topią je wrosołach. Tam skazano na ogień całkiem bawołu/ Z nim ze i żubra pospołu. I niewinny zajączek cierpi sztych srogi/ Łańcą przebit między nogi. Trą miałko jadowite w moździerzach pieprze/ Nacierając nimi wieprze. Z których potym szczególne za upominki/ Szlą Westfalskie Panom szynki. Z kanaru co go przysłał Hamburg niebliski. Mrozem: bielą się pułmiski. Po wierzchu mis padają/ Cukrowe grady A chłopięta temu rady. Patrz jak na komediej/ wlazł kapłon w Flaszę Skąd go (stłukszy ją/) wystraszę. Tu Bażant choć zabity/ swe rozpościera Skrzydła/ i na nich umiera. Jarząbek ustrzelany groty z słoniny/ Nuż w pasztetach
topią ie wrosołách. Tám zkazano ná ogień całkiem báwołu/ Z nim ze y żubrá pospołu. Y niewinny záiączek ćierpi sztych srogi/ Láńcą przebit między nogi. Trą miáłko iádowite w mozdźierzách pieprze/ Náćieráiąc nimi wieprze. Z ktorych potym szczegulne zá vpominki/ Szlą Westphálskie Pánom szynki. Z kánáru co go przysłał Hámburg niebliski. Mrozem: bielą się pułmiski. Po wierzchu mis padáią/ Cukrowe grády A chłopiętá temu rády. Pátrz iák ná komediey/ wlazł kápłon w Flászę Zkąd go (stłukszy ią/) wystrászę. Tu Báżánt choć zábity/ swe rozpośćiera Skrzydłá/ y ná nich vmierá. Iárząbek vstrzelány groty z słoniny/ Nuż w pásztetách
Skrót tekstu: KochProżnLir
Strona: 203
Tytuł:
Liryka polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
sustentować się będą i żebyśmi połowy koni niepomorzyli nim Stolicy dobierzemy się i to nam Moskwa wyrzucza często w rozmowach, ze Posłów Moskiewskich do Polski idących zle traktowano, ani Przystawa ani prowiantu żadnego onym niedając. / i to podobno za udaniem tam tego posła / nam teraz chcą retaliare lubo tedy przy teraźniejszej niewygodzie tak niebliskiej i Samych rozcieciach, ze[...] tych tu krajach będących cum dispendio zdrowia i fortun naszych dalszą nam przychodzi prosequ: drogę omnia pati gotowismy byle Bogu królowi J: PaNa i Ojczyźnie co n digne et cum fructu usłużyc mogliśmy i to nas niepomału turbuje, ze do tąd podatków Carowi należących niewidać, Oprócz jednego Stołu przez
sustentować się będą y zebysmi połowy koni niepomorzyli nim Stolicy dobierzemy się y to nam Moskwa wyrzucza często w rozmowach, ze Posłow Moskiewskich do Polski idących zle traktowano, ani Przystawa ani prowiantu zadnego onym niedaiąc. / y to podobno za udaniem tam tego posła / nam teraz chcą retaliare lubo tedy przy teraznieyszey niewygodzie tak niebliskiey y Samych rozcieciach, ze[...] tych tu krajach będących cum dispendio zdrowia y fortun naszych dalszą nam przychodzi prosequ: drogę omnia pati gotowismy byle Bogu krolowi J: PaNa y Oyczyznie co n digne et cum fructu usłuzyc moglismy y to nas niepomału turbuie, ze do tąd podatkow Carowi nalezących niewidac, Oprocz iednego Stołu przez
Skrót tekstu: CzartListy
Strona: 141v
Tytuł:
Kopie listów do [...] Krzysztofa Paca
Autor:
Michał Czartoryski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1677 a 1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1678
ręce poszli do komory Wenerze tam zwyczajne oddawać ofiary, A Włoch się w izbie został. Siedzi dureń stary, Oczy mu zakipiały, zaswędził bez miary Nos nikocjanną, co go siodła w okulary.
Nadto gdy z gabinetu powraca wesoło Polak z nowym rumieńcem przecierając czoło, Włoch mu — żartując — chwali, iż przez czas niebliski Zatrzymane w małżeństwie wymazuje kryski.
To gdy się dzieje, aż at flis przybiega nagle, Że »trzeba wsiadać w okręt, nim hysowi żagle Damy po woli, który do naszej żeglugi Tak płuży, że bez pojazd, nawet bez garugi W nasz horyzont przepędzić przez ocean cały Moglibyśmy, gdyby nam te wiatry
ręce poszli do komory Wenerze tam zwyczajne oddawać ofiary, A Włoch się w izbie został. Siedzi dureń stary, Oczy mu zakipiały, zaswędził bez miary Nos nikocjanną, co go siodła w okulary.
Nadto gdy z gabinetu powraca wesoło Polak z nowym rumieńcem przecierając czoło, Włoch mu — żartując — chwali, iż przez czas niebliski Zatrzymane w małżeństwie wymazuje kryski.
To gdy sie dzieje, aż at flis przybiega nagle, Że »trzeba wsiadać w okręt, nim hysowi żagle Damy po woli, ktory do naszej żeglugi Tak płuży, że bez pojazd, nawet bez garugi W nasz horyzont przepędzić przez ocean cały Moglibyśmy, gdyby nam te wiatry
Skrót tekstu: KorczWiz
Strona: 97
Tytuł:
Wizerunk złocistej przyjaźnią zdrady
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak, Stefan Saski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1949