burkach za stołem I w tańcu wesołym. W burce zaloty/ w burce i w namiotku W burce się trzeba spodziewać przypłodku. Tym czasem rzępoli Marciś na Wioli/ A z pracowite cnego Ojca zbiory/ Takie niebaczne roztrwonią wieczory. Miała by być zgoła/ We Gdańsku ta szkoła. Co Marnotractwa i tej rozrutności/ Mądrze oducza szalonej Młodości. Tej w Akademii/ Nie masz prefesji Ale opatrzni proszę was Ojcowie/ Taką żałoźcie a prędko w Krakowie. Księgi Trzecie. Pieśń XXXV. Jawor Hebanu droższy.
KOsztowne drzewo wdzięczny Jaworze/ Ty chocieś w głuchym rodził się borze. Przecię natura tymcię uczciła/ Zeć dała głosu pieknego siła. Pzy twoim pieniu
burkách zá stołem Y w tańcu wesołęm. W burce zaloty/ w burce y w namiotku W burce się trzebá spodźiewáć przypłodku. Tym czásem rzępoli Marćiś ná Wioli/ A z prácowite cnego Oycá zbiory/ Tákie niebáczne roztrwonią wieczory. Miáłá by bydź zgołá/ We Gdańsku tá szkołá. Co Márnotráctwá y tey rozrutnośći/ Mądrze oducza szaloney Młodośći. Tey w Akádemiey/ Nie mász professiey Ale opátrzni proszę was Oycowie/ Táką záłoźćie á prędko w Krákowie. Kśięgi Trzećie. PIESN XXXV. Iáwor Hebanu droższy.
KOsztowne drzewo wdźięczny Iáworze/ Ty choćieś w głuchym rodźił się borze. Przećię náturá tymćię vczćiłá/ Zeć dáłá głosu pieknego śiłá. Pzy twoim pięniu
Skrót tekstu: KochProżnLir
Strona: 215
Tytuł:
Liryka polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
rok, co przeszłe zaniedbały wieki. Tamci za pierwszym razem niewstydliwej Troi Upomnią się i krzywdy, i zniewagi swojej; W cierpliwości Polacy, jako każe święta Ewangelia, dusze zbawią niebożęta: Tyle zbisurmanionych widząc katoliczek, Dadzą drugiego, wziąwszy raz w jeden policzek. Nie niewiast, i mężczyzn się, nauczywszy w Rzymie, Oducza, pożal Boże, wiary świętej w Krymie. Przynajmniej by na to wzgląd mogli mieć pasterze: Owce wilkowi z garła wydzierać, z obierze Diabłu dusze, z nich mając i wełnę, i mleko; Ale cięży do skrzynie spuszczone raz wieko: Anioł by tylko dźwignął kamień na zawartej. Wolą chować... Milcz
rok, co przeszłe zaniedbały wieki. Tamci za pierwszym razem niewstydliwej Troi Upomnią się i krzywdy, i zniewagi swojej; W cierpliwości Polacy, jako każe święta Ewangelija, dusze zbawią niebożęta: Tyle zbisurmanionych widząc katoliczek, Dadzą drugiego, wziąwszy raz w jeden policzek. Nie niewiast, i mężczyzn się, nauczywszy w Rzymie, Oducza, pożal Boże, wiary świętej w Krymie. Przynajmniej by na to wzgląd mogli mieć pasterze: Owce wilkowi z garła wydzierać, z obierze Diabłu dusze, z nich mając i wełnę, i mleko; Ale cięży do skrzynie spuszczone raz wieko: Anioł by tylko dźwignął kamień na zawartej. Wolą chować... Milcz
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 338
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987