dni.
Poganie o katolikach tę przypowieść mają, Iż nasi czasów pewnych rozum odbywają, Tak że wszyscy poszaleją, jako bydło skaczą, A ż ksiądz na nich popiół sypie, toż się wżdy obaczą. 42. O pijanych ludziach.
Radbym wiedział, co też owi za pożytek mają, Którzy radzi ustawicznie w kuflu wąs maczają. Zdrów ten nigdy być nie może, ustawna choroba, Zawsze chodzi jak umarły, gnije w nim wątroba.
Rozum musi ustępować, dla złego nałogu, Wie go diabeł, co też po nim-ni ludziom, ni Bogu, Bo ten jedno wszytko myśli, gdzieby dzban połapić, Jako tako choć na duszę, by
dni.
Poganie o katolikach tę przypowieść mają, Iż nasi czasów pewnych rozum odbywają, Tak że wszyscy poszaleją, jako bydło skaczą, A ż ksiądz na nich popiół sypie, toż się wżdy obaczą. 42. O pijanych ludziach.
Radbym wiedział, co też owi za pożytek mają, Którzy radzi ustawicznie w kuflu wąs maczają. Zdrów ten nigdy być nie może, ustawna choroba, Zawsze chodzi jak umarły, gnije w nim wątroba.
Rozum musi ustępować, dla złego nałogu, Wie go dyabeł, co też po nim-ni ludziom, ni Bogu, Bo ten jedno wszytko myśli, gdzieby dzban połapić, Jako tako choć na duszę, by
Skrót tekstu: WychWieś
Strona: 31
Tytuł:
Kiermasz wieśniacki
Autor:
Jan z Wychylówki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
dialogi, fraszki i epigramaty, pieśni
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Teodor Wierzbowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
K. Kowalewski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1902
to obserwowano iż towarów przez komutacje nabywano, pieniędzy nie wydając za granicę. Tiutiun kurzyć tu pod gardłem zakazano Roku Całego świata praecipue o MOSKWIE.
1634, iż z tej racyj, wiele Miast, wsi zgorzało; jednak piją gorzałkę, mocząc w niej tiutiun, albo w nią sypiąc tabakę. Podczas Chrztu całe tu osoby maczają, albo polewają, jak bywało in primitiva Ecclesia. Choć Chrześcijanin ochrzczony, jeśliby Moskiewsko Ruskie przyjmował obrządki, powtarzają Baptismum, co jest Sacrilegium; tacy to tam Teologowie: rozwody snadne; ale trzeciej żony brać nie można. W Klasztorach Białogłowskich są Wdowy i opuszczone od Mężów. TYTUŁ Imperatorowi, lub Imperatorowy daje się
to obserwowano iż towarow przez kommutacye nabywano, pieniędzy nie wydaiąc za gránicę. Tiutiun kurzyć tu pod gardłem zakazano Roku Całego świata praecipuè o MOSKWIE.
1634, iż z tey racyi, wiele Miast, wsi zgorzało; iednak piią gorzałkę, mocząc w niey tiutiun, albo w nię sypiąc tabakę. Podczas Chrztu całe tu osoby máczaią, albo polewaią, iak bywało in primitiva Ecclesia. Choć Chrześcianin ochrzczony, ieśliby Moskiewsko Ruskie przyimował obrządki, powtarzaią Baptismum, co iest Sacrilegium; tacy to tam Teologowie: rozwody snadne; ale trzeciey żony brać nie można. W Klasztorach Białogłowskich są Wdowy y opuszczone od Mężow. TYTUŁ Imperatorowi, lub Imperatorowy daie się
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 420
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
prochem tegoż ziela zasypując/ toż czyni. Glidwaser zastanawia.
Glidwaser zastanawia prochem tego korzenia zasypując/ a zwierzchu toż ziele i z korzeniem swym tłukąc i plastrując. Drudzy biorą tegoż korzenia i z nacią/ Galasu/ po łocie/ a co nasubtelniej utłukszy z Gorzałką roztwarzają/ chustki abo flejtuchy w tym maczają/ i w rany kładą. Wola na szyj.
Wola na szyj rozgania/ Gruczołom nabrzmiałości.
Gruczoły i zołzy twarde odmiękcza. Krwi zaciekłej.
Krwi zaciekłej za skorę/ świeżo zielone ziele i z korzeniem utłukszy przykładać. Ranom wielkim miasto zalawtów.
Rany wielkie rozożyste i głębokie ściąga/ haftuje/ spaja/ i leczy/
prochem tegoż źiela zásypuiąc/ toż czyni. Glidwáser zástánawia.
Glidwáser zástánawia prochem tego korzenia zásypuiąc/ á zwierzchu toż źiele y z korzeniem swym tłukąc y plastruiąc. Drudzy biorą tegoż korzenia y z náćią/ Gálásu/ po łoćie/ á co nasubtelniey vtłukszy z Gorzałką rostwárzáią/ chustki ábo fleytuchy w tym máczáią/ y w rány kłádą. Wolá ná sziy.
Wolá ná sziy rozgania/ Gruczołom nábrzmiáłośći.
Gruczoły y zołzy twárde odmiękcza. Krwi záćiekłey.
Krwi záćiekłey zá skorę/ świeżo źielone źiele y z korzeniem vtłukszy przykłádáć. Ránom wielkim miásto záláwtow.
Rány wielkie rozożyste y głębokie śćiąga/ háftuie/ spaia/ y leczy/
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 313
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
jam jest Mazowiecki sąsiad muszę WŚCi za nich odpowiedać on postaremu persistit. Powieczerzej poszedł w tanieć Szembek. Zelecki mówi do mnie podzwa mu słuzyć. Odpowiem dobrze Tancujemy tedy Az skoro już wielkiego poczęli tancować. A on stojąc na trakcie począł śpiewać Mazurowie nasi po Jaglanej kaszy. Słonę wąsy mają w piwie je maczają. i tak owę piosnkę kilka razy powtarza. Mnie tez już gniewno się uczyniło. Wezmę owego Zeleckiego na ręce tak jako dzieci noszą bo chłopek był mały rozumieli oni że ja to czynię z kochania i idę z nim A pomijając kordowskiego śpiewającego tę piosnkę Uderzę go w piersi Zeleckiem Padł wznak srogi chłop jako dąb dosiągł.
iam iest Mazowiecki samsiad muszę WSCi za nich odpowiedac on postaremu persistit. Powieczerzey poszedł w tanieć Szęmbek. Zelecki mowi do mnie podzwa mu słuzyć. Odpowięm dobrze Tancuięmy tedy Az skoro iuz wielkiego poczęli tancować. A on stoiąc na trakcie począł spiewać Mazurowie nasi po Iaglaney kaszy. Słonę wąsy maią w piwie ie maczaią. y tak owę piosnkę kilka razy powtarza. Mnie tez iuz gniewno się uczyniło. Wezmę owego Zeleckiego na ręce tak iako dzieci noszą bo chłopek był mały rozumieli oni że ia to czynię z kochania y idę z nim A pomiiaiąc kordowskiego spiewaiącego tę piosnkę Uderzę go w piersi Zeleckiem Padł wznak srogi chłop iako dąb dosiągł.
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 229
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
mu myli/ obałwa psów skolących/ szyki. Ów skrzydły/ kęsom chciwym/ chybkiemi uchodzi: A wali krzywą szablą/ kędy się nagodzi: Bądź łuską grzebiet natkniony bądź więc żebra w boku: Bądź gdzie się kończy w rybę ostry ogon Smoku. Bestii z krwiąpospołu szarłatną buchają Wody z gęby/ i skrzydła zbytnie mu maczają: Zaczym nie dowierzając mokrym związkom/ skały Zajźrzał która widoczna/ gdy w pokoju wały/ Ginie gdy morze igra. za której pomocą/ Lewą ręką jawszy się/ jej wierzchołka/ mocą/ Trzy/ cztery kroć szablą mu przejechać wnętrzności. Krzyk/ kleskanie/ z brzegami/ górne wysokości Przebija: radują się/ i
mu myli/ obáłwá psow skolących/ szyki. Ow skrzydły/ kęsom chćiwym/ chybkiemi vchodźi: A wáli krzywą száblą/ kędy się nágodźi: Bądź łuską grzebiet nátkniony bądź więc źiebrá w boku: Bądź gdźie się kończy w rybę ostry ogon Smoku. Bestyey z krwiąpospołu szárłatną bucháią Wody z gęby/ y skrzydłá zbytnie mu maczáią: Záczym nie dowierzáiąc mokrym zwiąskom/ skáły Zayźrzał ktora widoczna/ gdy w pokoiu wáły/ Ginie gdy morze igra. zá ktorey pomocą/ Lewą ręką iáwszy się/ iey wierzchołká/ mocą/ Trzy/ cztery kroć szablą mu przeiechać wnętrzności. Krzyk/ kleskanie/ z brzegámi/ gorne wysokości Przebiia: raduią się/ y
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 101
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
bo ją pchał przed sobą Długo o to sporka była/ spierały się strony/ Kłopotu było nie mało/ o marchy ony. Odłożyli na Trybunał potym do Lublina/ One sprawę/ także niewiem jak się dokończyła. O pijanych Ludziach.
RAdbym wiedział co też tacy za pożytek mają/ Którzy owo ustawicznie w kuflu wąs maczają. Zdrów ten nigdy być nie może/ ustawna choroba/ Zawsze chodzi jak umarły/ gnije w nim wątroba. Rozum musi ustępować/ dla złęgo nałogu/ Wie go Diabeł co też poniem/ ni diabłu ni Bogu. Bo ten myśli gdzieby jedno dzban piwa połapić/ Jako tako choć na duszę/ by się
bo ią pchał przed sobą Długo o to sporká byłá/ spieráły się strony/ Kłopotu było nie mało/ o márchy ony. Odłożyli ná Trybunał potym do Lubliná/ One spráwę/ tákże niewiem iák się dokonczyłá. O piianych Ludźiach.
RAdbym wiedźiał co też tácy zá pożytek máią/ Ktorzy owo vstáwicznie w kuflu wąs maczáią. Zdrow ten nigdy być nie może/ vstáwna chorobá/ Záwsze chodźi iák vmárły/ gnije w nim wątrobá. Rozum muśi vstępowáć/ dla złęgo nałogu/ Wie go Dyabeł co też poniem/ ni dyabłu ni Bogu. Bo ten myśli gdzieby iedno dzban piwá połápić/ Iáko táko choć ná duszę/ by się
Skrót tekstu: NowSow
Strona: E2v
Tytuł:
Nowy Sowiźrzał abo raczej Nowyźrzał
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1684
Data wydania (nie wcześniej niż):
1684
Data wydania (nie później niż):
1684