by tylko 100 złp dano. Niszczy Polskę naszą zbóż do Gdańska wywożenie, bo panowie gdańszczanie cenę zboża według upodobania swojego spuszczają, a przez to się tak panoszą, że i nienajprzedniejsi z nich mili jonami fortunę swoją rachują, a przedając zboże polska szlachta mało co nad koszta frioru ma pożytku; niszczy Polskę nasza nierzetelność i niesłowność w długach, bo dla tych wiele pieniędzy z Polski na francuskie i na weneckie albo w żydowskie ręce idzie. Niszczą Polskę naszą wojskowe cudzoziemców oficyjerstwa, bo ci z natury swojej nie mogąc nam być tak szczyrze jak Polacy życzliwymi, wielce nas na niepotrzebne koszta wyciągają. Niszczą Polskę naszą zbyteczne emulacyje, którymi i bliscy krewni
by tylko 100 złp dano. Niszczy Polskę naszą zbóż do Gdańska wywożenie, bo panowie gdańszczanie cenę zboża według upodobania swojego spuszczają, a przez to się tak panoszą, że i nienajprzedniejsi z nich mili jonami fortunę swoją rachują, a przedając zboże polska szlachta mało co nad koszta fryoru ma pożytku; niszczy Polskę nasza nierzetelność i niesłowność w długach, bo dla tych wiele pieniędzy z Polski na francuskie i na weneckie albo w żydowskie ręce idzie. Niszczą Polskę naszą wojskowe cudzoziemców oficyjerstwa, bo ci z natury swojej nie mogąc nam być tak szczyrze jak Polacy życzliwymi, wielce nas na niepotrzebne koszta wyciągają. Niszczą Polskę naszą zbyteczne emulacyje, którymi i bliscy krewni
Skrót tekstu: DobraDuchRzecz
Strona: 77
Tytuł:
Krzywo patrzących na dobra duchownych oczy polskich
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1726
Data wydania (nie wcześniej niż):
1726
Data wydania (nie później niż):
1726
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Rzeczpospolita w dobie upadku 1700-1740. Wybór źródeł
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef Gierowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
, Jednegoź w nocy sen pochlebny kryśli. Lub wzajemności nie znam ani, wdzięku, Ani go ruszy dar z mych dany ręku; Na wszystko głuchy, i gdybym rozumnie Szła; mieć niegodzien miejsca więcej u mnie Jednakże choć mię porzuca niebogę, Ja mu bynajmniej źle życzyć nie mogę; Ale się tylko na niesłowność żalę, I skarżąc, bardziej prażę się, i palę. Wybacz mi Świekro; a jeżeli krszyna W tobie ludzkości; zmiękcz twardego syna: Zmiękcz brata, bracie, któryś jest miłością, Niechaj się moją trzyma społecznością. Albo jakom już kochać go poczęła, I nie zrzekam się, niechajbym z niego wzięła
, Iednegoź w nocy sen pochlebny kryśli. Lub wzáiemnośći nie znam áni, wdźięku, Ani go ruszy dar z mych dány ręku; Ná wszystko głuchy, y gdybym rozumnie Szłá; mieć niegodźien mieyscá więcey u mnie Iednakże choć mię porzuca niebogę, Ia mu bynaymniey źle życzyć nie mogę; Ale się tylko ná niesłowność żalę, Y skárżąc, bárdźiey práżę się, y palę. Wybacz mi Swiekro; á ieżeli krszyná W tobie ludzkośći; zmiękcz twárdego syná: Zmiękcz brátá, bráćie, ktoryś iest miłośćią, Niechay się moią trzyma społecznośćią. Albo iakom iuż kocháć go poczęłá, Y nie zrzekam się, niechaybym z niego wźięła
Skrót tekstu: OvChrośRoz
Strona: 85
Tytuł:
Rozmowy listowne
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Wojciech Stanisław Chrościński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
Zaleje wodą nawał morski srogi? Niemasz ich z sobą, ani coś przedemną Chwalił się, żeś ich, sztuką potajemną Na swych ramionach wyniósł wprzód z rodzice, Kto wierzy temu, będzie u mnie frycem. Wszystko nieprawda, wszystko fałsze, kłamstwo, Ani to nowe twoje wiarołamstwo; Ani mnie pierwszą ta niesłowność karze, Dawno twój język łże, jako łgą łgarze. A kiedybym się o matce spytała, Co Jula na świat pięknego wydała; Pewniebym tego podobno dociekła, Ze z twojej ręki życia nie przewlekła. Tos mi powiadał, a mnie na powieści, Zrzenice z ciężkiej topniały boleści: Ale to mniejszy
Záleie wodą náwał morski srogi? Niemasz ich z sobą, áni coś przedemną Chwalił się, żeś ich, sztuką potáiemną Ná swych rámionách wyniosł wprzod z rodźice, Kto wierzy temu, będźie u mnie frycem. Wszystko nieprawdá, wszystko fałsze, kłamstwo, Ani to nowe twoie wiárołámstwo; Ani mnie pierwszą tá niesłowność karze, Dawno twoy ięzyk łże, iáko łgą łgárze. A kiedybym się o mátce spytáłá, Co Iulá ná świát pięknego wydáłá; Pewniebym tego podobno doćiekłá, Ze z twoiey ręki żyćia nie przewlekłá. Tos mi powiádáł, á mnie ná powieśći, Zrzenice z ćięszkiey topniáły boleśći: Ale to mnieyszy
Skrót tekstu: OvChrośRoz
Strona: 90
Tytuł:
Rozmowy listowne
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Wojciech Stanisław Chrościński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
śmiercią był karany. Żeby zaś zabraniano pożyczek, skąd się zwyczajnie rodzi gnuśność, oszukanie, i przewroty prawne, Król Asichis bardzo rozumny wydał nakaz; Państwa najprzezorniejsze, i najpolerowniejsze, pracowały nad tym, aby prawdziwy znaleźć srzodek, nietylko dla dłużników do odbierania długów, uchraniając gwałtownego ich wyciągania, ale też na poskromienie niesłowności tych, którzy niedbają, albo niechcą wypłacać się. Egipt znalazł ten srzodek, który bez naruszenia wolności Osób, ani zniszczenia Familii, ustawicznie dłużnika niewolił do zadosyć uczynienia, a to przez bojaźń niesławy, gdyby wiary niedotrzymał.
Niegodziło się tam pożyczać nikomu, póki niezastawił ciała zmarłego Ojca, które
śmiercią był karány. Zeby zaś zabraniáno pożyczek, zkąd się zwyczaynie rodzi gnusność, oszukánie, y przewroty prawne, Krol Asichis bárdzo rozumny wydał nákaz; Państwá nayprzezornieysze, y naypolerownieysze, prácowały nad tym, áby prawdziwy ználeść srzodek, nietylko dla dłużnikow do odbierániá długow, uchraniáiąc gwałtownego ich wyciąganiá, ále też ná poskromienie niesłownośći tych, ktorzy niedbaią, albo niechcą wypłácać się. Egypt znalazł ten srzodek, ktory bez náruszeniá wolnośći Osob, áni zniszczeniá Familii, ustáwicznie dłużnika niewolił do zadosyć uczynieniá, á to przez boiáźń niesławy, gdyby wiary niedotrzymáł.
Niegodziło się tam pożyczać nikomu, poki niezastáwił ciáła zmárłego Oyca, ktore
Skrót tekstu: RolJabłADziej
Strona: 108
Tytuł:
Dziejopis starożytny Egipcjanów, Kartainców, Assyryjczyków, Babilonców, Medów, Persów, Macedończyków i Greków
Autor:
Charles Rollin
Tłumacz:
Józef Aleksander Jabłonowski
Drukarnia:
Drukarnia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
posłów: Wojakowskiego i Ulińskiego do króla Kazimierza na Śląsko wyprawiono, i aby w tę tu stronę, do Lwowa, jako najprędzej jechać chciał upraszano i nieodmienną do garła samego wierność przyrzekając.
Ta nowina skoro do chorągwi polskich doszła nie jednego zgoła ucieszyła, bo wszyscy na pierwszym w stępie w niewypłaceniu onej ćwierci darowanej, szwedzką niesłowność, dalszego progresu z cnoty ich brali miarę. Zaczym zaraz deputatom swym po piniądze do Krakowa posłanym z Robczyc do chorągwi zjeżdżać każą, a sami dalszego ordynansu ruszenia się oczekiwają.
Trafiło się w tym czasie, że niejaki Pracki, o którym wyżej, autor przedtym konfederacyjej pod Krakowem Rok 1655
na króla Kazimierza, teraz rotmistrz
posłów: Wojakowskiego i Ulińskiego do króla Kazimierza na Śląsko wyprawiono, i aby w tę tu stronę, do Lwowa, jako najprędzej jechać chciał upraszano i nieodmienną do garła samego wierność przyrzekając.
Ta nowina skoro do chorągwi polskich doszła nie jednego zgoła ucieszyła, bo wszyscy na pierwszym w stępie w niewypłaceniu onej ćwierci darowanej, szwedzką niesłowność, dalszego progresu z cnoty ich brali miarę. Zaczym zaraz deputatom swym po piniądze do Krakowa posłanym z Robczyc do chorągwi zjeżdżać każą, a sami dalszego ordynansu ruszenia się oczekiwają.
Trafiło się w tym czasie, że niejaki Pracki, o którym wyżej, autor przedtym konfederacyjej pod Krakowem Rok 1655
na króla Kazimierza, teraz rotmistrz
Skrót tekstu: JemPam
Strona: 161
Tytuł:
Pamiętnik dzieje Polski zawierający
Autor:
Mikołaj Jemiołowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1683 a 1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1683
Data wydania (nie później niż):
1693
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Dzięgielewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"DIG"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2000