cônsistentiam, i pewnego od natury naznaczonego terminu. Seneka o tym napisał Naturalium lib; 4. że jest fugax animali o Zwierzętach osobliwych
audaci, audacissimum timido Żyje mięsem, co rok dni 60 nic nie je, jedno jaje wielkości tylkiej, jak gęsie pokłada. NIL Rzeka jak opadnie, w błocku się nakształt Wieprzów nurzają, zbliżających się Ludzi ogona uderzeniem zabijają. Taksa postanowiona 10. Czerwonych ze Skarbu publicznego, ktoby do Miasta przyprowadził zabitego. Łzy Krokodyla, są życia periody; płaczą nad Człeka, lub innego Zwierzęcia głową, by z rozpadnionej mózgiem posilić się mogli, co wyraził Symbolista: Plorat et devorat. I to w nim
cônsistentiam, y pewnego od natury naznaczonego terminu. Seneka o tym napisał Naturalium lib; 4. że iest fugax animali o Zwierzętach osobliwych
audaci, audacissimum timido Zyie mięsem, co rok dni 60 nic nie ie, iedno iaie wielkości tylkiey, iak gęsie pokłada. NIL Rzeka iak opadnie, w błocku się nakształt Wieprzow nurzaią, zbliżaiących się Ludzi ogona uderzeniem zábiiaią. Taxa postanowiona 10. Czerwonych ze Skarbu publicznego, ktoby do Miasta przyprowadził zabitego. Łzy Krokodyla, są życia periody; płaczą nad Czleka, lub innego Zwierzęcia głową, by z rospadnioney mozgiem posilić się mogli, co wyraził Symbolista: Plorat et devorat. Y to w nim
Skrót tekstu: ChmielAteny_I
Strona: 577
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 1
Autor:
Benedykt Chmielowski
Drukarnia:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1755
Data wydania (nie wcześniej niż):
1755
Data wydania (nie później niż):
1755
diabeł okrutną mantykę. Onych grzecznych Mikitów borodatych grono, Z boćwiną, miasto grzybów, gwałt ich nawarzono. A głowy co w Witebsku świeżo im ucięto, Zarazem je do kuchni, miasto kruszek wzięto. Na tych drwa wożą, którzy nosili pociski, Drugiemi miasto wiechciów szorują półmiski. Nowochrzczeńskie, że rady w wodzie się nurzają, Dla poślednich je biesów do rosołu dają. Żydowskie kozą śmierdzą, nędzne i krostawe, Tatarskie szkapą trącą, czarne i plugawe. Przeto te wszystkie razem warzy Cerberowi Pan Burchardy, sławnemu piekła brytanowi, Który tuż u wrót zawsze stoi (na) łańcuchu, Żydów, Tatarów, nurków ma gwałt w swoim brzuchu.
diabeł okrutną mantykę. Onych grzecznych Mikitów borodatych grono, Z boćwiną, miasto grzybów, gwałt ich nawarzono. A głowy co w Witebsku świeżo im ucięto, Zarazem je do kuchni, miasto kruszek wzięto. Na tych drwa wożą, którzy nosili pociski, Drugiemi miasto wiechciów szorują półmiski. Nowochrzczeńskie, że rady w wodzie się nurzają, Dla poślednich je biesów do rosołu dają. Żydowskie kozą śmierdzą, nędzne i krostawe, Tatarskie szkapą trącą, czarne i plugawe. Przeto te wszystkie razem warzy Cerberowi Pan Burchardy, sławnemu piekła brytanowi, Który tuż u wrót zawsze stoi (na) łańcuchu, Żydów, Tatarów, nurków ma gwałt w swoim brzuchu.
Skrót tekstu: ChądzJRelKontr
Strona: 299
Tytuł:
Relacja
Autor:
Jan Chądzyński
Drukarnia:
Drukarnia Jezuicka
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
pisma religijne, satyry
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Kontrreformacyjna satyra obyczajowa w Polsce XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Zbigniew Nowak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Gdańsk
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Gdańskie Towarzystwo Naukowe
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1968
O gdybyś i ty, jako wiatr codzienny, Aby raz w swych był imprezach odmienny! Jakoż, jeżeliś miększy od kamieni, Tedy się pewnie twa srogość odmieni. Czemu, którać tak przeszkadza w zawodzie, W zły rząd się dajesz doświadczonej wodzie? Jakbyś nie wiedział, co morza umieją, Ze tak nurzają ludzi, aż zaleją. Lecz niechajby się i wiatr tak ułożył, Żebyś dobywszy kotwi, stąd odłożył: Wiele przypadków, jako jest przestrone, I wiele prądów morze miewa słone. Ani, kto komu daną wiarę łomie, Nigdy mu sprzyjać niemoże widomie, Owszem jeżeli, które miejsce kędy Gorsze jest na
O gdybyś y ty, iáko wiátr codźienny, Aby raz w swych był imprezách odmienny! Iákoż, ieżeliś miększy od kámieni, Tedy się pewnie twa srogość odmieni. Czemu, ktorać ták przeszkadza w zawodźie, W zły rząd się dáiesz doświadczoney wodźie? Iákbyś nie wiedźiał, co morzá umieią, Ze ták nurzáią ludźi, aż záleią. Lecz niechayby się y wiátr ták ułożył, Zebyś dobywszy kotwi, ztąd odłożył: Wiele przypadkow, iáko iest przestrone, Y wiele prądow morze miewa słone. Ani, kto komu dáną wiárę łomie, Nigdy mu sprzyiáć niemoże widomie, Owszem ieżeli, ktore mieysce kędy Gorsze iest ná
Skrót tekstu: OvChrośRoz
Strona: 87
Tytuł:
Rozmowy listowne
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Wojciech Stanisław Chrościński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
,
Bez trosk i strachu W prześlicznym gmachu Wiecznie wygodnie.
Burżliwe wiatry I przykre tatry Już tam nieszkodzą,
Słodki Fawoni Sprzyja, gdy w toni Miłości brodzą.
Miłość się szerzy, Ani się zmierzy, W wielkości sile,
Rzekłbyś że morze, DUCHOWNE
W miłym pozorze W tysiączne mile;
W tym się nurzają Gdy opływają W Dziwnej rozkoszy,
A z tej Erytry Zaden kunszt chytry Nigdy niespłoszy.
Tam, tam Syreny Śliczne Heleny W Najmilszej cerze,
W czystym kandorze, W też lecą morze Przez swe przymierze.
Drogą cnot sferą, Świętą manierą Raz zaślubione
Wdzięczne Dziewice Refleksje.
Z Bogiem swe lice Mają złączone,
BÓG je
,
Bez trosk y stráchu W prześlicznym gmáchu Wiecznie wygodnie.
Burżliwe wiátry Y przykre tátry Iuż tám nieszkodzą,
Słodki Fawoni Sprzyia, gdy w toni Miłośći brodzą.
Miłość się szerzy, Ani się zmierzy, W wielkośći śile,
Rzekłbyś że morze, DUCHOWNE
W miłym pozorze W tyśiączne mile;
W tym się nurzáią Gdy opływáią W Dźiwney roskoszy,
A z tey Erytry Zaden kunszt chytry Nigdy niespłoszy.
Tám, tám Syreny Sliczne Heleny W Naymilszey cerze,
W czystym kándorze, W też lecą morze Przez swe przymierze.
Drogą cnot sferą, Swiętą mánierą Raz záślubione
Wdźięczne Dźiewice REFLEXYE.
Z Bogiem swe lice Máią złączone,
BOG ie
Skrót tekstu: JunRef
Strona: 113
Tytuł:
Refleksje duchowne na mądry króla Salomona sentyment
Autor:
Mikołaj Karol Juniewicz
Drukarnia:
Drukarnia Jasnej Góry Częstochowskiej
Miejsce wydania:
Częstochowa
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1731
Data wydania (nie wcześniej niż):
1731
Data wydania (nie później niż):
1731
Sędzio straszliwy i sprawiedliwy/ eksklamuje jeden Teolog w kaznaniu swoim/ by było sto oczu i języków do opłakania i wymowienia/ jak wiele ucisków jest przez stan Pański (Szlachecki) którzy gdy umierają/ rozumieją/ że idą prosto do nieba/ a oni dla ucisków poddanych swoich ledwo z ciała wychodzą/ zaraz się w piekle nurzają/ i przez tyraństwo i okrucieństwo swoje wiecznymi Czarta niewolnikami się stawają!
A tak pragniecieli Wy Panowie (Szlachcicy) aby Bóg łaskaw na was był: I Wy takież miłosiernymi i łaskawymi na poddanych waszych bądźcie! Zaczym prawdziwymi Krześciany będziecie; gdyż/ jako Augustyn Z. uczy: August. lib. de vit
Sędźio strászliwy y spráwiedliwy/ exklámuie ieden Teolog w kaznániu swoim/ by było sto oczu y ięzykow do opłákánia y wymowienia/ iák wiele ućiskow iest przez stan Páński (Szláchecki) ktorzy gdy umieráią/ rozumieią/ że idą prosto do niebá/ á oni dla ućiskow poddánych swoich ledwo z ćiáłá wychodzą/ záraz śię w piekle nurzáią/ y przez tyráństwo y okrućieństwo swoie wiecznymi Czártá niewolnikámi śię stawáią!
A tak prágniećieli Wy Pánowie (Szláchćicy) áby Bog łáskaw ná was był: Y Wy tákież miłośiernymi y łáskáwymi ná poddánych wászych bądźćie! Záczym prawdźiwymi Krześciány będźiećie; gdyż/ iáko Augustyn S. uczy: August. lib. de vit
Skrót tekstu: GdacPan
Strona: K
Tytuł:
O pańskim i szlacheckim [...] stanie dyszkurs
Autor:
Adam Gdacjusz
Drukarnia:
Jan Krzysztof Jakub
Miejsce wydania:
Brzeg
Region:
Śląsk
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1679
Data wydania (nie wcześniej niż):
1679
Data wydania (nie później niż):
1679
gdzies z chałupy jak go to już warta odstąpili biega między naszemi ręce w tył związane woła dla Boga Ratujcie takci go tam ktos rozerznął a w tym porwali Pachołka z Naszego wojska spytają co to za podjazd? Powie nie podjazd ale Czarniecki z Wojskiem, A tu rąbanina sroga trupi Lecą. owi się po stawie poruchają nurzają co przed tem co przedttym Moskal prowadził Litwina togo już Litfin za brodę ciągnie. Wnet vicissitudo i odmiana fortuny w jednej godzinie podchlibieła im a już ich nasztych wydała jak tedy zrozumieli z języka ze to nie podjazd ale wojsko widzą ze zle koło nich tu im fałdov mocno przyciskają tu coraz z lasa wymknie się chorągiew właśnie
gdzies z chałupy iak go to iuz warta odstąpili biega między naszemi ręce w tył związane woła dla Boga Ratuycie takci go tam ktos rozerznął a w tym porwali Pachołka z Naszego woyska spytaią co to za podiazd? Powie nie podiazd ale Czarniecki z Woyskięm, A tu rąbanina sroga trupi Lecą. owi się po stawie poruchaią nurzaią co przed tem co przedttym Moskal prowadził Litwina togo iuz Litfin za brodę ciągnie. Wnet vicissitudo y odmiana fortuny w iedney godzinie podchlibieła im a iuz ich nasztych wydała iak tedy zrozumieli z ięzyka ze to nie podiazd ale woysko widzą ze zle koło nich tu im fałdov mocno przyciskaią tu coraz z lasa wymknie się chorągiew własnie
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 112v
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
Dziecino namilsza/ byś w tymże sercu bezpiecznie zawsze przebywał/ i żadnych w nim nawałności nie doznawał. Ja je statecznie uśmierzać będę usiłował. Aleć o jakie nawałności w sercu naszym JEZUSA zalewają? jakie na niego niebezpieczeństwa biją? ledwo do serca wnidzie JEZUS, zarazem gniewów pieszczot światowych wiatry go w sercu nurzają/ i lubo JEZUS jest takiej mocy/ że wiatrom morskim rozkazować może; tam kiedy wnidzie jeżeli wola się sprzeciwi/ wiatrów serdecznych nie uciszy/ i tak/ bezpieczniej pływa JEZUS po morzu/ niż w ludzkim sercu: bezpieczniejszy jest JEZUS między morskimi wałami/ niż między serca afektami. Wszak to wiadomo będzie potym wszytkiemu światu
Dźiećino namilsza/ byś w tymże sercu beśpiecznie zawsze przebywał/ y żadnych w nim nawałnośći nie doznawał. Ia je státecznie vśmierzać będę vśiłował. Aleć o iákie nawáłnośći w sercu nászym IEZVSA zálewáią? iákie ná niego niebeśpieczeństwá biią? ledwo do sercá wnidźie IEZVS, zárázem gniewow pieszczot świátowych wiátry go w sercu nurzaią/ y lubo IEZVS iest tákiey mocy/ że wiátrom morskim rozkázowáć może; tám kiedy wnidźie ieżeli wola się sprzećiwi/ wiátrow serdecznych nie vćiszy/ y ták/ beśpieczniey pływa IEZVS po morzu/ niż w ludzkim sercu: beśpiecznieyszy iest IEZVS między morskimi wáłámi/ niż między sercá affektami. Wszák to wiádomo będzie potym wszytkiemu świátu
Skrót tekstu: HinPlęsy
Strona: 460
Tytuł:
Plęsy Jezusa z aniołami
Autor:
Marcin Hińcza
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636