za gardło ująwszy zabija. Wszystko zjada, i drzwi nawet domów jak szcury przegryza. W Persij znajdują się na trzy cale długie a na pół cala grube.
Prorok Joel Prorok Joel przyrównywa je do wojska jezdnego na spustoszenie, i podbicie kraju wybiegającego, któremu nic się oprzeć , i nic wytrzymać nie może. Jakoż w lataniu żolnierską karność zachowywać zdają się. Wszystkie razem za wodzem idą: gdy stawa, stawają, gdy się rusza, obozem ruszają się. Wodzowie dniem pierwej wylatują na oglądanie roli, którą nazajutrz najechać mają. A gdy lecą, mówi Z. Hieronim, tak pilnie porządku przestrzegają, iż jako pola szachownicy ani na włos z
za gardło uiąwszy zabiia. Wszystko ziada, y drzwi nawet domow iak szcury przegryza. W Persiy znayduią się na trzy cale długie á na puł cala grube.
Prorok Joel Prorok Joel przyrownywa ie do woyska iezdnego na spustoszenie, y podbicie kraju wybiegaiącego, ktoremu nic się oprzeć , y nic wytrzymać nie może. Jakoż w lataniu żolnierską karność zachowywać zdaią się. Wszystkie razem za wodzem idą: gdy stawa, stawaią, gdy się rusza, obozem ruszaią się. Wodzowie dniem pierwey wylatuią na oglądanie roli, ktorą nazaiutrz naiechać maią. A gdy lecą, mowi S. Hieronim, tak pilnie porządku przestrzegaią, iż iako pola szachownicy ani na włos z
Skrót tekstu: BohJProg_II
Strona: 178
Tytuł:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki, traktaty
Tematyka:
astronomia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
a gdy się potym dalej rozwijać poczęła/ kończyła się u gzemsu w wielkiej kupie na wał zwiniona/ spuszczając się aż na dół po Filarze niemal aż do ziemie/ czyniąc skrzydło dla jednej niezmiernej Kartony abo (Afiksyey) z papierku zrobionej na śmierci/ które były na niej zmalowane klęczące z skrzydłami wielkiemi rozpuszczonemi do lotu abo latania/ te wyciągnąwszy ramiona i ręce na tejże karcie/ trzymały na jednym tylko palcu każda jeden barzo wielki kamień/ jakoby z nim igrając/ dając znać przez to/ jako łacno igrzysko czyni sobie śmierć z nadzieją ludzką/ i ze wszelakim szczęściem i Fortuną ich/ by niewiem jako były podobne/ równając się kamieniom
á gdy się potym daley rozwiiáć poczęłá/ kończyłá się v gzemsu w wielkiey kupie ná wał zwiniona/ spuszczáiąc się áż ná doł po Filarze niemal áż do źiemie/ czyniąc skrzydło dla iedney niezmierney Kártony ábo (Affixyey) z pápierku zrobioney ná śmierći/ ktore były ná niey zmálowáne klęczące z skrzydłámi wielkiemi rospuszczonemi do lotu ábo latánia/ te wyćiągnąwszy rámioná y ręce ná teyże kárćie/ trzymáły ná iednym tylko pálcu każda ieden bárzo wielki kámień/ iákoby z nim igráiąc/ dáiąc znáć przez to/ iáko łácno igrzysko czyni sobie śmierć z nádźieią ludzką/ y ze wszelákim szczęśćiem y Fortuną ich/ by niewiem iáko były podobne/ rownáiąc się kámieniom
Skrót tekstu: RelKat
Strona: Cv
Tytuł:
Relacja albo przełożenie zacnej pamiątki i wspaniałego katafalku uczynionego przez ojców Societatis Jesu w ich kościele w domu profesów w Rzymie
Autor:
Antonio Gerardi
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Gatunek:
relacje
Tematyka:
architektura
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1640
Data wydania (nie później niż):
1640
lągnieninia: Tam sobie mocno gniażdo wiąże W wierzchu na wielkim drzewie: w którym dzieci ląże. Jest w nim taka opatrzność/ iż skoro pocznie/ Ze gwałtowna nawałość deszcza następuje. Barzo prędko nad obłok wzgórę wylatywa/ I tak się nawałności więc każdej ukrywa: Jednak przedtym kiedy ma nastać nie pogoda/ Tedy spisznym lataniem swym ją opowiada. A jeśli się też zlekka górą przelatuje/ Tym wesołą pogodę nastać obwieszczuje. W pięknym barzo sposobie przodka domu tego/ Wyrażono animusz cnych postępków jego. W czym go i dziś dość znacznie (co jawno każdemu) Naśladuje potomstwo jego cne w tym domu. Jest bowiem u nich w takiej wadze
lągnieninia: Tám sobie mocno gniażdo wiąże W wierzchu ná wielkim drzewie: w ktorym dźieći ląże. Iest w nim táka opátrzność/ iż skoro pocznie/ Ze gwałtowna nawáłość desczá nástępuie. Bárzo prędko nád obłok wzgorę wylátywa/ Y ták sie náwáłnośći więc káżdey vkrywa: Iednak przedtym kiedy ma nástáć nie pogodá/ Tedy spisznym latániem swym ią opowiáda. A iesli sie też zlekká gorą przelátuie/ Tym wesołą pogodę nástáć obwiesczuie. W pięknym bárzo sposobie przodká domu tego/ Wyráżono ánimusz cnych postępkow iego. W czym go y dźiś dość znácznie (co iáwno káżdemu) Násláduie potomstwo iego cne w tym domu. Iest bowiem v nich w tákiey wadze
Skrót tekstu: RoźOff
Strona: A3v
Tytuł:
Officina ferraria
Autor:
Walenty Roździeński
Drukarnia:
Szymon Kempini
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
hutnictwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
przez posły szpiegują sobie, gdzieby wyszedszy od maciorek, z starego ula, osieść miały; dopiero mając już obmyślone miejsce, wylazszy z ula starego, suszą się na słońcu, i na wietrze, jedne krotczej, drugie dłużej: wysuszywszy się, uczą się latać: bo tego dotąd nie umiały: i w tym lataniu igrają, mieszając się, aż się zmordują, (jako to na pierwszej za żywota swego przejazdce, albo przechadze, że ją tak nazowiemy) a zmordowawszy się, oś[...] dą gdzie, żeby sobie wytchnąć, a to na czas barzo krótki i kiedyby ich wskok nie zabrano, wziąwszy się pójdą precz, tam,
przez posły szpieguią sobie, gdzieby wyszedszy od máćiorek, z stárego vlá, ośieść miáły; dopiero máiąc iusz obmyślone mieysce, wylazszy z vlá stárego, suszą się ná słońcu, y ná wietrze, iedne krotczey, drugie dłużey: wysuszywszy się, vczą się látáć: bo tego dotąd nie vmiáły: y w tym latániu igráią, mieszáiąc się, áż się zmorduią, (iáko to ná pierwszey żá zywotá swego przeiazdce, álbo przechadze, że ią ták názowiemy) á zmordowawszy się, oś[...] dą gdzie, żeby sobie wytchnąć, á to ná czás bárzo krotki y kiedyby ich wskok nie zábrano, wźiąwszy się poydą precz, tám,
Skrót tekstu: OstrorNauka
Strona: C
Tytuł:
Nauka koło pasiek
Autor:
Jan Ostroróg
Drukarnia:
Marcin Łęcki
Miejsce wydania:
Zamość
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
gospodarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614