, chrząszcze do podlewy, Z octem, z pieprzem, z cebulą krążane cholewy, Niedopyrze duszone i sowie frykasy, Krecie sadło spuszczone pięknie do okrasy. Broda wielka na misie kaszą popluskana, Przy niej ponta niemiecka jajem pomazana. Potem wąsy tabaką brzydko usmarkane I strupami z parszywej głowy posypane. Wilcze zęby na wety, jastrzębie pazury I gołębiego mleka tureckie farfury. Świnie masło, syr z wieprza, cielęce śmiotanki I z jesionowej skóry przypiekane grzanki, Pluskwami potrząśnione powidło wołowe, Toż zajęcze morele, figi wielbłądowe, Z młodych olszyn jagody, z ciernia cierpkie śliwy, Z starych sośni daktyle, wszytko diabeł dziwy. ŻAŁOSNY APOLLO NIECZUŁYCH POLAKÓW DO ŁEZ
, chrząszcze do podlewy, Z octem, z pieprzem, z cebulą krążane cholewy, Niedopyrze duszone i sowie frykasy, Krecie sadło spuszczone pięknie do okrasy. Broda wielka na misie kaszą popluskana, Przy niej ponta niemiecka jajem pomazana. Potem wąsy tabaką brzydko usmarkane I strupami z parszywej głowy posypane. Wilcze zęby na wety, jastrzębie pazury I gołębiego mleka tureckie farfury. Świnie masło, syr z wieprza, cielęce śmiotanki I z jesionowej skóry przypiekane grzanki, Pluskwami potrząśnione powidło wołowe, Toż zajęcze morele, figi wielbłądowe, Z młodych olszyn jagody, z ciernia cierpkie śliwy, Z starych sośni daktyle, wszytko diabeł dziwy. ŻAŁOSNY APOLLO NIECZUŁYCH POLAKÓW DO ŁEZ
Skrót tekstu: ZbierDrużBar_II
Strona: 603
Tytuł:
Wiersze zbieranej drużyny
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
oko (jeżeli nie od gorzałki; wiatru) znaczy śmiałego i od ważnego.
Uszy subtelne, są znakiem dowci-
pu bystrego, a wielkie Malancholika: Czerwone wstydu: Wielkie a zarosłe włosami słuchu bystrego są znakami.
Nos długi, znaczy bystrość odoru; mały nikczemnego, podły umysł, i słaby odor.
Nosa Orlego, Jastrzębiego, człowiek jest też serca wspaniałego, Męskiego, a co większa signum prudentiae Nos takowy
Nos simius, to jest człek nosa wklęsłego, jest niepowściągliwy w pasjach
Piersisty człek, alias szerokich piersi, a jeszcze obrosłych, miewa zbytnią serca gorącość.
Chód prędki, świadczy, że człek ma dosyć gorąca, i obfitość Spirituum.
oko (ieżeli nie od gorzałki; wiatru) znaczy smiałego y od ważnego.
Uszy subtelne, są znakiem dowci-
pu bystrego, a wielkie Malancholika: Czerwone wstydu: Wielkie a zarosłe włosami słuchu bystrego są znakami.
Nos długi, znaczy bystrość odoru; mały nikczemnego, podły umysł, y słaby odor.
Nosa Orlego, Iastrzębiego, człowiek iest też serca wspaniałego, Męskiego, a co większa signum prudentiae Nos tákowy
Nos simius, to iest człek nosa wklęsłego, iest niepowściągliwy w pasyach
Piersisty człek, alias szerokich piersi, a ieszcze obrosłych, miewa zbytnią serca gorącość.
Chod prędki, swiadczy, że człek ma dosyć gorąca, y obfitość Spirituum.
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 183
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
będąc przy nadziei, a nie wiedząc, czy Syna, czy córkę powije; na podołku swoim nosiła w cieple konserwowane jaje kurze, z którego wykluł się kogucik, Syna Nerona na świat cały sławnego prognostykując tyrana i lubieżnika. Plinius lib: 10 cap: 55.
O KURACH to notandum, że grzmoty wielkie i głos Jastrzębia, wtedy słyszany od kury, gdy siedzi na jajcach, wszystkie jajca zapartkami poczyni. Jasicy głosu także lękają się kokosze; według Naturalistów.
KAWA albo KAWKA, dtak po Łacinie Gracus, albo Graculus; albo Monedula, (lubo i tu czynią dystynkcją Naturalistowie) jest zwierz powietrzny, bardzo lubiący kompanią, i zawsze
będąc przy nadziei, à nie wiedząc, czy Syna, czy corkę powiie; na podołku swoim nosiła w cieple konserwowane iaie kurze, z ktorego wykluł się kogucik, Syna Nerona na swiat cały sławnego prognostykuiąc tyrana y lubieżnika. Plinius lib: 10 cap: 55.
O KURACH to notandum, że grzmoty wielkie y głos Iastrzębia, wtedy słyszány od kury, gdy siedzi na iaycach, wszystkie iayca zapartkami poczyni. Iasicy głosu także lękaią się kokosze; według Naturalistow.
KAWA albo KAWKA, dtak po Łacinie Gracus, albo Graculus; albo Monedula, (lubo y tu czynią dystynkcyą Naturalistowie) iest zwierz powietrzny, bardzo lubiący kompanią, y zawsze
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 295
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
abo u Wenetów, Lub w Paryżu, co w Polsce dzieje się, z gazetów. Zgasła miłość ojczyzny, nie masz straty strachu, Nie masz Hołubów, żeby odbiegszy na dachu
Nie postawionych krokiew, choć za szyję pluta Kapie, żeby bronili Orła od koguta. Już wyzuwszy synowie koronni gołębią Miłość ojczyzny, wzięli drapieżność jastrzębią, Na swe własne wnętrzności nieludzkością grubą Srożeją; sroki ich też, Orła kury skubą. KURCZ 148. KOMPLEMENT HERBOWNEGO Z WDOWĄ
Prosił mię w dziewosłęby szlachcic Kurczem zwany Do wdowy pięknej, grzecznej, żywej, młodocianej. Długo się mu wymawiam, pomniąc na przysłowie, Że kurcz, a zwłaszcza w leciech, nie do
abo u Wenetów, Lub w Paryżu, co w Polszczę dzieje się, z gazetów. Zgasła miłość ojczyzny, nie masz straty strachu, Nie masz Hołubów, żeby odbiegszy na dachu
Nie postawionych krokiew, choć za szyję pluta Kapie, żeby bronili Orła od koguta. Już wyzuwszy synowie koronni gołębią Miłość ojczyzny, wzięli drapieżność jastrzębią, Na swe własne wnętrzności nieludzkością grubą Srożeją; sroki ich też, Orła kury skubą. KURCZ 148. KOMPLEMENT HERBOWNEGO Z WDOWĄ
Prosił mię w dziewosłęby szlachcic Kurczem zwany Do wdowy pięknej, grzecznej, żywej, młodocianej. Długo się mu wymawiam, pomniąc na przysłowie, Że kurcz, a zwłaszcza w leciech, nie do
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 462
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
że mięto chciał żywcem prowadzić, bo jeszcze żadnego Języka nie wzięli byli tylko zabili kilku naszych, albo tez nie miał do mnie czym strzelić bo obadwa pistolety znalazły się nienabite azatę rękę co trzymał szablę uchwyciłem go lewą ręku zaraz wten czas kiedy mię porwał za kark i tak wodziemy się właśnie kiedy owo się dwaj jastrzębie związą. Tnie inszy Moskal na plesniwym Bachmacie ów Na niego woła Chfiedore chwiedore sudy a Chfiedorowi tez chodziło o swoję skorę. bo go dwaj Towarzystwa przebiegali. Obaczywszy Towarzystwo do mnie dawszy pokoj owemu co go gonili. Moskal Woła puskaj ta pujdu do Dytka ja tez już niechciałem puścić ale gdy by mię był
że mięto chciał zywcem prowadzić, bo ieszcze zadnego Ięzyka nie wzięli byli tylko zabili kilku naszych, albo tez nie miał do mnie czym strzelić bo obadwa pistolety znalazły się nienabite azatę rękę co trzymał szablę uchwyciłęm go lewą ręku zaraz wten czas kiedy mię porwał za kark y tak wodzięmy się własnie kiedy owo się dway iastrzębie związą. Tnie inszy Moskal na plesniwym Bachmacie ow Na niego woła Chfiedore chwiedore sudy a Chfiedorowi tez chodziło o swoię skorę. bo go dway Towarzystwa przebiegali. Obaczywszy Towarzystwo do mnie dawszy pokoy owemu co go gonili. Moskal Woła puskay ta puydu do Dytka ia tez iuz niechciałęm puscić ale gdy by mię był
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 104v
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
mnie zbawili tak kochanego Zwierzęcia i sami się nienacieszyli jeszcze sobie turbacyjej przyczynili. Bywało też to u mnie Myślistwo z podziwieniem Ludzkiem począwszy od ptaków zawsze miwałem bardzo dobre sokoły, Jastrzęby Drzemliki, kobusy, kruki co do Berła chodziły i kuropatwy pod nimi olegały, zająca zalatowały jako Raróg wszystko to ptastwo praktykowało swoję powinność Jastrzębia raz miałem takiego który był z byt rosły atak rący że każdego ptaka ugąniał i do najmniejszej ptaszyny nie lenił się. o kraczywszy go owemi srogiemi szponami i zawszem żywiusienkiego odebrał. Rzuciłes go tez do naj większego Ptaka i tego się nie wstydził. Gęsi, kaczki, Czaple, kanie, kruki uganiał tak jako
mnie zbawili tak kochanego Zwierzęcia y sami się nienacieszyli ieszcze sobie turbacyiey przyczynili. Bywało też to u mnie Myslistwo z podziwieniem Ludzkiem począwszy od ptakow zawsze miwałęm bardzo dobre sokoły, Iastrzęby Drzęmliki, kobusy, kruki co do Berła chodziły y kuropatwy pod nimi olegały, zaiąca zalatowały iako Rarog wszystko to ptastwo praktykowało swoię powinność Iastrzębia raz miałęm takiego ktory był z byt rosły atak rączy że kozdego ptaka ugąniał y do naymnieyszey ptaszyny nie lenił się. o kraczywszy go owemi srogiemi szponami y zawszem zywiusienkiego odebrał. Rzuciłes go tez do nay większego Ptaka y tego się nie wstydził. Gęsi, kaczki, Czaple, kanie, kruki uganiał tak iako
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 256
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
kowanych tchorzach wszystko skrojono, wszyscy osobiści, przyznać to musi i poważni osobami i urodą. T. Należało raczej przy brawurze, i odwadze nielękliwej, wpadszy zry[...] pałaszem sieczystym, między tę fałszywą halastrę, uczynić Akt wiecznej pamięci godny, nie przypatrując się golilli z nich który brodę, albo ją zapuścił, czyli łysy albo jastrzębiego nosa. B. Ej toć mi cię diabli dali, słuchaj tylko a usłyszysz wnetże, postrzegszy ja pospolite ruszenie z górnych Prowincyj, że się wsprawie poczyna sporo taborem ku osobie mojej przymykać, com uczynił. nanąjem w miejscu sposobnym. Mając łuk w ręku, z którego wymknąwszy Piramidę z kolczanu w
kowánych tchorzách wszystko skroyono, wszyscy osobiśći, przyznáć to muśi y poważni osobámi y vrodą. T. Należáło raczey przy bráwurze, y odwadze nielękliwey, wpadszy zry[...] páłászem śieczystym, między tę fałszywą hálástrę, vczynić Akt wieczney pámięći godny, nie przypátruiąc się golilli z nich ktory brodę, álbo ią zápuśćił, czyli łysy álbo iástrzębiego nosá. B. Ey toć mi ćię diabli dáli, słuchay tylko á vsłyszysz wnetże, postrzegszy ia pospolite ruszenie z gornych Prowinciy, że się wspráwie poczyna sporo taborem ku osobie moiey przymykáć, com vczynił. nánąiem w mieyscu sposobnym. Máiąc łuk w ręku, z ktorego wymknąwszy Pirámidę z kolczánu w
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 6
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
puścizny Obracali żołnierzom, na zaszczyt ojczyzny.” A ten, jakoż był grzeczny, nie myślący wiele: „Od początku ten zwyczaj — prawi — był w kościele, Że ksiądz bierze po ksiądzu, po nim trzeci, czwarty.” Diabeł po wszytkich, kędy już regiestr zawarty. Ale kto dobrze wiadom natury jastrzębiej, Choć w pierze sponą zaźmie, siąga mięsa głębiej. 41. SŁUCHANIE WIERSZÓW SEN PRZYWODZI
Za fraszek moich jeden dziękując mi księgę, Mówi, że: „Bez nich ani wstanę, ani lęgę; Tak w nich słowa, tak w nich rzecz dobrze ułożona, Że ledwie pocznie słuchać, zaraz uśnie żona.”
puścizny Obracali żołnierzom, na zaszczyt ojczyzny.” A ten, jakoż był grzeczny, nie myślący wiele: „Od początku ten zwyczaj — prawi — był w kościele, Że ksiądz bierze po ksiądzu, po nim trzeci, czwarty.” Diaboł po wszytkich, kędy już regiestr zawarty. Ale kto dobrze wiadom natury jastrzębiej, Choć w pierze sponą zaźmie, siąga mięsa głębiej. 41. SŁUCHANIE WIERSZÓW SEN PRZYWODZI
Za fraszek moich jeden dziękując mi księgę, Mówi, że: „Bez nich ani wstanę, ani lęgę; Tak w nich słowa, tak w nich rzecz dobrze ułożona, Że ledwie pocznie słuchać, zaraz uśnie żona.”
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 251
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Asopowny dostał/ Mnemosiny pastucha/ wężyk Deojowny. ciebie nie mniej/ do Panny Bykiem Eolowny/ Wystrychnęła Neptune. Enipiem zrodziłeś Aloidów: Bisalktę capem uchodziłeś. Zbożoródna: źrzebcem cię znała wężokosa Mać Pegasa: melanto Delfinem zaznała: Właściwe twarz i wszytkim/ i miejsca przydała. Tamże Febus pastuchą niestrojno pochodził Jak w jastrzębiem pierzu stał/ jak w skórze lwiej chodził. Jak tenże pastuch/ Issę Makarownę zdradził: Jak Bachus Erygonie/ jagodką dosadził: Jak koniem zrodził Saturn/ mieszańca Chirona. Od krajów sztuka wszytka/ zacnie obwiedziona Błuszczem krętym; skąd gronka wywijać się zdały. Ni jej zazdrość/ ni Pallas zganićby umiały. Na
Asopowny dostał/ Mnemosiny pástuchá/ wężyk Deoiowny. ciebie nie mniey/ do Pánny Bykiem AEolowny/ Wystrychnęłá Neptune. Enipiem zrodźiłeś Aloidow: Bisalktę capem vchodźiłeś. Zbożorodna: źrzebcem ćię znáła wężokosa Máć Pegásá: melántho Delphinem záznáłá: Właśćiwe twarz y wszytkim/ y mieyscá przydáłá. Támże Phebus pastuchą niestroyno pochodźił Iak w iástrzębiem pierzu stał/ iák w skorze lwiey chodźił. Iák tenże pástuch/ Issę Mákárownę zdrádźił: Iák Bachus Erigonie/ iágodką dosádźił: Iák koniem zrodźił Sáturn/ mieszáńcá Chironá. Od kráiow sztuká wszytká/ zacnie obwiedźioná Błuszczem krętym; zkad gronká wywiiáć się zdáły. Ni iey zazdrość/ ni Pallás zgánićby vmiáły. Ná
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 140
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
, wielom to pomaga. różnych chorób.
Item weźmi Węgorzową wątrobkę, oraz z żołcią, ususz, utrzyj, daj zażyć na raz skrupuł w winie.
Item weźmi korzenia Pokrzywy, warz w Winie, przecedź, włóż do tego Wina Cynamonu, i Szafranu, po trosze, przysłodź Cukrem, daj wypić.
Item łajno Jastrzębie ususz, utrzyj na proch, daj jak naparsztek w Winie, lubo w piwie.
Item Olbrot, nasienie Orlikowe, Pokrzywiane, są pomocne, zażywając ich na proch utarszy.
Item Kąpiel po pas, na to jest pożyteczna, osobliwie, gdy wiatrów będzie pełność, na co też i Enema pożyteczna, do kąpieli zioła
, wielom to pomaga. rożnych chorob.
Item weźmi Węgorzową wątrobkę, oraz z żołćią, ususz, utrzyi, day záżyć ná raz skrupuł w winie.
Item weźmi korzenia Pokrzywy, warz w Winie, przecedź, włoż do tego Winá Cynámonu, y Száfránu, po trosze, przysłodź Cukrem, day wypić.
Item łáyno Jastrzębie ususz, utrzyi ná proch, day iák napársztek w Winie, lubo w piwie.
Item Olbrot, naśienie Orlikowe, Pokrzywiáne, są pomocne, záżywáiąc ich ná proch utárszy.
Item Kąpiel po pás, ná to iest pozyteczna, osobliwie, gdy wiátrow będźie pełność, ná co tesz y Enema pożyteczna, do kąpieli źioła
Skrót tekstu: PromMed
Strona: 123
Tytuł:
Promptuarium medicum
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
medycyna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1716
Data wydania (nie wcześniej niż):
1716
Data wydania (nie później niż):
1716