konia skrzydlatego daje, aby na niem po powietrzu jeżdżąc, wszytek świat widział, wyraża ludzi tych, którzy żyją pod posłuszeństwem rozumu i baczenia, wylatując w górę, szczęśliwi i sławni po wszytkiem świecie.
SKŁAD PIERWSZY.
Cokolwiek kiedy było na świecie miłości, Cokolwiek uprzejmości, cokolwiek szczerości I co serc stałych, które wiernie miłowały I w szczęściu i w nieszczęściu stateczność chowały, Napierwsze Olympia miejsce będzie miała Mem zdaniem, choć się jej źle jej szczerość oddała, I wiem, że więtsza miłość za dawnego wieku I tego nigdy w żadnem nie była człowieku,
II.
I że tak w niej Birena swego upewniła, Tak mu jawnie uprzejmość swoję
konia skrzydlatego daje, aby na niem po powietrzu jeżdżąc, wszytek świat widział, wyraża ludzi tych, którzy żyją pod posłuszeństwem rozumu i baczenia, wylatując w górę, szczęśliwi i sławni po wszytkiem świecie.
SKŁAD PIERWSZY.
Cokolwiek kiedy było na świecie miłości, Cokolwiek uprzejmości, cokolwiek szczerości I co serc stałych, które wiernie miłowały I w szczęściu i w nieszczęściu stateczność chowały, Napierwsze Olympia miejsce będzie miała Mem zdaniem, choć się jej źle jej szczerość oddała, I wiem, że więtsza miłość za dawnego wieku I tego nigdy w żadnem nie była człowieku,
II.
I że tak w niej Birena swego upewniła, Tak mu jawnie uprzejmość swoję
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 196
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
godne, co pierwej, niż się urodzili, na rytych od wieków mogli być poznani figurach, snadno uważysz, jako cnota nie jeno w niebie swoje ma mieszkanie, ale i w pamięci wszytkich ludzi ustawiczne na świecie wspomnienie.
SKŁAD PIERWSZY.
Białą płeć przeszłe wieki tak wspaniałą miały: Cnotę barziej, niż złoto drogie, miłowały; Tych zaś późniejszych czasów rzadko się najdują, Co zyskom ladajakiem marne nie hołdują. Po trzy i po cztery kroć godne szanowania, W dobrych postępkach swoje co tylko kochania Ugruntowały; niechaj sławne będą wszędzie I po śmierci i póki świat niski trwać będzie. PIEŚŃ XXVI.
II.
Tak Bradamantę zacną nie mógł okazały Skarb
godne, co pierwej, niż się urodzili, na rytych od wieków mogli być poznani figurach, snadno uważysz, jako cnota nie jeno w niebie swoje ma mieszkanie, ale i w pamięci wszytkich ludzi ustawiczne na świecie wspomnienie.
SKŁAD PIERWSZY.
Białą płeć przeszłe wieki tak wspaniałą miały: Cnotę barziej, niż złoto drogie, miłowały; Tych zaś późniejszych czasów rzadko się najdują, Co zyskom ladajakiem marne nie hołdują. Po trzy i po cztery kroć godne szanowania, W dobrych postępkach swoje co tylko kochania Ugruntowały; niechaj sławne będą wszędzie I po śmierci i póki świat nizki trwać będzie. PIEŚŃ XXVI.
II.
Tak Bradamantę zacną nie mógł okazały Skarb
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 285
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
na łonie Ojca odpoczywając. A choć się zdał ludziom/ i oczom ich/ tak zewszelkiej ozdoby na krzyżu złupiony/ że też nie zdał się mieć ludzkiej postaci; przecie w rzeczy samej był ozdobny/ i wszystkie jasnością świetności przechodził. A za tego dusze nie doznawają które gorąco JEZUSA ukrzyżowanego miłują/ któreby zaiste nie miłowały/ gdyby piękności w ukrzyżowanym nie widziały. Tym milszy duszom JEZUS/ im dla dusz podlejszy JEZUS. A gdzież podlejszy jako na krzyżu? Piękności moja Jezu, nad wszytko cię przekłada dusza moja/ i imeś barziej wzgardził sobą; tymeś barziej powiązał mnie miłością/ świetniejszysz sercu mojemu nad wszytkie jasności najaśniejsze Tym
ná łonie Oycá odpoczywáiąc. A choć się zdał ludziom/ y oczom ich/ ták zewszelkiey ozdoby ná krzyżu złupiony/ że też nie zdał się mieć ludzkiey postaci; przećie w rzeczy samey był ozdobny/ y wszystkie iásnośćią świetnośći przechodził. A zá tego dusze nie doznawáią ktore gorąco IEZVSA vkrzyżowánego miłuią/ ktoreby zaiste nie miłowały/ gdyby pięknośći w vkrzyżowánym nie widźiáły. Tym milszy duszom IEZVS/ im dla dusz podleyszy IEZVS. A gdźież podleyszy iako ná krzyżu? Pięknośći moia IEZV, nád wszytko ćię przekłada duszá moiá/ y imeś bárźiey wzgardźił sobą; tymeś bárźiey powiązał mńie miłośćią/ świetnieyszysz sercu moiemu nád wszytkie iásnośći naiaśnieysze Tym
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 30
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
gdy kraje sprzykrzył sobie Hesperiej. Z wyborniejszego złota sznury miał kręcone, Płoty śrebrem miejscami gęsto osadzone; Figur rozkosznych było i tak pięknych siła, Jakby Apelesowa ręka je zrobiła.
LXXX.
Miedzy inszemi sztuka najpiękniejsza była, Sama ją z wielką pracą Kasandra przeszyła: Przy rodzeniu ratować Gracje się zdały Królową jednę, którą dziwnie miłowały; Ta zaś nadobniusieńką powiwszy dziecinę, Wszczętą miedzy bogami koi mieszaninę; Chce go Jowisz, Merkury, Wenus, Mars serdeczny: Tak beł chłopiec rozkoszny, tak beł dziwnie grzeczny.
LXXXI.
Nakoniec za jej wolą wszyscy się zgodzili I cnót swoich z osobna dziecku udzielili. Pismo go Hipolitem być opowiedało, Które nad
gdy kraje sprzykrzył sobie Hesperyej. Z wyborniejszego złota sznury miał kręcone, Płoty śrebrem miejscami gęsto osadzone; Figur rozkosznych było i tak pięknych siła, Jakby Apellesowa ręka je zrobiła.
LXXX.
Miedzy inszemi sztuka najpiękniejsza była, Sama ją z wielką pracą Kassandra przeszyła: Przy rodzeniu ratować Gracye się zdały Królową jednę, którą dziwnie miłowały; Ta zaś nadobniusieńką powiwszy dziecinę, Wszczętą miedzy bogami koi mieszaninę; Chce go Jowisz, Merkury, Wenus, Mars serdeczny: Tak beł chłopiec rozkoszny, tak beł dziwnie grzeczny.
LXXXI.
Nakoniec za jej wolą wszyscy się zgodzili I cnót swoich z osobna dziecku udzielili. Pismo go Hipolitem być opowiedało, Które nad
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_III
Strona: 384
Tytuł:
Orland szalony, cz. 3
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
skonam przy tobie. 158. Aleś przyjemna.
Serceś mi wzięła; chowaj że go sobie. Jeśli nie szczyrze ja się kocham w tobie, Tedy mi dowiedź, a jeśli miłuję, Miłuj też ty mnie, a jać to ślubuję, Że póki we mnie żyły będą drgały, Poty cię będą z dusze miłowały. 159. Studnia foremna.
Pod wysokim pagórkiem i kępą krzewistą Jest studzienka, która ma wodę przezroczystą. Z obu stron para słupów u żrzodła wstawionych, Z alabastru białego kształtnie utoczonych. Tam dnem bystrym wypada zdrój ciekącej wody, Który w koło sadzone napawa ogrody.
Do tej studnie po wodę wiele ludzi chodzi, Lecz
skonam przy tobie. 158. Aleś przyjemna.
Serceś mi wzięła; chowaj że go sobie. Jeśli nie szczyrze ja się kocham w tobie, Tedy mi dowiedź, a jeśli miłuję, Miłuj też ty mnie, a jać to ślubuję, Że poki we mnie żyły będą drgały, Poty cię będą z dusze miłowały. 159. Studnia foremna.
Pod wysokim pagorkiem i kępą krzewistą Jest studzienka, ktora ma wodę przezroczystą. Z obu stron para słupow u żrzodła wstawionych, Z alabastru białego kształtnie utoczonych. Tam dnem bystrym wypada zdroj ciekącej wody, Ktory w koło sadzone napawa ogrody.
Do tej studnie po wodę wiele ludzi chodzi, Lecz
Skrót tekstu: ZbierDrużWir_I
Strona: 54
Tytuł:
Collectanea...
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1675 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910