, Kładzie na nos: „Patrz jeno; a małaż to szperka?” 96 (N). POJEDYNEK
Przyszedszy Żyd do miasta z krakowskiego rynku, Wszytkim rabinom o swym prawi pojedynku, Że się jako Elear drugi w Grodzkiej bramie
Dziś z zamkowym hajdukiem, dużym chłopem, łomie: „Jam nową miał koszałkę, ta miała dwie ucha; On tylko u starego rękojeść obucha. Wrzucił mi bierlet w błoto. Nie myślęcy wiele, Porwę się nań jak obses do swojej koszele. Nim mię raz on obuchem, ja go ośm koszelą; Nie zaraz się na Żydów hajducy ośmielą. Bałem się na ostatek zabiwszy kłopotu,
, Kładzie na nos: „Patrz jeno; a małaż to szperka?” 96 (N). POJEDYNEK
Przyszedszy Żyd do miasta z krakowskiego rynku, Wszytkim rabinom o swym prawi pojedynku, Że się jako Elear drugi w Grodzkiej bramie
Dziś z zamkowym hajdukiem, dużym chłopem, łomie: „Jam nową miał koszałkę, ta miała dwie ucha; On tylko u starego rękojeść obucha. Wrzucił mi bierlet w błoto. Nie myślęcy wiele, Porwę się nań jak obses do swojej koszele. Nim mię raz on obuchem, ja go ośm koszelą; Nie zaraz się na Żydów hajducy ośmielą. Bałem się na ostatek zabiwszy kłopotu,
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 245
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
prosi: rata, rata! Ruszony miłosierdziem chłopek ów nad człekiem, Wlazszy wyżej po słupie, odetnie nasiekiem. A ten, spadszy, jeśli go wodą nie zakropi, Tak mu mrzeć od pragnienia, jak i od konopi, Pić prosi; ów do rzeki co rychlej z magierką. A złodziej, wziąwszy boty, koszałkę z siekierką, W las, z którego rąbano na szubieńcę żerdzie. Zjadłbyś był, rzecze, diabła, chłop, nie miłosierdzie! 321. ŻARTY MIĘDZY DWIEMA PLEBANAMI
Posłuchaj, mój Stachniku, rzecz powiem foremną. Ksiądz pleban w sąsiedzkiej wsi o granicę ze mną Srogi miał wąs: niedbalstwo czy to była pycha
prosi: rata, rata! Ruszony miłosierdziem chłopek ów nad człekiem, Wlazszy wyżej po słupie, odetnie nasiekiem. A ten, spadszy, jeśli go wodą nie zakropi, Tak mu mrzeć od pragnienia, jak i od konopi, Pić prosi; ów do rzeki co rychlej z magierką. A złodziej, wziąwszy boty, koszałkę z siekierką, W las, z którego rąbano na szubieńcę żerdzie. Zjadłbyś był, rzecze, diabła, chłop, nie miłosierdzie! 321. ŻARTY MIĘDZY DWIEMA PLEBANAMI
Posłuchaj, mój Stachniku, rzecz powiem foremną. Ksiądz pleban w sąsiedzkiej wsi o granicę ze mną Srogi miał wąs: niedbalstwo czy to była pycha
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 326
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
; ale postrzegszy na ostatnim sejmie, Że wilkowi jagnięcia z gardła nie odejmie: Czemuż nie i ja, insi gdy biorą te łupy? Z tym zaraz do wielickiej zaweźmie się żupy — Ni ów pies kupiecki, co w mieście przed podsienie Naszał panu od jego rzeźnika pieczenie, Aż kiedy go drudzy psi rozbiją z koszałki, Obrawszy co najlepsze, sam poje, kawałki. 554. O GOŁĘBIU
Duch Święty, którego nam w gołębiej osobie Figurują, dwie rzeczy przeciwne ma w sobie:
Raz pokój, jedność, miłość — stąd ci nowe stadło Naprzód prosi, żeby w nich ten ptak miał swe siadło; Drugi raz zaś niezgodę i różnicę
; ale postrzegszy na ostatnim sejmie, Że wilkowi jagnięcia z gardła nie odejmie: Czemuż nie i ja, insi gdy biorą te łupy? Z tym zaraz do wielickiej zaweźmie się żupy — Ni ów pies kupiecki, co w mieście przed podsienie Naszał panu od jego rzeźnika pieczenie, Aż kiedy go drudzy psi rozbiją z koszałki, Obrawszy co najlepsze, sam poje, kawałki. 554. O GOŁĘBIU
Duch Święty, którego nam w gołębiej osobie Figurują, dwie rzeczy przeciwne ma w sobie:
Raz pokój, jedność, miłość — stąd ci nowe stadło Naprzód prosi, żeby w nich ten ptak miał swe siadło; Drugi raz zaś niezgodę i różnicę
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 428
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
też cale ostydł. Zdyimiesz potym z patyczków/ oberzniesz u spodu/ tam gdzie się drewienka trzyma i perła gotowa. W Rzymie miasto gałeczek i paciorków szklanych/ zażywają paciorków alabastrowych/ które trochę oliwą napuściwszy/ w garku przy węglu z daleka zagrzewają/ żeby je oliwa przyjęła/ i nieco przezroczystości dodała. Potym je w koszałkę albo na sitko wysypiaą/ wodą przepłoczą/ tak długo/ aż w gębę wzięte/ gorzkości oliwnej w gardle nie zostawią/ dopiero ich zażywają. Robią z tejże materyj Obrazy/ jak srebrne lite/ albo trybowane. Przydatek. Toż wszystko się zrobi z pergamenu/ gdy karuku nie będzie. Tak. Okrawki pergamenowe
też cale ostydł. Zdyimiesz potym z pátyczkow/ oberzniesz u spodu/ tám gdzie się drewienká trzyma i perłá gotowá. W Rzymie miásto gáłeczek i páćiorkow szklánych/ záżywaią páćiorkow alábástrowych/ ktore trochę oliwą nápuściwszy/ w gárku przy węglu z dáleká zágrzewáią/ żeby ie oliwá przyięłá/ i nieco przezroczystośći dodałá. Potym ie w koszáłkę álbo ná śitko wysypiaą/ wodą przepłoczą/ ták długo/ áż w gębę wźięte/ gorzkośći oliwney w gárdle nie zostáwią/ dopiero ich zażywáią. Robią z teyże máteryi Obrázy/ iák srebrne lite/ álbo trybowáne. Przydatek. Toż wszystko się zrobi z pergámenu/ gdy káruku nie będzie. Ták. Okráwki pergámenowe
Skrót tekstu: SekrWyj
Strona: 123
Tytuł:
Sekret wyjawiony
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Colegii Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1689
Data wydania (nie wcześniej niż):
1689
Data wydania (nie później niż):
1689
gminu, ludzie leśni, ludzie dzicy, jednak Twoi służebnicy, pragnąc z Tobą żyć w przymierzu, cny Izraelski Pasterzu, skoro nas nowina doszła przez anioła, Twego posła, i trzodychmy opuścili, abyśmy Cię nawiedzili. Więc przyszliśmy do tej stani nie bez darów, nie bez dani. Owo jabłuszka w koszałce, synogarliczki w kobiałce, owo i ptaszkowie leśni w klateczkach krzyczą swe pieśni, krzyczą przyrodzone pienie Twórcy swojemu, stworzenie. Przyjmi-ż te dary ubogie od pastuszków, Dziecię drogie, aza nam za takie małe dasz więtsze, bez końca trwałe. VII
. SYMEON STARZEC
Ulnis fero, qui me, imo qui omnia sustinet
Serce
gminu, ludzie leśni, ludzie dzicy, jednak Twoi służebnicy, pragnąc z Tobą żyć w przymierzu, cny Izraelski Pasterzu, skoro nas nowina doszła przez anioła, Twego posła, i trzodychmy opuścili, abyśmy Cię nawiedzili. Więc przyszliśmy do tej stani nie bez darów, nie bez dani. Owo jabłuszka w koszałce, synogarliczki w kobiałce, owo i ptaszkowie leśni w klateczkach krzyczą swe pieśni, krzyczą przyrodzone pienie Twórcy swojemu, stworzenie. Przyjmi-ż te dary ubogie od pastuszków, Dziecię drogie, aza nam za takie małe dasz więtsze, bez końca trwałe. VII
. SYMEON STARZEC
Ulnis fero, qui me, imo qui omnia sustinet
Serce
Skrót tekstu: GrochWirydarz
Strona: 31
Tytuł:
Wirydarz abo kwiatki rymów duchownych o Dziecięciu Panu Jezusie
Autor:
Stanisław Grochowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Justyna Dąbkowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
” Hamuje ją ów sąsiad i z tej się posługi Wymawia, a ta z mieszka porwawszy grosz drugi, Że go nie chciał wziąć w ręce, położy na ławie:
„Nie zeznasz dobrowolnie, przysiężesz przy sprawie.” Z tym poszła i ja też się w swoję drogę biorę; Patrzę, a ona czesze z koszałką przez gorę. Jako od niej jegomość przyjął tę nowinę, Spytam się, bo drugi raz umyślnie nie minę. 105. DO FRASZEK
Jednako wszelkie bydło, w tym cię nie zawiodę, Trawę lubi, jednako wszytkie gęsi wodę. Sam człowiek, imo wszytkie bydła, zwierze, ptaki, Różne ma w jadle, w
” Hamuje ją ów sąsiad i z tej się posługi Wymawia, a ta z mieszka porwawszy grosz drugi, Że go nie chciał wziąć w ręce, położy na ławie:
„Nie zeznasz dobrowolnie, przysiężesz przy sprawie.” Z tym poszła i ja też się w swoję drogę biorę; Patrzę, a ona czesze z koszałką przez gorę. Jako od niej jegomość przyjął tę nowinę, Spytam się, bo drugi raz umyślnie nie minę. 105. DO FRASZEK
Jednako wszelkie bydło, w tym cię nie zawiodę, Trawę lubi, jednako wszytkie gęsi wodę. Sam człowiek, imo wszytkie bydła, zwierze, ptaki, Różne ma w jadle, w
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 279
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
To grzech/ chłop. Przetoć go nieumiem że grzech/ Ksiądz. A bywasz w kościele/ chłop. Niebywam/ ksiądz. To źle/ chłop/ przetoć tatusiu niebywam że źle. Księdzu już markotno z niem było/ i ofuknie go/ mówiąc. Cóż pleciesz. Chłop/ opałki/ koszałki/ kobiałki. Ze to już Księdzu dogorlił/ chciał go odepchnąć/ i mówi mu. A długoż tego będzie. Chłop. Będzie rok/ i dwie Lecie/ kiedy się mocno uplecie. Ksiądz widząc błazna/ poszedł od niego. On poszedł do klasztora/ i pyta który tu starszy/ ukazano mu Ojca Gardiana
To grzech/ chłop. Przetoć go nievmiem że grzech/ Xiądz. A bywasz w kośćiele/ chłop. Niebywam/ xiądz. To źle/ chłop/ przetoć tatuśiu niebywam że źle. Xiędzu iuż márkotno z niem było/ y ofuknie go/ mowiąc. Coż plećiesz. Chłop/ opałki/ koszałki/ kobiałki. Ze to iuż Xiędzu dogorlił/ chćiał go odepchnąć/ y mowi mu. A długoż tego będźie. Chłop. Będźie rok/ y dwie Lećie/ kiedy się mocno vplećie. Xiądz widząc błazná/ poszedł od niego. On poszedł do klasztorá/ y pyta ktory tu stárszy/ vkazano mu Oyca Gárdyana
Skrót tekstu: FraszNow
Strona: D2v
Tytuł:
Fraszki nowe sowizrzałowe
Autor:
Jan z Kijan
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1615
Data wydania (nie wcześniej niż):
1615
Data wydania (nie później niż):
1615
Franciszka Kulasa i na Błażeja syna jego, i na Sobka bratanka tegoż, ze go w karczmie w dni zapustne potłukli, pobili i włosów z głowy natargali, jakoż de facto miał oko jedno sino podbite, a zona tegoż Bielskiego także prezentowała na lewej ręce razy bite sine, kłonicą kaleczone, i w rękawie koszałki dziurę podartą, którą kupiono za siedm złotych. Więc ze się z obudwu stron sprzeczających, tak powodowej jako i obwinionej, słusznej prawdy dojsc nie mogło, dilacja abo remissa uczyniona jest do przyszłej da Pan Bóg gromady, dla stawienia świadków na inkwizycją. Luboby się tedy pokazała sprawa ta indifferens (obostronna), to
Franciszka Kulasa y na Blazeia syna iego, y na Sobka bratanka tegosz, ze go w karczmie w dni zapustne potłukli, pobili y włosow z głowy natargali, iakosz de facto miał oko iedno sino podbite, a zona tegosz Bielskiego takze prezentowała na lewey ręce razy bite sine, kłonicą kaleczone, y w rękawie koszałki dziurę podartą, ktorą kupiono za siedm złotych. Więc ze się z obudwu stron sprzeczaiących, tak powodowey iako y obwinioney, słuszney prawdy doysc nie mogło, dilacya abo remissa uczyniona iest do przyszłey da Pan Bog gromady, dla stawienia swiadkow na inquisytią. Luboby się tedy pokazała sprawa ta indifferens (obostronna), to
Skrót tekstu: SprawyCzerUl
Strona: 400
Tytuł:
Sprawy sądowe poddanych klasztoru OO. Karmelitów w Czernej
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Czerna
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
księgi sądowe
Tematyka:
prawo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1663 a 1717
Data wydania (nie wcześniej niż):
1663
Data wydania (nie później niż):
1717
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Księgi sądowe wiejskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bolesław Ulanowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1921