ręce. Hej, do kozice, Do pługu chłopie, nie do winnice Pańskiej! Cóż mówisz? Są źli kapłani I u papistów, ale karani Bywają za to - więc plugawcowi I tobie tak dać jak śmierdziuchowi. Ale rozumem ja się kieruję, W tamtych kawałkach zgoła nie czuję, Jedno chleb prosty, którym nam mydli Ten bachant oczy, którym nas sidli. I zali Matys doktor opłatek Gdyby poświęcił, byłby to datek Sakramentalny? Wszak w płaszczu chodzi I jest uczony jako się godzi, A w medycynie zasię przewyższa Naszego Bengla, zbiegłego szysza. Nawet odmiany żadnej nie czuję W sercu mym, ilekroć przystępuję, Tak obciążałe jest po
ręce. Hej, do kozice, Do pługu chłopie, nie do winnice Pańskiej! Cóż mówisz? Są źli kapłani I u papistów, ale karani Bywają za to - więc plugawcowi I tobie tak dać jak śmierdziuchowi. Ale rozumem ja się kieruję, W tamtych kawałkach zgoła nie czuję, Jedno chleb prosty, którym nam mydli Ten bacchant oczy, którym nas sidli. I zali Matys doktor opłatek Gdyby poświęcił, byłby to datek Sakramentalny? Wszak w płaszczu chodzi I jest uczony jako się godzi, A w medycynie zasię przewyższa Naszego Bengla, zbiegłego szysza. Nawet odmiany żadnej nie czuję W sercu mym, ilekroć przystępuję, Tak obciążałe jest po
Skrót tekstu: TajRadKontr
Strona: 278
Tytuł:
Tajemna rada
Autor:
Anonim
Drukarnia:
Drukarnia Jezuicka
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pisma religijne, satyry
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1624
Data wydania (nie wcześniej niż):
1624
Data wydania (nie później niż):
1624
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Kontrreformacyjna satyra obyczajowa w Polsce XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Zbigniew Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1968
dziecięciu, jako w najdoskonalszym starcu. Nie baczy się nędznik, że i Bogu więcej powinien i swobodom szlacheckim, niżli tak śmiałemu zuchwalstwu miejskiemu, którzy in luxeria dostatków swych i z Bogiem i z szlachtą w Pol-
szcze wojują. Toć to niewola od chłopów dopiero; niech jej nie tai i niech sam subtelnością swoją nie mydli oczu tym, których zelus prolis ruszyło, co im aż pieszo do domu zelżone przyszły z Torunia dziatki.
A o ordynacją inflancką czemu płacze? Że to unicuique, quod suum, est tribuitur, toć własna sprawiedliwość. Dla tej ci niesprawiedliwości, której on żałuje, i dziś Inflanty giną. Skoro odstrychniono własne indygeny
dziecięciu, jako w najdoskonalszym starcu. Nie baczy się nędznik, że i Bogu więcej powinien i swobodom szlacheckim, niżli tak śmiałemu zuchwalstwu miejskięmu, którzy in luxeria dostatków swych i z Bogiem i z szlachtą w Pol-
szcze wojują. Toć to niewola od chłopów dopiero; niech jej nie tai i niech sam subtelnością swoją nie mydli oczu tym, których zelus prolis ruszyło, co im aż pieszo do domu zelżone przyszły z Torunia dziatki.
A o ordynacyą inflantską czemu płacze? Że to unicuique, quod suum, est tribuitur, toć własna sprawiedliwość. Dla tej ci niesprawiedliwości, której on żałuje, i dziś Inflanty giną. Skoro odstrychniono własne indygeny
Skrót tekstu: RespCenzCz_III
Strona: 332
Tytuł:
Respons przeciwko niejakiemu cenzorowi
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1607
Data wydania (nie wcześniej niż):
1607
Data wydania (nie później niż):
1607
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
Książęta, A utrapionych uwolniwszy z pęta, Na dowód mocy swojego rzemiosła, Wysadza na ich owdowiałe krzesła. Z głębokiej oćmy, kogo chce wywabia, Śmiertelnie cienie światłością ozdabia, Rozszerża Naród, i znowu go straca, Zgubny zaś pierwszej możności przywraca. Serca Monachów panujących światu Odmienia, i w lot zrżuca z Majestatu, Mydli im rozum, i wzrok na Urżędach, Ze się w swych sami umotają błędach. I chociaż widzą, choć dość światła mają, Przecię się jako w ciemnościach błąkają, I w kształt pijanych winem lub mas[...] okiem, Za śliskim nóg swych udają się krokiem. Job Cierpiący. Job Cierpiący. Pieśń Trzynasta. Job Przyjaciół
Xiążętá, A utrápionych uwolniwszy z pętá, Ná dowod mocy swoiego rzemiosła, Wysádza ná ich owdowiáłe krzesła. Z głębokiey oćmy, kogo chce wywábia, Smiertelnie ćienie świátłośćią ozdábia, Rozszerża Národ, i znowu go stráca, Zgubny záś pierwszey możnośći przywráca. Sercá Monáchow pánuiących świátu Odmienia, i w lot zrżuca z Máiestátu, Mydli im rozum, i wzrok ná Vrżędách, Ze się w swych sámi umotáią błędách. I choćiaż widzą, choć dość świátła máią, Przećię się iáko w ćiemnośćiach błąkáią, I w kształt pijánych winem lub más[...] okiem, Zá śliskim nog swych udáią się krokiem. Job Cierpiący. Job Cierpiący. Pieśń Trzynastá. Job Przyiaćioł
Skrót tekstu: ChrośJob
Strona: 47
Tytuł:
Job cierpiący
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Drukarnia Ojców Scholarum Piarum
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1705
Data wydania (nie wcześniej niż):
1705
Data wydania (nie później niż):
1705
nie doma sąsiedzi, Lecz tak wiele chrześcijan pod tutecznym niebem, I moje martwe kości ozdobi pogrzebem, Więc, o kawalerowie, w których serce żywe I krew igra, przyczyny mając sprawiedliwe Tak koniecznej potrzeby, Litwa i Polanie, Osiądźcie Turkom karki i nastąpcie na nie! Niechaj was to nie stracha, niech oczu nie mydli, Że się poganin upstrzy, uzłoci, uskrzydli. Namioty, słonie, muły, wielbłądy i osły, To nie bije; stąd serca przodkom waszym rosły Do szczęśliwych triumfów; i mięso i pierze, Lubią sławę i złoto przy sławie żołnierze. Mało co tam wojennych; dziady, kupce, Żydy, Martauzy postroili i
nie doma sąsiedzi, Lecz tak wiele chrześcijan pod tutecznym niebem, I moje martwe kości ozdobi pogrzebem, Więc, o kawalerowie, w których serce żywe I krew igra, przyczyny mając sprawiedliwe Tak koniecznej potrzeby, Litwa i Polanie, Osiądźcie Turkom karki i nastąpcie na nie! Niechaj was to nie stracha, niech oczu nie mydli, Że się poganin upstrzy, uzłoci, uskrzydli. Namioty, słonie, muły, wielbłądy i osły, To nie bije; stąd serca przodkom waszym rosły Do szczęśliwych tryumfów; i mięso i pierze, Lubią sławę i złoto przy sławie żołnierze. Mało co tam wojennych; dziady, kupce, Żydy, Martauzy postroili i
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 133
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
, ale i niektórym z autorów łaska pokazana. Oto wszyscy doświadczyli, że i pryncypałów, byle satysfakcja Rzpltej, panu i wzruszonemu pokojowi się stała, clementia czeka. Nie tak ci absolutum dominium dowodzą, nie tak ci tyrannidem przewodzą. Gdzież z tę stronę cudzoziemskie pułki były, gdzież in sanguinem saeviebatur? Nie mydli ludziom oczu, nie potwarzaj pobożnego pana! A kiedyż to było, aby na broń ukazawszy, rzec miano: „Tymeśmy szlachty dostali”? Pojrzy jedno, wiele na waszej stronie senatu było: nie wygodzisz, jedno pół trzecia; a z owej zaś kogo nie było z senatu przy panie? Połóż na
, ale i niektórym z autorów łaska pokazana. Oto wszyscy doświadczyli, że i pryncypałów, byle satysfakcya Rzpltej, panu i wzruszonemu pokojowi się stała, clementia czeka. Nie tak ci absolutum dominium dowodzą, nie tak ci tyrannidem przewodzą. Gdzież z tę stronę cudzoziemskie pułki były, gdzież in sanguinem saeviebatur? Nie mydli ludziom oczu, nie potwarzaj pobożnego pana! A kiedyż to było, aby na broń ukazawszy, rzec miano: „Tymeśmy szlachty dostali”? Pojrzy jedno, wiele na waszej stronie senatu było: nie wygodzisz, jedno pół trzecia; a z owej zaś kogo nie było z senatu przy panie? Połóż na
Skrót tekstu: RespWizCz_III
Strona: 410
Tytuł:
Respons na »Wizerunk«
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1607 a 1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1607
Data wydania (nie później niż):
1608
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma polityczne z czasów rokoszu Zebrzydowskiego 1606-1608
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1918
jeszcze podziśdzień wszyscy gorliwi Kaznodzieje na tym byli/ aby Słuchacze swoje od pychy/ która się już aż nazbyt miedzy ludźmi zawzięła i zagęściła/ jakokolwiek odstraszyć i odgromić mogli: mam za to/ żeby się nią/ jak nie wiem czym hidzili/ i mamićby się jej nie dali/ wiedząc/ iż ona tak więc mydli oczy człowiekowi/ że nierzkąc samego siebie/ ale i Rodziców własnych nie widzi.
Niektóry Mąż Uczony wspomina jednego Węglarza/ który miał Syna/ na którego/ iż widział/ że był dowcipu bystrego/ wielki koszt czynił. Ten będąc we dworze Królewskim wychowany/ dla nauki/ mądrości i osobliwych cnot/ którymi go Bóg
jescze podźiśdźień wszyscy gorliwi Káznodźieje ná tym byli/ áby Słuchácze swoje od pychy/ ktora śię już aż názbyt miedzy ludźmi záwźięłá y zágęściłá/ jákokolwiek odstrászyć y odgromić mogli: mam zá to/ żeby śię nią/ ják nie wiem czym hidźili/ y mamićby śię jey nie dáli/ wiedząc/ iż oná ták więc mydli oczy człowiekowi/ że nierzkąc sámego śiebie/ ále y Rodźicow własnych nie widźi.
Niektory Mąż Uczony wspomina jednego Węglarzá/ ktory miał Syná/ ná ktorego/ iż widźiał/ że był dowćipu bystrego/ wielki koszt czynił. Ten będąc we dworze Krolewskim wychowány/ dla náuki/ mądrośći y osobliwych cnot/ ktorymi go Bog
Skrót tekstu: GdacPrzyd
Strona: 53.
Tytuł:
Appendiks t.j. przydatek do dyszkursu o pańskim i szlacheckim albo rycerskim stanie
Autor:
Adam Gdacjusz
Drukarnia:
Jan Krzysztof Jakub
Miejsce wydania:
Brzeg
Region:
Śląsk
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1680
Data wydania (nie później niż):
1680