czerw, zł 200 przedał. Inne horrenda o nim powiedali, jak swoje z metres dzieci enecabat i z nich jakieś dystylacje czynił. Jak Żydom ufał i myślił do Amsterdamu jechać. Tym tedy metresom klejnoty i droższe rzeczy poodbierano, a w sukniach, jakie miały, potem do krewnych porozwożono. Były oprócz tego na folwarku kadetki, młode dziewczęta pięknych twarzy, różnych kondycji, które brano, a gdy lat dojdą, księciu oddawano. Te także w wielkiej niewygodzie, boso i w koszulkach były. Wszędzie zaś był często głód wielki, zawsze zamknięcie. A jako książę wszystkich się ludzi, aby nie był otruty, obawiał, tak w sieni
czerw, zł 200 przedał. Inne horrenda o nim powiedali, jak swoje z metres dzieci enecabat i z nich jakieś dystylacje czynił. Jak Żydom ufał i myślił do Amsterdamu jechać. Tym tedy metresom klejnoty i droższe rzeczy poodbierano, a w sukniach, jakie miały, potem do krewnych porozwożono. Były oprócz tego na folwarku kadetki, młode dziewczęta pięknych twarzy, różnych kondycji, które brano, a gdy lat dojdą, księciu oddawano. Te także w wielkiej niewygodzie, boso i w koszulkach były. Wszędzie zaś był często głód wielki, zawsze zamknięcie. A jako książę wszystkich się ludzi, aby nie był otruty, obawiał, tak w sieni
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 285
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
jeździłem miejsce na maneż w Rozkoszy upatrzyć, gdzie kadetenhaus-em założył na uczenie poddanych moich tych sciencji, które tylko doskonałemu kawalerowi są u mnie potrzebne. Z tej tedy racji dany jest komis dnia wczorajszego panu kapitanowi jadącemu do Berlina, by się o metrów starał. 17. Jeździłem tyż do Ciciborka obrać dom ten dla kadetek, które tyż przy różnych językach, dobrej manierze, tańcach teatrowych i menuetów, robót różnych uczyć się będą, niemniej zaś gospodarstwa. Co nie z innej tę edukacją poddanym mym umyśliłem, preferując od młodzi szlacheckiej, źle nadgradzającej miasto wdzięczności i wraz co do żołnirskiego stanu należy coś pojąwszy, prosi o swą jak wolny
jeździłem miejsce na maneż w Rozkoszy upatrzyć, gdzie kadetenhaus-em założył na uczenie poddanych moich tych sciencji, które tylko doskonałemu kawalerowi są u mnie potrzebne. Z tej tedy racji dany jest komis dnia wczorajszego panu kapitanowi jadącemu do Berlina, by się o metrów starał. 17. Jeździłem tyż do Ciciborka obrać dom ten dla kadetek, które tyż przy różnych językach, dobrej manierze, tańcach teatrowych i menuetów, robót różnych uczyć się będą, niemniej zaś gospodarstwa. Co nie ź innej tę edukacją poddanym mym umyśliłem, preferując od młodzi szlacheckiej, źle nadgradzającej miasto wdzięczności i wraz co do żołnirskiego stanu należy coś pojąwszy, prosi o swą jak wolny
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 134
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak