Brześcia, stamtąd dalej ale cum magna clade, bo zaraziła się i jedna wymarła, druga chora i mizerna. Ze dwudziestu pięciu pułków, to jest 25,000, ledwie 13,000 wyszło.
Król szwedzki non persequitur, jeno ławą idzie krajem słonimskim i nowogrodzkim; w Lachowiczach pułkownik Kreyc obiegł kozaków, w Zabierzu także szwedzi obiegli kozaków i Litwę. Na odsiecz Lachowiczom szedł Apostoł hetman nakaźny w dziewięć pułków wybornego ludu, także Protasewicz Niepluj moskal we cztery pułki Moskwy. Kreyc we cztery tysiące spotkał ich pod Kłeckiem zostawiwszy pod fortecą 500 szwedów. Zniósł Moskwę i kozaków usque ad internecionem. Przywódzcy albo generałowie i oficerowie ledwie nie wszyscy occubueruut drudzy w
Brześcia, ztamtąd daléj ale cum magna clade, bo zaraziła się i jedna wymarła, druga chora i mizerna. Ze dwudziestu pięciu pułków, to jest 25,000, ledwie 13,000 wyszło.
Król szwedzki non persequitur, jeno ławą idzie krajem słonimskim i nowogrodzkim; w Lachowiczach pułkownik Kreyc obiegł kozaków, w Zabierzu także szwedzi obiegli kozaków i Litwę. Na odsiecz Lachowiczom szedł Apostoł hetman nakaźny w dziewięć pułków wybornego ludu, także Protasewicz Niepluj moskal we cztery pułki Moskwy. Kreyc we cztery tysiące spotkał ich pod Kłeckiem zostawiwszy pod fortecą 500 szwedów. Zniósł Moskwę i kozaków usque ad internecionem. Przywódzcy albo generałowie i oficerowie ledwie nie wszyscy occubueruut drudzy w
Skrót tekstu: ZawiszaPam
Strona: 241
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Krzysztof Zawisza
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1715 a 1717
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1717
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Julian Bartoszewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Jan Zawisza
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1862
odmieni, Jako żyli nie wiedząc, będą żyć rodzeni. Tym ci wyszła sposobem, choć zrazu pokawi. Lecz ja nie wiem, kto światu ten sekret objawi, Ponieważ matka tylko wiedziała i dzieci, A ludzie pospolicie tają, co ich szpeci. 495 (N). MYŚLIWSKA SZTUKA
Dowiedziawszy o wilkach, że blisko obiegli, Obsyła sąsiad, żeby w kompaniją zbiegli, Grzeczny jeden senator; a gdy dobrą sprawą Kilkanaście za jedną padło ich obławą, Ułożywszy na sanie źle okrzepłe trupy, Prosi owych do bliskiej na obiad chałupy I żartując przestrzega, żeby, kto tu siędzie, Wiedział, że wilcze mięso do obiadu będzie. Tymczasem kuchmistrzowi pośle
odmieni, Jako żyli nie wiedząc, będą żyć rodzeni. Tym ci wyszła sposobem, choć zrazu pokawi. Lecz ja nie wiem, kto światu ten sekret objawi, Ponieważ matka tylko wiedziała i dzieci, A ludzie pospolicie tają, co ich szpeci. 495 (N). MYŚLIWSKA SZTUKA
Dowiedziawszy o wilkach, że blisko obiegli, Obsyła sąsiad, żeby w kompaniją zbiegli, Grzeczny jeden senator; a gdy dobrą sprawą Kilkanaście za jedną padło ich obławą, Ułożywszy na sanie źle okrzepłe trupy, Prosi owych do bliskiej na obiad chałupy I żartując przestrzega, żeby, kto tu siędzie, Wiedział, że wilcze mięso do obiadu będzie. Tymczasem kuchmistrzowi pośle
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 221
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
Ludu młodemu.
Oczywisty świadek, KS. WOJGIECH DEMBOŁĘCKI, z Konojad Franciszkan, z rozkazu O. Ś. kapelan. Elearów polskich. ROZDZIAŁ I. O PRZYCZYNIE ZACIĄGU ELEARÓW POLSKICH NA CESARSKĄ. Miłosierdzie boskie w zaciągnieniu Elearów na obronę kościoła ś. przeciw kacerzom, boskim i cesarskim rebelizantom. Skutki kacerstwa. Jako cesarza obiegli. Ucisk cesarski, świątobliwość cesarska, jedyna potucha cesarska. Przyczyny dla czegoby Pan Bóg tak wiele kacerzów dopuścił. Cierpliwość, niegdy chwały, a niegdy nagany godna.
Stojąc na niepochybnej prawdzie słów bożych, iż bez niego nic nie możemy, jemu samemu w Trójcy ś. jedynemu naprzód przyczytać się musi przedziwna opatrzność jego
Ludu młodemu.
Oczywisty świadek, KS. WOJGIECH DEMBOŁĘCKI, z Konojad Franciszkan, z rozkazu O. Ś. kapelan. Elearów polskich. ROZDZIAŁ I. O PRZYCZYNIE ZACIĄGU ELEARÓW POLSKICH NA CESARSKĄ. Miłosierdzie boskie w zaciągnieniu Elearów na obronę kościoła ś. przeciw kacerzom, boskim i cesarskim rebelizantom. Skutki kacerstwa. Jako cesarza obiegli. Ucisk cesarski, świątobliwość cesarska, jedyna potucha cesarska. Przyczyny dla czegoby Pan Bóg tak wiele kacerzów dopuścił. Cierpliwość, niegdy chwały, a niegdy nagany godna.
Stojąc na niepochybnej prawdzie słów bożych, iż bez niego nic nie możemy, jemu samemu w Trójcy ś. jedynemu naprzód przyczytać się musi przedziwna opatrzność jego
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 7
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
się podała, gdy korona wakowała Temu, co ją poniewolnie wziął, a złożył dobrowolnie. Zaczym się wszyscy zjeżdżają, na to miejsce zgromadzają, By głosy wolne dawali, a pana sobie obrali. Po abdykacyjej króla Kaźmirza elekcja nastąpiła.
Zjeżdżają senatorowie, z obcych narodów posłowie. I ci natenczas przybyli, co w domach obiegli byli. Tu też po Ezopa swego stary pisze, by, do niego Zjechawszy, dopomógł temu dać głos na państwo godnemu. P. Krakowski kasztelanicowi każe przyjechać do Warszawy.
A mnie zostać rozkazuje, mówiąc: „Niechaj się winuje, Że sobie nie zostawiła dworu, ale pozwoliła Dla czyjej inszej wygody, nie uważając
się podała, gdy korona wakowała Temu, co ją poniewolnie wziął, a złożył dobrowolnie. Zaczym się wszyscy zjeżdżają, na to miejsce zgromadzają, By głosy wolne dawali, a pana sobie obrali. Po abdykacyjej króla Kaźmirza elekcyja nastąpiła.
Zjeżdżają senatorowie, z obcych narodów posłowie. I ci natenczas przybyli, co w domach obiegli byli. Tu też po Ezopa swego stary pisze, by, do niego Zjechawszy, dopomógł temu dać głos na państwo godnemu. P. Krakowski kastelanicowi każe przyjechać do Warszawy.
A mnie zostać rozkazuje, mówiąc: „Niechaj się winuje, Że sobie nie zostawiła dworu, ale pozwoliła Dla czyjej inszej wygody, nie uważając
Skrót tekstu: StanTrans
Strona: 53
Tytuł:
Transakcja albo opisanie całego życia jednej sieroty
Autor:
Anna Stanisławska
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1685
Data wydania (nie wcześniej niż):
1685
Data wydania (nie później niż):
1685
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Ida Kotowa
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1935
sperando triumphos, w którym konie towarzystwu zdychają, skąd już piechotą powracają. Sołtan na Łopuszny we 40 tys. stoi. Imprezy ichmpp. hetmanów dwie: Kamieniec albo Budziak, pod pierwszy nie masz z czym iść, dopiroż in longius, praestat zapatrywać się na obrót nieprzyjacielski.
Z Węgier piszą, że Belgrad Niemcy obiegli, tj. ks. de Croi. Seraskier idzie na odsiecz, ale tak animosi Niemcy, że nie odstępują blokady i deklarują nie odstąpić, i owszem, dać pole; eventus rem probavit w tych czasiech, bo już blisko tego było, ile pod ten czas i porę septembrową do wojny.
Więcej nie mogłem
sperando triumphos, w którym konie towarzystwu zdychają, skąd już piechotą powracają. Sołtan na Łopuszny we 40 tys. stoi. Imprezy ichmpp. hetmanów dwie: Kamieniec albo Budziak, pod pierwszy nie masz z czym iść, dopiroż in longius, praestat zapatrywać się na obrót nieprzyjacielski.
Z Węgier piszą, że Belgrad Niemcy obiegli, tj. ks. de Croi. Seraskier idzie na odsiecz, ale tak animosi Niemcy, że nie odstępują blokady i deklarują nie odstąpić, i owszem, dać pole; eventus rem probavit w tych czasiech, bo już blisko tego było, ile pod ten czas i porę septembrową do wojny.
Więcej nie mogłem
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 257
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
, sunie cugiem i tylko się mignie. Ale gdy głód, co żadnych wywodów nie słucha, Coraz ludziom i koniom zaziera do brzucha, W radę naszy chudzięta udają się wskoki: Przyjaciel im odległy, Bóg aż nad obłoki; Pola dać już nie masz z kim dla tych, którzy zbiegli; Poganie ich dokoła koroną obiegli. Toż się Bogu oddawszy, acz krokiem niesporem, Idą śmiele ku polskiej granicy taborem. Tysiąc sześćset dwudziesty zbawiennego dobra Rok to był, a dzień trzeci miesiąca oktobra, W siedm przebrane szeregów skartowano wozy, Z pola spięte łańcuchy, a zewnątrz powrozy, Ze w jeden raz wszytkie stać, wszytkie iść musiały.
, sunie cugiem i tylko się mignie. Ale gdy głód, co żadnych wywodów nie słucha, Coraz ludziom i koniom zaziera do brzucha, W radę naszy chudzięta udają się wskoki: Przyjaciel im odległy, Bóg aż nad obłoki; Pola dać już nie masz z kim dla tych, którzy zbiegli; Poganie ich dokoła koroną obiegli. Toż się Bogu oddawszy, acz krokiem niesporém, Idą śmiele ku polskiej granicy taborem. Tysiąc sześćset dwudziesty zbawiennego dobra Rok to był, a dzień trzeci miesiąca oktobra, W siedm przebrane szeregów skartowano wozy, Z pola spięte łańcuchy, a zewnątrz powrozy, Ze w jeden raz wszytkie stać, wszytkie iść musiały.
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 31
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
pamroczy. Czekają Turcy świtu obojętną myślą, Z czym królewic, z czym hetman Sobieskiego przyślą? Jeśli tych pakt nie zrucą, o swoim się królu Z wojskami dowiedziawszy w pobliższym Podolu? Zwłaszcza gdy długo na dzień u swoich się bawi, Niesłychanego strachu poganów nabawi. Jedni go wyglądają, a drudzy pokotem Żorawińskiego w koło obiegli z namiotem, Jako psi, kiedy w jatce rzeźnika więc czują, Na zapach tylko mięsa pyski oblizują. Lecz i Sobieski, skoro o wszytkim się zniesie Z swoimi, prawie Turkom przyjedzie na czasie. CZĘŚĆ DZIESIĄTA
Którego jąwszy z pola ostępem prowadzą, Sami konia trzymają, sami z konia zsadzą. Wszyscy mu w oczy
pamroczy. Czekają Turcy świtu obojętną myślą, Z czym królewic, z czym hetman Sobieskiego przyślą? Jeśli tych pakt nie zrucą, o swoim się królu Z wojskami dowiedziawszy w pobliższym Podolu? Zwłaszcza gdy długo na dzień u swoich się bawi, Niesłychanego strachu poganów nabawi. Jedni go wyglądają, a drudzy pokotem Żorawińskiego w koło obiegli z namiotem, Jako psi, kiedy w jatce rzeźnika więc czują, Na zapach tylko mięsa pyski oblizują. Lecz i Sobieski, skoro o wszytkim się zniesie Z swoimi, prawie Turkom przyjedzie na czasie. CZĘŚĆ DZIESIĄTA
Którego jąwszy z pola ostępem prowadzą, Sami konia trzymają, sami z konia zsadzą. Wszyscy mu w oczy
Skrót tekstu: PotWoj1924
Strona: 318
Tytuł:
Transakcja Wojny Chocimskiej
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1924
, jakoż zastaliśmy porządek wszelaki, żołnierzów, chłopców hożych i oficerów grzecznych. Cekauz barzo porządny i dostatni, działa zwłaszcza nowo zrobione barzo kosztowne i długie jakich nigdzieśmy nie widzieli jeszcze, żywności mają na kilkaset ludzi, na ośm lat zawsze, także i do obrony Wszystkich potrzeb, jakoż przed lat kilka obiegli to tyli miasteczko i fortece Francuzowie w ośmnastu tysięcy człeka, miasteczko byli wzięli które jest ladaco i niefortyfikowane barzo ale fortecy żadną miarą, pod którą leżeli z wojskiem półtora lata a nic nie prawili, a teraz daleko jest obronniejsza rzecz, musieli z niszczem ustąpić. Pod miasteczkiem z jedne trone idzie rzeka tąż co i
, jakoż zastaliśmy porządek wszelaki, żołnierzów, chłopców hożych i officerów grzecznych. Cekauz barzo porządny i dostatni, działa zwłaszcza nowo zrobione barzo kosztowne i długie jakich nigdzieśmy nie widzieli jeszcze, żywności mają na kilkaset ludzi, na ośm lat zawsze, także i do obrony Wszystkich potrzeb, jakoż przed lat kilka obiegli to tyli miasteczko i fortece Francuzowie w ośmnastu tysięcy człeka, miasteczko byli wzięli które jest ladaco i niefortyfikowane barzo ale fortecy żadną miarą, pod którą leżeli z wojskiem półtora lata a nic nie prawili, a teraz daleko jest obronniejsza rzecz, musieli z niszczem ustąpić. Pod miasteczkiem z jedne trone idzie rzeka tąż co i
Skrót tekstu: GawarDzien
Strona: 125
Tytuł:
Dziennik podróży po Europie Jana i Marka Sobieskich
Autor:
Sebastian Gawarecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
opisy podróży, pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1646 a 1648
Data wydania (nie wcześniej niż):
1646
Data wydania (nie później niż):
1648
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Wincenty Dawid
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Redakcja "Wędrowca"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1883