Ukrainę do Berdyczowa, gdzieśmy stanęli 29 Junii; przypadał termin oddania pieniędzy p. Drużbackiemu za Słobodyszcze, to jest ratę drugą 12,560 złotych, ale do roku prowizją się kontentował.
Na Wołyniu koło Konstantynowa, jako to w Kołczynie Krasiłowie, Czarnym Ostrowie i po bliższych wsiach panowało powietrze od Chocima przeprowadzone przez tatarów litewskich alias lipków, którzy wadzili, i przez kupców jarmarkowych. Dlatego miasteczka pobliższe w ostrożności były, i my, bo Berdyczew o mil dziesiątek od tych miejsc. Szerzyło się z czasem to powietrze, dla tegośmy wyjechali z Berdyczewa 15 Augusti; w drodze nam córki pochorowały i insi ludzie służący, to na febry, to na
Ukrainę do Berdyczowa, gdzieśmy stanęli 29 Junii; przypadał termin oddania pieniędzy p. Drużbackiemu za Słobodyszcze, to jest ratę drugą 12,560 złotych, ale do roku prowizyą się kontentował.
Na Wołyniu koło Konstantynowa, jako to w Kołczynie Krasiłowie, Czarnym Ostrowie i po bliższych wsiach panowało powietrze od Chocima przeprowadzone przez tatarów litewskich alias lipków, którzy wadzili, i przez kupców jarmarkowych. Dlatego miasteczka pobliższe w ostrożności były, i my, bo Berdyczew o mil dziesiątek od tych miejsc. Szerzyło się z czasem to powietrze, dla tegośmy wyjechali z Berdyczewa 15 Augusti; w drodze nam córki pochorowały i insi ludzie służący, to na febry, to na
Skrót tekstu: ZawiszaPam
Strona: 172
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Krzysztof Zawisza
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1715 a 1717
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1717
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Julian Bartoszewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Jan Zawisza
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1862
Niedzielę miało się dalej ruszyć za Jazłowiec ku Wasiłowu, co jeśli się stało czekamy in momentá wiadomości.
Na zagęszczenie się chorób między Żołnierzami, i na zdychanie koni Rumaków barzo pięknych, bardzo wszyscy utyskują.
O Sołtanie że z Ordami wielkiemi gotował się z Budziaka pod Kamieniec w cale confirmatur i spodziewano go się w krótce gdyż Lipkowie Kamienieccy kontinue jeździli solicytując aby pospieszał.
Z Siedmigrodu i Węgier niemasz ponowy żadnej co się tam dzieje, lubo tu onegdaj ferebátur że miała Orda wcisnąć się do Siedmigrodu.
I. W. I. M. Pan Wojewoda Wileński Hetman wielki W. X. Lit: do Komarna zajechawszy musiał się nazad do Lwowa wrócić
Niedźielę miało się daley ruszyć zá Iázłowiec ku Wasiłowu, co ieśli się stało czekamy in momentá wiádomośći.
Ná zágęszczenie się chorob między Żołnierzámi, y ná zdychánie koni Rumakow barzo pięknych, bárdzo wszyscy vtyskuią.
O Sołtanie że z Ordámi wielkiemi gotował się z Budźiaká pod Kámieniec w cále confirmatur y spodźiewáno go się w krotce gdysz Lipkowie Kámienieccy continué iezdźili solicytuiąc aby pospieszał.
Z Siedmigrodu y Węgier niemász ponowy żadney co się tám dźieie, lubo tu onegday ferebátur że miáłá Ordá wćisnąć się do Siedmigrodu.
I. W. I. M. Pan Woiewoda Wilenski Hetman wielki W. X. Lit: do Komárná záiechawszy muśiał się názad do Lwowá wroćić
Skrót tekstu: AwLwow
Strona: 1
Tytuł:
Awizy lwowskie z Krakowa
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
wiadomości prasowe i druki ulotne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1693
Data wydania (nie później niż):
1693
po nie do Renu albo za Bieszczady? Byle chłodne, wystałe, pod zieloną lipą Niech albo piwa, albo miodu mi nasypą. Chyba kto się chce opić: nic na świecie lepiej Jako jedna gorzałka rozum mu zaślepi. Dopieroż jeśli dudę mieć będziem a skrzypka — Fraszka pokój z marmuru, święć się nasza lipka. TALIA
Ślicznie rozkwitła lipo, pani między drzewy! Co jest w chwaście fijołek, co ziarno a plewy, Toś ty w szerokim borze, nie kawkom, nie wronom, Lecz gniazda dobrotliwym ścieląc pelikanom. Nie na samejeś ziemi dobra — i na wodzie; Z tego drzewa robili Argonauci łodzie, Z tego
po nie do Renu albo za Bieszczady? Byle chłodne, wystałe, pod zieloną lipą Niech albo piwa, albo miodu mi nasypą. Chyba kto się chce opić: nic na świecie lepiej Jako jedna gorzałka rozum mu zaślepi. Dopieroż jeśli dudę mieć będziem a skrzypka — Fraszka pokój z marmuru, święć się nasza lipka. TALIA
Ślicznie rozkwitła lipo, pani między drzewy! Co jest w chwaście fijołek, co ziarno a plewy, Toś ty w szerokim borze, nie kawkom, nie wronom, Lecz gniazda dobrotliwym ścieląc pelikanom. Nie na samejeś ziemi dobra — i na wodzie; Z tego drzewa robili Argonauci łodzie, Z tego
Skrót tekstu: PotSielKuk_I
Strona: 115
Tytuł:
Sielanka
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Nie dziw: kto boskie dary lekceważy sobie, Skoro chleba nie stanie, płonną żołądź zobie. Za grzechami ludzkimi głód rzecz jest zwyczajna; Jedli żydzi gołębie w Jeruzalem łajna, Kiedy się niedowiarstwem przewinili Bogu. Panie, obroń pożywać chleba z tego brogu! Nie możeli być z żyta, dajże już i z lipki Na umartwienie ciała zielonej osypki. Mnóż się, szczęśliwa lipo, i w polu, i w boru, Mnóż się w ogrodzie, mnóż się pośród mego dworu. KLIO
Twarda jodła, twardszy dąb, a wżdy go lew łomie, Przeto okrutny Nero w lipowym go domie Zawierał, bo się boi i wstydzi, choć
Nie dziw: kto boskie dary lekceważy sobie, Skoro chleba nie stanie, płonną żołądź zobie. Za grzechami ludzkimi głód rzecz jest zwyczajna; Jedli żydzi gołębie w Jeruzalem łajna, Kiedy się niedowiarstwem przewinili Bogu. Panie, obroń pożywać chleba z tego brogu! Nie możeli być z żyta, dajże już i z lipki Na umartwienie ciała zielonej osypki. Mnóż się, szczęśliwa lipo, i w polu, i w boru, Mnóż się w ogrodzie, mnóż się pośród mego dworu. KLIO
Twarda jodła, twardszy dąb, a wżdy go lew łomie, Przeto okrutny Nero w lipowym go domie Zawierał, bo się boi i wstydzi, choć
Skrót tekstu: PotSielKuk_I
Strona: 118
Tytuł:
Sielanka
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
sielanki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
coraz mniejsze, gdyż wielu do domów swoich odjeżdżało, poszło pod komendą Massalskiego do Warmii, pod Reszel, a Pociej regimentarz prosto przez Prusy, z którym i ja pojechałem był do tejże Warmii, do Reszla, potem stanął o milę za Reszlem w pałacu biskupskim w Biszdorfie. Wielu nas jeździło do Sw. Lipki, gdzie obraz Najświętszej Panny wielkimi cudami i łaskami słynie.
W Warmii kilka niedziel odpocząwszy, wybraliśmy pieniężne kontrybucje, a skorośmy stamtąd ruszyli się, napadła na Warmią dywizja Potockiego, wojewody wołyńskiego, która Warmią wielkimi kontrybucjami i prawie rabunkiem uciemiężyła. Z Warmii marszałek konfederacki Ogiński poszedł do Królewca, do króla Stanisława,
coraz mniejsze, gdyż wielu do domów swoich odjeżdżało, poszło pod komendą Massalskiego do Warmii, pod Reszel, a Pociej regimentarz prosto przez Prusy, z którym i ja pojechałem był do tejże Warmii, do Reszla, potem stanął o milę za Reszlem w pałacu biskupskim w Biszdorfie. Wielu nas jeździło do Sw. Lipki, gdzie obraz Najświętszej Panny wielkimi cudami i łaskami słynie.
W Warmii kilka niedziel odpocząwszy, wybraliśmy pieniężne kontrybucje, a skorośmy stamtąd ruszyli się, napadła na Warmią dywizja Potockiego, wojewody wołyńskiego, która Warmią wielkimi kontrybucjami i prawie rabunkiem uciemiężyła. Z Warmii marszałek konfederacki Ogiński poszedł do Królewca, do króla Stanisława,
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 101
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
Gwagnina; u Niemców się zowie Warmland. W tym Mieście jest Katedra wspaniała i wodna machina inventionis Sławnego Matematyka Kopernika; Geografia Generalna i partykularna
której woda z dołu na wysoką wieżę wzmaga się, a stamtąd rurami do Miasta na gorze stojącego copiam sui użycza, cum admiratione wszystkich. Na Pograniczu Warmii i Prus Brandenburskich jest miejsce Lipka; gdzie cudowny Obraz Matki Najświętszej na lipie znaleziony, jest sub cura WW. OO. Jezuitów.
W POMORSKIM Województwie, albo Pomeranii zwanej od morza bliskiego, przez Synów Popiela oderwanej, ale przez Kazimierza II do Korony przyłączonej, znowu Swatopełkowi od Leszka Białego ea Lege danej, aby 100 grzywien do skarbu dawał; czego
Gwagnina; u Niemcow się zowie Warmland. W tym Mieście iest Katedra wspaniała y wodna machina inventionis Słáwnego Matematyka Kopernika; Geografia Generalna y partykularna
ktorey woda z dołu na wysoką wieżę wzmaga się, a ztamtąd rurami do Miásta na gorze stoiącego copiam sui użycza, cum admiratione wszystkich. Na Pograniczu Warmii y Prus Brandeburskich iest mieysce Lipka; gdzie cudowny Obraz Matki Nayświętszey na lipie znaleziony, iest sub cura WW. OO. Iezuitow.
W POMORSKIM Woiewodztwie, albo Pomeranii zwaney od morza bliskiego, przeż Synow Popiela oderwaney, ale przez Kazimierza II do Korony przyłączoney, znowu Swatopełkowi od Leszka Białego ea Lege daney, aby 100 grzywien do skarbu dawał; czego
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 325
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
, rzeka ich imieniem Karanbula od Czerkasów dzieli, Beius także niemi dysponuje. Nie aprehendują Hana rygóru w zakazaniu brania Jasyru, aliàs Niewolników, ekskuzując się, że ten jedyny do życia im został się sposób, innego nie mając.
BUDZIACCY TATAROWIE, aliàs Bezsarabia, trzy Ziemie mają: Oczaków, Białogród, Bender. TATAROWIE LIPKOWIE na Ukrainie koło Buha. DOBRUCCY w Bułgaryj z tej strony czarnego morza. KAŁMUKI są naturae abortus et Monstra prawie bez nosa, tak jest wklęsły, i bez dołków na oczy; częścią Moskwie, częścią Hanowi podlegli, Haracz dają futra. Na Bajran Hanowi z kongratulacją dwa wozy futer różnych posylają: w jednym wozie cztery
, rzeka ich imieniem Karanbula od Czerkasów dzieli, Beius także niemi dysponuie. Nie apprehenduią Hana rygoru w zakazaniu brania Iasyru, aliàs Niewolnikow, exkuzuiąc się, że ten iedyny do życia im został się sposob, innego nie maiąc.
BUDZIACCY TATAROWIE, aliàs Bessarabia, trzy Ziemie maią: Oczaków, Białogród, Bender. TATAROWIE LIPKOWIE na Ukrainie koło Buha. DOBRUCCY w Bulgarii z tey strony czarnego morza. KAŁMUKI są naturae abortus et Monstra prawie bez nosa, tak iest wklęsły, y bez dołkow na oczy; częścią Moskwie, częścią Hanowi podlegli, Haracz daią futra. Na Bayran Hanowi z kongratulacyą dwa wozy futer rożnych posylaią: w iednym wozie cztery
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 426
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
gdy stężeje/ choremu po dwie/ albo po trzy łyżki dawaj/ jest rzecz bardzo posilająca/ i chłodząca. XCIV. Piana.
Weźmij Śmietany gęstej słodkiej tak wiele ile potrzeba ;przydaj Cukru tłuczonego/ rób puszką/ której do ciasta używasz/ tak długo/ aż się Piana wedzmie/ którą na misę wyłożywszy/ Ulipkami obłoż/ a pocukrowawszy daj. Możesz też na misę Krzak Rozmarynowy postawić/ a na niego Pianę lać/ który tak postawisz/ chleba rzanego rozkroj Bochen na dwoje plasko/ z jednej części osrzodkę wybierz/ a Masłem na to miejsce podlep/ i przyciśnij do misy/ żeby to Masło trzymało chleb mocno/ a w
gdy stężeie/ choremu po dwie/ álbo po trzy łyżki daway/ iest rzecz bárdzo pośiláiąca/ y chłodząca. XCIV. Piáná.
Weźmiy Smietány gęstey słodkiey ták wiele ile potrzebá ;przyday Cukru tłuczonego/ rob puszką/ ktorey do ćiástá vżywasz/ ták długo/ áż się Piáná wedzmie/ ktorą ná misę wyłożywszy/ Vlipkámi obłoż/ á pocukrowawszy day. Możesz też ná misę Krzak Rozmárynowy postáwić/ á ná niego Piánę lać/ ktory ták postáwisz/ chlebá rzáneg^o^ rozkroy Bochen ná dwoie plásko/ z iedney częśći osrzodkę wybierz/ á Másłem ná to mieysce podlep/ y przyćiśniy do misy/ żeby to Másło trzymáło chleb mocno/ á w
Skrót tekstu: CzerComp
Strona: 90
Tytuł:
Compendium ferculorum albo zebranie potraw
Autor:
Stanisław Czerniecki
Drukarnia:
Jerzy i Mikołaj Schedlowie
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
poradniki
Tematyka:
kulinaria
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1682
Data wydania (nie wcześniej niż):
1682
Data wydania (nie później niż):
1682
23. Męczenników także i jedenastu Wyznawców/ także ś. Mariej Magdaleny/ ś. Anny/ i inszych Wdów: także i śś. Paniem/ Dziewic 19. i inszych świętych Relikwij w partykułach mniejszych barzo wiele. W tymże Kościele odpoczywa ciało B. Świętosława Mansionarza/ zmarłego Roku 1491. Na Cmentarzu zaś pod lipką świątobliwego Kapłana Szymona Albimontana a Kaszuby, Pielgrzyma do ziemie świętej/ i ś. Jakuba Grobu/ ciało leży/ zmarłego Roku 1615. dnia 1. Lutego. W tymże Kościele muzyka ozdobna fundowana eleemosynis piorum. Mszy ś. na każdy dzień pięć/ szósta Bracka we dni Poniedziałkowe/ śpiewanych. W tymże Kościele
23. Męczennikow tákże y iedenastu Wyznawcow/ tákże ś. Máryey Mágdáleny/ ś. Anny/ y inszych Wdow: tákże y śś. Pániem/ Dźiewic 19. y inszych świętych Reliquiy w pártykułách mnieyszych bárzo wiele. W tymże Kośćiele odpoczywa ćiáło B. Swiętosłáwá Mánsionarzá/ zmárłego Roku 1491. Ná Cmyntarzu záś pod lipką świątobliwego Kápłáná Szymoná Albimontáná á Kászuby, Pielgrzymá do źiemie świętey/ y ś. Iákubá Grobu/ ćiáło leży/ zmárłego Roku 1615. dniá 1. Lutego. W tymże Kośćiele muzyká ozdobna fundowána eleemosynis piorum. Mszy ś. ná káżdy dźień pięć/ szosta Brácka we dni Poniedźiáłkowe/ śpiewánych. W tymże Kośćiele
Skrót tekstu: PruszczKlejn
Strona: 39
Tytuł:
Klejnoty stołecznego miasta Krakowa
Autor:
Piotr Hiacynt Pruszcz
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
przewodniki
Tematyka:
architektura, geografia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
Porzuciwszy falandysz i granat natkany, Wiotche wzięli sukienka, ledwie by na ściany. Osłabiły nas marne, cudzoziemskie fozy, Że nie ptacy na drzewo pochyłe, lecz kozy (Niech bezbożni pochlebcy inaczej tłumaczą), Nie wrony i nie sroki, kozy, mówię, skaczą. Nie kozy, jeszcze by to rzecz znośniejsza niźli Lipkowie, Czeremisi, kondlowie, psi, wyżli. Szlachta w strojach, w bankietach, gdy chce równać z pany, W ustawicznych podatkach zniszczał ich poddany, Nie wiedząc, na co pierwej płonnych lat użytki: Żołnierzom na zasługi czy panom na zbytki, Czy na się przy codziennej ciężkiej robociźnie Łożyć ma, tak się z
Porzuciwszy falandysz i granat natkany, Wiotche wzięli sukienka, ledwie by na ściany. Osłabiły nas marne, cudzoziemskie fozy, Że nie ptacy na drzewo pochyłe, lecz kozy (Niech bezbożni pochlebcy inaczej tłumaczą), Nie wrony i nie sroki, kozy, mówię, skaczą. Nie kozy, jeszcze by to rzecz znośniejsza niźli Lipkowie, Czeremisi, kondlowie, psi, wyżli. Szlachta w strojach, w bankietach, gdy chce równać z pany, W ustawicznych podatkach zniszczał ich poddany, Nie wiedząc, na co pierwej płonnych lat użytki: Żołnierzom na zasługi czy panom na zbytki, Czy na się przy codziennej ciężkiej robociźnie Łożyć ma, tak się z
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 392
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987