burkach za stołem I w tańcu wesołym. W burce zaloty/ w burce i w namiotku W burce się trzeba spodziewać przypłodku. Tym czasem rzępoli Marciś na Wioli/ A z pracowite cnego Ojca zbiory/ Takie niebaczne roztrwonią wieczory. Miała by być zgoła/ We Gdańsku ta szkoła. Co Marnotractwa i tej rozrutności/ Mądrze oducza szalonej Młodości. Tej w Akademii/ Nie masz prefesji Ale opatrzni proszę was Ojcowie/ Taką żałoźcie a prędko w Krakowie. Księgi Trzecie. Pieśń XXXV. Jawor Hebanu droższy.
KOsztowne drzewo wdzięczny Jaworze/ Ty chocieś w głuchym rodził się borze. Przecię natura tymcię uczciła/ Zeć dała głosu pieknego siła. Pzy twoim pieniu
burkách zá stołem Y w tańcu wesołęm. W burce zaloty/ w burce y w namiotku W burce się trzebá spodźiewáć przypłodku. Tym czásem rzępoli Marćiś ná Wioli/ A z prácowite cnego Oycá zbiory/ Tákie niebáczne roztrwonią wieczory. Miáłá by bydź zgołá/ We Gdańsku tá szkołá. Co Márnotráctwá y tey rozrutnośći/ Mądrze oducza szaloney Młodośći. Tey w Akádemiey/ Nie mász professiey Ale opátrzni proszę was Oycowie/ Táką záłoźćie á prędko w Krákowie. Kśięgi Trzećie. PIESN XXXV. Iáwor Hebanu droższy.
KOsztowne drzewo wdźięczny Iáworze/ Ty choćieś w głuchym rodźił się borze. Przećię náturá tymćię vczćiłá/ Zeć dáłá głosu pieknego śiłá. Pzy twoim pięniu
Skrót tekstu: KochProżnLir
Strona: 215
Tytuł:
Liryka polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
latwie to przyjdzie. O myśli wszetecznej/ nadobnie Seneka wasz napisał: Labitur sensim furor in medullas, Igne furtiuo populante venas. Non habet latam data plaga frontem, Sed vorat tectas penitus medullas. to jest z lekka w kości ogień wpada/ rana z przodku zda się mała; ale żrze skrytości serca/ etc. Oduczał hardych o sobie myśli: wiele takich miedzy młodymi/ którzy o sobie wiele rozumieją; psuje ich ta praesumpcja/ i wszytko gubi/ co zebrali uczonego sprzętu. Opisał takiego Mędrzec: Widziałeś człowieka który się zda u siebie mądrym? Ma nadeń więcej nadzieje niemąry: to jest/ lepszy głupi/ który zna głupstwo
latwie to przyidźie. O myśli wszeteczney/ nadobnie Seneká wász nápisał: Labitur sensim furor in medullas, Igne furtiuo populante venas. Non habet latam data plaga frontem, Sed vorat tectas penitus medullas. to iest z lekká w kośći ogień wpada/ ráná z przodku zda się máła; ále żrze skrytośći sercá/ etc. Oduczał hárdych o sobie myśli: wiele tákich miedzy młodymi/ ktorzy o sobie wiele rozumieią; psuie ich tá praesumpcya/ y wszytko gubi/ co zebráli vczonego sprzętu. Opisał tákiego Mędrzec: Widźiałeś człowieká ktory się zda v śiebie mądrym? Ma nádeń więcey nádźieie niemąry: to iest/ lepszy głupi/ ktory zna głupstwo
Skrót tekstu: BirkOboz
Strona: 78
Tytuł:
Kazania obozowe o Bogarodzicy
Autor:
Fabian Birkowski
Drukarnia:
Andrzej Piotrowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
ten rzemieślnik, jest, czujcie biskupi, Szatan, który oczy serc chrześcijańskich łupi. Tak ci kościół, jak mówisz, o obraziech poda; Lecz że w nim, żal się Boże, insza wstaje moda, Co miało być pamiątką, jeśli nie otworzy Kto oczu, w istotę się niedługo przetworzy. Czemuż nie oduczają, nie karzą, nie gromią, Gdy obrazom kolano katolicy łomią? Które się tak samemu Bogu tylko kłania, O co anioł po dwakroć Janowi przygania; Podobnie ci by się mu, niż w człeku, w aniele Kłaniać, który, nie będąc, nie mógł zgrzeszyć, w ciele. Więc czego nie chce anioł
ten rzemieślnik, jest, czujcie biskupi, Szatan, który oczy serc chrześcijańskich łupi. Tak ci kościół, jak mówisz, o obraziech poda; Lecz że w nim, żal się Boże, insza wstaje moda, Co miało być pamiątką, jeśli nie otworzy Kto oczu, w istotę się niedługo przetworzy. Czemuż nie oduczają, nie karzą, nie gromią, Gdy obrazom kolano katolicy łomią? Które się tak samemu Bogu tylko kłania, O co anioł po dwakroć Janowi przygania; Podobnie ci by się mu, niż w człeku, w aniele Kłaniać, który, nie będąc, nie mógł zgrzeszyć, w ciele. Więc czego nie chce anioł
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 519
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
całe życie nie będzie sposobne. Nie Clima ani Elevatio Poli, takim causabit kalekom: że jako Psalm wyżej cytowany wyraża, Os habent et non loquentur, ale causat złe, niecnotliwe, bezpbożne wychowani. Potym należy aby owo Dziecię które do trzech, lub czterech lat przychodzi, niewałęsało się samopas, bo potym ciężko oduczać, kiedy repetiti actus transeunt in naturam. A to z tąd pochodzi, że naprzód Szlacheckie minoris conditionis dzieci, powsinogi, po oborach, stajniach latają, i biegają, a częstokroć i po wsi, przeto w Szkołach, przy takim wychowaniu, bardzo ciężkie, i trudne bywają, do utrzymania, a perconsekwens: i
cáłe życie nie będzie sposobne. Nie Clima ani Elevatio Poli, takim causabit kálekom: że iáko Psalm wyżey cytowány wyraża, Os habent et non loquentur, ale causat złe, niecnotliwe, bezpbożne wychowani. Potym náleży aby owo Dziecię ktore do trzech, lub czterech lát przychodzi, niewałęsało się samopas, bo potym cięszko oduczać, kiedy repetiti actus transeunt in naturam. A to z tąd pochodzi, że náprzod Szlacheckie minoris conditionis dzieci, powsinogi, po oborach, stáyniach látaią, y biegaią, á częstokroć y po wsi, przeto w Szkołách, przy tákim wychowaniu, bárdzo ciężkie, y trudne bywaią, do utrzymania, á perconsequens: y
Skrót tekstu: GarczAnat
Strona: 109
Tytuł:
Anatomia Rzeczypospolitej Polskiej
Autor:
Stefan Garczyński
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1753
Data wydania (nie wcześniej niż):
1753
Data wydania (nie później niż):
1753
Gdy już tedy w Klasztorze byli/ zaraz nie tylko im różne nauczyciele/ ale i Celle osobne naznaczono: żeby dla czestego widania dziecięcia nie wspomniał ocieć/ iż po wszytkich rzeczy które afektem i rzeczą opuścił/ jeszcze baczył że syna miał: przeto jako się już bogatym być nie znał/ tak też ojcem się być oduczał. Czego żeby się jaśniej doświadczono/ jeśli w nim więcej afekt może ku krwi/ czyli ku posłuszeństwu i umartwieniu Chrystusowemu/ które każdy który się świata wyrzeka/ dla miłości jego ma nade wszytko przekładać: umyślnie zaniedbywano dziecięcia/ nie dawano mu suknie ani koszule/ ale lada łachmaninką go okrywano/ nie myto go/ wszytek
Gdy iuż tedy w Klasztorze byli/ záraz nie tylko im rózné náuczyćiele/ ále y Celle osobne náznáczono: żeby dla czestego widániá dźiećięćiá nie wspomniał oćieć/ iż po wszytkich rzeczy ktore affektem y rzeczą opuśćił/ iescze baczył że syná miał: przeto iáko sie iuż bogátym bydź nie znał/ ták też oycem sie bydź oduczał. Czego żeby sie iásniey doświádczono/ iesli w nim więcey áffekt może ku krwi/ czyli ku posłuszeństwu y vmartwieniu Chrystusowemu/ ktore kázdy ktory sie świátá wyrzeka/ dla miłośći iego ma náde wszytko przekładać: vmyślnie zániedbywano dźiećięćiá/ nie dawáno mu suknie áni koszule/ ále ládá łáchmáninką go okrywano/ nie myto go/ wszytek
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 13
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
by się, ale żal. „Niechaj na szubieńcę Oba idą złodzieje! zdrajca i ten, i ów; Stokroć godniejszy oba, niż wspomnienia, kijów.” „Pewnie tak; lecz ich lepiej przy kieliszkach ścinać Niźli — rzekę — na miejscu świętym przypominać. Chłopi tego nie pojmą, więc miasto dysputy Lepiej by oduczać kraść, kazać do pokuty. Na wiatr szermować, bić się z tym, co człeka maże, Pismo święte i zdrowy rozum nam nie każe. Nikt wojny, kędy nie masz z kim się bić, nie wzdryga, Triumf też bez wygranej wiecie, co jest? Figa. Wygram czy przegram z gównem, wżdy
by się, ale żal. „Niechaj na szubieńcę Oba idą złodzieje! zdrajca i ten, i ów; Stokroć godniejszy oba, niż wspomnienia, kijów.” „Pewnie tak; lecz ich lepiej przy kieliszkach ścinać Niźli — rzekę — na miejscu świętym przypominać. Chłopi tego nie pojmą, więc miasto dysputy Lepiej by oduczać kraść, kazać do pokuty. Na wiatr szermować, bić się z tym, co człeka maże, Pismo święte i zdrowy rozum nam nie każe. Nikt wojny, kędy nie masz z kim się bić, nie wzdryga, Tryumf też bez wygranej wiecie, co jest? Figa. Wygram czy przegram z gównem, wżdy
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 95
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
rok, co przeszłe zaniedbały wieki. Tamci za pierwszym razem niewstydliwej Troi Upomnią się i krzywdy, i zniewagi swojej; W cierpliwości Polacy, jako każe święta Ewangelia, dusze zbawią niebożęta: Tyle zbisurmanionych widząc katoliczek, Dadzą drugiego, wziąwszy raz w jeden policzek. Nie niewiast, i mężczyzn się, nauczywszy w Rzymie, Oducza, pożal Boże, wiary świętej w Krymie. Przynajmniej by na to wzgląd mogli mieć pasterze: Owce wilkowi z garła wydzierać, z obierze Diabłu dusze, z nich mając i wełnę, i mleko; Ale cięży do skrzynie spuszczone raz wieko: Anioł by tylko dźwignął kamień na zawartej. Wolą chować... Milcz
rok, co przeszłe zaniedbały wieki. Tamci za pierwszym razem niewstydliwej Troi Upomnią się i krzywdy, i zniewagi swojej; W cierpliwości Polacy, jako każe święta Ewangelija, dusze zbawią niebożęta: Tyle zbisurmanionych widząc katoliczek, Dadzą drugiego, wziąwszy raz w jeden policzek. Nie niewiast, i mężczyzn się, nauczywszy w Rzymie, Oducza, pożal Boże, wiary świętej w Krymie. Przynajmniej by na to wzgląd mogli mieć pasterze: Owce wilkowi z garła wydzierać, z obierze Diabłu dusze, z nich mając i wełnę, i mleko; Ale cięży do skrzynie spuszczone raz wieko: Anioł by tylko dźwignął kamień na zawartej. Wolą chować... Milcz
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 338
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
i barzo krzywe. Pierwsze głowę końską wszytkę ku górze podnoszą/ wtóre onę według potrzeby miarkują/ trzecie pod się łamią. Onoż wiedząc tę ich istność władzej/ łacno już onych każdemu według pochopu i nałogu głowy końskiej zażywać będzie. Bo jeśli szkapa łep pod niebiosa wzdziera/ warcabnicę z łysiny czyniąc/ tego zakrzywionemi Czankami oduczać tej wady a nie prostemi przychodzi/ także opak tego co łep ponurza oduczać potrzeba/ co najprostszemi abo i nieco w przód podanemi które ku górze dźwigają. Średnie do postanowienia śrzedniego noszenia głowy właśnie należą. Ale iż na tym nie dosyć/ i drugi rozdział onych przypomnieć się musi/ to jest długich/ krótkich/ i
y bárzo krzywe. Pierwsze głowę końską wszytkę ku górze podnoszą/ wtore onę według potrzeby miárkuią/ trzećie pod się łamią. Onoż wiedząc tę ich istność władzey/ łácno iuż onych káżdemu według pochopu y nałogu głowy końskiey záżywáć będźie. Bo iesli szkápá łep pod niebiosá wzdźiera/ wárcabnicę z łyśiny czyniąc/ tego zákrzywionemi Czánkámi oduczáć tey wády á nie prostemi przychodźi/ tákże opák tego co łep ponurza oduczáć potrzebá/ co nayprostszemi ábo y nieco w przod podánemi ktore ku górze dźwigáią. Srzednie do postánowienia śrzedniego noszenia głowy własnie należą. Ale iż ná tym nie dosyć/ y drugi rozdźiał onych przypomnieć się muśi/ to iest długich/ krotkich/ y
Skrót tekstu: DorHip_II
Strona: Av
Tytuł:
Hippica to iest o koniach księgi_II
Autor:
Krzysztof Dorohostajski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603
według potrzeby miarkują/ trzecie pod się łamią. Onoż wiedząc tę ich istność władzej/ łacno już onych każdemu według pochopu i nałogu głowy końskiej zażywać będzie. Bo jeśli szkapa łep pod niebiosa wzdziera/ warcabnicę z łysiny czyniąc/ tego zakrzywionemi Czankami oduczać tej wady a nie prostemi przychodzi/ także opak tego co łep ponurza oduczać potrzeba/ co najprostszemi abo i nieco w przód podanemi które ku górze dźwigają. Średnie do postanowienia śrzedniego noszenia głowy właśnie należą. Ale iż na tym nie dosyć/ i drugi rozdział onych przypomnieć się musi/ to jest długich/ krótkich/ i śrzednich Czanek. Bowiem długich barzo/ u nas mało zwyczajnych/ bądź to
według potrzeby miárkuią/ trzećie pod się łamią. Onoż wiedząc tę ich istność władzey/ łácno iuż onych káżdemu według pochopu y nałogu głowy końskiey záżywáć będźie. Bo iesli szkápá łep pod niebiosá wzdźiera/ wárcabnicę z łyśiny czyniąc/ tego zákrzywionemi Czánkámi oduczáć tey wády á nie prostemi przychodźi/ tákże opák tego co łep ponurza oduczáć potrzebá/ co nayprostszemi ábo y nieco w przod podánemi ktore ku górze dźwigáią. Srzednie do postánowienia śrzedniego noszenia głowy własnie należą. Ale iż ná tym nie dosyć/ y drugi rozdźiał onych przypomnieć się muśi/ to iest długich/ krotkich/ y śrzednich Czánek. Bowiem długich bárzo/ v nas máło zwyczáynych/ bądź to
Skrót tekstu: DorHip_II
Strona: Av
Tytuł:
Hippica to iest o koniach księgi_II
Autor:
Krzysztof Dorohostajski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603
Pana zdrową. Eadem wziąłem przed się poddanych mych różnego rodzaju oficerami kreować rezolucją, z racji że ze szlachtą sprawy dojść nie mogę. Jak skoro co pojmie trybu żołnirskiego, wraz żąda dymisji i dana mu być musi jako wolnego mu. Przez co zawsze defalka doskonałych ludzi, że za moją im daną z pracą naukę oduczać mych własnych nie chcą, skąd zaciągów pospiechem raka w tych idącego trzeba by mi się spodziwać. Skąd wyż spomnianą powziąwszy rezolucją będę kontynuował, by tyż się komu, jako nie wątpię, i podobać nie miało. 2. Odebrałem wiadomość z starostwa świeckiego, w którym zaarendowałem polowanie, że się dość znajduje zwirza
Pana zdrową. Eadem wziąłem przed się poddanych mych różnego rodzaju oficerami kreować rezolucją, z racji że ze szlachtą sprawy dojść nie mogę. Jak skoro co pojmie trybu żołnirskiego, wraz żąda dymisji i dana mu być musi jako wolnego mu. Przez co zawsze defalka doskonałych ludzi, że za moją im daną z pracą naukę oduczać mych własnych nie chcą, skąd zaciągów pospiechem raka w tych idącego trzeba by mi się spodziwać. Skąd wyż spomnianą powziąwszy rezolucją będę kontynuował, by tyż się komu, jako nie wątpię, i podobać nie miało. 2. Odebrałem wiadomość z starostwa świeckiego, w którym zaarendowałem polowanie, że się dość znajduje zwirza
Skrót tekstu: RadziwHDiar
Strona: 122
Tytuł:
Diariusze
Autor:
Hieronim Radziwiłł
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1747 a 1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1747
Data wydania (nie później niż):
1756
Tekst uwspółcześniony:
tak