rozmowy, Szlachcic, wiedząc do siebie pijane narowy, Zaproszony na znaczne od sąsiada gody,
Wziąć się zaraz rozkaże sługom do gospody, Postrzegąli, że najmniej wino w nim mozoli; By i związać, jeżeli nie pójdzie po woli. Trafiło się, że słudzy, akwawitą z rana Podpiwszy, żeby szedł spać, kiwają na pana. Obiad jeszcze daleko, zbrania się po prostu; Jeść by wolał, bo i sen nieprzyjemny z postu. Idą i pod ręce go prowadzą z zastola. Wszyscy patrzą: skąd śmiałość, skąd im ta swawola? Chcą go bronić i odjąć pijanej czeladzi. A szlachcic: „Niech to, proszę,
rozmowy, Szlachcic, wiedząc do siebie pijane narowy, Zaproszony na znaczne od sąsiada gody,
Wziąć się zaraz rozkaże sługom do gospody, Postrzegąli, że najmniej wino w nim mozoli; By i związać, jeżeli nie pójdzie po woli. Trafiło się, że słudzy, akwawitą z rana Podpiwszy, żeby szedł spać, kiwają na pana. Obiad jeszcze daleko, zbrania się po prostu; Jeść by wolał, bo i sen nieprzyjemny z postu. Idą i pod ręce go prowadzą z zastola. Wszyscy patrzą: skąd śmiałość, skąd im ta swawola? Chcą go bronić i odjąć pijanej czeladzi. A szlachcic: „Niech to, proszę,
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 239
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
i Na syna i Na matkę wołają zgoła weryfikuje się owa Sentencja Qui nescit orare discedat in Mare Wpadło mi to przecię na myśl żem musiał zawołać Boże niedaj nam ginąc wszak widzisz taką tu puściliśmy się intencyją że Nachwałę i nasłuzbę twoję z miasta ludzie biegną z Sznorami co zwyczajnie ciskają toniącym wołają na nas kiwają rękami niesłyszemy nić co tez nasi wołają oni niesłyszą. Bo kiedy morze igra to taki huk uczyni się jako zdział bił. A tym czasem juzesmy tez blisko bulwarków co nas przyniesie wał do Bulwarku to znowu nas impet wody odrzuci na morze. Znowu inszy wał przybije, znowu odrzuci. Az ci przecie uchwycili sznur
y Na syna y Na matkę wołaią zgoła weryfikuie się owa Sentencyia Qui nescit orare discedat in Mare Wpadło mi to przecię na mysl żem musiał zawołać Boże nieday nąm ginąc wszak widzisz taką tu puscilismy się intencyią że Nachwałę y nasłuzbę twoję z miasta ludzie biegną z Sznorami co zwyczaynie ciskaią toniącym wołaią na nas kiwaią rękami niesłyszemy nić co tez nasi wołaią oni niesłyszą. Bo kiedy morze igra to taki huk uczyni się iako zdział bił. A tym czasem iuzesmy tez blisko bulwarkow co nas przyniesie wał do Bulwarku to znowu nas impet wody odrzuci na morze. Znowu inszy wał przybiie, znowu odrzuci. Az ci przecie uchwycili sznur
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 67
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
się im i ten niepodoba. Trzeba się nam otrząsnąc tym Rektorom, Co to nami tak się bardzo opiekują bo inaczej nigdy nie będziemy mieli uspokojenia.
To to tu się wkole traktuje. Tu Deputat Deputatowi odpowieda rationaliter. A tu od owych Cyrkumstantów z Lada słowa stanie się Huczek o Lada słówko trzaskanie szablami obuchami kiwają Do Pistoletów się porywają. To zaś Deputaci wstają z miejsc swoich ujmowac każdy swego (: Bo taka była Ordynacja ze by każdy kto przyjechał Lubo przyszedł do koła non cupiat miejsca tylko za swoimi Deputatami :) A tu wre jako wgarku. To Lada Materyika choć Lekka zabrała czasu godzinę i drugą.
Bywało tego Często
się im y ten niepodoba. Trzeba się nąm otrząsnąc tym Rektorom, Co to nami tak się bardzo opiekuią bo inaczey nigdy nie będziemy mieli uspokoienia.
To to tu się wkole traktuie. Tu Deputat Deputatowi odpowieda rationaliter. A tu od owych Circumstantow z Leda słowa ztanie się Huczek o Leda słowko trzaskanie szablami obuchami kiwaią Do Pistoletow się porywaią. To zas Deputaci wstaią z mieyść swoich uymowac kozdy swego (: Bo taka była Ordynacyia ze by kozdy kto przyiechał Lubo przyszedł do koła non cupiat mieysca tylko za swoimi Deputatami :) A tu wre iako wgarku. To Leda Materyika choc Lekka zabrała czasu godzinę y drugą.
Bywało tego Często
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 243
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
pogany rozproszyłeś nas. 13. Przedałeś lud twój za nic: a nie podniosłeś ceny ich: 14. Podałeś nas na wzgardę sąsiadom naszym: na szyderstwo i na pośmiech tym/ którzy są około nas. 15. Wystawiłeś nas na przypowieść między pogany: tak/ że nad nami narody głową kiwają. 16. Na każdy dzień wstyd mój jest przede mną: a hańba twarzy mojej okrywa mię. 17. Dla głosu tego który mię sromoci i potwarza: dla nieprzyjaciela/ i tego który się mści. 18. TO wszystko przyszło na nas: a wżdyśmy cię nie zapomnieli: anismy wzruszyli przymierza twego. 19
pogány rosproszyłeś nas. 13. Przedałeś lud twoj zá nic: á nie podniosłeś ceny ich: 14. Podałeś nas ná wzgárdę sąśiádom nászym: ná szyderstwo y ná pośmiech tym/ ktorzy są około nas. 15. Wystáwiłeś nas ná przypowieść między pogány: ták/ że nád námi narody głową kiwáją. 16. Ná káżdy dźień wstyd moj jest przede mną: á háńba twarzy mojey okrywa mię. 17. Dla głosu tego ktory mię sromoći y potwarza: dla nieprzyjaćielá/ y tego ktory śię mśći. 18. TO wszystko przyszło ná nas: á wżdyśmy ćię nie zápomnieli: anismy wzruszyli przymierza twego. 19
Skrót tekstu: BG_Ps
Strona: 573
Tytuł:
Biblia Gdańska, Księga Psalmów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
jest ubogi i nędzny: a serce moje zranione jest/ we wnętrznościach moich. 23. Jako cień/ który ustępuje/ uchodzić muszę: zganiają mię jako szarańczą. 24. Kolana moje upadają od postu: a ciało moje wychudło z tłustości. 25. Nad to/ stałem się im pośmiewiskiem: gdy mię widzą kiwają głowami swymi. 26. Wspomożże mię o PAnie Boże mój zachowaj mię według miłosierdzia swego. 27. Tak/ aby poznać mogli/ iż to ręka twoja/ a/ żeś ty PAnie to uczynił. 28. Niechże oni przeklinają/ ty błogosław: którzy powstali/ niech będą zawstydzeni/ aby się weselił sługa
jest ubogi y nędzny: á serce moje zránione jest/ we wnętrznośćiách mojich. 23. Jáko ćień/ ktory ustępuje/ uchodźić muszę: zganiáją mię jáko száráńcżą. 24. Koláná moje upadáją od postu: á ciáło moje wychudło z tłustośći. 25. Nád to/ stałem śię im pośmiewiskiem: gdy mię widzą kiwáją głowámi swymi. 26. Wspomożże mię o PAnie Boże moj záchowaj mię według miłośierdźia swego. 27. Ták/ áby poznáć mogli/ iż to ręká twojá/ á/ żeś ty PAnie to uczynił. 28. Niechże oni przeklináją/ ty błogosław: ktorzy powstáli/ niech będą záwstydzeni/ áby śię weselił sługá
Skrót tekstu: BG_Ps
Strona: 608
Tytuł:
Biblia Gdańska, Księga Psalmów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Daniel Mikołajewski
Drukarnia:
Andreas Hünefeld
Miejsce wydania:
Gdańsk
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
Biblia
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632
, gdzie zgromadziwszy się siedzieli, a śpiewaka z sobą mieli, który iż głos miał szpetny i przykry, rzekłem: — „Już mi wprawdzie śpiewania słuchać bywa miło, Ale gdybyś nie śpiewał, milej by mi było. Bo jedni przed twym głosem uszy zatulają, Drudzy, byś wrzeszczeć przestał, rękami kiwają. Jakby dusza z gardła szła, tak drzesz gębę sobie, Tą nótą twemu ojcu śpiewano na grobie. Pewnie tu ni od kogo sławy nie dostaniesz, Chyba kiedy precz pójdziesz, a śpiewać przestaniesz.” Tak mię ten śpiewak każdym rozweselił razem, Żem rzekł: „Skróć mu kto głosu ostrożnem żelazem, Abo
, gdzie zgromadziwszy się siedzieli, a śpiewaka z sobą mieli, który iż głos miał szpetny i przykry, rzekłem: — „Już mi wprawdzie śpiewania słuchać bywa miło, Ale gdybyś nie śpiewał, milej by mi było. Bo jedni przed twym głosem uszy zatulają, Drudzy, byś wrzeszczeć przestał, rękami kiwają. Jakby dusza z gardła szła, tak drzesz gębę sobie, Tą nótą twemu ojcu śpiewano na grobie. Pewnie tu ni od kogo sławy nie dostaniesz, Chyba kiedy precz pójdziesz, a śpiewać przestaniesz.” Tak mię ten śpiewak każdym rozweselił razem, Żem rzekł: „Skróć mu kto głosu ostrożném żelazem, Abo
Skrót tekstu: SaadiOtwSGul
Strona: 93
Tytuł:
Giulistan to jest ogród różany
Autor:
Saadi
Tłumacz:
Samuel Otwinowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1610 a 1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1625
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
I. Janicki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Świdzińscy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1879