dni byli: ip. chorąży miński brat mój, iksiądz Jodkowski dziekan słonimski, ip. Tołokoński, ip. Łukaszewicz, ip. Jacynicz; hulaliśmy dobrze, a najbardziej trzeciego dnia, którego ubieraliśmy się maskując się rozmaicie, i kto jakie umiał sztuki wyprawując: między któremi był najprzedniejszy kunstmistrz p. Małkowski, lutnista i skrzypek sławny ip. Sapiehy stolnika w. księstwa lit.
We czwartek po Zapustach wyjechałem z żoną, dziećmi i całym dworem na Polesie do Petrykowa, majętności Chodkiewiczowskiej, natenczas w opiece naszej będącej. Jechała z nami ip. Kaczanowska siostra żony mojej, ultimi et nefandi thori. Zastraszono nas drogi niedostępnością, w
dni byli: jp. chorąży miński brat mój, jksiądz Jodkowski dziekan słonimski, jp. Tołokoński, jp. Łukaszewicz, jp. Jacynicz; hulaliśmy dobrze, a najbardziéj trzeciego dnia, którego ubieraliśmy się maskując się rozmaicie, i kto jakie umiał sztuki wyprawując: między któremi był najprzedniejszy kunstmistrz p. Małkowski, lutnista i skrzypek sławny jp. Sapiehy stolnika w. księstwa lit.
We czwartek po Zapustach wyjechałem z żoną, dziećmi i całym dworem na Polesie do Petrykowa, majętności Chodkiewiczowskiéj, natenczas w opiece naszéj będącej. Jechała z nami jp. Kaczanowska siostra żony mojéj, ultimi et nefandi thori. Zastraszono nas drogi niedostępnością, w
Skrót tekstu: ZawiszaPam
Strona: 107
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Krzysztof Zawisza
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1715 a 1717
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1717
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Julian Bartoszewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Jan Zawisza
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1862
, czym się rad bawił i z przodka którego? Ten przezacny MATYSEK był z przodka zacnego. Jeszcze małym będący z świniami chyżego Skakał jako żółw jaki; o wielka mądrości, Gdy na pisczałce grawał z wielkiej roztropności. Własny, isty następca Orfeusa cnego, Trzody, świnie uciekły ze stada swojego. I mogę go przyrównać lutniście zacnemu, Własny to był Amfijon, równy we wszym jemu. Kiedy grał, aże echo niebo przebijało, Co żywo się aż w niebie, słyszę, dziwowało, Moc była tak w nim wielka, jak w dziecku maluchnym, Bo muchę prędko zabił, tak na to był chutnym. Co więtsza, samodwudziest na zamek
, czym sie rad bawił i z przodka którego? Ten przezacny MATYSEK był z przodka zacnego. Jescze małym będący z świniami chyżego Skakał jako żółw jaki; o wielka mądrości, Gdy na pisczałce grawał z wielkiej roztropności. Własny, isty następca Orfeusa cnego, Trzody, świnie uciekły ze stada swojego. I mogę go przyrównać lutniście zacnemu, Własny to był Amfijon, równy we wszym jemu. Kiedy grał, aże echo niebo przebijało, Co żywo sie aż w niebie, słyszę, dziwowało, Moc była tak w nim wielka, jak w dziecku maluchnym, Bo muchę prędko zabił, tak na to był chutnym. Co więtsza, samodwudziest na zamek
Skrót tekstu: WierszŻałBad
Strona: 10
Tytuł:
Naema abo wiersz żałosny
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1614
Data wydania (nie wcześniej niż):
1614
Data wydania (nie później niż):
1614
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
daj mistrzom chwały: Nie pędzel dobry, lecz oryginały. O ZOŚCE
Twierdziła Zośka, farbowana laką, Że rozkosz świata rzuciła wszelaką I że się myśląc udać do klasztoru, Wyrzekła strojów i zwyczajów dworu. A drugi na to: „Trudno, widzę, z piekła, Roś się malarstwa jeszcze nie wyrzekła.” NA LUTNISTĘ NIEGŁADKĄ
Spuść welum na twarz, kiedy słodkie strony Na lutni w sposób przebierasz ćwiczony, Bo melodią uczoną Tak pieścisz uszy, że cię każdy zgolą Z głosu osądzi pewnie za anioła, Byłeś grała za zasłoną. DO JANA SZOMOWSKIEGO
Nie smuć się, Janie, choć czas niespokojny Z panną cię przywiódł do niechętnej wojny;
daj mistrzom chwały: Nie pędzel dobry, lecz oryginały. O ZOŚCE
Twierdziła Zośka, farbowana laką, Że rozkosz świata rzuciła wszelaką I że się myśląc udać do klasztoru, Wyrzekła strojów i zwyczajów dworu. A drugi na to: „Trudno, widzę, z piekła, Roś się malarstwa jeszcze nie wyrzekła.” NA LUTNISTĘ NIEGŁADKĄ
Spuść welum na twarz, kiedy słodkie strony Na lutni w sposób przebierasz ćwiczony, Bo melodyją uczoną Tak pieścisz uszy, że cię każdy zgolą Z głosu osądzi pewnie za anioła, Byłeś grała za zasłoną. DO JANA SZOMOWSKIEGO
Nie smuć się, Janie, choć czas niespokojny Z panną cię przywiódł do niechętnej wojny;
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 124
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
korona, Tak przyjmował i tak czcił Rynalda mężnego, Żeby beł nie mógł barziej czcić króla swojego; I zaraz na królewskie chciał mieć rozkazanie Po wszytkiem państwie popis i okazowanie, I dzień pewny i bliski naznaczył, którego Miał się wszytek lud ściągnąć do portu morskiego.
XXIX.
Ale mi trzeba czynić tak, jako dobremu Lutniście, na biesiedzie zacnej grającemu, Który głosy odmienia, bijąc w te i w owe Strony, czasem basowe, czasem tenorowe. Terazem, o Rynaldzie mówiąc, sobie wspomniał, Żem dawno Angeliki nadobnej zapomniał, Którąm zostawił, jako rączo uciekała I jako pustelnika na drodze potkała.
XXX.
Powiem jaką część małą
korona, Tak przyjmował i tak czcił Rynalda mężnego, Żeby beł nie mógł barziej czcić króla swojego; I zaraz na królewskie chciał mieć rozkazanie Po wszytkiem państwie popis i okazowanie, I dzień pewny i blizki naznaczył, którego Miał się wszytek lud ściągnąć do portu morskiego.
XXIX.
Ale mi trzeba czynić tak, jako dobremu Lutniście, na biesiedzie zacnej grającemu, Który głosy odmienia, bijąc w te i w owe Strony, czasem basowe, czasem tenorowe. Terazem, o Rynaldzie mówiąc, sobie wspomniał, Żem dawno Angeliki nadobnej zapomniał, Którąm zostawił, jako rączo uciekała I jako pustelnika na drodze potkała.
XXX.
Powiem jaką część małą
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 154
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
, po południu privatis occupationibus zabawiło się.
Dnia 6. Nająłem sobie stancją i zmówiłem na cały rok, ale pieniądze dawać na miesiąc, po wyściu jednego miesiąca na drugi, co uczyni na rok od izby porządnej i od stołu, ode dwóch osób, 160 czerwonych złotych. Tegoż dnia nająłem sobie lutnistę dla nauki, jakoż tegoż dnia zaczęło się uczyć na lutni grać, któremu na miesiąc po dwa czerwone zmówiło się. Na pierwszy miesiąc dało się od stołu, ode dwóch, 20 czerwonych, a od stancjej obitej i łóżko jedne materii jedwabnej, a drugie prostsze, czerwonych 2.
Dnia 7. Najęło się maistra
, po południu privatis occupationibus zabawiło się.
Dnia 6. Nająłem sobie stancją i zmówiłem na cały rok, ale pieniądze dawać na miesiąc, po wyściu jednego miesiąca na drugi, co uczyni na rok od izby porządnej i od stołu, ode dwóch osób, 160 czerwonych złotych. Tegoż dnia nająłem sobie lutnistę dla nauki, jakoż tegoż dnia zaczęło się uczyć na lutni grać, któremu na miesiąc po dwa czerwone zmówiło się. Na pierwszy miesiąc dało się od stołu, ode dwóch, 20 czerwonych, a od stancjej obitej i łóżko jedne materiej jedwabnej, a drugie prostsze, czerwonych 2.
Dnia 7. Najęło się maistra
Skrót tekstu: BillTDiar
Strona: 286
Tytuł:
Diariusz peregrynacji po Europie
Autor:
Teodor Billewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Marek Kunicki-Goldfinger
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Biblioteka Narodowa
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
do twojej imaginacyj uwasz o Bożkach najmniejsze cyrkumstancje, byle non obscures, adornabis twoję inwencję, a siebię pokażesz Eruditum. O, czym fusiùs et fundamentaliùs informaberis odemnie, jak przyjdę do Hieroglifików, Symbolów, Emblematów.
Inni oprócz tych Josigniów dają Apollinowi Łuk, strzały i Lutnie, że był Vates, Muzów Praeses i Lutnista. Bachusowi Nebridem alias Jelenią skorę. Kupidynowi Kołczan z Strzałami, uktórych jedne żelesca Ołowiane, u drugich złote, że nierównie Miłość rani Serca ludzkie; jedne ozłoci, drugie oczerni; jedne zbogaci, drugie obciąży: Herkules, oprócz Buławy z trzema sękami, albo guzami przepasał biodra skorą w Nemejskich Lasach Lwa zabitego: Janusowi
do twoiey imaginácyi uwasz o Bożkach naymnieysze cyrkumstancye, byle non obscures, adornabis twoię inwencyę, á siebię pokażesz Eruditum. O, czym fusiùs et fundamentaliùs informaberis odemnie, iak przyidę do Hieroglifikow, Symbolow, Emblematow.
Inni oprocz tych Iosigniow daią Apollinowi Łuk, strzały y Lutnie, że był Vates, Muzow Praeses y Lutnistá. Bachusowi Nebridem alias Ielenią skorę. Kupidynowi Kołczan z Strzałami, uktorych iedne żelesca Ołowiane, u drugich złote, że nierownie Miłość rani Serca ludzkie; iedne ozłoci, drugie oczerni; iedne zbogaci, drugie obciąży: Herkules, oprocz Buławy z trzema sękami, ałbo guzami przepasał biodra skorą w Nemeyskich Lasach Lwa zabitego: Ianusowi
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 33
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
Matkę Agrypinę zabił, pruł, szukał tego miejsca, gdzie się takie zawiązało i wylęgło Monstrum. Rzym spalił, grając na Lutni przy idącym w perzynę Mieście, potym sam siebie zabił, jako świadczy Ursinus Velius.
Qui Matrem ferrô, Romam qui perdidit igni, Impius ipse. suo se ferit ense NERO:
Mawiał chwaląc Lutnistów, bo nim i sam był: Artem quaevis terra alit: Gdy Series Cesarzów Rżymskich
ginął, siebie przebiwszy rzekł, Quantus artifex pereó także siebie chwaląc z muzyki. Gruby to był Basus, a przy nim wszyscy na kwintę spuścili Czarnoksiężników zbierał, estymował, z niemi przestawał, sam Czartów; Książę.
6. SERGIUS
Matkę Agrypinę zabił, pruł, szukał tego mieysca, gdzie się takie zawiązało y wylęgło Monstrum. Rzym spalił, graiąc na Lutni przy idącym w perzynę Mieście, potym sam siebie zabił, iáko swiadczy Ursinus Velius.
Qui Matrem ferrô, Romam qui perdidit igni, Impius ipse. suo se ferit ense NERO:
Mawiał chwaląc Lutnistow, bo nim y sam był: Artem quaevis terra alit: Gdy Series Cesarzow Rżymskich
ginął, siebie przebiwszy rzekł, Quantus artifex pereó także siebie chwaląc z muzyki. Gruby to był Basus, a przy nim wszyscy na kwintę spuścili Czarnoxiężnikow zbierał, estymował, z niemi przestawał, sam Czartow; Xiąże.
6. SERGIUS
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 468
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
Galenus Medyk o tej mówi Rybie: URANOSCOPUS piscis vel invitus Caelum semper aspicit. W dzień tylko sypia, a całą noc po morzu buja, żarłoczność swoję kontentując połowem ryb.
CITHARAEDUS, alias Lutnista Ryba, że ma po sobie prąszki i żyły od głowy, do ogona idące, właśnie jak u Lutni strony, stąd Lutnistą nazwana.
BALAENA, albo CETE, Wieloryb Książę i Król Ryb dla wielkości ekstraodrynaryjnej; osobliwie w morzu Indyjskim, gdzie na cztery Morgi, według Pliniusza, alias na 960 stop znajdują się. Bywają pięć razy większe od Słonia, według Eliana. W Oceanie bywają wielkie na stop 200, koło Groenlandii. W rzecze Scaldys
Galenus Medyk o tey mowi Rybie: URANOSCOPUS piscis vel invitus Caelum semper aspicit. W dzień tylko sypia, á całą noc po morzu buia, żarłoczność swoię kontentuiąc połowem ryb.
CITHARAEDUS, alias Lutnista Ryba, że ma po sobie prąszki y żyły od głowy, do ogona idące, właśnie iak u Lutni strony, ztąd Lutnistą nazwana.
BALAENA, albo CETE, Wieloryb Xiążę y Krol Ryb dla wielkości extraordynaryiney; osobliwie w morzu Indyiskim, gdzie na cztery Morgi, według Pliniusza, alias na 960 stop znayduią się. Bywaią pięć razy większe od Słonia, według Eliana. W Oceanie bywaią wielkie na stop 200, koło Gròénlandii. W rzecze Scaldis
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 623
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
, Averròès dictus Stimulus Medicorum. Theophrastus, z świeżych Hoffmanus.
MUZYCZNĄ HARMONIĄ GŁOSNI.
ORfeus, melodią piszczałki swojej, czyli też lutni, nie tylko Ludzi, ale lasy do saltu animujący : Amfion także graniem na Tebów Miasta założenie, kamienie zwołujący, dla tego rzeczony : Thebanae Conditor Arcis. Arion Poeta Lyricus i Lutnista, unikający niebezpieczeństwa od Marynarzów, w Morze skoczył grając i śpiewając, z tamtąd od Delfina ryby na grzbiecie na ląd wyniesiony.
SCULPTORES i SNYCERZE SŁAWNI z MARMURU, DRZEWA, KAMIENIA ROBIĄCY.
FIdiasz Ateńczyk Tokarskiego kunsztu wynależca, Ars Fidiatica z tąd nazwanego : Dzieła jego Minerwa w Atenach i Jowisz Olimpijski, i Ryby,
, Averròès dictus Stimulus Medicorum. Theophrastus, z świeżych Hoffmanus.
MUZYCZNĄ HARMONIĄ GŁOSNI.
ORpheus, melodią piszczałki swoiey, czyli też lutni, nie tylko Ludzi, ále lásy do saltu animuiący : Amphion także graniem ná Tebow Miasta założenie, kamienie zwołuiący, dla tego rzeczony : Thebanae Conditor Arcis. Arion Poeta Lyricus y Lutnista, unikaiący niebiespieczeństwa od Marynàrzow, w Morze skoczył gráiąc y śpiewaiąc, z tamtąd od Delfina ryby ná grzbiecie ná ląd wyniesiony.
SCULPTORES y SNYCERZE SŁAWNI z MARMURU, DRZEWA, KAMIENIA ROBIĄCY.
FIdiasz Ateńczyk Tokarskiego kunsztu wynależca, Ars Phidiatica z tąd nazwanego : Dzieła iego Minerwa w Atenách y Iowisz Olympiyski, y Ryby,
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 977
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
łaskawie. A z boku forysterowie, Potężni kawalerowie, Zasłaniają się od krzyża, Ustępując nazad z bliża. Dalej zaś koronacja, A różna przy niej nacja. Wymalowany Duch Święty Nad głową, od Boga wzięty; Pod nim siedzi Najaśniejsza Królowa, Pani dzisiejsza, Którą tak koronowano, Jako tam wymalowano. Przy gangach są lutnistowie, Trębacze, bębenistowie, Różne stany, Włoszy, Niemcy, Francuz, patrzą cudzoziemcy.
Tamże znowu malowanie, Buczne konterfetowanie: Pierworodzonego krzciny Syna, królewskiej dzieciny. Przy połogu podarunki Niosą mu różne, darunki We złocie; nad nim korona, Spuszcza się na głowę ona. Tryjumfują CECYLIJEJ Jak Najaśniejszej Lilijej, Gdzie
łaskawie. A z boku forysterowie, Potężni kawalerowie, Zasłaniają się od krzyża, Ustępując nazad z bliża. Dalej zaś koronacyja, A różna przy niej nacyja. Wymalowany Duch Święty Nad głową, od Boga wzięty; Pod nim siedzi Najaśniejsza Królowa, Pani dzisiejsza, Którą tak koronowano, Jako tam wymalowano. Przy gangach są lutnistowie, Trębacze, bębenistowie, Różne stany, Włoszy, Niemcy, Francuz, patrzą cudzoziemcy.
Tamże znowu malowanie, Buczne konterfetowanie: Pierworodzonego krzciny Syna, królewskiej dzieciny. Przy połogu podarunki Niosą mu różne, darunki We złocie; nad nim korona, Spuszcza się na głowę ona. Tryjumfują CECYLIJEJ Jak Najaśniejszej Lilijej, Gdzie
Skrót tekstu: JarzGośc
Strona: 79
Tytuł:
Gościniec abo krótkie opisanie Warszawy
Autor:
Adam Jarzębski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy geograficzne, opisy podróży
Tematyka:
architektura, geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1643
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1643
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ignacy Chrzanowski, Władysław Korotyński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo Opieki nad Zabytkami Przeszłości
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1909