i gardło łożę. LAMENT PASTERSKI
Dafnis, będąc od swej opuszczony Dorynty, tak żal nieutulony Swój wyrażał, a góry słuchały I zwierzęta, i lasy, i skały:
— Wysokie góry, rosłe Apeniny, Pleśniwe skały, zapadłe doliny, Wierzchołki dżdżystym dymem się kurzące, Rzeczki wesołym padołem płynące, Skały, opoki, karcze i zielone Chruściny drobnym ptastwem osadzone, Potoki srebrną pianą się bielące, Stoki z wysokich gór szyje łamiące, Śniegi od mrozu w wieczność zatwardniałe, Lody w Krzysztalną postać skamieniałe, I wy, mieszkańcy lasów, faunowie, I co gonicie nimfy, satyrowie, Boginie gładkie, górne oready, Wodne najady i leśne driady,
i gardło łożę. LAMENT PASTERSKI
Dafnis, będąc od swej opuszczony Dorynty, tak żal nieutulony Swój wyrażał, a góry słuchały I zwierzęta, i lasy, i skały:
— Wysokie góry, rosłe Apeniny, Pleśniwe skały, zapadłe doliny, Wierzchołki dżdżystym dymem się kurzące, Rzeczki wesołym padołem płynące, Skały, opoki, karcze i zielone Chruściny drobnym ptastwem osadzone, Potoki srebrną pianą się bielące, Stoki z wysokich gór szyje łamiące, Śniegi od mrozu w wieczność zatwardniałe, Lody w krysztalną postać skamieniałe, I wy, mieszkańcy lasów, faunowie, I co gonicie nimfy, satyrowie, Boginie gładkie, górne oready, Wodne najady i leśne dryjady,
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 19
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
s synem swem Marcinem. — Stanąwszy obocznie przed nas sąd Sebastian Długoz dobrowolnie zupełnie a nieprzymusonym będąc dobrowolnie słowy wyraznemi zeznał, ze przedał Marcinowi synowi swemu zagrodę swoją własną, która była pusta, i mało co było budynku znać i pola mało co było, gdy ją kupił Sobestian Długosz, przeto iże budował z gruntu i karcze kopał wyklesniając i przyczyniając pola. jego M, pan Bernat Czepielowski temu się dobrze przypatrzywszi i sprawem się zniossy pozwolił w zapis Sabestianowi Długossowi grzywien sterdzieści spełna, za którą to sumę grzywien sterdziesci tęz zagrodę lezącą z jednej Wojciecha Masłyka stroni a Symona Boczara z drugiej strony synowi swemu Marcinowi przedał, którego kupna litkupem podpili i zaraz
s sÿnem swem Marcinęm. — Stanąwszÿ obocznie przet nas sąd Sebastiąn Długoz dobrowolnie zupełnie a nieprzÿmusonÿm będąc dobrowolnie słowÿ wÿraznemi zeznał, ze przedał Marcinowi sÿnowi swęmu zagrodę swoię własną, ktora była pusta, ÿ mało co było budinku znac ÿ pola mało co bÿło, gdy ią kupił Sobestiąn Dlugosz, przeto ize budował z grontu ÿ karcze kopał wÿklesniaiąc ÿ przyczyniając pola. iego M, pąn Bernat Czepielowski tęmu sie dobrze przÿpatrzÿwszi ÿ sprawem się zniossÿ pozwolił w zapis Sabestianowi Dlugossowi grzywien sterdzieści spełna, za ktorą to summę grzÿwięn sterdziesci tęz zagrodę lezącą z iędneÿ Woyciecha Masłyka stroni a Symona Boczara z drugiej stronÿ synowi swęmu Marcinowi przedał, ktorego kupna litkupem podpili ÿ zaraz
Skrót tekstu: KsKomUl
Strona: 53
Tytuł:
Księga gromadzka wsi Komborska Wola
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Komborska Wola
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
księgi sądowe
Tematyka:
sprawy sądowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1604 a 1683
Data wydania (nie wcześniej niż):
1604
Data wydania (nie później niż):
1683
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Księgi sądowe wiejskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bolesław Ulanowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1921
Qui non est mecum, contra me est. 4. w czym zaś to przykładu i wzoru naszego/ naśladowanie zalezi? spytasz? odpowiadam wewszytkich sprawach naszych. Osobliwie jednak o to się starać mamy/ abyśmy najpierwiej serce nasze od grzechów tak śmiertelnych jako powszednich zgoła oczyścili. Na sękowatym nie ociosanym/ nie opiłowany karczu/ rysować; mało nie szalona robota/ zgubiona praca. Powtóre żebyśmy wyniszczywszy z serca Nienawiść Gniew/ zawziętości/ i jako zadzierające się na nie heblowanej desce wiory spędzili i ugładzili. Potrzecie tak wmętrzne przedsięwzięcia nasze/ wesele/ smutek/ radość/ bojaźń/ i inne efekty/ jako zewnętrzne powierzchowne w mowie w
Qui non est mecum, contra me est. 4. w czym zaś to przykłádu y wzoru nászego/ náśladowánie záleźy? spytasz? odpowiádam wewszytkich sprawách nászych. Osobliwie iednák o to się stárać mamy/ ábysmy náypierwiey serce nasze od grzechow ták śmiertelnych iáko powszedńich zgoła oczyśćili. Ná sękowátym nie oćiosánym/ nie opiłowaný karczu/ rysowáć; máło nie szalona robota/ zgubiona pracá. Powtore żebysmy wyniszczywszy z sercá Nienáwiść Gniew/ záwźiętośći/ y iáko zádźieraiące się ná nie heblowáney desce wiory spędźili y ugłádźili. Potrzećie ták wmętrzne przedsięwźięćiá násze/ wesele/ smutek/ rádość/ boiaźń/ y inne effekty/ iáko zewnętrzne powierzchowne w mowie w
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 282
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
ja gniewał/ I nie radem łotrasów więc takowych chował. Bo wtóry taż żelazo w piecu złe usiądzie/ I węgla wiele z góre gdy długo dąć będzie.
Udąłby więc dwie łupie co na jednę wyjdzie/ Tak węgla jak i rudy/ a przecie złą będzie. Więc tylko Grąpów nadnie/ a czasem karcz jaki Udmie: skąd niepożytek będziesz mieć czworaki.
Pierwszy z rudy/ więc z węgla: bo go wiele zgórę. Trzeci/ iż wygrzybanie tam bywa nie skore. A czwarta iż zła łupa nie zawżdy się zdarzy: Szczęścieby wielkie było/ jeśli co uparzy.
Trzeba pieca pilnować/ i jednako pędzić Rudę na
ia gniewał/ Y nie radem łotrasow więc tákowych chował. Bo wtory taz żelázo w piecu złe vśiędźie/ Y węgla wiele z gore gdy dlugo dąć będźie.
Vdąłby więc dwie łupie co ná iednę wyidźie/ Ták węgla iák y rudy/ á przećie złą będźie. Więc tylko Grąpow nádnie/ á czásem karcż iáki Vdmie: skąd niepożytek będźiesz mieć czworáki.
Pierwszy z rudy/ więc z węgla: bo go wiele zgore. Trzeći/ iż wygrzybánie tám bywa nie skore. A czwarta iż zła łupá nie záwżdy sie zdárzy: Sczęśćieby wielkie było/ iesli co vpárzy.
Trzebá piecá pilnowáć/ y iednáko pędźić Rudę ná
Skrót tekstu: RoźOff
Strona: I4
Tytuł:
Officina ferraria
Autor:
Walenty Roździeński
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
hutnictwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
: ktroą sprawują dla bydła potrawy. Do rolej zaś lemięsza i z krojem potrzeba/ Którym więc rola orzą chłopkowie dla chleba/ Trzeba też i radlice która pod orana/ Bywa naprzyk zaś ona rola uradlona. Żelaznej.
Trzeba jeszcze do tego mieć żelazną bronę: Któram włóczą orana rola zasię onę. Trzeba też mieć motiki karce wykopywać/ I kamienia kędy jest na roli dobywać.
I woż każdy żelazem musi kować nowy/ Więc i koniom żelazne muszą być podkowy. Budowanie bez niego nie może żadne być/ Wszytko muszą żelazem rzemiosłnicy robić.
Stąd Syrach chwaląc Boga z stworzenia wszelkiego/ Tylko godność wspomina żelaza samego. Inszych kruszców zamilczał z tej samej
: ktroą spráwuią dla bydłá potráwy. Do roley záś lemięszá y z kroiem potrzebá/ Ktorym więc rola orzą chłopkowie dla chlebá/ Trzebá też y rádlice ktora pod orána/ Bywa náprzyk záś oná rola vrádlona. Zelázney.
Trzebá iescze do tego mieć żelázną bronę: Ktoram włoczą orána rola záśię onę. Trzebá też mieć motiki karce wykopywać/ Y kámienia kędy iest ná roli dobywáć.
Y woż káżdy żelázem muśi kowáć nowy/ Więc y koniom żelázne muszą bydź podkowy. Budowánie bez niego nie może żadne bydź/ Wszytko muszą żelázem rzemięsłnicy robić.
Stąd Syrách chwaląc Bogá z stworzenia wszelkiego/ Tylko godność wspomina żelázá sámego. Inszych kruszcow zámilczał z tey sámey
Skrót tekstu: RoźOff
Strona: L3
Tytuł:
Officina ferraria
Autor:
Walenty Roździeński
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
hutnictwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
tej sumy zł. 150. I wszyscy tę sumę tylko dają. D. Zgniłobłoty czynszowe, ma mieć włók 70. Sołtys za prawem wiecznym trzyma włók 6, daje Leman za prawem wiecznym daje Gospodarzów 4 za kontraktem dają
Zł. 11 2 150 11 2 150
gr. - - - - - -
Smolnik z karczów smołę tlić powinien; niedawno kontrakt wziął, teraz umarł. Kto się trafi na jego miejsce, według dawnego inwentarza powinien będzie płacić od pieca po fl. 5 i od piąciu pieców beczkę smoły. Kaczmarz bierze łasztówkę tj. piwa beczkę trzynastą; wódkę powinien szynkować bez przylewku.
F. Wieś czynszowa, ma mieć
tej summy zł. 150. I wszyscy tę summę tylko dają. D. Zgniłobłoty czynszowe, ma mieć włók 70. Sołtys za prawem wiecznym trzyma włók 6, daje Leman za prawem wiecznym daje Gospodarzów 4 za kontraktem dają
Zł. 11 2 150 11 2 150
gr. - - - - - -
Smolnik z karczów smołę tlić powinien; niedawno kontrakt wziął, teraz umarł. Kto się trafi na jego miejsce, według dawnego inwentarza powinien będzie płacić od pieca po fl. 5 i od piąciu pieców beczkę smoły. Kaczmarz bierze łasztówkę tj. piwa beczkę trzynastą; wódkę powinien szynkować bez przylewku.
F. Wieś czynszowa, ma mieć
Skrót tekstu: InwChełm
Strona: 123
Tytuł:
Inwentarze dóbr biskupstwa chełmińskiego
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
inwentarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1723 a 1747
Data wydania (nie wcześniej niż):
1723
Data wydania (nie później niż):
1747
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ryszard Mienicki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Toruń
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowe Wydawnictwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1956
licha, Nie wiedząc, gdzie by usiadł i co by jadł, zdycha: Odleciałeś, odleciał za śmiertelne progi Swojego ślepowrona, mój kałauzie drogi, A ja w ciężkiej tęsknicy nieszczęśliwą duszę Tylko zakrapiać łzami serdecznymi muszę.
Dotądem żył, dziś żywot na kłopot frymarczę, Kiedy mi przyjdzie osty, głogi kopać, karcze, Nim mnie na pożądane śmierć przeniesie mary. Stawszy się Adamowej uczestnikiem kary, Dopiero ją dziś czuję, dopiero się krztuszę, Ale darmo, niestetyż, na Ewinę gruszę, Bo kiedy rzecz niemożna pozbyć jej wymiotem, Wszyscy jej łzami, wszyscy przypłacamy potem; I słusznie, bo tak Ewę diabeł w raju zwiedzie
licha, Nie wiedząc, gdzie by usiadł i co by jadł, zdycha: Odleciałeś, odleciał za śmiertelne progi Swojego ślepowrona, mój kałauzie drogi, A ja w ciężkiej tęsknicy nieszczęśliwą duszę Tylko zakrapiać łzami serdecznymi muszę.
Dotądem żył, dziś żywot na kłopot frymarczę, Kiedy mi przyjdzie osty, głogi kopać, karcze, Nim mnie na pożądane śmierć przeniesie mary. Stawszy się Adamowej uczestnikiem kary, Dopiero ją dziś czuję, dopiero się krztuszę, Ale darmo, niestetyż, na Ewinę gruszę, Bo kiedy rzecz niemożna pozbyć jej wymiotem, Wszyscy jej łzami, wszyscy przypłacamy potem; I słusznie, bo tak Ewę diabeł w raju zwiedzie
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 512
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
wdzieczna kobzo moja/ Umieli co duma twoja. Co może być szpetniejszego/ Nad Kozaka odartego. Który jedzie w cudże kraje/ Z Rzadka kto mu nie nałaje. Bo on wszedy co wybroi/ A nikogo się nie boi. Jeszcze który nie słyży/ Rzatko gdzie się nie zadłuży. Bawiący się karciątkami/ Po Karczach między łotrami I kiedy nań trwoga przydzie/ I tyłem z Karczmy wynidzie. Bieży pochylony lasem/ I kija od bieży czasem. Więc kijem chleb po wsi piecze/ gdzie może tam co wywlecze Nikomu się nie sprawuje/ Jako może tak się strawuje. Toć pachołka odartego/ Portki łatać rozkosz jego. Suknia nigdy
wdzieczna kobzo moiá/ Vmieli co dumá twoiá. Co może być szpetnieyszego/ Nád Kozaká odártego. Który iedźie w cudże kráie/ Z Rzadká kto mu nie náłáie. Bo on wszedy co wybroi/ A nikogo się nie boi. Ieszcze ktory nie słyży/ Rzatko gdźie się nie zádłuży. Báwiący się kárćiątkámi/ Po Kárczách między łotrámi Y kiedy náń trwogá przydźie/ Y tyłem z Kárczmy wynidźie. Bieży pochylony lásem/ Y kijá od bieży czásem. Więc kijem chleb po wśi piecze/ gdźie może tám co wywlecze Nikomu się nie spráwuie/ Iáko może ták się stráwuie. Toć páchołká odártego/ Portki łatáć roskosz iego. Suknia nigdy
Skrót tekstu: NowSow
Strona: Ev
Tytuł:
Nowy Sowiźrzał abo raczej Nowyźrzał
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1684
Data wydania (nie wcześniej niż):
1684
Data wydania (nie później niż):
1684
swojej płacz strony i ten słyszały smętne głos żony: “Obróćcie raczej lament takowy na swe i synów nieszczęsne głowy, przydą dni, kiedy łoża niepłodne i piersi będą szczęśliwsze głodne, a w ten czas będą wołać na góry: «Niech nas przytłoczy pagórek który», bo jeśli tak szczep więdnie zielony, czego doczeka karcz wysuszony?”. Żałosna matka, jeśli tam była, którymi łzami twarz swoję myła? A snadź jako list powienny drżała, gdy Go pod drzewem ciężkim ujźrzała, Pan niemniej onę, a serca obie krwawe pisały poselstwa sobie. Pochadza zatym, na poły mdlejąc, brunatne krople po drodze siejąc; nieraz pod krzyżem wesprze
swojej płacz strony i ten słyszały smętne głos żony: “Obróćcie raczej lament takowy na swe i synów nieszczęsne głowy, przydą dni, kiedy łoża niepłodne i piersi będą szczęśliwsze głodne, a w ten czas będą wołać na góry: «Niech nas przytłoczy pagórek który», bo jeśli tak szczep więdnie zielony, czego doczeka karcz wysuszony?”. Żałosna matka, jeśli tam była, którymi łzami twarz swoję myła? A snadź jako list powienny drżała, gdy Go pod drzewem ciężkim ujźrzała, Pan niemniej onę, a serca obie krwawe pisały poselstwa sobie. Pochadza zatym, na poły mdlejąc, brunatne krople po drodze siejąc; nieraz pod krzyżem wesprze
Skrót tekstu: MiasKZbiór
Strona: 84
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Kacper Miaskowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia, fraszki i epigramaty
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Alina Nowicka-Jeżowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1995
zgodzie miasta wstają i możne państwa drugim prawo dają, ale zaś różne gdzie kiedy zamysły na dobre wyszły?
Lud, co zhołdował wielki świat szeroko i obwiódł siedm gór murem swym wysoko, skoro sam na się dobył miecza, ali on się Rzym wali.
Ale i sąsiad pobrzeżny w Europie z tejże przyczyny w niewoli karcz kopie, płaczą dziś greckie i węgierskie grody swoich niezgody.
Cudze miej, Polsko, przygody przed okiem, a te nawięcej, co pod twoim bokiem uczyć cię mogą, byś, prózna okowy, strzegła swej głowy.
Jako napoisz żelazo krwią swoich, pozbędziesz prędko – wierz mi – synów twoich, a obce na
zgodzie miasta wstają i możne państwa drugim prawo dają, ale zaś różne gdzie kiedy zamysły na dobre wyszły?
Lud, co zhołdował wielki świat szeroko i obwiódł siedm gór murem swym wysoko, skoro sam na się dobył miecza, ali on się Rzym wali.
Ale i samsiad pobrzeżny w Ewropie z tejże przyczyny w niewoli karcz kopie, płaczą dziś greckie i węgierskie grody swoich niezgody.
Cudze miej, Polsko, przygody przed okiem, a te nawięcej, co pod twoim bokiem uczyć cię mogą, byś, prózna okowy, strzegła swej głowy.
Jako napoisz żelazo krwią swoich, pozbędziesz prędko – wierz mi – synów twoich, a obce na
Skrót tekstu: MiasKZbiór
Strona: 179
Tytuł:
Zbiór rytmów
Autor:
Kacper Miaskowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia, fraszki i epigramaty
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Alina Nowicka-Jeżowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1995