na dobrą myśl i większe akordy.” „A ja ostrzę pałasze na Turki i ordy.” Nie znajdziesz, nie, tak dobrej w całym świecie rzeczy, Żeby jej czart nie skaził: i najlepszą sprzeczy. 150 (F). NA URZĄD PODCZASZEGO
Dowiedziawszy się moi przyjaciele starzy, Że mię król podczaszego urzędem obdarzy, Zbiegną do mnie z braterskim łaski pańskiej winszem. Dziękuję. Zjadszy, potem nie mając czym inszem Bawić ich: „Podaj księgi, będę czytał fraszki.” A ci: „Panie podczaszy, podobniej by flaszki.” „Przynieśże, chłopcze, wina; gdy nie ujdą wiersze, Poczni beczkę, już
na dobrą myśl i większe akordy.” „A ja ostrzę pałasze na Turki i ordy.” Nie znajdziesz, nie, tak dobrej w całym świecie rzeczy, Żeby jej czart nie skaził: i najlepszą sprzeczy. 150 (F). NA URZĄD PODCZASZEGO
Dowiedziawszy się moi przyjaciele starzy, Że mię król podczaszego urzędem obdarzy, Zbiegną do mnie z braterskim łaski pańskiej winszem. Dziękuję. Zjadszy, potem nie mając czym inszem Bawić ich: „Podaj księgi, będę czytał fraszki.” A ci: „Panie podczaszy, podobniej by flaszki.” „Przynieśże, chłopcze, wina; gdy nie ujdą wiersze, Poczni beczkę, już
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 73
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Chocieś Kołek, lecz zacny szlachcic, do skałuby? Widzisz tę dziewkę, pięknej przed sobą urody? Często kołkiem bez świdra rozwalają kłody; Dopieroż, gdy go sporą popędzisz kijanią, Nie wątpię, że ta panna jutro będzie panią. I choć ta kłoda boków nie puści za klinem, Nie wynidzie spełna rok, obdarzy cię synem. Tylko go jak najrzeźwiej trzeba wtykać w fugi, Żeby się zaś do dziury nie przydawał drugi. 171 (P). PIRWEJ SOBKOWI, POTEM DOBKOWI
Już to raz, jeśli nie mylę się, drugi, Miły sąsiedzie, prosisz mnie o pługi. Skoro na swoim pozasiewam wzorze, Wtenczas ci mój pług
Chocieś Kołek, lecz zacny szlachcic, do skałuby? Widzisz tę dziewkę, pięknej przed sobą urody? Często kołkiem bez świdra rozwalają kłody; Dopieroż, gdy go sporą popędzisz kijanią, Nie wątpię, że ta panna jutro będzie panią. I choć ta kłoda boków nie puści za klinem, Nie wynidzie spełna rok, obdarzy cię synem. Tylko go jak najrzeźwiej trzeba wtykać w fugi, Żeby się zaś do dziury nie przydawał drugi. 171 (P). PIRWEJ SOBKOWI, POTEM DOBKOWI
Już to raz, jeśli nie mylę się, drugi, Miły sąsiedzie, prosisz mnie o pługi. Skoro na swoim pozasiewam wzorze, Wtenczas ci mój pług
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 80
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
żywot wieść spokojny? Nie lepszaż dola drugiego pasterza, Niźli rycerza?
Niech każdy przyzna, czy nie droższe złota Wszytkie godziny takiego żywota? Gdy pańskie dwory, wysokie kominy, Ich gęste dymy,
Wzgardzę; gdy prożen lichwy i wszelkiego Długu, mogę się obejść do nowego Tym czym mię Pan Bóg na ten rok obdarzy A w drugim zdarzy.
Będę swój własny zagon sprawiał krzywym
Pługiem, nie będę okiem zazdrościwym Patrzał na cudze wyniosłe stodoły Zawsze wesoły.
Zawsze wesoły na swoim przestanę, Nie będą myśli moje obłąkane Po cudzych gruntach szerokich latały, Dość mnie mój mały.
Tam skoro tylko gnuśna zima minie A wiosna śliczny warkocz swój rozwinie,
żywot wieść spokojny? Nie lepszaż dola drugiego pasterza, Niźli rycerza?
Niech każdy przyzna, czy nie droższe złota Wszytkie godziny takiego żywota? Gdy pańskie dwory, wysokie kominy, Ich gęste dymy,
Wzgardzę; gdy prożen lichwy i wszelkiego Długu, mogę się obejść do nowego Tym czym mię Pan Bog na ten rok obdarzy A w drugim zdarzy.
Będę swoj własny zagon sprawiał krzywym
Pługiem, nie będę okiem zazdrościwym Patrzał na cudze wyniosłe stodoły Zawsze wesoły.
Zawsze wesoły na swoim przestanę, Nie będą myśli moje obłąkane Po cudzych gruntach szerokich latały, Dość mnie moj mały.
Tam skoro tylko gnuśna zima minie A wiosna śliczny warkocz swoj rozwinie,
Skrót tekstu: MorszZWierszeWir_I
Strona: 347
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1675
Data wydania (nie wcześniej niż):
1675
Data wydania (nie później niż):
1675
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1910
puszka Pandory pod pokrywką dobroci, nieszczęść, chorób i śmierci pełna: albo o czarcie, opętanych, czarnoksięstwie, czartach, upierach scienda osobliwe.
TYTUŁ CZWARTY. Plinius informujący plenius, albo Suplement skompendyowany o cudach natury w pierwszej Części ATEN nie pomieszczonych.
TYTUŁ PIĄTY. Kto z BOGIEM i industrią gospodarzy, BÓG go obdarzy: Gdzie dobra praktyka, tam chleba partyka, tojest o Ekonomice, co wyborniejsze scienda.
TYTUŁ SZÓSTY. SEKRETARZ Proditor: Tajemnice, nie tajemne: Rzeczy z pod roży kwiatu, wyjawione światu, alias niektórych Sekretów opisanie.
TYTUŁ SiódmY. Nie złota Cyrusa albo Nerona, przecież ukształcona, Firlejowska, Autora rezydencja i
puszka Pandory pod pokrywką dobroci, nieszczęść, chorob y śmierci pełna: albo o czarcie, opętanych, czarnoksięstwie, czartach, upierach scienda osobliwe.
TYTUŁ CZWARTY. Plinius informuiący plenius, albo Supplement skompendyowany o cudach natury w pierwszey Części ATEN nie pomieszczonych.
TYTUŁ PIĄTY. Kto z BOGIEM y industryą gospodarzy, BOG go obdarzy: Gdzie dobra praktyka, tam chleba partyka, toiest o Ekonomice, co wybornieysze scienda.
TYTUŁ SZOSTY. SEKRETARZ Proditor: Taiemnice, nie taiemne: Rzeczy z pod roży kwiatu, wyiawione swiatu, alias niektorych Sekretow opisanie.
TYTUŁ SIODMY. Nie złota Cyrusa albo Nerona, przecież ukształcona, Firleiowska, Autora rezydencya y
Skrót tekstu: ChmielAteny_III
Strona: 12
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 3
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1754
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1754
, izraelskie dziewki! Jednę córkę on, iszcząc to, co Bogu ślubił, Jam i córkę jedyną, i dwu synów zgubił. 157. WIENIEC ODDAJĄC PANNIE
Akomodując dzisia starodawnej modzie (Kędy ten, co opoździł o zakład w zawodzie, Urwawszy garścią trawy, jaka mu się zdarzy, Żeby przyznał wygraną, zwycięzcę obdarzy), W powinności, nadobna, poczuwa się, dziewko, Kawaler twój: z dziardynu Erycyny drzewko Dajeć na znak wygranej. Już masz niewolnika, Który jakoć dał serce, da i duszę w łyka, Boś mu cnotą przy ślicznej dała met urodzie, Że swego przedsięwzięcia dobiega w zawodzie. W nowy zawód
, izraelskie dziewki! Jednę córkę on, iszcząc to, co Bogu ślubił, Jam i córkę jedyną, i dwu synów zgubił. 157. WIENIEC ODDAJĄC PANNIE
Akomodując dzisia starodawnej modzie (Kędy ten, co opoździł o zakład w zawodzie, Urwawszy garścią trawy, jaka mu się zdarzy, Żeby przyznał wygraną, zwycięzcę obdarzy), W powinności, nadobna, poczuwa się, dziewko, Kawaler twój: z dziardynu Erycyny drzewko Dajeć na znak wygranej. Już masz niewolnika, Który jakoć dał serce, da i duszę w łyka, Boś mu cnotą przy ślicznej dała met urodzie, Że swego przedsięwzięcia dobiega w zawodzie. W nowy zawód
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 94
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
są chytrzy, a bardziej jeszcze szalbierze, o których u wyżej spomnianych nie trudno. 9. Trunku innego nad wodę do lat 20, proszę, by nie znali, gdyż to jest najpirwszy i najzdrowszy trunek, przytomności w człeku nigdy nie tracący, z której korzyść nigdy w dobroci nie opisana, gdy ją Bóg kogo obdarzy. Na ból zaś żołądka do tejże cynamonu przymieszać. 10. Pościel onych do lat sześciu: dwa materace włosiane, poduszek puchowych dużo wypchanych trzy, kołderka i pawilonik z płotkiem, kitajczane, a barziej jeszcze z chyńskiego białego adamaszku, który się zawsze prać może, rzecz srodze czysta i trwała. Przy tym raz
są chytrzy, a bardziej jeszcze szalbierze, o których u wyżej spomnianych nie trudno. 9. Trunku innego nad wodę do lat 20, proszę, by nie znali, gdyż to jest najpirwszy i najzdrowszy trunek, przytomności w człeku nigdy nie tracący, z której korzyść nigdy w dobroci nie opisana, gdy ją Bóg kogo obdarzy. Na ból zaś żołądka do tejże cynamonu przymieszać. 10. Pościel onych do lat sześciu: dwa materace włosiane, poduszek puchowych dużo wypchanych trzy, kołderka i pawilonik z płotkiem, kitajczane, a barziej jeszcze z chyńskiego białego adamaszku, który się zawsze prać może, rzecz srodze czysta i trwała. Przy tym raz
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 186
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak
mówić drugiemu z dziatwy: Sekunduj braciszka. Gdy tedy tak czynić będą, nie życzyłbym nikomu, jak do swych lat dojdą, kłaść między nich palec, według starego przysłowia: Możesz-li być rzecz chwały godniejsza nad jedność i miłość w familii? Nic na świecie nad dar ten, którym gdy Bóg którą obdarzy familią.
Kije zaś te, którymi będą się z swemi bić adwersarzami, mają być gibkie, cienkie, słomą, płótnem obszywane i do spotyczki ukrydzone, by znak zostawił na czapce lub sukni, gdy po niej trafi. Te zaś kije szkodliwe żadną miarą być nie mogą, rzecz pewna, a taż z nimi
mówić drugiemu z dziatwy: Sekunduj braciszka. Gdy tedy tak czynić będą, nie życzyłbym nikomu, jak do swych lat dojdą, kłaść między nich palec, według starego przysłowia: Możesz-li być rzecz chwały godniejsza nad jedność i miłość w familii? Nic na świecie nad dar ten, którym gdy Bóg którą obdarzy familią.
Kije zaś te, którymi będą się z swemi bić adwersarzami, mają być gibkie, cienkie, słomą, płótnem obszywane i do spotyczki ukrydzone, by znak zostawił na czapce lub sukni, gdy po niej trafi. Te zaś kije szkodliwe żadną miarą być nie mogą, rzecz pewna, a taż z nimi
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 189
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak
żywot wieść spokojny? Nie lepszaż dola w spokojnym żywocie Niż w tym kłopocie?
Niech każdy przyzna, czy nie droższe złota Wszytkie godziny takiego żywota, Gdy pańskie dwory, wyniosłe kominy Ich gęste dymy
Wzgardzę, gdy próżen lichwy i wszelkiego Długu mogę się obejść do nowego Tym, czym mię Pan Bóg na ten rok obdarzy, Aż w drugim zdarzy.
Będę swój własny zagon pługiem krzywym Orał, nie będę okiem zazdrościwym Patrzał na cudze przestrone stodoły, Zawsze wesoły,
Zawsze bezpieczny na swoim przestanę, Nie będą moje myśli obłąkane Po cudzych gruntach szerokich latały Dość mnie mój mały.
Tam skoro tylko przykra zima minie, A wiosna śliczny warkocz swój
żywot wieść spokojny? Nie lepszaż dola w spokojnym żywocie Niż w tym kłopocie?
Niech każdy przyzna, czy nie droższe złota Wszytkie godziny takiego żywota, Gdy pańskie dwory, wyniosłe kominy Ich gęste dymy
Wzgardzę, gdy prozen lichwy i wszelkiego Długu mogę się obejść do nowego Tym, czym mię Pan Bóg na ten rok obdarzy, Aż w drugim zdarzy.
Będę swój własny zagon pługiem krzywym Orał, nie będę okiem zazdrościwym Patrzał na cudze przestrone stodoły, Zawsze wesoły,
Zawsze bezpieczny na swoim przestanę, Nie będą moje myśli obłąkane Po cudzych gruntach szerokich latały Dość mnie mój mały.
Tam skoro tylko przykra zima minie, A wiosna śliczny warkocz swój
Skrót tekstu: MorszZWybór
Strona: 119
Tytuł:
Wybór wierszy
Autor:
Zbigniew Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1658 a 1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1658
Data wydania (nie później niż):
1680
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Pelc
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1975