to jako krzacźki, które by i w-Kościele, przedcię szeleszczą, daj Boże tylko, żeby z-kożdego mogło się co dobrego wystrugać, bo też to, nie eks omni ligno fit Mercurius, drewienko winno nie sznycerz. 9. Człowiek jako drzewo; mijaj go zdaleka, bo zawadzisz, nie zaczepiaj, muśnie. 10. Nakoniec, rozumiałbyś że to człowiek jako drzewo, już według stąnu swego, i lat osadzone, stateczne, aliści to drzewo, umie chodzić około, a gdyćby jeszcze Amfion przygrawał, nie dziw by. 11. MIĘDZY TYM LASEM LUDŹI, aby się mowa moja nie obłąkała, przytaczam pytanie
to iáko krzacźki, ktore by i w-Kośćiele, przedćię szeleszczą, day Boże tylko, żeby z-kożdego mogło się co dobrego wystrugáć, bo też to, nie ex omni ligno fit Mercurius, drewienko winno nie sznycerz. 9. Człowiek iáko drzewo; miiay go zdáleká, bo záwádźisz, nie záczepiay, muśnie. 10. Nákoniec, rozumiałbyś że to człowiek iáko drzewo, iuż według stąnu swego, i lat osadzone, státeczne, áliśći to drzewo, umie chodźić około, á gdyćby ieszcze Amphion przygrawał, nie dźiw by. 11. MIĘDZY TYM LASEM LUDŹI, áby się mowá moiá nie obłąkáłá, przytaczam pytánie
Skrót tekstu: MłodzKaz
Strona: 77
Tytuł:
Kazania i homilie
Autor:
Tomasz Młodzianowski
Drukarnia:
Collegium Poznańskiego Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
, gdy mózg zapalisz, Człowieka oszalisz. Jak się kto w cię wpije, Jużeż nie utyje, Nie puści się twego Ducha śmierdzącego. Choć będzie narzekał, A często odrzekał, Gdyż raz nałożony, Bywa zawiedziony. Bez ciebie zbyt smutny, Dziwny, ckliw, okrutny. Nie może i usnąć, Az cię musi musnąć. Smak w jedzeniu straci, Na leki przypłaci. Jak szczepa uwiędnie, Jak chusta wyblednie. Ninacz się nie zejdzie, I tak marnie zejdzie. A bodaj nie nagle, Co bywa po diable. Wódką cię przekrzcili, By jak wodę pili. Lecz ty gorzka woda, Wielu dóbr przeszkoda; Dobrą sławę
, gdy mozg zapalisz, Człowieka oszalisz. Jak się kto w cię wpije, Jużeż nie utyje, Nie puści się twego Ducha śmierdzącego. Choć będzie narzekał, A często odrzekał, Gdyż raz nałożony, Bywa zawiedziony. Bez ciebie zbyt smutny, Dziwny, ckliw, okrutny. Nie może i usnąć, Az cię musi musnąć. Smak w jedzeniu straci, Na leki przypłaci. Jak szczepa uwiędnie, Jak chusta wyblednie. Ninacz się nie zejdzie, I tak marnie zejdzie. A bodaj nie nagle, Co bywa po diable. Wódką cię przekrzcili, By jak wodę pili. Lecz ty gorzka woda, Wielu dóbr przeszkoda; Dobrą sławę
Skrót tekstu: PosTabBad
Strona: 38
Tytuł:
Poswarek tabaki z gorzałką
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
Myto/ a nie tych kijka blahych grzywien. Darmo mieć Złoto w Herbie/ darmo i w Titule/ Kiedy za ciężkie prace/ Wiatr tylko wszkatule. Na Obraz Śmierci.
CZem śmierć wjednej łopatę? w drugiej kossę nosi Ręce/ młodych jak trwałszych tym Żelazem kosi. Zgrzybiałego zaś Starca/ jeno trochę muśnie/ W zadek łopatą/ prendo jako mucha uśnie. Winna Własność.
VInum cor Iaetificat, to jest nas Weseli/ Jako też lethificat, kiedy przez śmierć dzieli. Śmierć ciuius Generis?
PYtasz się Niewieściego czemu śmierć Rodzaju? Bo ją na świat Niewiasta/ w prowadziła z Raju. Vxor pro benefactis datur à Deo.
Myto/ á nie tych kiiká blahych grzywien. Dármo mieć Złoto w Herbie/ dármo y w Titule/ Kiedy zá ćięszkie prace/ Wiátr tylko wszkátule. Ná Obraz Smierći.
CZem śmierć wiedney łopátę? w drugiey kossę nośi Ręce/ młodych iák trwáłszych tym Zelázem kośi. Zgrzybiáłego záś Stárcá/ ieno trochę muśnie/ W zádek łopátą/ prendo iáko muchá vśnie. Winna Własność.
VInum cor Iaetificat, to iest nas Weseli/ Iáko tesz lethificat, kiedy przez śmierć dźieli. Smierć ciuius Generis?
PYtasz sie Niewieśćiego czemu śmierć Rodzáiu? Bo ią ná świát Niewiástá/ w prowádźiłá z Ráiu. Vxor pro benefactis datur à Deo.
Skrót tekstu: KochProżnEp
Strona: 4
Tytuł:
Epigramata polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
kazano. Pojrzy idąc do stawu a pani wyziera Z okna; krzyknie, ratuj mię, twój sługa umiera. Pani: już idź, boć moja łaska nie poradzi; Po smacznym kąsku wody napić się nie wadzi. 623. O Necie.
Miałem tę dobrą wolą zalecać się Necie, Ale mię ona chciała musnąć po kalecie
Dawna powieść płaci: Droga rzecz smak traci.
Jużem pisał i rymy o gładkości Nety, Ale ona wolała pieniądze z kalety.
Dawna powieść płaci: Droga rzecz smak traci.
Całowałem to w usta, to w czoło swą Netę, Alem zawsze miał pilne oko na kaletę.
Dawna powieść płaci
kazano. Pojrzy idąc do stawu a pani wyziera Z okna; krzyknie, ratuj mię, twoj sługa umiera. Pani: już idź, boć moja łaska nie poradzi; Po smacznym kąsku wody napić się nie wadzi. 623. O Necie.
Miałem tę dobrą wolą zalecać się Necie, Ale mię ona chciała musnąć po kalecie
Dawna powieść płaci: Droga rzecz smak traci.
Jużem pisał i rymy o gładkości Nety, Ale ona wolała pieniądze z kalety.
Dawna powieść płaci: Droga rzecz smak traci.
Całowałem to w usta, to w czoło swą Netę, Alem zawsze miał pilne oko na kaletę.
Dawna powieść płaci
Skrót tekstu: NaborWierWir_I
Strona: 321
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Daniel Naborowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1620 a 1640
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1640
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
Więc gdy mózg zapalisz, Człowieka oszalisz. Jak się kto w cię wpije, Jużeż nie utyje, Nie puści się twego Ducha śmierdzącego. Choć będzie narzekał, A często odrzekał, Gdyż raz nałożony, Bywa zawiedziony. Bez ciebie zbyt smutny, Dziwny, ckliw, okrutny. Nie może i usnąć, Aż cię musi musnąć. Smak w jedzeniu straci, Na leki przypłaci. Jak szczepa uwiędnie, Jak chusta wyblednie. Ninacz się nie zejdzie, I tak marnie zejdzie. A bodaj nie nagle, Co bywa po diable. Wódką cię przekrzcili, By jak wodę pili. Lecz ty, gorzka woda, Wielu dóbr przeszkoda; Dobrą
Więc gdy mózg zapalisz, Człowieka oszalisz. Jak się kto w cię wpije, Jużeż nie utyje, Nie puści się twego Ducha śmierdzącego. Choć będzie narzekał, A często odrzekał, Gdyż raz nałożony, Bywa zawiedziony. Bez ciebie zbyt smutny, Dziwny, ckliw, okrutny. Nie może i usnąć, Aż cię musi musnąć. Smak w jedzeniu straci, Na leki przypłaci. Jak szczepa uwiędnie, Jak chusta wyblednie. Ninacz się nie zejdzie, I tak marnie zejdzie. A bodaj nie nagle, Co bywa po diable. Wódką cię przekrzcili, By jak wodę pili. Lecz ty, gorzka woda, Wielu dóbr przeszkoda; Dobrą
Skrót tekstu: PopSowBar_II
Strona: 634
Tytuł:
Poezja popularna i sowizdrzalska
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1647
Data wydania (nie wcześniej niż):
1647
Data wydania (nie później niż):
1647
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
takim przypadku przezeń obwieszczony/ Ni o takim przypadku przezeń obwieszczony/ Przypadłby byłulisses mścić się zajuszony. Dał mu był miroczynny Merkury kwiat biały/ Bogom rzeczony Moły: korzeń ma szczerniaj. Tym bezpieczen/ więc radą boską opatrzony/ W dwór Cyrce wbiegł; gdzie pełną zdradziecką poczczony/ Palcat gdy go po włosach musnąć chciała/ stracił/ I dobywszy oręża szyki jej zamącił. Tak wiara/ tak ślub doszedł: w swej go zatym sadzi Łożnicy: on w posagu chce dusznie czeladzi. Tedy nas lepszym sokiem ziół nie znanych chluśnie/ I po głowach palcatem obróconym muśnie; Pierwszym nawszem przeciwne przymawiając słowa. Tych im śpieszniej napiewa/ tym
takim przypadku przezeń obwieszczony/ Ni o tákim przypadku przezeń obwieszczony/ Przypadłby byłvlisses mśćić się záiuszony. Dał mu był miroczynny Merkury kwiát biały/ Bogom rzeczony Moły: korzeń ma szczerniáy. Tym beśpieczen/ więc rádą boską opátrzony/ W dwor Cyrce wbiegł; gdźie pełną zdrádźiecką poczczony/ Pálcat gdy go po włosách musnąć chćiałá/ stráćił/ Y dobywszy oręża szyki iey zámąćił. Ták wiárá/ ták ślub doszedł: w swey go zátym sádźi Lożnicy: on w poságu chce dusznie czeládźi. Tedy nas lepszym sokiem źioł nie znánych chluśnie/ Y po głowách palcatem obroconym muśnie; Pierwszym náwszem przećiwne przymawiáiąc słowá. Tych im śpieszniey nápiewa/ tym
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 356
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
Cyrce wbiegł; gdzie pełną zdradziecką poczczony/ Palcat gdy go po włosach musnąć chciała/ stracił/ I dobywszy oręża szyki jej zamącił. Tak wiara/ tak ślub doszedł: w swej go zatym sadzi Łożnicy: on w posagu chce dusznie czeladzi. Tedy nas lepszym sokiem ziół nie znanych chluśnie/ I po głowach palcatem obróconym muśnie; Pierwszym nawszem przeciwne przymawiając słowa. Tych im śpieszniej napiewa/ tym ochotniej głowa Szacuje się ku gorze: linią się szczeciny/ Z nóg rozdwojonych/ giną wszytkie rozpadliny. Dawne przystając pleca/ ramiona z barkami. witamy płaczącego/ upłakując sami: Wisiemy mu u szyje: anismy mówili Więcej zrazu/ tylko to; że
Cyrce wbiegł; gdźie pełną zdrádźiecką poczczony/ Pálcat gdy go po włosách musnąć chćiałá/ stráćił/ Y dobywszy oręża szyki iey zámąćił. Ták wiárá/ ták ślub doszedł: w swey go zátym sádźi Lożnicy: on w poságu chce dusznie czeládźi. Tedy nas lepszym sokiem źioł nie znánych chluśnie/ Y po głowách palcatem obroconym muśnie; Pierwszym náwszem przećiwne przymawiáiąc słowá. Tych im śpieszniey nápiewa/ tym ochotniey głowá Szácuie się ku gorze: linią się szczeciny/ Z nog rozdwoionych/ giną wszytkie rospádliny. Dawne przystáiąc plecá/ rámioná z bárkámi. witamy płáczącego/ vpłákuiąc sámi: Wiśiemy mu v szyie: ánismy mowili Więcey zrázu/ tylko to; że
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 356
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636