, ita fieri non potest, quin mortis meditatio vitae emendationem afferat. To jest: Jako spadek krople dżdżowej kamień dziurawi/ tak śmierci pamięć żywota poprawę przynosi. Przywiedź i to na pamięć sobie/ iż Contra caetera omnia aliquid tutum inueniri potest, at contra mortem omnes vrbem habitamus immunitam. To jest: Od wszelkiego obronić możemy się jakimżkolwiek zastępem nieprzyjaciela/ naprzeciw śmierci muru nie mamy; boć Lub kto z stali do Zamku skutego uciecze, Przecie bez zemba śmierć go i stamtąd wywlecze. Pomni na sąd/ na którym jakbyś stać miał/ wglądaj często w on Katalog; z którego zmarli sądzeni być mają; pełni mówię i iteruj
, ita fieri non potest, quin mortis meditatio vitae emendationem afferat. To iest: Iáko spadek krople dżdżowey kámień dźiuráwi/ ták śmierći pámięć żywotá popráwę przynośi. Przywiedź y to ná pámięć sobie/ iż Contra caetera omnia aliquid tutum inueniri potest, at contra mortem omnes vrbem habitamus immunitam. To iest: Od wszelkiego obronić możemy się iákimżkolwiek zastępem nieprzyiaćielá/ náprzeciw śmierći muru nie mamy; boć Lub kto z stali do Zamku skutego vćiecze, Przecie bez zemba śmierć go y ztámtąd wywlecze. Pomni ná sąd/ ná ktorỹ iákbyś stać miał/ wgląday często w on Kátálog; z ktorego zmarli sądzeni bydź máią; pełni mowię y iteruy
Skrót tekstu: KalCuda
Strona: 189.
Tytuł:
Teratourgema lubo cuda
Autor:
Atanazy Kalnofojski
Drukarnia:
Drukarnia Kijowopieczerska
Miejsce wydania:
Kijów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1638
Data wydania (nie wcześniej niż):
1638
Data wydania (nie później niż):
1638
narabiać będziemy, Ręczę, że więcej tego w białej płci najdziemy, Która tak swą chytrością wiele dokazała, Że się jej męska siła oprzeć nie umiała. I których świat się lękał, jako jest szeroki Po niezmierny ocean i atlantskie boki, Musieli swe ramiona pod jej jarzmo skłonić, Nie mogąc się nakoniec ich kunsztom obronić, Tak iż chcąc onych chytrym zamysłom dogodzić, Dali się marnie zą nos jak niedźwiedzie wodzić. Lecz iż w tobie, cna panno, tego nie najduję, Dla tegoć me usługi wiecznie ofiaruję, Dobrowolnie, nie z musu, gdyżeś godna tego, Byś ze mnie zawsze miała sługę powolnego.
P. Ale
narabiać będziemy, Ręczę, że więcej tego w białej płci najdziemy, Ktora tak swą chytrością wiele dokazała, Że się jej męska siła oprzeć nie umiała. I ktorych świat się lękał, jako jest szyroki Po niezmierny ocean i atlantskie boki, Musieli swe ramiona pod jej jarzmo skłonić, Nie mogąc się nakoniec ich kunsztom obronić, Tak iż chcąc onych chytrym zamysłom dogodzić, Dali się marnie zą nos jak niedźwiedzie wodzić. Lecz iż w tobie, cna panno, tego nie najduję, Dla tegoć me usługi wiecznie ofiaruję, Dobrowolnie, nie z musu, gdyżeś godna tego, Byś ze mnie zawsze miała sługę powolnego.
P. Ale
Skrót tekstu: TrembWierszeWir_II
Strona: 246
Tytuł:
Wiersze
Autor:
Jakub Teodor Trembecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1643 a 1719
Data wydania (nie wcześniej niż):
1643
Data wydania (nie później niż):
1719
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Wirydarz poetycki
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1911
morza zastępował, Że się zdało, jakby je wszytko opanował. Huczą wody; patrząc nań Orland, w się zebrany, Nie ma żadnej na sercu i twarzy odmiany.
XXXVI.
I jako ten, co już beł na bój odważony Z sprosnem dziwem, natarł nań bez żadnej ochrony, Ażeby mógł i dziewkę obronić zarazem I potkać się z straszliwem dziwem jednem razem, Między orką, między nią stanąwszy, nie trwożył Nic sobą, a miecz w pochwach przed sobą położył. W ręku miał kotew z liną; z tak wielkiem srogiego Sercem dziwu tam czekał na miejscu morskiego.
XXXVII.
Skoro plugawa orka bliżej nastąpiła I Orlanda na bacie
morza zastępował, Że się zdało, jakby je wszytko opanował. Huczą wody; patrząc nań Orland, w się zebrany, Nie ma żadnej na sercu i twarzy odmiany.
XXXVI.
I jako ten, co już beł na bój odważony Z sprosnem dziwem, natarł nań bez żadnej ochrony, Ażeby mógł i dziewkę obronić zarazem I potkać się z straszliwem dziwem jednem razem, Między orką, między nią stanąwszy, nie trwożył Nic sobą, a miecz w pochwach przed sobą położył. W ręku miał kotew z liną; z tak wielkiem srogiego Sercem dziwu tam czekał na miejscu morskiego.
XXXVII.
Skoro plugawa orka bliżej nastąpiła I Orlanda na bacie
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_I
Strona: 235
Tytuł:
Orland Szalony, cz. 1
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
że Nam Pan Bóg Potomstwa, którebyśmy mogli Rzeczypospolitej żalecić, nie zostawił, a uważając zwykłe Rzeczypospolitej po zejściu Królów, niebezpieczeństwa, i chcąc Rzeczyposp: po zejściu nawet Naszym widomy zostawić Ojcowskiej Naszej miłości dowód, i onę tak za żywota Na szego od szkodliwych Pretendentów fakcij, jako i po śmierci Naszej od niebezpiecznego obronić osierocenia. Nietylkośmy zezwolili, i zezwalamy, ale żądali i żądamy, i powodem jesteśmy, żeby Panowie Rady i Urzędnicy Nasi, Obojga Narodów, exnunc za żywota Naszego, o Obraniu i naznaczeniu Następce po śmierci Naszej na Państwo, i o pospieszeniu Solennej Elekcji, wzięli przed się gruntowną deliberacją, i żeby Stan Rycerski do
że Nam Pan Bog Potomstwá, ktorebysmy mogli Rzeczypospolitey źálećić, nie zostáwił, á vważáiąc zwykłe Rzeczypospolitey po ześćiu Krolow, niebespieczeństwá, y chcąc Rzeczyposp: po ześćiu náwet Nászym widomy zostáwić Oycowskiey Nászey miłośći dowod, y onę ták zá żywotá Na szego od szkodliwych Pretendentow fakciy, iáko y po śmierći Nászey od niebespiecznego obronić ośierocenia. Nietylkośmy zezwolili, y zezwalamy, ále żądáli y żądamy, y powodem iestesmy, żeby Pánowie Rády y Vrzędnicy Náśi, Oboygá Narodow, exnunc zá żywotá Nászego, o Obrániu y náznáczeniu Nástępce po śmierći Nászey ná Páństwo, y o pospieszeniu Solenney Elekcyey, wźięli przed się gruntowną deliberácyą, y żeby Stan Rycerski do
Skrót tekstu: LubJMan
Strona: 19
Tytuł:
Jawnej niewinności manifest
Autor:
Jerzy Sebastian Lubomirski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
. Ofiarując co Hetmani Królowi radzić na uspokojenie Związku będą, to ona Wojsku wyda. A godziż się to? a cnotasz to Królowej wiernych ministros na mnie śne jatki wydawać Na korespondencją częstą Posłańców rozsadzić ofiarując. Toć znać że prócz tego listu częściej takie i gorsze z Warszawy do Kielc biegały informacje. Obiecuje Pana Borzeckiego obronić od inuidiej P. Czarnieckiego Wziąć go wproteccją nie tylko jako Pani Sługę, ale jako Matka Syna. Toć te słowa clarè Królową znaczą. Siódmy. Obiecuje wrócić daninę Ojcowską. Posyła Czerwone złote, które Pan Borzecki publice Wojsku ukazał. Obiecuje 1000. Czerwonych złotych na każdy Rok. Ciągnie Mnich P. Borzeckiego do
. Ofiáruiąc co Hetmáni Krolowi rádźić ná vspokoienie Zwiąsku będą, to oná Woysku wyda. A godźiż się to? á cnotász to Krolowey wiernych ministros ná mie śne iátki wydawáć Ná correspondentią częstą Posłáncow rozsádźić ofiáruiąc. Toć znáć że procz tego listu częśćiey takie y gorsze z Wárszáwy do Kielc biegáły informacye. Obiecuie Páná Borzeckiego obronić od inuidiey P. Czárnieckiego Wźiąć go wprotectią nie tylko iáko Páni Sługę, ále iáko Mátká Syná. Toć te słowá clarè Krolową znáczą. Siodmy. Obiecuie wroćić dáninę Oycowską. Posyła Czerwone złote, ktore Pan Borzecki publicè Woysku vkazał. Obiecuie 1000. Czerwonych złotych ná káżdy Rok. Ciągnie Mnich P. Borzeckiego do
Skrót tekstu: LubJMan
Strona: 71
Tytuł:
Jawnej niewinności manifest
Autor:
Jerzy Sebastian Lubomirski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
toż gdzie sam wziąć jej nie dokaże, W-posiełki Ostapowi zaraz tam rozkaże. Chmielnicki także Półki swe wyprawuje. Pod Nesterwar naprzód.
Acz zdała się Obrona nie owszem wzgardzona. I Wałem i Parkanem dobrze opatrzona: Która jednak Tatarskim zwykłym odpor dając Górącym Inkursyom, ile z-drzewa mając Wszytkie swe municje, mogła się obronić: I tam wiec okoliczni miewali gdzie skłonić Głowy swoje. Ale gdy z-Armatą i Działy Przyszli teraz Kozacy, wnet owych niemały Strach ogarnął, że jeli traktować tam z-nimi. Książę tam Czetwertyński, z-dostatki wszytkimi, I Zoną, i Dziatkami, tak że wielą i tych, Cokolwiek z-pód Korsunia uszło
toż gdźie sam wżiąć iey nie dokaże, W-posiełki Ostapowi zaraz tam rozkaże. Chmielnicki także Połki swe wyprawuie. Pod Nesterwar naprzod.
Acz zdała sie Obrona nie owszem wzgardzona. I Wałem i Parkanem dobrze opatrzona: Ktora iednak Tátárskim zwykłym odpor daiąc Gorącym Inkursyom, ile z-drzewa maiąc Wszytkie swe municye, mogła sie obronić: I tam wiec okoliczni miewáli gdźie skłonić Głowy swoie. Ale gdy z-Armatą i Dźiały Przyszli teraz Kozacy, wnet owych niemały Strach ogarnął, że ieli traktować tam z-nimi. Xiąże tam Czetwertynski, z-dostatki wszytkimi, I Zoną, i Dźiatkami, ták że wielą i tych, Cokolwiek z-pod Korsunia uszło
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 13
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
Duszą. Czym drudzy zamieszani, więcej się nie kuszą. I prócz ku wieczorowi Harcami zabawią, Które się im nie wiodą. Tym czasem poprawią, Nasi Wałów, nie według cyrkla rozmierzonych, I Wojska proporcji: ile rozwleczonych W okrąg więcej nad mile; że zawody gonić Było po nich, nie tylko mógłby ich obronić Sto-reki Briareusz. Wiec acz się nie zdały Komu teraz: że jednak skutek tego mały Naganić ich po czasie, póki tej pogody, Kończą je co najpredzej. A zwłaszcza od wody Rozrażewskiej Kwatery. Wszytka tedy była Noc w-tumulcie, póki się nie ustanowiła Ta nawałność. Bowiem tym Chmielnicki wieczorem, I
Duszą. Czym drudzy zamieszani, wiecey sie nie kuszą. I procz ku wieczorowi Harcami zabawią, Ktore sie im nie wiodą. Tym czasem poprawią, Naśi Wałow, nie według cyrkla rozmierzonych, I Woyska proporcyey: ile rozwleczonych W okrąg wiecey nad mile; że zawody gonić Było po nich, nie tylko mogłby ich obronić Sto-reki Bryareusz. Wiec acz sie nie zdały Komu teraz: że iednak skutek tego mały Naganić ich po czasie, poki tey pogody, Kończą ie co naypredzey. A zwłaszcza od wody Rozrażewskiey Kwatery. Wszytka tedy była Noc w-tumulćie, poki sie nie ustanowiła Ta nawałność. Bowiem tym Chmielnicki wieczorem, I
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 57
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
O czym gdy się dowie Wiśniowiecki żarliwy: I owszem (opowie) On tu woli umierać! niż zwycięstwem srogi Miałby go Nieprzyjaciel wywłóczyć zz nogi: Bo cóżby ich inszego, kiedyby przyjść miało, Do takiej ryteraty, jedno to czekało? I luboby w-tej cieśni murowej zawarszy, Mogli sami do czasu obronić się Starszy, A Obóz gdzie i Czeladź? czyli się godziło Tych odbieżeć? Hej! Komu zemną umrzeć miło, Krzyknie na Ochotnika, Do mnie Bracia do mnie. Aż tu jako Afrykus wypada ogromnie Z-dużych Skał Eoliej na szerokie morze, Nikt go wstrącić nie może w-iego tym uporze, Nawet swym pohamować Neptunus Trydentem
O czym gdy sie dowie Wiśniowiecki żarliwy: I owszem (opowie) On tu woli umierać! niż zwyćiestwem srogi Miałby go Nieprzyiaćiel wywłoczyć zz nogi: Bo cożby ich inszego, kiedyby przyyść miało, Do takiey ryteraty, iedno to czekało? I luboby w-tey ćieśni murowey zawarszy, Mogli sami do czasu obronić sie Starszy, A Oboz gdźie i Czeladz? czyli sie godźiło Tych odbieżeć? Hey! Komu zemną umrzeć miło, Krzyknie na Ochotnika, Do mnie Braćia do mnie. Aż tu iako Afrykus wypada ogromnie Z-dużych Skał Eoliey ná szerokie morze, Nikt go wstrąćić nie może w-iego tym uporze, Nawet swym pohámowáć Neptunus Trydentem
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 59
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
które stały Za drogie im Korony, godne swe pochwały I wdzięczności odniosą. A Firlej przed niemi Województwem uczczony Sendomierskiej ziemi. Wodzowie sami we Lwowie zostawują Króla
Którą kiedy Korona ciężkością pracuje, I tam we Litwie Radziewieł Wielki nie próżnuje. Wielki słusznie; jeżliże w-taki zawołany Gwałt Ojczysty, przyległej Księstwa swego ściany Mogło obronić, i pierwszy, nie tylko szalony Impet tej rebelii zatrzymać z-swej strony, Ale zdradą którego, w-pód Korsuńską owe Chmielnicki się urodził, wszytkiego na głowę Krzeczewskiego porazić? i zwycięstwo z-niego Odnieść nie porównane. Bowiem skoro jego Stanęło to powodem, żeby w-tym odmęcie Litwę z-nami rozerwać, która im na wstręcie Wielkim była
ktore stały Zá drogie im Korony, godne swe pochwały I wdźięcznośći odniosą. A Firley przed niemi Woiewodztwem uczczony Sendomierskiey ziemi. Wodzowie sami we Lwowie zostawuią Krola
Ktorą kiedy Korona ćiężkośćią prácuie, I tam we Litwie Rádźiewieł Wielki nie prożnuie. Wielki słusznie; ieżliże w-taki záwołány Gwáłt Oyczysty, przyległey Xięstwá swego śćiany Mogło obronić, i pierwszy, nie tylko szalony Impet tey rebelliey zátrzymać z-swey strony, Ale zdrádą ktorego, w-pod Korsuńską owe Chmielnicki się urodźił, wszytkiego na głowę Krzeczewskiego poraźić? i zwyćięstwo z-niego Odnieść nie porownane. Bowiem skoro iego Staneło to powodem, żeby w-tym odmęćie Litwę z-nami rozerwać, ktora im na wstręćie Wielkim byłá
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 99
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
rzyć barziej: i nie już Dniepr i Bereżyne: Ale nawet ogarnie Prypet sam i Pinę Z-Powiaty ich, około. Brzeście splondrowane, I Kościoły, i groby w-nim pootwierane. Kobryn, Wiśnicz. Gdzie Brzeski meźnie Podkomorzy Padł zabity Tysskiewic. I co dalej gorzy Pożar się ten zajmował. Słucka prócz Sosnowski Mógł obronić. Ale Pińsk, gdzie się Komorowski Z-Mierskim dobył Strażnikiem, już w-tym skozaczony, Zgruntu od swych przez ogień i szable zniesiony. Stał się drugim przykładem. Tamże znakomity Lotrowskiej tej faryny Hładki Wódz, zabity Z-trzema swymi tysięcy. Jednak coś się mało Zguba jego szalonych koł tych utrzymało. W Litwie
rzyć barźiey: i nie iuż Dniepr i Bereżyne: Ale nawet ogárnie Prypet sam i Pinę Z-Powiaty ich, około. Brześćie zplondrowáne, I Kośćioły, i groby w-nim pootwierane. Kobryn, Wiśnicz. Gdźie Brzeski meźnie Podkomorzy Padł zábity Tysskiewic. I co daley gorzy Pożar się ten záymował. Słucka procz Sosnowski Mogł obronić. Ale Pinsk, gdzie się Komorowski Z-Mierskim dobył Strażnikiem, iuż w-tym skozáczony, Zgruntu od swych przez ogień i száble zniesiony. Stał się drugim przykłádem. Tamże znákomity Lotrowskiey tey faryny Hładki Wodz, zabity Z-trzemá swymi tysięcy. Iednak coś się mało Zguba iego szalonych koł tych utrzymáło. W Litwie
Skrót tekstu: TwarSWoj
Strona: 100
Tytuł:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Autor:
Samuel Twardowski
Drukarnia:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681