nocy na to nie potrzeba ważyć: Tamta chciała uciechy przy potrzebie zażyć, Ta nie dba o zabawę, dosyć, dosyć trzy dni, I to siła, dosyć jest trzy razy tej brydni; Dalej kąsa dryganta i nogami pierze. Użytsze białegłowy daleko w tej mierze: Choć tylko druga brzuchem nie dosiągnie nosa, Nie odrzuci, ściśnieli rączkę jej, młokosa. Apetyt im do jabłka macierzyński wadzi, Że tu rozum igranej naturze nie radzi, Ale na cóż ich drażnić. Moja dziś Kasandra Po to się do twojego spieszy Aleksandra, Żeby mu podobnego na marsowe trwogi Cyllara, twemu drużbie, rodziła pod nogi. Odsłuży-ć. Jeszcze
nocy na to nie potrzeba ważyć: Tamta chciała uciechy przy potrzebie zażyć, Ta nie dba o zabawę, dosyć, dosyć trzy dni, I to siła, dosyć jest trzy razy tej brydni; Dalej kąsa dryganta i nogami pierze. Użytsze białegłowy daleko w tej mierze: Choć tylko druga brzuchem nie dosiągnie nosa, Nie odrzuci, ściśnieli rączkę jej, młokosa. Apetyt im do jabłka macierzyński wadzi, Że tu rozum igranej naturze nie radzi, Ale na cóż ich drażnić. Moja dziś Kasandra Po to się do twojego spieszy Aleksandra, Żeby mu podobnego na marsowe trwogi Cyllara, twemu drużbie, rodziła pod nogi. Odsłuży-ć. Jeszcze
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 174
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
bardziejś się obciążył; Wątpię, żebyś lekkiemu w zawodzie nadążył. Chceszli, bogaczu, inszych do nieba wyścigać? Ciśni; a cóż ci po tym cetnar złota dźwigać? Dalej krom grobu z tobą nie pójdą pieniądze, Lecz któż garby, przez ucho igielne, wielbłądze Przewlecze? Któż na świecie ten cetnar odrzuci? Wszytkich nas tu pokusa złota bałamuci. 421 (N). TREFUNEK NA WJEŹDZIE KRÓLA MICHAŁA
Kiedy króla chorągiew usarska wrprowadza, Na koniu się waśniwym towarzysz wysadza: Prawe skrzydło zawodząc, z humorem się szasta,
Już wjeżdża Tworzyjańską ulicą do miasta. Po dachach, oknach, rynnach dziwowidzów siła; Aż gdzieś z kąta
bardziejś się obciążył; Wątpię, żebyś lekkiemu w zawodzie nadążył. Chceszli, bogaczu, inszych do nieba wyścigać? Ciśni; a cóż ci po tym cetnar złota dźwigać? Dalej krom grobu z tobą nie pójdą pieniądze, Lecz któż garby, przez ucho igielne, wielbłądze Przewlecze? Któż na świecie ten cetnar odrzuci? Wszytkich nas tu pokusa złota bałamuci. 421 (N). TREFUNEK NA WJEŹDZIE KRÓLA MICHAŁA
Kiedy króla chorągiew usarska wrprowadza, Na koniu się waśniwym towarzysz wysadza: Prawe skrzydło zawodząc, z humorem się szasta,
Już wjeżdża Tworzyjańską ulicą do miasta. Po dachach, oknach, rynnach dziwowidzów siła; Aż gdzieś z kąta
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 182
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
I ledwie pod trawnikiem kęs w ziemi podłubie, Aż garniec, aż pieniądze, aż go cieszy w zgubie. Tedy wziąwszy depozyt, brzuch wyprząta w trzopie I na tymże go miejscu, gdzie pierwej, zakopie. Sam idzie ku domowi, ale sąsiad ckliwy, Jakby mu do wiadomej oczy wybrał śliwy, Chyżo glinę odrzuci, rękę w garniec wrazi; Lecz ją jeszcze w źle skrzepłej ufarbuje mazi. Co zrozumiawszy starzec, bo czekał gotowem: „Dzierż, goń — krzyknie — złodzieja!” — który z tym obłowem Uciekając, gdy skacze przez płoty, przez doły, Szwankowawszy nieborak, złomał nogę w poły. Upuścił sztukę mięsa z
I ledwie pod trawnikiem kęs w ziemi podłubie, Aż garniec, aż pieniądze, aż go cieszy w zgubie. Tedy wziąwszy depozyt, brzuch wyprząta w trzopie I na tymże go miejscu, gdzie pierwej, zakopie. Sam idzie ku domowi, ale sąsiad ckliwy, Jakby mu do wiadomej oczy wybrał śliwy, Chyżo glinę odrzuci, rękę w garniec wrazi; Lecz ją jeszcze w źle skrzepłej ufarbuje mazi. Co zrozumiawszy starzec, bo czekał gotowem: „Dzierż, goń — krzyknie — złodzieja!” — który z tym obłowem Uciekając, gdy skacze przez płoty, przez doły, Szwankowawszy nieborak, złomał nogę w poły. Upuścił sztukę mięsa z
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 343
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
. Nie da sobie mowy rozrywać Dawid, dalej pyta: pragniesz być oblubienicą przyszłego Mesjasza? oblubienicą zwać się niechcę, bo to Honor: być pragnę, bo to przysługa. Daje dalszą naukę Dawid, Et vide a patrz. Dawidzie, kiedy też będzie słaby wzrok miała, nie dojrzy, izaliż ją już odrzuci, Oblubieniec Niebieski? bo i to od ciebie położona kondycja, Et vide, aby patrzała. Widzę, że to zaleca Dawid, iż to nie tylko niedołężne, głuche, ślepe, do Klasztoru tkać potrzeba. O słuchu i wzroku wspomina Dawid, czemu nie ośmaku? czemu nie każe jej smakować, et gusta bo
. Nie da sobie mowy rozrywáć Dawid, dáley pyta: prágniesz bydź oblubienicą przyszłego Mesyaszá? oblubienicą zwáć się niechcę, bo to Honor: bydź prágnę, bo to przysługá. Dáie dálszą náukę Dawid, Et vide á pátrz. Dawidźie, kiedy też będźie słáby wzrok miáłá, nie doyrzy, izaliż ią iuż odrzući, Oblubieniec Niebieski? bo i to od ćiebie położona kondycyia, Et vide, áby pátrzáłá. Widzę, że to záleca Dawid, iż to nie tylko niedołężne, głuche, ślepe, do Klásztoru tkáć potrzebá. O słuchu y wzroku wspomina Dawid, czemu nie osmáku? czemu nie każe iey smákowáć, et gusta bo
Skrót tekstu: MłodzKaz
Strona: 45
Tytuł:
Kazania i homilie
Autor:
Tomasz Młodzianowski
Drukarnia:
Collegium Poznańskiego Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1681
Data wydania (nie wcześniej niż):
1681
Data wydania (nie później niż):
1681
odrzuceniem mnie od was/ w gorzkości serca poruszę/ pogardzę wami/ wyrzekę się was/ wyklnę/ a wszystkim narodom dam was w urąganie. w ten czas ani ja więcej Matką się waszą mianować/ ani też być zachcę. A co więtsza kiedy zawołam do Oblubieńca swego/ a do Ojca waszego/ i ten was odrzuci/ wyrzecze się/ i wiecznemu zewnętrznej ciemności zatraceniu wyda/ gdzie męki wieczne i zębów zgrzytanie ustawiczne będzie. Na ten czas rzeczecie. Biada tej która nas spłodziła/ biada tej która naś karmiła/ lepiej nam nie rodzić się było/ niżli na to miejsce wiecznego udręczenia się dostać. Ach dniowi temu w któryśmy się
odrzuceniem mnie od was/ w gorzkośći sercá poruszę/ pogárdzę wámi/ wyrzekę się was/ wyklnę/ á wszystkim narodom dam was w vrągánie. w ten cżás áni ia więcey Mátką się wászą miánowáć/ áni też być záchcę. A co więtsza kiedy záwołám do Oblubieńcá swego/ a do Oycá wászego/ y ten was odrzući/ wyrzecże się/ y wiecżnemu zewnętrzney ćiemnośći zátráceniu wyda/ gdźie męki wiecżne y zębow zgrzytánie vstáwicżne będźie. Ná ten cżás rzecżećie. Biádá tey ktora nas spłodziłá/ biádá tey ktora naś karmiłá/ lepiey nam nie rodźić się było/ niżli ná to mieysce wiecżnego vdręcżenia się dostáć. Ach dniowi temu w ktorysmy się
Skrót tekstu: SmotLam
Strona: 19
Tytuł:
Threnos, to iest lament [...] wschodniej Cerkwi
Autor:
Melecjusz Smotrycki
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma religijne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
się tak dysponował jakoby to już na śmierć/ będąc gotowym stawić się miał zaraz przed majestat Pański gdyby go był zawołał. Proinde omni cum timore, et confescientia pura, woła na nas Damascenus święty. . A gdy tak będziem się do przyjmowania tego Naświętszego Sakramentu/ który teraz publica Procesione veneramur, zawsze przygotowywać/ nieodrzuci nas od obliczności majestatu swojego Zbawiciel nasz/ ale wnidzie z ochotą do przybytku serca naszego/ jeno zwiarą szczyrą a sumieniem czystym przystępujmy do niego. Abowiem Fides pura, et mens sincera hunc habitatorem delectat; neque immensi, et Omnipotentis Dei magnitudinem pauperculae domus nostrae angustia offendit, vel arctat. Któremu teraz padszy na kolana
się ták dysponował iákoby to iuż ná śmierć/ będąc gotowym stáwić się miał záraz przed máiestat Páński gdyby go był záwołał. Proinde omni cum timore, et confescientia pura, woła ná nas Damascenus święty. . A gdy ták będźiem się do przyimowánia tego Naświętszego Sákrámentu/ ktory teraz publica Procesione veneramur, záwsze przygotowywáć/ nieodrzući nas od oblicznośći máiestatu swoiego Zbáwićiel nász/ ále wnidźie z ochotą do przybytku sercá násze^o^/ ieno zwiárą szczyrą á sumieniem czystym przystępuymy do niego. Abowiem Fides pura, et mens sincera hunc habitatorem delectat; neque immensi, et Omnipotentis Dei magnitudinem pauperculae domus nostrae angustia offendit, vel arctat. Ktoremu teraz padszy ná koláná
Skrót tekstu: StarKaz
Strona: 57
Tytuł:
Arka testamentu zamykająca w sobie kazania niedzielne cz. 2 kazania
Autor:
Szymon Starowolski
Drukarnia:
Krzysztof Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1649
Data wydania (nie wcześniej niż):
1649
Data wydania (nie później niż):
1649
, podobieństwa bierze Wielce z matki urodą. Jako gdy w zamiany Po łowach, Febus lutnią weźmie za kołczany. Snadź wesoły do tego. O jak wiele może Radość dodać urodzie? Foloejskiej łoże Zwiedził lwice, a same przebiwszy żelazem: Szczenięta żywe niesie; i drażni je razem. Te jednak skoro Matkę ujźrzał, wnet odrzuci. I skwapliwie przypadszy, co serca, co chuci Mógł mieć; jawnie wydaje obyczajem prostem; Ciężki jednak i Matce wyrownając wzrostem. Tuż za nim i Patroklus, już i w ten czas główny Przyjaciel, równy w lata, w śmiałość, w moc nierówny. Lub wyroki niebieskie przeżornością swoją, Jednakowe im szczęście znaczyły
, podobieństwá bierze Wielce z matki urodą. Iako gdy w zamiany Po łowách, Febus lutnią weźmie zá kołczány. Snádź wesoły do tego. O iák wiele może Rádość dodáć urodźie? Foloeyskiey łoże Zwiedźił lwice, á same przebiwszy żelázem: Szczeniętá żywe nieśie; y draźni ie rázem. Te iednák skoro Mátkę uyźrzáł, wnet odrzući. Y skwápliwie przypadszy, co sercá, co chući Mogł mieć; iáwnie wydáie obyczáiem prostem; Cieszki iednák y Mátce wyrownáiąc wzrostem. Tuż zá nim y Pátroklus, iuż y w ten czás głowny Przyiaćiel, rowny w látá, w śmiáłość, w moc nierowny. Lub wyroki niebieskie przeżornośćią swoią, Iednákowe im szczęśćie znáczyły
Skrót tekstu: ClaudUstHist
Strona: 114
Tytuł:
Troista historia
Autor:
Claudius Claudianus
Tłumacz:
Jędrzej Wincenty Ustrzycki
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1700
Data wydania (nie wcześniej niż):
1700
Data wydania (nie później niż):
1700
, Kwoli słabemu zdrowiu i wielkiemu błotu. „Proś — rzecze — bowiem z sobą bawicie się rady, Kazawszy więcej z kuchnie dać, paniej sąsiady.” I ta, nie wymówiwszy, że mąż kędyś bawi, Ochotnie się z posłańcem do ich domu stawi. Jedzą, piją, a wiedząc, że też nie odrzuci, I ów do niej, kinąwszy na żonę, koguci. W rzeczy mu się opiera zrazu, ale potem, Gdy ją takim darować obieca klejnotem, Który za wszytkie skarby książęce jej stanie, I pokaże na skrzynię, kędy ma schowanie, Wiedząc ta, że bogaty i ma tego dosyć, Zwłaszcza gdy jej przysięże
, Kwoli słabemu zdrowiu i wielkiemu błotu. „Proś — rzecze — bowiem z sobą bawicie się rady, Kazawszy więcej z kuchnie dać, paniej sąsiady.” I ta, nie wymówiwszy, że mąż kędyś bawi, Ochotnie się z posłańcem do ich domu stawi. Jedzą, piją, a wiedząc, że też nie odrzuci, I ów do niej, kinąwszy na żonę, koguci. W rzeczy mu się opiera zrazu, ale potem, Gdy ją takim darować obieca klejnotem, Który za wszytkie skarby książęce jej stanie, I pokaże na skrzynię, kędy ma schowanie, Wiedząc ta, że bogaty i ma tego dosyć, Zwłaszcza gdy jej przysięże
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 655
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
że o mnie tedy Radź i sama: bo będąc lichą tą dzieciną/ Pojąć tego nie mogę/ coby tym przyczyną/ Tylkoż się domyśliwam/ że to nie bez woli Jowiszowej podobno. Co wiem że cię boli Równo ze mną rozumiem. W tym się jej do łona Bierze złotoruchego. Kiedy zgniewem ona Odrzuci go od siebie. O Zapamiętałe Dziecię (rzecze) twoje to sprawiło zuchwałe Bezpieczeństwo i upor: żeś mię nie słuchając/ Ani tej podejzrzanej łąki omijając/ Wdał mię w ten żal i kłopot: Za co będziesz/ i ty Stał u Bogów: Którego Awern niepożyty Bał się mocy dopiero/ i mury piekielne
że o mnie tedy Radź y samá: bo będąc lichą tą dzieciną/ Poiąć tego nie mogę/ coby tym przyczyną/ Tylkoż się domyśliwam/ że to nie bez woli Iowiszowey podobno. Co wiem że ćię boli Rowno ze mną rozumiem. W tym się iey do łoná Bierze złotoruchego. Kiedy zgniewem oná Odrzuci go od siebie. O Zápamiętałe Dziecię (rzecze) twoie to spráwiło zuchwáłe Bespieczenstwo y vpor: żeś mię nie słucháiąc/ Ani tey podeyzrzáney łąki omiiáiąc/ Wdał mię w ten żal y kłopot: Zá co będziesz/ y ty Stał v Bogow: Ktorego Awern niepożyty Bał się mocy dopiero/ y mury piekielne
Skrót tekstu: TwarSPas
Strona: 99
Tytuł:
Nadobna Paskwalina
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1701
Data wydania (nie wcześniej niż):
1701
Data wydania (nie później niż):
1701
że się przez dzięki wydziera odemnie. Dla tegom się do twojej świątobliwości udał/ abyś mi radę dał co czynić mam/ a żebyś się modlił za mię/ bomci jest dla tego barzo utrapiony. Tedy srogą twarzą wejrzawszy nań Antoni rzekł. Ty go wyrzucasz? ale ten który go stworzył/ nie odrzuci go. Zaniechasz go ty/ wzbudzi Pan Bóg lepszego/ a pocieszy go. A Eulogius bojąc się milczał. Potym święty jął surowymi słowy łajać trędowatemu/ i wołając mówił mu. Trędowaty/ zastarzały we złościach/ niegodny nieba i ziemie/ nie przestajesz bluźnić Boga? Niewiesz że Chrystus tobie służy? Jako śmiesz przeciw
że sie przez dźięki wydźiera odemnie. Dla tegom sie do twoiey świątobliwośći vdał/ ábyś mi rádę dał co czynić mam/ á żebyś sie modlił zá mię/ bomći iest dla tego bárzo vtrapiony. Tedy srogą twarzą weyrzawszy nań Antoni rzekł. Ty go wyrzucasz? ále ten ktory go stworzył/ nie odrzući go. Zániechasz go ty/ wzbudźi Pan Bog lepszego/ á poćieszy go. A Eulogius boiąc sie milcżał. Potym święty iął surowymi słowy łáiáć trędowátemu/ y wołáiąc mowił mu. Trędowáty/ zástárzáły we złośćiách/ niegodny niebá y źiemie/ nie przestáiesz bluźnić Bogá? Niewiesz że Chrystus tobie służy? Iáko śmiesz przećiw
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 98
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612