniu Pańskim
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
jasełka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1661
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Staropolskie pastorałki dramatyczne: antologia
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Okoń
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1989
wysokości, a ludziom pokój na niskości. Narodził się Zbawiciel, dusz ludzkich Odkupiciel, Na ziemi, na ziemi.
Zrodziła Maryja Dziewica wiecznego Boga bez rodzica, By nas piekła pozbawił, a w niebieskich postawił Pałacach, pałacach.
Pasterze w podziwieniu stają, triumfu przyczyny badają, Co się nowego dzieje, że tak światłość jaśnieje, Nie wiedząc, nie wiedząc.
Że to Bóg, gdy się dowiedzieli, swej trzody w polu odbieżeli, Spiesząc na powitanie, do Betlejemskiej stajnie, Dzieciątka, Dzieciątka
Niebieskim światłem oświeceni, pokornie przed Nim uniżeni, Bogiem Go być prawdziwym, sercem z afektem żywym, Wyznają, wyznają.
I które z sobą mieli
wysokości, a ludziom pokój na niskości. Narodził się Zbawiciel, dusz ludzkich Odkupiciel, Na ziemi, na ziemi.
Zrodziła Maryja Dziewica wiecznego Boga bez rodzica, By nas piekła pozbawił, a w niebieskich postawił Pałacach, pałacach.
Pasterze w podziwieniu stają, tryumfu przyczyny badają, Co się nowego dzieje, że tak światłość jaśnieje, Nie wiedząc, nie wiedząc.
Że to Bóg, gdy się dowiedzieli, swej trzody w polu odbieżeli, Spiesząc na powitanie, do Betlejemskiej stajnie, Dzieciątka, Dzieciątka
Niebieskim światłem oświeceni, pokornie przed Nim uniżeni, Bogiem Go być prawdziwym, sercem z afektem żywym, Wyznają, wyznają.
I które z sobą mieli
Skrót tekstu: KolBar_II
Strona: 672
Tytuł:
Kolędy
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
kolędy i pastorałki
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1721
Data wydania (nie wcześniej niż):
1721
Data wydania (nie później niż):
1721
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
. Rzeczypospolitej Polskiej. Panowie samym jedynakiem się cieszą . Anatomia Także i Mieszczanie wielą dzieci się brzydza. Rzeczypospolitej Polskie. Chłopi dla opresyj chować dzieci nie mogą. Anatomia. Sludzy wielodzietni Pana nie znajdą. Idla tego Polska pusta. Rzeczypospolitej Polskiej. Anatomia Siedmiu Synów Wojewody Pawskiego Zalluskiego. Rzeczypospolitej Polskiej. Chwalla Boska wmnostwie ludzi Jaśnieje. Anatomia. Rzeczypospolitej Polskiej. Anatomia. Alegacja ze kościellne Ozdoby są dla najświętszego Sakramentu uszanowania. Odpowiedz na to. Rzeczypospolitej Polskiej. Anatomia.
Do tego są te slowa Chrystusowe Ubi sunt duo, vel tres, Congregati in Nomine meo, ibi sum in medio eorum.Mataei 18. V. 20. Ici niech
. Rzeczypospolitey Polskiey. Panowie samym iedynakiem się cieszą . Anatomia Takze y Mieszczanie wielą dzieci się brzydza. Rzeczypospolitey Polskie. Chłopi dla oppressyi chowac dzieci nie mogą. Anatomia. Sludzy wielodzietni Pana nie znaidą. Jdla tego Polska pusta. Rzeczypospolitey Polskiey. Anatomia Siedmiu Synow Woiewody Pawskiego Zalluskiego. Rzeczypospolitey Polskiey. Chwalla Boska wmnostwie ludzi Jasnieie. Anatomia. Rzeczypospolitey Polskiey. Anatomia. Allegacya ze kosciellne Ozdoby są dla nayswiętszego Sakramentu uszanowania. Odpowiedz na to. Rzeczypospolitey Polskiey. Anatomia.
Do tego są te slowa Chrystusowe Ubi sunt duo, vel tres, Congregati in Nomine meo, ibi sum in medio eorum.Matthaei 18. V. 20. Ici niech
Skrót tekstu: GarczAnat
Strona: 52
Tytuł:
Anatomia Rzeczypospolitej Polskiej
Autor:
Stefan Garczyński
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1753
Data wydania (nie wcześniej niż):
1753
Data wydania (nie później niż):
1753
póki wieków staje, poruszone ze dna burzliwego Dniestru nawałności w pełni zawsze zostającego prodigum vitae pectus ImPana Łowczego Koronnego, który torem idąc żarliwego w Afekcie ku Ojczyźnie Rodzica swego ImPana Kasztelana Miedzyrzyckiego, w oczach Najjaśniejszego Majestatu, szczęśliwie nam panującego, krwią własną na bladych kościami Bisurmańskiemi polach ochotnie wylaną, do nieśmiertelnej przepłynął sławy. Jaśnieje przez tak wiele lat domowemi z obojej Linii zebrana godnościami familia, której zacność, wyprobowanej na usłudze Rzeczypospolitej cnoty, lat kilkadziesiąt obrotem, tak wielkiemi zasługami wystawuje in Auge; Tegoż szczepu będąc, w oczach naszych IMP. Wojewoda Malborski, pokazując, ze omnis Aristippum decet color, zwrastającemi wielkiej nadziei szczepami, z których
poki wiekow stáie, poruszone ze dna burzliwego Dniestru náwałności w pełni záwsze zostáiącego prodigum vitae pectus ImPaná Łowczego Koronnego, ktory torem idąc żarliwego w Affekcie ku Oyczyznie Rodzica swego ImPana Kásztelana Miedzyrzyckiego, w oczach Nayiaśnieyszego Máiestatu, szczęśliwie nam pánuiącego, krwią własną ná bladych kościami Bisurmańskiemi polách ochotnie wyláną, do nieśmiertelney przepłynął sławy. Iáśnieie przez ták wiele lat domowemi z oboiey Linii zebrana godnościámi familia, ktorey zacność, wyprobowaney ná usłudze Rzeczypospolitey cnoty, lat kilkadziesiąt obrotem, ták wielkiemi zasługámi wystáwuie in Auge; Tegoż szczepu będąc, w oczach nászych IMP. Woiewoda Malborski, pokazuiąc, ze omnis Aristippum decet color, zwrastaiącemi wielkiey nádziei szczepámi, z ktorych
Skrót tekstu: DanOstSwada
Strona: 29
Tytuł:
Swada polska i łacińska t. 1, vol. 2
Autor:
Jan Danejkowicz-Ostrowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1745
Data wydania (nie wcześniej niż):
1745
Data wydania (nie później niż):
1745
. Mci łaską, in apricum honorów, z przenikających ostrości, za co równo z ziemią ułożony, najniższe pod nogi W. K. M. składa dzięki Authoremq; viae Phaebum taciturnus adorat. Może się bezpiecznie tenże szczycić Junosza, osobliwym W. K. Mci Najjaśniejsza Pani moja Miłościwa respektem, nie tylko już jaśnieje purpurą, ale i wkrótce w Senatorskim wyda się krześle za wielowładną Pańskiego faworu promocją za W. K. Mci wiecznie hołdowną nieznającą żadnej Alternaty powinien usługę. Będzie daleko zawołana stronić, i od WMMPana Mości Panie Referendarzu W. X. Litewskiego kwerymonia, congiarium perdidi, bo znajdziesz gotowe zawsze dowody, obligowanej za to chęci
. Mci łáską, in apricum honorow, z przenikáiących ostrości, zá co rowno z ziemią ułożony, nayniższe pod nogi W. K. M. skłáda dzięki Authoremq; viae Phaebum taciturnus adorat. Może się bespiecznie tenże szczycić Iunosza, osobliwym W. K. Mci Nayiasnieysza Páni moiá Miłościwa respektem, nie tylko iuż iásnieie purpurą, ále y wkrotce w Senatorskim wyda się krześle zá wielowładną Páńskiego faworu promocyą zá W. K. Mci wiecznie hołdowną nieznaiącą żadney Alternaty powinien usługę. Będzie dáleko záwołána stronić, y od WMMPana Mości Pánie Referendarzu W. X. Litewskiego kwerymonia, congiarium perdidi, bo znaydziesz gotowe záwsze dowody, obligowáney zá to chęci
Skrót tekstu: DanOstSwada
Strona: 31
Tytuł:
Swada polska i łacińska t. 1, vol. 2
Autor:
Jan Danejkowicz-Ostrowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1745
Data wydania (nie wcześniej niż):
1745
Data wydania (nie później niż):
1745