. Żyzemskich za Mińsk, chcąc się ucieszyć na niedźwiedzie; byli ze mną w kompanii ciż ipp. Żyzemscy, ip. Uniechowski pisarz ziemski miński z swemi brytanami i pokurciami, ipp. Kostrowiccy Marcin i Wawrzyniec. Miejsca objeżdżaliśmy piękne i bardzo podobne w gonach haniebnie dobrych, i niedźwiedź był gęsty, ale tak nieszczęśliwieśmy czas cały ustawicznie się włócząc przepędzili, żeśmy nigdzie znaleźć, a zatem uciechy mieć nie mogli. Miałem się wszędy, gdzieśmy się obrócili, na poczostce dobrze, jako to: u ip. pisarza, Żyzemskich, Kostrowickiego w Sinicy; wróciłem się nazad do Bakszt 14 Julii.
Wyjechałem z
. Żyzemskich za Mińsk, chcąc się ucieszyć na niedźwiedzie; byli ze mną w kompanii ciż jpp. Żyzemscy, jp. Uniechowski pisarz ziemski miński z swemi brytanami i pokurciami, jpp. Kostrowiccy Marcin i Wawrzyniec. Miejsca objeżdżaliśmy piękne i bardzo podobne w gonach haniebnie dobrych, i niedźwiedź był gęsty, ale tak nieszczęśliwieśmy czas cały ustawicznie się włócząc przepędzili, żeśmy nigdzie znaleźć, a zatém uciechy miéć nie mogli. Miałem się wszędy, gdzieśmy się obrócili, na poczostce dobrze, jako to: u jp. pisarza, Żyzemskich, Kostrowickiego w Sinicy; wróciłem się nazad do Bakszt 14 Julii.
Wyjechałem z
Skrót tekstu: ZawiszaPam
Strona: 157
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Krzysztof Zawisza
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1715 a 1717
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1717
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Julian Bartoszewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Jan Zawisza
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1862
mnie znaki do wróżenia są te, w których jesteśmy, okoliczności i czasy; z teraźniejszych o przyszłych czasach wróżba nasza wiarę znaleźć u każdego powinna.” Tak mówić mogę, jeżeli i z naszej, w jakiej jesteśmy, sytuacji, wnieść się o przyszłym godzi. Któż nie widzi, że bez rady i sejmów coraz nieszczęśliwiej pójdziemy, coraz w większe wpadać będziemy nierządy i że na ostatek nierządów tych dobierze i przebierze się miarka z ostatnią, odwróćcie to nieba! ojczyzny ruiną. Non ex alitis volatu, non ex sinistro cantu oscinis, non ut astrologi solent, tibi auguror, sed habeo alia signa quae observem. Mihi signa ad divinandum sunt
mnie znaki do wróżenia są te, w których jesteśmy, okoliczności i czasy; z teraźniejszych o przyszłych czasach wróżba nasza wiarę znaleźć u każdego powinna.” Tak mówić mogę, jeżeli i z naszej, w jakiej jesteśmy, sytuacyi, wnieść się o przyszłym godzi. Któż nie widzi, że bez rady i sejmów coraz nieszczęśliwiej pójdziemy, coraz w większe wpadać będziemy nierządy i że na ostatek nierządów tych dobierze i przebierze się miarka z ostatnią, odwróćcie to nieba! ojczyzny ruiną. Non ex alitis volatu, non ex sinistro cantu oscinis, non ut astrologi solent, tibi auguror, sed habeo alia signa quae observem. Mihi signa ad divinandum sunt
Skrót tekstu: KonSSpos
Strona: 111
Tytuł:
O skutecznym rad sposobie
Autor:
Stanisław Konarski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1760 a 1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1760
Data wydania (nie później niż):
1763
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma wybrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
Posłom miejsca od nieposłujących zabrane, kwadrans, pół godziny czasem trzeba szukać i wymierziać na marszałku miejsce: Mci Panie Marszałku, proszę o miejsce! Kiedy się kolwiek opóźni poseł, zaledwie przez ciżbę przedrze się do śrzodka i usieść na łonie drugiego. Jak z miejsc wstaną posłowie, zatarłszy się na jakiejś materii, co się nieszczęśliwie kilka razy w każdej sesji przytrafia, dobrej znowu trzeba zawsze do uproszenia na miejsca i ułożenia godziny. Taką właśnie już po schyłku wolności obserwował w rzymskich radach konfużyją Plinijusz. „Przeciw przystojności, zgromadzeniom tak poważnym należącej, grzeszemy licencyją, ani czasu mówienia, ani w siedzeniu zachowujemy powagi. Wielkie zewsząd i niewdzięczne wrzaski,
Posłom miejsca od nieposłujących zabrane, kwadrans, pół godziny czasem trzeba szukać i wymierziać na marszałku miejsce: Mci Panie Marszałku, proszę o miejsce! Kiedy się kolwiek opóźni poseł, zaledwie przez ciżbę przedrze się do śrzodka i usieść na łonie drugiego. Jak z miejsc wstaną posłowie, zatarłszy się na jakiejś materyi, co się nieszczęśliwie kilka razy w każdej sessyi przytrafia, dobrej znowu trzeba zawsze do uproszenia na miejsca i ułożenia godziny. Taką właśnie już po schyłku wolności obserwował w rzymskich radach konfużyją Plinijusz. „Przeciw przystojności, zgromadzeniom tak poważnym należącej, grzeszemy licencyją, ani czasu mówienia, ani w siedzeniu zachowujemy powagi. Wielkie zewsząd i niewdzięczne wrzaski,
Skrót tekstu: KonSSpos
Strona: 224
Tytuł:
O skutecznym rad sposobie
Autor:
Stanisław Konarski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1760 a 1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1760
Data wydania (nie później niż):
1763
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma wybrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
do teraźniejszej porządnej i dobrej nie przyszli monarchii. Tymczasem wygnania, więzienia, konfiskacyje dóbr i głowy, jak Tarkwinijusza, muszą latać makówki.
A toż tym sposobem i Rzplitą, gdy ją bez sejmów i obrad wpędziemy powoli w anarchiją, gdy jej zakazem rwania sejmów i przywróceniem pluralitatis na sejmach nie poratujemy, ginąć by nieszczęśliwie prędzej czy nierychlej musiała.
Inszy sposób, którym jeszcze mizerniej i gorzej może bezradne każde zginąć królestwo, jest, kiedy go sąsiedzi na kawałki rozerwą i na podział między sobą, jako kraju nierządnego, kłótliwego, bezbronnego, a w sobie obfitego i dobrego, proporcyjonalny zezwolą.
Nas jeden z tych dwóch zgubi sposób. Wszystkie
do teraźniejszej porządnej i dobrej nie przyszli monarchii. Tymczasem wygnania, więzienia, konfiskacyje dóbr i głowy, jak Tarkwinijusza, muszą latać makówki.
A toż tym sposobem i Rzplitą, gdy ją bez sejmów i obrad wpędziemy powoli w anarchiją, gdy jej zakazem rwania sejmów i przywróceniem pluralitatis na sejmach nie poratujemy, ginąć by nieszczęśliwie prędzej czy nierychlej musiała.
Inszy sposób, którym jeszcze mizerniej i gorzej może bezradne każde zginąć królestwo, jest, kiedy go sąsiedzi na kawałki rozerwą i na podział między sobą, jako kraju nierządnego, kłótliwego, bezbronnego, a w sobie obfitego i dobrego, proporcyjonalny zezwolą.
Nas jeden z tych dwóch zgubi sposób. Wszystkie
Skrót tekstu: KonSSpos
Strona: 231
Tytuł:
O skutecznym rad sposobie
Autor:
Stanisław Konarski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1760 a 1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1760
Data wydania (nie później niż):
1763
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma wybrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
ale przez to nie obróciemy się w niebiosa. Odsyłam to do trzeciej części.
Ja tu tylko to mówię i mówić mogę bezpiecznie, że to jest pewny, nieomylny, największy, najpożądańszy, najpotrzebniejszy, najzbawienniejszy ex pluralitate skutek a naturalnie i niezawodnie z niej wypływający skutek, że rady lepiej pójdą, że się sejmy rwać nieszczęśliwie nie będą, że z anarchii wyjdziemy, że okropne i straszne a Królestwu fatalne nierządy ustaną, że powoli skuteczne brać będziemy do ratowania Ojczyzny sposoby i rezolucyje, że elekcyje godnych ludzi na poselstwa, ziemstwa, trybunały, komisyje obaczemy szczęśliwe, że millijonne interesa i publiczne, i prywatne zwolna konkludowane będą, że z
ale przez to nie obróciemy się w niebiosa. Odsyłam to do trzeciej części.
Ja tu tylko to mówię i mówić mogę bezpiecznie, że to jest pewny, nieomylny, największy, najpożądańszy, najpotrzebniejszy, najzbawienniejszy ex pluralitate skutek a naturalnie i niezawodnie z niej wypływający skutek, że rady lepiej pójdą, że się sejmy rwać nieszczęśliwie nie będą, że z anarchii wyjdziemy, że okropne i straszne a Królestwu fatalne nierządy ustaną, że powoli skuteczne brać będziemy do ratowania Ojczyzny sposoby i rezolucyje, że elekcyje godnych ludzi na poselstwa, ziemstwa, trybunały, kommissyje obaczemy szczęśliwe, że millijonne interessa i publiczne, i prywatne zwolna konkludowane będą, że z
Skrót tekstu: KonSSpos
Strona: 242
Tytuł:
O skutecznym rad sposobie
Autor:
Stanisław Konarski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1760 a 1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1760
Data wydania (nie później niż):
1763
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma wybrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
kładę; upewniam, że wiernie tłumaczony. List ten był pisany z tej stolicy d. 24 lipca r. 1761 do Mr Hanktfil, sekretarza Stanów Olenderskich Hage comitum.
„Już więcej nie masz w Polsce wielkiej rady stanów Rzpltej, którą zowią sejmem. Było sejmów 23 przez lat 40, ale podczas tych sejmów zawsze nieszczęśliwie jeden ze szlachty to bardzo serio utrzymywał,
że Rzplta nie powinna brać żadnej rezolucji do zregulowania interesów, by też i najpotrzebniejszych do uszczęśliwienia nacji, a Rzplta ufając cale słowom tego człowieka, nawet nie pytając go się o przyczynę prawdziwą tego jego zdania (bo się to nie godzi), wyzuła się ex potestate legislatoria albo
kładę; upewniam, że wiernie tłumaczony. List ten był pisany z tej stolicy d. 24 lipca r. 1761 do Mr Hanktfil, sekretarza Stanów Olenderskich Hagae comitum.
„Już więcej nie masz w Polszczę wielkiej rady stanów Rzpltej, którą zowią sejmem. Było sejmów 23 przez lat 40, ale podczas tych sejmów zawsze nieszczęśliwie jeden ze szlachty to bardzo serio utrzymywał,
że Rzplta nie powinna brać żadnej rezolucyi do zregulowania interessów, by też i najpotrzebniejszych do uszczęśliwienia nacyi, a Rzplta ufając cale słowom tego człowieka, nawet nie pytając go się o przyczynę prawdziwą tego jego zdania (bo się to nie godzi), wyzuła się ex potestate legislatoria albo
Skrót tekstu: KonSSpos
Strona: 287
Tytuł:
O skutecznym rad sposobie
Autor:
Stanisław Konarski
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1760 a 1763
Data wydania (nie wcześniej niż):
1760
Data wydania (nie później niż):
1763
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pisma wybrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Juliusz Nowak-Dłużewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
Prostak Adam, że się dał za nos Ewie wodzić, lecz to miało zuchwalstwo Ewie barziej szkodzić. Ja nie tak, ale przyznam, jeśli płacz pozwoli, byłam grzechu przyczyną i spólnej niewoli. Tak i tobie przystało barziej na swe winy skarżyć, niźli potępiać starszych bez przyczyny. Śmierć z żywotem stawiając w kostki nieszczęśliwie, utratnemu przodkowi pomagałaś chciwie. Wierz, potomku, tyś to syn i Adam, i Ewa, twe ręce rwały jabłko zakazane z drzewa, za to, nędzni tułacze, bied skończyć nie możem, trawim lata we wstydzie i też w gniewie Bożem. Nie wspomnię wszytkim spólnej klęski utrapienia, o mym własnym
Prostak Adam, że się dał za nos Ewie wodzić, lecz to miało zuchwalstwo Ewie barziej szkodzić. Ja nie tak, ale przyznam, jeśli płacz pozwoli, byłam grzechu przyczyną i spólnej niewoli. Tak i tobie przystało barziej na swe winy skarżyć, niźli potępiać starszych bez przyczyny. Śmierć z żywotem stawiając w kostki nieszczęśliwie, utratnemu przodkowi pomagałaś chciwie. Wierz, potomku, tyś to syn i Adam, i Ewa, twe ręce rwały jabłko zakazane z drzewa, za to, nędzni tułacze, bied skończyć nie możem, trawim lata we wstydzie i też w gniewie Bożém. Nie wspomnię wszytkim spólnej klęski utrapienia, o mym własnym
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 150
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
ten przywilej nie prawdziwie w starożytności szatę ubrany/ o którym ani się kiedy Konstantynowi wielkiemu śniło/ ani go też Sylwester Biskup nie mówię na jawie/ ale ani przez sen kiedy od niego przyjmował/ baczeniem tylko uważyć a rozumem sądzić chciej/ natychmiast kłamstwo wszystkiemu złemu źrzodło/ z którego i ten przywilej wespół z inszymi dekretami nieszczęśliwie się wynurzył obaczysz/ ujrzysz przy tym i to/ iż już od dawnych czasów ten zmyślony przywilej sił pozbywszy upadł i szyję złamał. Słuchaj mietedy z pilnością a zbaczeniem uważaj. Pismo Boże uczy iż Chrystus sam jest głową Cerkwie: i toż pismo samego Chrystusa Arcypasterzem i Arcykapłanem nazywa. A Papież przeciw temu pismu takie
ten przywiley nie prawdźiwie w starożytnośći szátę vbrány/ o ktorym áni się kiedy Konstántynowi wielkiemu sniło/ áni go też Sylwester Biskup nie mowię ná iáwie/ ale áni przez sen kiedy od niego przyimował/ bacżeniem tylko vważyć á rozumem sądźić chćiey/ nátychmiast kłamstwo wszystkiemu złemu źrzodło/ z ktorego y ten przywiley wespoł z inszymi dekretámi nieszcżęśliwie się wynurzył obacżysz/ vyrzysz przy tym y to/ iż iuż od dawnych czásow ten zmyślony przywiley śił pozbywszy vpadł y szyię złámał. Słuchay mietedy z pilnośćią á zbacżeniem vważay. Pismo Boże vcży iż Chrystus sam iest głową Cerkwie: y toż pismo sámego Chrystusá Arcypásterzem y Arcykápłanem názywa. A Papież przećiw temu pismu tákie
Skrót tekstu: SmotLam
Strona: 50
Tytuł:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
i przykład życia ciężkiemu we wszytkim nader pogorszeniu i opieszałej w zwierzchnościach i adnimadwersyjach sprawiedliwości. A jakoż się nie gorszyć, lubo się gorszyć nikomu nie godzi, kiedy ten, którego Bóg duszom Swoim chciał mieć za przewodnika do Siebie, sam się drogi prostej, bezpiecznej i należytej nie trzyma, błądzi i inszych za sobą nieszczęśliwie prowadzi i od Boga odwodzi. Niewiadomy bowiem drogi swojej podróżny odważnie i bezpiecznie za przewodnikiem idzie, że za złym poszedł, błądzi, ginie, że pobłądził za torem. Pożal się was Boże, błędni w prostocie swojej tułacze! pospolita w parafiach drużyno, którzy postępkom pasterzów swoich bardziej aniżeli przykazaniu Boskiemu wierzycie i dufacie.
i przykład życia ciężkiemu we wszytkim nader pogorszeniu i opieszałej w zwierzchnościach i adnimadwersyjach sprawiedliwości. A jakoż się nie gorszyć, lubo się gorszyć nikomu nie godzi, kiedy ten, którego Bóg duszom Swoim chciał mieć za przewodnika do Siebie, sam się drogi prostej, bezpiecznej i należytej nie trzyma, błądzi i inszych za sobą nieszczęśliwie prowadzi i od Boga odwodzi. Niewiadomy bowiem drogi swojej podróżny odważnie i bezpiecznie za przewodnikiem idzie, że za złym poszedł, błądzi, ginie, że pobłądził za torem. Pożal się was Boże, błędni w prostocie swojej tułacze! pospolita w parafijach drużyno, którzy postępkom pasterzów swoich bardziej aniżeli przykazaniu Boskiemu wierzycie i dufacie.
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 231
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
komisyjach, largicjach, porcjach i inszych dochodach wydaje się ogromnie i już cale nie pracowitym kampaniom, egzercytacji i zażywaniu żołnierza, pospolitej usłudze, ale prywatnym interesom, terminom, trybunałom, gospodarstwu należy i ulega niesłusznie, nieprzyzwoicie i sromotnie, mając czas do profitu, nie mając do powinności. Widzieć się to wszytko w zachodzących nieszczęśliwie okolicznościach tak rzetelnie jako słońce południowe daje, a podobno słuszną za grzychy karą Boską inaczej widzieć nie pozwoli w ojczyźnie naszej. Upadła penitus przez ciężar prywatnych obligacji i respektów w powołaniu swoim wyższym, w przyzwoitej independencji i rządzie, w pospolitej miłości, w cenie powagi, w humorze serca władza publiczna, niższa nie ma przykładu
komisyjach, largicyjach, porcyjach i inszych dochodach wydaje się ogromnie i już cale nie pracowitym kampanijom, egzercytacyi i zażywaniu żołnierza, pospolitej usłudze, ale prywatnym interesom, terminom, trybunałom, gospodarstwu należy i ulega niesłusznie, nieprzyzwoicie i sromotnie, mając czas do profitu, nie mając do powinności. Widzieć się to wszytko w zachodzących nieszczęśliwie okolicznościach tak rzetelnie jako słońce południowe daje, a podobno słuszną za grzychy karą Boską inaczej widzieć nie pozwoli w ojczyźnie naszej. Upadła penitus przez ciężar prywatnych obligacyi i respektów w powołaniu swoim wyższym, w przyzwoitej independencyi i rządzie, w pospolitej miłości, w cenie powagi, w humorze serca władza publiczna, niższa nie ma przykładu
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 283
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962