tak też wnosić możemy, iż wiatry, i kurzawy z pod morza wypadające tęż samę mają przyczynę. Dno albowiem przyległe tym wyspom musi być tejże samej natury. A jeżeli ognie podziemne, całe obłoki, i wyspy mogą wynieść w górę, daleko łacniej ryby na ziemię wyrzucić zdolne będą.
Deszcz wełny. Wiatry burzliwe odzierając drzewa niektóre z materyj do wełny podobnych, albo wełne niektórych zwierząt, lub owiec trzodami na polu od zarazy, lub powodzi, etc gnijących daleko zanosząc przyczyną są mniemanej wełny z obłoków padającej. Wiatry nierówną mają prędkość. Jedne ledwo konia w biegu zrównać mogą: drugie, w jednej godzinie 10 mil, inne 45,
tak też wnosić możemy, iż wiatry, y kurzawy z pod morza wypadaiące tęż samę maią przyczynę. Dno albowiem przyległe tym wyspom musi być teyże samey natury. A ieżeli ognie podziemne, całe obłoki, y wyspy mogą wynieść w gorę, daleko łacniey ryby na ziemię wyrzucić zdolne będą.
Deszcz wełny. Wiatry burzliwe odzieraiąc drzewa niektore z materyi do wełny podobnych, albo wełne niektorych zwierząt, lub owiec trzodami na polu od zarazy, lub powodzi, etc gniiących daleko zanosząc przyczyną są mniemaney wełny z obłokow padaiącey. Wiatry nierowną maią prętkość. Jedne ledwo konia w biegu zrownać mogą: drugie, w iedney godzinie 10 mil, inne 45,
Skrót tekstu: BohJProg_II
Strona: 256
Tytuł:
Prognostyk Zły czy Dobry Komety Roku 1769 y 1770
Autor:
Jan Bohomolec
Drukarnia:
Drukarnia J.K.M. i Rzeczypospolitej w Kollegium Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Warszawa
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki, traktaty
Tematyka:
astronomia, historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1770
Data wydania (nie wcześniej niż):
1770
Data wydania (nie później niż):
1770
bo każdego szlachcica powołaniu sumnienie i miłosierdzie korespondowało. Jeżeli wojował (jakoż ta stanu szlacheckiego była profesyją), to wojował nieprzyjaciela, nie ludzi ubogich, tym więcej serca i polutowania, im więcej fortuny i honoru mając. Jeśli panował, rządził i rozkazował, to pewnie w wielkiej uwadze, klemencji i miłosierdziu, nie odzierając z ostatniej skory albo przez łakomstwo, albo przez niepomiarkowaną chłostę i okrucieństwo. Jeżeli od czyjego zawisł rozkazu, władzy i ordynansu, to się tak zażywał w udzielnej sprawiedliwości, interesie i potrzebie, jakby był po to z nieba zesłany. Zgoła w cokolwiek z okoliczności swoich wchodziły osoby, wchodziło zaraz i sumnienie Boskiego i ludzkiego
bo każdego szlachcica powołaniu sumnienie i miłosierdzie korespondowało. Jeżeli wojował (jakoż ta stanu szlacheckiego była profesyją), to wojował nieprzyjaciela, nie ludzi ubogich, tym więcej serca i polutowania, im więcej fortuny i honoru mając. Jeśli panował, rządził i rozkazował, to pewnie w wielkiej uwadze, klemencyi i miłosierdziu, nie odzierając z ostatniej skory albo przez łakomstwo, albo przez niepomiarkowaną chłostę i okrucieństwo. Jeżeli od czyjego zawisł rozkazu, władzy i ordynansu, to się tak zażywał w udzielnej sprawiedliwości, interesie i potrzebie, jakby był po to z nieba zesłany. Zgoła w cokolwiek z okoliczności swoich wchodziły osoby, wchodziło zaraz i sumnienie Boskiego i ludzkiego
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 192
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
będziesz cierpiała płomienia, lecz do domu będziesz wniść musiała». Gdy się bliżej onego domu przystąpili, katy srogie w pośrzodku ognia obaczyli. A oni noże, miecze, topory trzymają, kosy, kleszcze, oszkardy, którymi zadają męki duszom: z nich jedne na sztuki siekając, drugie raniąc, a trzecie z skóry odzierając. Tundalus do Anioła, to widząc, strwożony rzekł: «Niech będę od tych mąk teraz uwolniony. Insze się męki cierpieć z chęcią nagotuję, tylko tej, tak okrutnej, niechaj nie kosztuję!». Rzekł Anioł: «Wielkąś mękę, duszo, oglądała, lecz ty czegoś większego będziesz kosztowała»
będziesz cierpiała płomienia, lecz do domu będziesz wniść musiała». Gdy się bliżej onego domu przystąpili, katy srogie w pośrzodku ognia obaczyli. A oni noże, miecze, topory trzymają, kosy, kleszcze, oszkardy, którymi zadają męki duszom: z nich jedne na sztuki siekając, drugie raniąc, a trzecie z skóry odzierając. Tundalus do Anioła, to widząc, strwożony rzekł: «Niech będę od tych mąk teraz uwolniony. Insze się męki cierpieć z chęcią nagotuję, tylko tej, tak okrutnej, niechaj nie kosztuję!». Rzekł Anioł: «Wielkąś mękę, duszo, oglądała, lecz ty czegoś większego będziesz kosztowała»
Skrót tekstu: BolesEcho
Strona: 92
Tytuł:
Przeraźliwe echo trąby ostatecznej
Autor:
Klemens Bolesławiusz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
kazania
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1670
Data wydania (nie wcześniej niż):
1670
Data wydania (nie później niż):
1670
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jacek Sokolski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Instytut Badań Literackich PAN, Stowarzyszenie "Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2004
Szkół Greko Ruskich Gizielem Ksiądz Cichovius dysputę Roku 1646 8 Junii przez O Schizmie Rusi.
trzy dni całe, wiele Studentów do Unii Świętej nawrócił
Schizma górę wzieła ab Annô 1648 gdy Kozacy i Tatarowie tegoż Roku znieśli Polaków pod Korsuniem, dwóch Hetmanów pojmawszy, zbytki z Panami i z Paniami czyniąc, Duchownych Rzymskich ze skory odzierając. Drugi raz pod Pilawcami Zameczkiem na błocie, gdzie chłopstwu Panowie Polscy prezentowali się ryśno, sobolno, srebrem, złotem, wozami więcej niż sto tysięcy, srebrnemi kredensami naładowanemi, konwiami, nalewkami srebrnemi, obiciami, co się im dostało. Jeno Królem został Jan Kazimierz, Chmielnickiego aż pod Zamość z potencją nacierającego perswazymami aż
Szkoł Greko Ruskich Gizielem Xiądz Cichovius dysputę Roku 1646 8 Junii przez O Schizmie Rusi.
trzy dni całe, wiele Studentow do Unii Swiętey nawrocił
Schizma gorę wzieła ab Annô 1648 gdy Kozacy y Tatarowie tegoż Roku znieśli Polakow pod Korsuniem, dwoch Hetmanow poymawszy, zbytki z Panami y z Paniami czyniąc, Duchownych Rzymskich ze skory odzieraiąc. Drugi raz pod Pilawcami Zameczkiem na błocie, gdzie chłopstwu Panowie Polscy prezentowali się ryśno, sobolno, srebrem, złotem, wozami więcey niż sto tysięcy, srebrnemi kredensami naładowanemi, konwiami, nalewkami srebrnemi, obiciami, co się im dostało. Ieno Krolem został Ian Kazimierz, Chmielnickiego aż pod Zamość z potencyą nacieraiącego perswazymami aż
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 17
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
wpadało wdoły to dopiro ich stamtąd trzeba było wywłóczyc a rznąc. O wilkach namieniłem że ich tam niemasz bo prawo takie że kiedy wilka ob powinni wszyscy na głowę wychodzić zdomów tak po miastach jako tez i wsiach i tak długo owego wilka przesladując gonią az go albo umorzą albo utopią albo złapają togo nie odzierając tak zewszystkim na wysokiej szubienicy albo na drzewie obieższą na grubym żelaznym łańcuchu i tak to długo wisi puko kości staje nie tylko rozmnozyć ale i przenocowac mu się niedadzą kiedy mu się dostanie tam wniść na jeleninę z tego tu tylko przystępu który jest między morzami wąski z inszej zaś strony nie ma nigdzie przystępu Bo z
wpadało wdoły to dopiro ich ztamtąd trzeba było wywłoczyc a rznąc. O wilkach namięniłęm że ich tam niemasz bo prawo takie że kiedy wilka ob powinni wszyscy na głowę wychodzić zdomow tak po miastach iako tez y wsiach y tak długo owego wilka przesladując gonią az go albo umorzą albo utopią albo złapaią togo nie odzierając tak zewszystkim na wysokiey szubienicy albo na drzewie obieszszą na grubym zelaznym łancuchu y tak to długo wisi puko kosci staie nie tylko rozmnozyć ale y przenocowac mu się niedadzą kiedy mu się dostanie tam wniść na jeleninę z tego tu tylko przystępu ktory jest między morzami wąski z inszej zas strony nie ma nigdzie przystępu Bo z
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 55
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
w bezdenne gardziele. Jezus dziś za rozpusty i za wasze zbytki Pije na pół z bydlęcą żółcią ocet brzydki, Żebyście wy nie pili w piekle wrzącej mazi. Kogoż, przebóg, od kufla i to nie odrazi! Z SUKNIE OBNAŻENIE (405)
Toż nań znowu jako psi rzucą ręce wściekłe, Odzierając trzeci raz członki krwią ociekłe, Które w nim przez okrutne porąbali plagi, Z jego własnej sukienki, że jak palec nagi Stał w oczach nieprzyjaciół swoich w onym placu, Stał na wietrze przejętym (na cóż by w pałacu Annaszowym kładziono ogień?), a gdzie spada Krew z ciała jego, zaraz koralem się zsiada
w bezdenne gardziele. Jezus dziś za rozpusty i za wasze zbytki Pije na pół z bydlęcą żółcią ocet brzydki, Żebyście wy nie pili w piekle wrzącej mazi. Kogoż, przebóg, od kufla i to nie odrazi! Z SUKNIE OBNAŻENIE (405)
Toż nań znowu jako psi rzucą ręce wściekłe, Odzierając trzeci raz członki krwią ociekłe, Które w nim przez okrutne porąbali plagi, Z jego własnej sukienki, że jak palec nagi Stał w oczach nieprzyjaciół swoich w onym placu, Stał na wietrze przejętym (na cóż by w pałacu Annaszowym kładziono ogień?), a gdzie spada Krew z ciała jego, zaraz koralem się zsiada
Skrót tekstu: PotZacKuk_I
Strona: 586
Tytuł:
Nowy zaciąg ...
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1680
Data wydania (nie później niż):
1680
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
/ takby się do kupy zeszła/ żeby jej zażyć nie mógł. A gdy im wywiadującym się czymby się to działo? powiemy: Śmieją się z nas że dopu- Nie wierzą Cudzoziemcy że w Polsce trzeba sukna stępować. Pieniędzy teraźniejszej.
szczamy prywatnym osobom publiczną szkodą/ a tak marnie/ i właśnie jakoby Kościół odzierając/ Dzwonicę pobijał/ bogacić się. Abowiem kiedy to tacy/ i tego i owego/ a może rzec każdego; (bo się ledwie komu w Koronie sukna nie wyciągnionego dostanie) tak złupią; tedy tym zgoła wszytkę Rzeczpospolitą (gdyż ona z tych jako się na początku ukazało złożona jest) niszczą. Co nieoszacowaną szkodą
/ tákby się do kupy zeszłá/ żeby iey záżyć nie mogł. A gdy im wywiáduiącym się czymby się to dźiało? powiemy: Smieią się z nas że dopu- Nie wierzą Cudzoziemcy że w Polszcze trzebá sukná stępowáć. Pieniędzy teráznieyszey.
szczamy prywatnym osobom publiczną szkodą/ á ták márnie/ y własnie iákoby Kośćioł odźieráiąc/ Dzwonicę pobijał/ bogáćić się. Abowiem kiedy to tácy/ y tego y owego/ á może rzec káżdego; (bo się ledwie komu w Koronie sukná nie wyćiągnionego dostánie) ták złupią; tedy tym zgołá wszytkę Rzeczpospolitą (gdyż oná z tych iako się ná początku vkazáło złożona iest) niszczą. Co nieoszácowáną szkodą
Skrót tekstu: GrodDysk
Strona: Eiij
Tytuł:
Dyskurs o cenie pieniędzy teraźniejszej
Autor:
Jan Grodwagner
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
traktaty
Tematyka:
ekonomia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1632
Data wydania (nie wcześniej niż):
1632
Data wydania (nie później niż):
1632