powracając z Idy, Dopiero się znać rozstawszy z Parysem, Potkały mnie z twym, o panno, abrysem. Staną jak wryte i pojźrą po sobie, Czym się wszytkie trzy pysznią, widząc w tobie: Pała się Pallas; Juno nie junaczy; I Wenus więdnie, skoro go obaczy. To tak boginie przed obrazem miękną; Cóż, gdy w twarz ujźrą Konstancy ją piękną! I sam by Parys na takie prezenty Oborską obrał, zaniechawszy świętej. Nie pysźń się, niebo, skąd boginie rodem, Ani się z nami odważaj zawodem: Godniejsze waszej owoców Pomony Ma świat Wenery, Pallady, Junony. Teżeć ze wstydem, dank triumfu
powracając z Idy, Dopiero się znać rozstawszy z Parysem, Potkały mnie z twym, o panno, abrysem. Staną jak wryte i pojźrą po sobie, Czym się wszytkie trzy pysznią, widząc w tobie: Pała się Pallas; Juno nie junaczy; I Wenus więdnie, skoro go obaczy. To tak boginie przed obrazem miękną; Cóż, gdy w twarz ujźrą Konstancy ją piękną! I sam by Parys na takie prezenty Oborską obrał, zaniechawszy świętej. Nie pyszń się, niebo, skąd boginie rodem, Ani się z nami odważaj zawodem: Godniejsze waszej owoców Pomony Ma świat Wenery, Pallady, Junony. Teżeć ze wstydem, dank tryumfu
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 237
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
To Waszeć masz większe coś niż usarskie strzemię, Gdy stamtąd chłopiec wyszedł, a ma zdrowe ciemię?” 362. JAJCA DO KUCHARZA
Miękkom kazał te jajca nagotować, chłopie! A kucharz: długo stojąc, stwardniały w ukropie. Patrzcież złodzieja z jego odpowiedzią piękną! Owszem, opak, bo zawsze długo stojąc miękną. 363. ZA JAJCA WISI ZŁODZIEJ
Długo chłop kradał pana, część go o to bito, Część swoję kradzież musiał opłacać sowito. Wlazł potem do komory i siedzącej kwoce, Że więcej nie było, wziął kokosze owoce. Kazał go pan obiesić; że wisi za jajca, Nie masz się śmiać i dziwić czemu,
To Waszeć masz większe coś niż usarskie strzemię, Gdy stamtąd chłopiec wyszedł, a ma zdrowe ciemię?” 362. JAJCA DO KUCHARZA
Miękkom kazał te jajca nagotować, chłopie! A kucharz: długo stojąc, stwardniały w ukropie. Patrzcież złodzieja z jego odpowiedzią piękną! Owszem, opak, bo zawsze długo stojąc miękną. 363. ZA JAJCA WISI ZŁODZIEJ
Długo chłop kradał pana, część go o to bito, Część swoję kradzież musiał opłacać sowito. Wlazł potem do komory i siedzącej kwoce, Że więcej nie było, wziął kokosze owoce. Kazał go pan obiesić; że wisi za jajca, Nie masz się śmiać i dziwić czemu,
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 345
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
są bardzo dobre, trwałe, długoletnie. Dachy mają swoje kosze, załamy, w których dobrze mają być opatrzone, w przód tarcicami wybite smolnemi, dopiero gontami: gdyż temi miejscami wody wielkie z nawalnych deszczów leją się. Śniegi w zimie w nich leżą i gnoją dachy, które trzeba często zrzucać, ile kiedy z miękną. Widać na niektórych strukturach ile drzewianych dawnych dachy zawijane na samych skapach, jak kapelusz zawijane, i poddarte, na których także deszczowe wody i śniegi zatrzymują się i do pokojów po ścianach płyną. Zdobią Pałace i Dwory dane na wierzchu kopuły, z gabinecikami, z pomiarkowaną elewacją, z jakimi na wierzchu osobami, lub
są bardzo dobre, trwałe, długoletnie. Dachy maią swoie kosze, załamy, w ktorych dobrze maią bydź opatrzone, w przod tarcicami wybite smolnemi, dopiero gontami: gdyż temi mieyscami wody wielkie z nawalnych deszczow leią się. Sniegi w zimie w nich leżą y gnoią dachy, ktore trzeba często zrzucać, ile kiedy z miękną. Widać na niektorych strukturach ile drzewianych dawnych dachy zawiiane na samych skapach, iak kapelusz zawiiane, y poddarte, na ktorych także deszczowe wody y sniegi zatrzymuią się y do pokoiow po scianach płyną. Zdobią Pałace y Dwory dane na wierzchu kopuły, z gabinecikami, z pomiarkowaną elewacyą, z iakiemi na wierzchu osobami, lub
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 357
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
/ wysoki/ nalej trochę oleju terebinthinae, żeby się tylko pomoczył bursztyn. Zakryj pokrywką albo drugim garnkiem/ wstaw na węgle niech się smaży. Kiedy się barzo kurzy/ zdejm garnek z ognia przemieszaj łopatką/ znowu wstaw na węgle. Tak czyń/ ile razy i kiedy się barzo kurzyć poczyna. Kiedy już na spodzie mięknąć i czernieć pocznie mieszaj/ i tak długo na węglu trzymaj aż się cale jak wosk gęsty rozpuści. Kiedy się jednak i tu barzo kurzyć pocznie/ to żdyim z węgla. Wylej potym wszystkę Massę na kamień albo talerz cynowy/ który zmoczysz/ albo na nim posypiesz umbry tartej/ kiedy ostydnie/ zbierz/ i włóż
/ wysoki/ náley trochę oleiu terebinthinae, żeby się tylko pomoczył bursztyn. Zákryi pokrywką álbo drugim gárnkiem/ wstáw ná węgle niech się smáży. Kiedy się bárzo kurzy/ zdeym garnek z ogniá przemieszay łopatką/ znowu wstaw ná węgle. Tak czyń/ ile rázy i kiedy się bárzo kurzyć poczyná. Kiedy iuz na spodźie mięknąć i czernieć pocznie mieszay/ i ták długo ná węglu trzymáy áż się cále iák wosk gęsty rozpuśći. Kiedy się iednak i tu barzo kurzyć pocznie/ to żdyim z węglá. Wyley potym wszystkę Massę ná kámień álbo tálerz cynowy/ ktory zmoczysz/ álbo ná nim posypiesz umbry tártey/ kiedy ostydnie/ zbierz/ i włoż
Skrót tekstu: SekrWyj
Strona: 228
Tytuł:
Sekret wyjawiony
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Colegii Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1689
Data wydania (nie wcześniej niż):
1689
Data wydania (nie później niż):
1689
z miejsca ruszy człeka: Zaraz się klnie, rozpacza, niestota, narzeka; Ledwie dmuchnie fortuna, tak się barzo zmiesza, Zaraz się strzela, kole, topi, zaraz wiesza. Ale umysł stateczny, w kwadrat ułożony, Z którejkolwiek nieszczęście pomaca go strony, Nie ruszy, bo odmiany nie traci nadzieje: Nie mięknie z woskiem, drzewem od słońca twardnieje; Murem, nie powietrznikiem; nie żaglem, filarem Stoi, w górę się z palmą siląc pod ciężarem. Aż jako topór palmie, śmierć mu, gospodyni Świata, koniec żywota i statku uczyni. 105. SPÓLNE ROZBICIE POCIECHĄ W ŻALU
Słaba w ostatnim życia pociecha terminie, Że
z miejsca ruszy człeka: Zaraz się klnie, rozpacza, niestota, narzeka; Ledwie dmuchnie fortuna, tak się barzo zmiesza, Zaraz się strzela, kole, topi, zaraz wiesza. Ale umysł stateczny, w kwadrat ułożony, Z którejkolwiek nieszczęście pomaca go strony, Nie ruszy, bo odmiany nie traci nadzieje: Nie mięknie z woskiem, drzewem od słońca twardnieje; Murem, nie powietrznikiem; nie żaglem, filarem Stoi, w górę się z palmą siląc pod ciężarem. Aż jako topór palmie, śmierć mu, gospodyni Świata, koniec żywota i statku uczyni. 105. SPÓLNE ROZBICIE POCIECHĄ W ŻALU
Słaba w ostatnim życia pociecha terminie, Że
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 66
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
stara Sparta Bez murów, bez okopów tak stała otwarta; Aż skoro za odmianą wieków zejdą mężni, Po nich niewieściuchowie nastaną mitrężni, Którym nie w polu, ale w murach ostać trudno, Kiedy na nich nastąpi nieprzyjaciel ludno — Sypie wał, stawia wkoło mur strukturą piękną; Darmo, kiedy u mieszczan serca w piersiach miękną. Ginie Sparta na koniec, że kto ksiąg nie czyta, Miejsca, gdzie między Greki stała, nie dopyta: Jakoby też kto z konia przesiadł się na osła, Tak jej na papier z świata pamiątka przeniosła. Nie miasta; monarchije, państwa i narody, Ba, wszytko czas określił swymi peryjody; Dojdzie ten
stara Sparta Bez murów, bez okopów tak stała otwarta; Aż skoro za odmianą wieków zejdą mężni, Po nich niewieściuchowie nastaną mitrężni, Którym nie w polu, ale w murach ostać trudno, Kiedy na nich nastąpi nieprzyjaciel ludno — Sypie wał, stawia wkoło mur strukturą piękną; Darmo, kiedy u mieszczan serca w piersiach miękną. Ginie Sparta na koniec, że kto ksiąg nie czyta, Miejsca, gdzie między Greki stała, nie dopyta: Jakoby też kto z konia przesiadł się na osła, Tak jej na papier z świata pamiątka przeniosła. Nie miasta; monarchije, państwa i narody, Ba, wszytko czas okryślił swymi peryjody; Dojdzie ten
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 245
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
panną nosiła go, żona, Skaziwszy się, mężowi kładzie na ramiona. Kiedyć by na ramiona! ale stokroć gorzej: Na głowę i na serce, aż pod nim umorzy. 522. NIE BĘDZIE RÓŻEJ BEZ CIERNIA
Ślicznie kwitnie, lecz krótko, pachnie róża pięknie Z rana, w południe mdleje, ku wieczoru mięknie. Widząc diamentową na grzecznej dziewojej: Prawdziwy abrys, rzekę, nosi krasy swojej. Panną z rana zda się coś, ustroiwszy cudnie; Pójdzie za mąż, w kilka lat minęło południe, Traci krasę; aż wieczór, kiedy róże więdną, Śmierdzi, starzawszy z panny babą szpetną, zrzędną. Niejeden wprzód, nim
panną nosiła go, żona, Skaziwszy się, mężowi kładzie na ramiona. Kiedyć by na ramiona! ale stokroć gorzej: Na głowę i na serce, aż pod nim umorzy. 522. NIE BĘDZIE RÓŻEJ BEZ CIERNIA
Ślicznie kwitnie, lecz krótko, pachnie róża pięknie Z rana, w południe mdleje, ku wieczoru mięknie. Widząc dyjamentową na grzecznej dziewojej: Prawdziwy abrys, rzekę, nosi krasy swojej. Panną z rana zda się coś, ustroiwszy cudnie; Pójdzie za mąż, w kilka lat minęło południe, Traci krasę; aż wieczór, kiedy róże więdną, Śmierdzi, starzawszy z panny babą szpetną, zrzędną. Niejeden wprzód, nim
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 319
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
gębki niewysuszał,
VIII. Drugiej dywizyj kwalitatywy się znajdują, które pochodzą z komikstyj pierwszych accydensów. A te się rachują. Międkość, twardość, tłustość, sapor, zapach. Międkość partycypuje z wilgoci i suchości: atoli więcej z pierwszej a niżeli z drugiej. J dla tego wosk w cieple, żelazo w ogniu mięknie, iż wilgoci więcej w się nabiera. Twardość wspak więcej partycypuje z suchości niż wilgoci. Dla tego jaje im dłużej warzone twardnieje, iż ciepło wysusza wilgoć jaja. Słońce lub mróz albo wiatr twardzi błoto wilgoć z niego wyciagając. Tłustość Ma wilgoć z suchością pomiarkowaną, oraz gorącą libką ekshalacją. Sapor także się redukuje do
gębki niewysuszał,
VIII. Drugiey dywizyi kwálitátywy się znayduią, ktore pochodzą z kommixtyi pierwszych accydensow. A te się ráchuią. Międkość, twardość, tłustość, sapor, zapách. Międkość pártycypuie z wilgoci y suchości: átoli więcey z pierwszey á niżeli z drugiey. J dla tego wosk w cieple, żelazo w ogniu mięknie, iż wilgoci więcey w się nabiera. Twardość wspak więcey pártycypuie z suchości niż wilgoci. Dla tego iaie im dłużey warzone twardnieie, iż ciepło wysusza wilgoć iaia. Słońce lub mroz álbo wiatr twardzi błoto wilgoć z niego wyciagáiąc. Tłustość Má wilgoć z suchością pomiarkowaną, oraz gorącą libką exchalácyą. Sapor tákże się redukuie do
Skrót tekstu: BystrzInfElem
Strona: R2
Tytuł:
Informacja elementarna
Autor:
Wojciech Bystrzonowski
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
fizyka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
Szczerym odważył złotem, lecz takimi fanty Umysł gardzi wspaniały; dosyć elefanty Mężnemu lwu obalić, niechaj je niedźwiedzie, Niechaj wilcy, on nie dba, zjedzą na obiedzie”. Tak wielki Lubomirski Achillesa w męstwie, W wspaniałym Scypiona wyrównał zwycięstwie. Który kiedy mu żołnierz niesłychanie piękną Przywiódł dziewkę (na co więc i najtwardsze miękną Serca; bowiem i sam Mars, choć go w sieci wpądza Wulkan, i pod siecią mu paskudę wyrządza) Książęcej krwie, od której gdy się tego dowie, Że już jest z celtyberskim królewiczem w zmowie, Allucym, chociaż branka z dobytej Kartagi, Odda oblubieńcowi cało i z posagi, Przyda to wszytko złoto,
Szczerym odważył złotem, lecz takimi fanty Umysł gardzi wspaniały; dosyć elefanty Mężnemu lwu obalić, niechaj je niedźwiedzie, Niechaj wilcy, on nie dba, zjedzą na obiedzie”. Tak wielki Lubomirski Achillesa w męstwie, W wspaniałym Scypiona wyrównał zwycięstwie. Który kiedy mu żołnierz niesłychanie piękną Przywiódł dziewkę (na co więc i najtwardsze miękną Serca; bowiem i sam Mars, choć go w sieci wpądza Wulkan, i pod siecią mu paskudę wyrządza) Książęcej krwie, od której gdy się tego dowie, Że już jest z celtyberskim królewicem w zmowie, Allucym, chociaż branka z dobytej Kartagi, Odda oblubieńcowi cało i z posagi, Przyda to wszytko złoto,
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 230
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924