1705. Wyszedłem wespół z pułkownikiem Clodtem na Żmudź, podjazdami częstośmy Moskwę bili. Die 21 Januarii pod Kławanami atakowało nas 5000 Moskwy, będących in numero 1500, to jest: szwedów było 1000, naszych 500; przednia ich straż, w której był cały pułk, to jest ludzi 1000, przypadł na nasz odwód, na którym był oberstlejtnant Szuman szwed, we stu dwudziestu koni i polskich dwie chorągwi; tedy wybili Moskwę i aż pod szyki formalnego wojska na karkach jechali.
Bawiłem się z Clotem cztery niedziele w Szadowie, w Kławanach i t. d. Wróciliśmy się nazad do Janiszek; interea z formalnem wojskiem szwedzkiem i
1705. Wyszedłem wespół z pułkownikiem Clodtem na Żmudź, podjazdami częstośmy Moskwę bili. Die 21 Januarii pod Kławanami atakowało nas 5000 Moskwy, będących in numero 1500, to jest: szwedów było 1000, naszych 500; przednia ich straż, w któréj był cały pułk, to jest ludzi 1000, przypadł na nasz odwód, na którym był oberstlejtnant Szuman szwed, we stu dwudziestu koni i polskich dwie chorągwi; tedy wybili Moskwę i aż pod szyki formalnego wojska na karkach jechali.
Bawiłem się z Clotem cztery niedziele w Szadowie, w Kławanach i t. d. Wróciliśmy się nazad do Janiszek; interea z formalném wojskiem szwedzkiém i
Text ID: ZawiszaPam
Page: 122
Title:
Pamiętniki
Author:
Krzysztof Zawisza
Place of publication:
nieznane
Region:
Grand Duchy of Lithuania
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
factual literature
Genre:
memoirs
Humorous:
no
Release date:
między 1715 a 1717
Release date (no earlier than):
1715
Release date (no later than):
1717
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Julian Bartoszewicz
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Jan Zawisza
Release date of the modern edition:
1862
żmudźka, ip. Ważyńską i z klasztoru ipanny Zemlanki podkomorzanki oszmiańskie, ipannę Pomorską, także damy ip. wojewodziny witebskiej; tańcowaliśmy do późna w noc.
Za wszystkiemi wojskami ruszyliśmy się z Wilna 5 Decembris; przy wyjściu napadła dywizja Wiśniowieckiego księcia, pod komendą p. Kryszpina starosty płungiańskiego, na Wilno i na odwód, który ja trzymałem: we stu koni szwedów i z kilkądziesiąt ochotnika polskiego, wprzódy nas wsparto, potem przez całe miasto i przez rynek pędziłem ich aż za przedmieście bramy Ostrej. Zabito mi trzech szwedów, polaka towarzysza z pod chorągwi p. Piłsudzkiego i dwóch polaków postrzelono; z tamtej strony nabitych siła leżało
żmujdzka, jp. Ważyńską i z klasztoru jpanny Zemlanki podkomorzanki oszmiańskie, jpannę Pomorską, także damy jp. wojewodziny witebskiej; tańcowaliśmy do późna w noc.
Za wszystkiemi wojskami ruszyliśmy się z Wilna 5 Decembris; przy wyjściu napadła dywizya Wiśniowieckiego księcia, pod komendą p. Kryszpina starosty płungiańskiego, na Wilno i na odwód, który ja trzymałem: we stu koni szwedów i z kilkądziesiąt ochotnika polskiego, wprzódy nas wsparto, potém przez całe miasto i przez rynek pędziłem ich aż za przedmieście bramy Ostrej. Zabito mi trzech szwedów, polaka towarzysza z pod chorągwi p. Piłsudzkiego i dwóch polaków postrzelono; z tamtéj strony nabitych siła leżało
Text ID: ZawiszaPam
Page: 129
Title:
Pamiętniki
Author:
Krzysztof Zawisza
Place of publication:
nieznane
Region:
Grand Duchy of Lithuania
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
factual literature
Genre:
memoirs
Humorous:
no
Release date:
między 1715 a 1717
Release date (no earlier than):
1715
Release date (no later than):
1717
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Julian Bartoszewicz
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Jan Zawisza
Release date of the modern edition:
1862
Rygi za królem szwedzkim we czternaście regimentów, przerżnął car w sześćdziesiąt tysięcy wojska, atakował szwedów i obligował do bitwy. Trwała ta wielka batalia długo, w ustawicznym continuo ogniu. Bili się i bronili szwedzi mocno, tandem od następujących coraz świeżych pułków, które szły jak do szturmu, gdy jedne ginęły, niewytrzymawszy poszedł odwodem generał Lewenhaupt straciwszy wojska swego 8,000, a ledwie pięć wyprowadziwszy. Gdzie Moskwy legło na placu effective 24,000. Ze strony szwedzkiej zginęli ci najzacniejsi: pułkownik Bosen, pułku inflanckiego pułkownik Graf, Lewenhaupt, major Louderbechman, i sto sześćdziesiąt kapitanów i poruczników. Postrzelani zaś ci: ip. generał major Sztackelberk
Rygi za królem szwedzkim we czternaście regimentów, przerżnął car w sześćdziesiąt tysięcy wojska, atakował szwedów i obligował do bitwy. Trwała ta wielka batalia długo, w ustawicznym continuo ogniu. Bili się i bronili szwedzi mocno, tandem od następujących coraz świeżych pułków, które szły jak do szturmu, gdy jedne ginęły, niewytrzymawszy poszedł odwodem generał Lewenhaupt straciwszy wojska swego 8,000, a ledwie pięć wyprowadziwszy. Gdzie Moskwy legło na placu effective 24,000. Ze strony szwedzkiéj zginęli ci najzacniejsi: pułkownik Bosen, pułku inflantskiego pułkownik Graf, Lewenhaupt, major Louderbechman, i sto sześćdziesiąt kapitanów i poruczników. Postrzelani zaś ci: jp. generał major Sztackelberk
Text ID: ZawiszaPam
Page: 262
Title:
Pamiętniki
Author:
Krzysztof Zawisza
Place of publication:
nieznane
Region:
Grand Duchy of Lithuania
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
factual literature
Genre:
memoirs
Humorous:
no
Release date:
między 1715 a 1717
Release date (no earlier than):
1715
Release date (no later than):
1717
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Julian Bartoszewicz
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Jan Zawisza
Release date of the modern edition:
1862
kwarcianemu wojsku ku Jarosławiu, chcąc albo przymusić do batalii partem albo do traktatu. Wojsko kwarciane ustępuje, któremu in succursum i do złączenia się ordynowany generał Goltz moskiewski w kilka pułków Moskwy.
Wojewodę kijowskiego pod Koniecpolem in Februario Rybiński i Pociej haniebnie przetrzepali, batalią dawszy. Niedługo bawiąc ip. Szmigielski dość dobrze gościł, na odwód wojska kwarcianego napadłszy, wozów kilkaset zabrawszy, chorągiew huzarską ip. Branickiego wojewody podlaskiego i piechotę węgierską ip. Rzewuskiego hetmana polnego koronnego zagarnąwszy.
Król imć caeco impetu idzie za kwarcianemi, których i wielkie wojsko, i łączyć się mają z Goltzem. Nie czeka nawet na litewskie subsidia, i owszem zły na retardacją hetmana litewskiego
kwarcianemu wojsku ku Jarosławiu, chcąc albo przymusić do batalii partem albo do traktatu. Wojsko kwarciane ustępuje, któremu in succursum i do złączenia się ordynowany generał Goltz moskiewski w kilka pułków Moskwy.
Wojewodę kijowskiego pod Koniecpolem in Februario Rybiński i Pociéj haniebnie przetrzepali, batalią dawszy. Niedługo bawiąc jp. Szmigielski dość dobrze gościł, na odwód wojska kwarcianego napadłszy, wozów kilkaset zabrawszy, chorągiew huzarską jp. Branickiego wojewody podlaskiego i piechotę węgierską jp. Rzewuskiego hetmana polnego koronnego zagarnąwszy.
Król imć caeco impetu idzie za kwarcianemi, których i wielkie wojsko, i łączyć się mają z Goltzem. Nie czeka nawet na litewskie subsidia, i owszem zły na retardacyą hetmana litewskiego
Text ID: ZawiszaPam
Page: 265
Title:
Pamiętniki
Author:
Krzysztof Zawisza
Place of publication:
nieznane
Region:
Grand Duchy of Lithuania
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
factual literature
Genre:
memoirs
Humorous:
no
Release date:
między 1715 a 1717
Release date (no earlier than):
1715
Release date (no later than):
1717
Modern edition:
yes
Editor of the modern edition:
Julian Bartoszewicz
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Jan Zawisza
Release date of the modern edition:
1862
z sobą? 203 (F). DO JEJMOŚCI STROJNOSTAREJ
Minęło lat sześćdziesiąt, cóż ci, babko, po tem Stare kości kanaczyć i obciążać złotem? Bo na chropawszej skórze niźli wszytkie brzosty, Choć piękne perły, właśnie pojątrzone krosty. Ogon się też za tobą włóczy, proch ze smrodem Na poły zostawując po sobie odwodem. 204 (D). ŚWIAT TURMĄ
O, mizernaż tego jest kondycja świata: Jako złoczyńca w turmie czeka po się kata, Czeka, śmierci przysądzon, swej roboty płace, Rano czy wieczór, nie wie, gdy poń zakołace,
Tak komukolwiek rodzić zdarzyło się losem, Już jest w turmie, niestotyż
z sobą? 203 (F). DO JEJMOŚCI STROJNOSTAREJ
Minęło lat sześćdziesiąt, cóż ci, babko, po tem Stare kości kanaczyć i obciążać złotem? Bo na chropawszej skórze niźli wszytkie brzosty, Choć piękne perły, właśnie pojątrzone krosty. Ogon się też za tobą włóczy, proch ze smrodem Na poły zostawując po sobie odwodem. 204 (D). ŚWIAT TURMĄ
O, mizernaż tego jest kondycyja świata: Jako złoczyńca w turmie czeka po się kata, Czeka, śmierci przysądzon, swej roboty płace, Rano czy wieczór, nie wie, gdy poń zakołace,
Tak komukolwiek rodzić zdarzyło się losem, Już jest w turmie, niestotyż
Text ID: PotFrasz1Kuk_II
Page: 94
Title:
Ogród nie plewiony
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1677
Release date (no earlier than):
1677
Release date (no later than):
1677
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
do nich, nie bez strachu: „Miotła — rzecze — na wschodzie, niedobra to wróżka,
Bo do góry ogonem.” Porwą się ci z łóżka, Bieżą na dwór skwapliwie, tak jako był który, Ledwie im nie wyskoczą oczy z czół do góry. Aż ten, w sieni zostawszy za nimi w odwodzie, Wraca ich i ukaże miotłę im na wschodzie. 383 (F). WSI WIERZBNO I WOLWANOWICE
Szlachcic jeden, skoro mu pomarli rodzice, Wziął spadkiem dwie wsi: Wierzbno i Wolwanowice; Widząc po rozrzutności, że je prędko straci, Przyjechało do niego dwu stryjecznych braci. Więc gdy słyszą wijole, przy nich włoskie
do nich, nie bez strachu: „Miotła — rzecze — na wschodzie, niedobra to wróżka,
Bo do góry ogonem.” Porwą się ci z łóżka, Bieżą na dwór skwapliwie, tak jako był który, Ledwie im nie wyskoczą oczy z czół do góry. Aż ten, w sieni zostawszy za nimi w odwodzie, Wraca ich i ukaże miotłę im na wschodzie. 383 (F). WSI WIERZBNO I WOLWANOWICE
Szlachcic jeden, skoro mu pomarli rodzice, Wziął spadkiem dwie wsi: Wierzbno i Wolwanowice; Widząc po rozrzutności, że je prędko straci, Przyjechało do niego dwu stryjecznych braci. Więc gdy słyszą wijole, przy nich włoskie
Text ID: PotFrasz1Kuk_II
Page: 164
Title:
Ogród nie plewiony
Author:
Wacław Potocki
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1677
Release date (no earlier than):
1677
Release date (no later than):
1677
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Dzieła
Editor of the modern edition:
Leszek Kukulski
Place of publication of the modern edition:
Warszawa
Publisher of the modern edition:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Release date of the modern edition:
1987
mową/ nierzkąc Rzymianie/ ale i my sami nie kontentujemy się: bo to słowa tylko są/ a nie i rzecz: to jest/ mówimy to tylko/ a nie i dowodzimy tego. A jeśli i dowodzimy/ tak dowodzimy/ że się sami tymi dowodami niecontentujemy. Dowody nasze w samych nas ukazują nam odwody. Gdyż/ póki my Rzymian nie ukażemy być Heretykami/ i za Schismatyki mieć ich niemożemy. My Rzymianom i z Herezją/ i bez Harezjej odszczepieńcami być możemy: nam Rzymianie tylko z Harezją: A bez Herezji odszczepieńcami od nas znani i zwani słusznie być nie mogą. A to z owych dwu przyczyn. Pierwszej
mową/ nierzkąc Rzymiánie/ ále y my sámi nie contentuiemy sie: bo to słowá tylko są/ á nie y rzecz: to iest/ mowimy to tylko/ á nie y dowodźimy tego. A ieśli y dowodźimy/ ták dowodźimy/ że sie sámi tymi dowodámi niecontentuiemy. Dowody násze w sámych nas vkázuią nam odwody. Gdyż/ poki my Rzymian nie vkażemy bydź Haeretykámi/ y zá Schismátyki mieć ich niemożemy. My Rzymiánom y z Haerezyą/ y bez Harezyey odszczepieńcámi bydź możemy: nam Rzymiánie tylko z Harezyą: A bez Hęreziey odszcżepieńcámi od nas znáni y zwáni słusznie bydź nie mogą. A to z owych dwu przyczyn. Pierwszey
Text ID: SmotApol
Page: 112
Title:
Apologia peregrinacjej do Krajów Wschodnich
Author:
Melecjusz Smotrycki
Place of publication:
Dermań
Region:
Ruthenian Lands
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
persuasive texts
Genre:
writings on religious topics
Subject:
religion
Humorous:
no
Release date:
1628
Release date (no earlier than):
1628
Release date (no later than):
1628
czeladka życzliwa, Panny służbiste i baba złośliwa, Wszyscy zasnęli a ty w cudzym domu Masz dosyć rumu.
Patrzajmyż teraz tego czatownika, Jak do cudzego zsyła alkierzyka Częste podjazdy, sam za drzwiami w boku Tuż stoi w kroku.
Straże po wschodach wszędzie rozstawione, Podsłuchy wkoło domu postawione; Stoi i wierny Andrasz na odwodzie, W tylnym ogrodzie.
Dybie nieborak, a jasne promienie Pełnej Diany klnie, że nocne cienie Nimi oświeca i pono zabieży Nocnej kradzieży.
I lak ci po los piastował życzliwie Że przebył wszytkie przeprawy szczęśliwie I za odwagi otrzymał zapłatę, Łupy bogate.
O cny wielkiego wodza poruczniku, O doświadczony kiedyś wojenniku! Ockni się
czeladka życzliwa, Panny służbiste i baba złośliwa, Wszyscy zasnęli a ty w cudzym domu Masz dosyć rumu.
Patrzajmyż teraz tego czatownika, Jak do cudzego zsyła alkierzyka Częste podjazdy, sam za drzwiami w boku Tuż stoi w kroku.
Straże po wschodach wszędzie rozstawione, Podsłuchy wkoło domu postawione; Stoi i wierny Andrasz na odwodzie, W tylnym ogrodzie.
Dybie nieboras, a jasne promienie Pełnej Dyany klnie, że nocne cienie Nimi oświeca i pono zabieży Nocnej kradzieży.
I lak ci po los piastował życzliwie Że przebył wszytkie przeprawy szczęśliwie I za odwagi otrzymał zapłatę, Łupy bogate.
O cny wielkiego wodza poruczniku, O doświadczony kiedyś wojenniku! Ockni się
Text ID: MorszZWierszeWir_I
Page: 356
Title:
Wiersze
Author:
Zbigniew Morsztyn
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
songs
Humorous:
no
Release date:
1675
Release date (no earlier than):
1675
Release date (no later than):
1675
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Wirydarz poetycki
Editor of the modern edition:
Aleksander Brückner
Place of publication of the modern edition:
Lwów
Publisher of the modern edition:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Release date of the modern edition:
1910
Münster swego Akwilina Zwarł ostrogami, ściął w lot Moskwicina; Drugiego jeździ, lecz od strasznej zgraje Zabit zostaje.
I Namsciewicza niemniejsza ochota, Znaczna i ręki i broni robota. Ćma niezliczona i tego okryła, Z konia zwaliła.
I tyś jest zabit przy tej naszych szkodzie, Kiedyś się z nami został na odwodzie, Tameś w nierównej lec musiał obronie, Odważny Ronie.
I cny Milczewski nie jest zapomniony I ten na tymże placu położony:
Strasznej potędze kiedy nasza mała Garść nie strzymała.
Patrzajmyż jedno na swego Morsztyna, Jakoć zbrojnego zsadził Moskwicina, Lecz go w misiurkę drugi nad ciemieniem Urwał kiścieniem.
Leci nieborak
Münster swego Akwilina Zwarł ostrogami, ściął w lot Moskwicina; Drugiego jeździ, lecz od strasznej zgraje Zabit zostaje.
I Namsciewicza niemniejsza ochota, Znaczna i ręki i broni robota. Ćma niezliczona i tego okryła, Z konia zwaliła.
I tyś jest zabit przy tej naszych szkodzie, Kiedyś się z nami został na odwodzie, Tameś w nierownej ledz musiał obronie, Odważny Ronie.
I cny Milczewski nie jest zapomniony I ten na tymże placu położony:
Strasznej potędze kiedy nasza mała Garść nie strzymała.
Patrzajmyż jedno na swego Morstyna, Jakoć zbrojnego zsadził Moskwicina, Lecz go w misiurkę drugi nad ciemieniem Urwał kiścieniem.
Leci nieboras
Text ID: MorszZWierszeWir_I
Page: 359
Title:
Wiersze
Author:
Zbigniew Morsztyn
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
songs
Humorous:
no
Release date:
1675
Release date (no earlier than):
1675
Release date (no later than):
1675
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Wirydarz poetycki
Editor of the modern edition:
Aleksander Brückner
Place of publication of the modern edition:
Lwów
Publisher of the modern edition:
Towarzystwo dla Popierania Nauki Polskiej
Release date of the modern edition:
1910
Znowu coś o pokoju z Zaćwilchowskim marzy. Czemu nasi nie wierzą, i owszem czas mają, Ze co predzej robotom owym przynaglają Wałów trzecich: które stop mierniejszych głębokie Dziesięć były, a także do góry wysokie Miały perpendykuły, jako i wzajemną Swą szerokość. Wiec do nich zmykają się ciemną Znowu nocą, dużą Straż na odwodzie mając. Ale jako miejscowy nie raz szczwany Zając, Nie śpi nigdy, i zawsze gotowe ma oczy, Postrzegszy Nieprzyjaciel wszytek się wytoczy Zaraz po nich, i wozów co może i koni Zarwie w-tej konfuzji. Ostatek zasłoni Noc swym płaszczem: tedy tym co pierwiej porządkiem Staną w swoich Kwaterach, i Staw był początkiem,
Znowu coś o pokoiu z Záćwilchowskim marzy. Czemu naśi nie wierzą, i owszem czás maią, Ze co predzey robotom owym przynaglaią Wáłow trzećich: ktore stop miernieyszych głebokie Dźiesieć były, á tákże do gory wysokie Miały perpendykuły, iáko i wzáiemną Swą szerokość. Wiec do nich zmykaią sie ćiemną Znowu nocą, dużą Straż ná odwodźie maiąc. Ale iáko mieyscowy nie raz szczwány Záiąc, Nie śpi nigdy, i zawsze gotowe ma oczy, Postrzegszy Nieprzyiaćiel wszytek sie wytoczy Zaraz po nich, i wozow co może i koni Zárwie w-tey konfuzyey. Ostatek zásłoni Noc swym płaszczem: tedy tym co pierwiey porządkiem Staną w swoich Quaterach, i Staw był początkiem,
Text ID: TwarSWoj
Page: 72
Title:
Wojna domowa z Kozaki i z Tatary
Author:
Samuel Twardowski
Printing house:
Collegium Calissiensis Societatis Iesu
Place of publication:
Kalisz
Region:
Greater Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
epic
Genre:
epic poems
Subject:
history
Humorous:
no
Release date:
1681
Release date (no earlier than):
1681
Release date (no later than):
1681