podła: „Moja gospodyni Prosi Waszmości barzo, panno Magdaleno, Na godzinkę do siebie, albo krócej, jeno Waszeć da ssać dziecięciu, bo panny Doroty Nie masz, a panna Halszka poszła na zaloty, Bo się nam ledwie Wojtuś z płaczu nie rozpuknie.” Śmieję się w sobie, a ta, skoro ją ofuknie: „Idź precz, a powiedz pani, brzydka mocy — prawi – Kiedy kto błazna pośle, że mu nic nie sprawi.” 254. WYGODA Z DŁUGÓW
Kto chce gromadno chodzić, nie chowając sługi, Zaciągnąć u pachołków chudych drobne długi. Odżałujeszli mięsa sztuki, wina szkleńce, Będziesz miał po Krakowie dosyć
podła: „Moja gospodyni Prosi Waszmości barzo, panno Magdaleno, Na godzinkę do siebie, albo krócej, jeno Waszeć da ssać dziecięciu, bo panny Doroty Nie masz, a panna Halszka poszła na zaloty, Bo się nam ledwie Wojtuś z płaczu nie rozpuknie.” Śmieję się w sobie, a ta, skoro ją ofuknie: „Idź precz, a powiedz pani, brzydka mocy — prawi – Kiedy kto błazna pośle, że mu nic nie sprawi.” 254. WYGODA Z DŁUGÓW
Kto chce gromadno chodzić, nie chowając sługi, Zaciągnąć u pachołków chudych drobne długi. Odżałujeszli mięsa sztuki, wina szkleńce, Będziesz miał po Krakowie dosyć
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 303
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
odmierzy: — „Rekwialnych o rybach nie mamy pacierzy!” II 17. DWOISTE OKULARY
Z podbitemi oczerma kramarki ksiądz stary W te słowa pyta: „Pani, macie okulary?” — „Coż, choć mami?” — jak ten, co go przypomniała jędza-
„Diaboł komu do tego!” — ofuknęła księdza. Ksiądz spojrzy na ów blachmal: „W rzeczy są foremne! O szklane-ć się nie pytam, bo to ma mnie ciemne”. — „To chyba — wybacz waszeć, mój zacny prałacie, Mniemałam, by ze mnie żart — więc jaśniejsze macie”. 18. WRONA
Saepe sinistra cava praedixit ab
odmierzy: — „Rekwialnych o rybach nie mamy pacierzy!” II 17. DWOISTE OKULARY
Z podbitemi oczerma kramarki ksiądz stary W te słowa pyta: „Pani, macie okulary?” — „Coż, choć mami?” — jak ten, co go przypomniała jędza-
„Diaboł komu do tego!” — ofuknęła księdza. Ksiądz spojrzy na ów blachmal: „W rzeczy są foremne! O szklane-ć się nie pytam, bo to ma mnie ciemne”. — „To chyba — wybacz waszeć, mój zacny prałacie, Mniemałam, by ze mnie żart — więc jaśniejsze macie”. 18. WRONA
Saepe sinistra cava praedixit ab
Skrót tekstu: KorczFrasz
Strona: 8
Tytuł:
Fraszki
Autor:
Adam Korczyński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1699
Data wydania (nie wcześniej niż):
1699
Data wydania (nie później niż):
1699
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Roman Pollak
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
Duninówny, która osobliwą zawsze była moją dobrodziką. Prosiłem tedy jej, aby
mnie rekomendowała protekcji grafa Bryla. Gdy tedy graf Bryl już odjeżdżać miał, księżna i marszałek nadworny koronny zaczęli mnie jemu rekomendować. Graf tedy Bryl, lubo zawsze miał tę politykę, że się dla wszystkich choć nieszczerze, ale grzecznie pokazywał, ofuknął się na mnie i rzekł, że: „Nie wiem, czego wm. pan chcesz, kiedy książę kanclerz wszystko, co umówił, dotrzymać słowem ministrowskim przyrzeka.” Ja odpowiedziałem, jak już ukoncertowaliśmy z Sosnowskim, pisarzem lit. — mającym komis od księcia kanclerza — skrypt kombinacji, jak z tym skryptem
Duninówny, która osobliwą zawsze była moją dobrodziką. Prosiłem tedy jej, aby
mnie rekomendowała protekcji grafa Bryla. Gdy tedy graf Bryl już odjeżdżać miał, księżna i marszałek nadworny koronny zaczęli mnie jemu rekomendować. Graf tedy Bryl, lubo zawsze miał tę politykę, że się dla wszystkich choć nieszczerze, ale grzecznie pokazywał, ofuknął się na mnie i rzekł, że: „Nie wiem, czego wm. pan chcesz, kiedy książę kanclerz wszystko, co umówił, dotrzymać słowem ministrowskim przyrzeka.” Ja odpowiedziałem, jak już ukoncertowaliśmy z Sosnowskim, pisarzem lit. — mającym komis od księcia kanclerza — skrypt kombinacji, jak z tym skryptem
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 747
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
swej ochoty. Pośle szynkarka znowu parę garcy wina, Co pierścień ważył; więcej gdy się upomina, Prosi owa o drugi zastaw dla pamięci: Dosyć dała na złoto, nic jej po pieczęci. „Nie masz — rzecze — monety? Więc guzy od suknie.” „Bodajże ją zabito! — sługę pan ofuknie — Abo ślepa w sygnecie — wyszedszy do sieni — Sto razy kosztowniejszych niż złoto kamieni?” „Tak powiada — rzecze ów — że siedzi przy forcie Zamkowej, co rznie takie kamienie po orcie. Wierzy-ć ona, że drogie, ale u Waszeci; Choć diament, choć rubin kura znajdzie w śmieci,
swej ochoty. Pośle szynkarka znowu parę garcy wina, Co pierścień ważył; więcej gdy się upomina, Prosi owa o drugi zastaw dla pamięci: Dosyć dała na złoto, nic jej po pieczęci. „Nie masz — rzecze — monety? Więc guzy od suknie.” „Bodajże ją zabito! — sługę pan ofuknie — Abo ślepa w sygnecie — wyszedszy do sieni — Sto razy kosztowniejszych niż złoto kamieni?” „Tak powiada — rzecze ów — że siedzi przy forcie Zamkowej, co rznie takie kamienie po orcie. Wierzy-ć ona, że drogie, ale u Waszeci; Choć dyjament, choć rubin kura znajdzie w śmieci,
Skrót tekstu: PotPoczKuk_III
Strona: 423
Tytuł:
Poczet herbów szlachty
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
herbarze
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1696
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
/ są i pułtora/ są dwa/ tak w Koronnych Klinotach/ jako widzieć/ i w Herbach postronnych/ Czem pułtrzecia w Pilawie? mniemąm z tej przyczyny/ Ze o Krzysz Pański czyni/ więcej nisz kto inny. Resolutia siłę może.
ZIjechał się Mazur z Niemcem/ wciasny bardzo drodze/ Wara zdrogi/ ofuknie Niemca/ Mazur srodze. Ustępujże Pludraku/ bo poznasz podkanie/ I co wczora drugiemu/ wnet się tobie stanie. Spyta Niemiec zstąpiwszy/ bo o sobie zwątpił/ Co takiego? byś nietchorz/ jabym ci był zstąpił. Już ze teraz Pan Hanus/ niechaj będzie Quita/ Gotowy Fryd/ gdy trafi/
/ są y pułtorá/ są dwá/ ták w Koronnych Klinotách/ iáko widźieć/ y w Herbách postronnych/ Czem pułtrzećiá w Piláwie? mniemąm z tey przyczyny/ Ze o Krzysz Páński czyni/ więcey nisz kto iny. Resolutia śiłę może.
ZIiechał się Mázur z Niemcem/ wćiásny bárdzo drodze/ Wárá zdrogi/ ofuknie Niemcá/ Mazur srodze. Vstępuyże Pludraku/ bo poznasz podkánie/ Y co wczorá drugiemu/ wnet sie tobie stánie. Spyta Niemiec zstąpiwszy/ bo o sobie zwątpił/ Co tákiego? byś nietchorz/ iabym ći był zstąpił. Iusz ze teraż Pán Hánus/ niechay bęndźie Quitá/ Gotowy Fryd/ gdy tráfi/
Skrót tekstu: KochProżnEp
Strona: 46
Tytuł:
Epigramata polskie
Autor:
Wespazjan Kochowski
Drukarnia:
Wojciech Górecki
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1674
Data wydania (nie wcześniej niż):
1674
Data wydania (nie później niż):
1674
poszła puścizna mego Syna ciury? Czemuż nie z apostołów albo uczniów który (O Dziecię na tym świecie utrapionej Matki!), Ale bierze po tobie miejski siepacz spadki!” ... URĄGANIE (456)
Gdy tak wisiał przy drodze Pan, nie tylko z suknie, Ale z skóry odarty, każdy go ofuknie Z mijających, każdy się językiem nań sroży: „Anoż teraz ten, który burzy kościół boży I znowu go we trzech dniach, tak jako był, stawia! Czemuż się dzisia z swoją mocą nie objawia? Jeśliś Syn Boży, łacno możesz sobie radzić, Możesz się z tego krzyża na ziemię sprowadzić
poszła puścizna mego Syna ciury? Czemuż nie z apostołów albo uczniów który (O Dziecię na tym świecie utrapionej Matki!), Ale bierze po tobie miejski siepacz spadki!” ... URĄGANIE (456)
Gdy tak wisiał przy drodze Pan, nie tylko z suknie, Ale z skóry odarty, każdy go ofuknie Z mijających, każdy się językiem nań sroży: „Anoż teraz ten, który burzy kościół boży I znowu go we trzech dniach, tak jako był, stawia! Czemuż się dzisia z swoją mocą nie objawia? Jeśliś Syn Boży, łacno możesz sobie radzić, Możesz się z tego krzyża na ziemię sprowadzić
Skrót tekstu: PotZacKuk_I
Strona: 591
Tytuł:
Nowy zaciąg ...
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1680
Data wydania (nie później niż):
1680
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
porządnie na tym miejscu im wydołać/ nieporządnie biega/ nie mając kresu póki bieży/ jedno intencją co nabarziej bieżeć: zaczym do tego przychodzi co się wspomniało. Księgi wtóre
Pierwszego dwojga zasadzania strzec trzeba/ i ustrzeże tak Myśliwiec/ jako i sczwacz/ pilnując zawżdy kiedy pies ku psom idzie/ a stanie/ żeby go ofuknąć/ ba i uderzyć/ żeby nigdy psów/ kiedy gonią/ stojąc nie czekał/ jedno biegiem do nich szedł/ bo tak się nie nauczy zasadzać. Więc się strzec małych miedzek/ a co naczęściej na wielkie knieje jeździć. A jeśli się trafunkiem jakim popsuje/ brać go w małej liczbie psów do czasu/ tedy
porządnie ná tym mieyscu im wydołáć/ nieporządnie biega/ nie máiąc kresu poki bieży/ iedno intencyą co nabárźiey bieżeć: zacżym do tego przychodźi co sie wspomniáło. Kśięgi wtore
Pierwszego dwoyga zásádzánia strzedz trzebá/ y vstrzeże ták Myśliwiec/ iáko y scżwacż/ pilnuiąc zawżdy kiedy pies ku psom idźie/ á stánie/ żeby go ofuknąć/ bá y vderzyć/ żeby nigdy psow/ kiedy gonią/ stoiąc nie cżekáł/ iedno biegiem do nich szedł/ bo ták sie nie náucży zásádzáć. Więc sie strzedz máłych miedzek/ á co nacżęśćiey ná wielkie knieie ieźdźić. A iesli sie tráfunkiem iákim popsuie/ bráć go w máłey licżbie psow do cżásu/ tedy
Skrót tekstu: OstrorMyśl1618
Strona: 39
Tytuł:
Myślistwo z ogary
Autor:
Jan Ostroróg
Drukarnia:
Bazyli Skalski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
myślistwo, zoologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618
z ziemie osadzić na niebie. Tyś mi w głos rzesząboskąmając koło siebie/ Wszak pomnię/ i wyrok twój/ wziąłem w pamięć/ święty Jeden będzie co z twych rak pójdzie w niebo wzięty: Wyrzekłwś. Niechże wyrok twój stanie wyrokiem Przyzwolił wszehchmogący/ i chmurnym obłokeim Świerne zaćmił powietrze: krąg świata gromami Ofuknął/ okrutnemi i byłskawicami Co za znak obiecanej korzyści wziął prawy: Zaparszy się oszczepem/ na wporzęgłe w wóz krwawy Konie Gradyw śmiały wpadł: trzasł biczem/ i z góry Zbiegł nadół/ na wierzch leśne i Palatowej góry. Gdzie jako nie królweskie prawa na Rzymiany KładłIliowic/ w tejdyż od Marsa porwany. Śmiertelne sięw
z źiemie osadźić ná niebie. Tyś mi w głos rzesząboskąmáiąc koło śiebie/ Wszák pomnię/ y wyrok twoy/ wźiąłem w pámięć/ święty Ieden będźie co z twych rák poydźie w niebo wźięty: Wyrzekłwś. Niechże wyrok twoy stánie wyrokiem Przyzwolił wszehchmogący/ y chmurnym obłokeim Swierne zaćmił powietrze: krąg światá gromami Ofuknął/ okrutnemi y byłskáwicámi Co za znak obiecáney korzyśći wźiął práwy: Zapárszy się oszczepem/ ná wporzęgłe w woz krwáwy Konie Grádiw śmiáły wpadł: trzasł biczem/ y z gory Zbiegł nádoł/ ná wierzch leśne y Palátowey gory. Gdźie iako nie krolweskie práwá na Rzymiány KładłIliowic/ w teydyż od Marsa porwány. Smiertelne sięw
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 373
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
są też ubodzy, ale umysłem, nauką, cierpliwością bogaci. Z ubogich ten jest więtszy, który bogatych jego opatrujących mało ma. Z bogatych ten zaś lepszy, który się o ubogie pieczołuje. Ale ten, który się cale spuści na Opatrzność boską, sam otrzymawa czego żąda.”
To wyrzekłszy, na mię się ofuknął, twarz mi kwaśną pokazał, mówiąc: — „Ty mówisz, że bogaci pracując złego się ustrzec mogą. Kiedyby tacy rozumni, o majętności nie tak się barzo pieczołujący byli, ale aby na sądny dzień pamiętali! Lecz wiele ich, co mają a nie dają i owszem zakrywają: „Nie mam,”
są też ubodzy, ale umysłem, nauką, cierpliwością bogaci. Z ubogich ten jest więtszy, który bogatych jego opatrujących mało ma. Z bogatych ten zaś lepszy, który się o ubogie pieczołuje. Ale ten, który się cale spuści na Opatrzność bozką, sam otrzymawa czego żąda.”
To wyrzekłszy, na mię się ofuknął, twarz mi kwaśną pokazał, mówiąc: — „Ty mówisz, że bogaci pracując złego się ustrzedz mogą. Kiedyby tacy rozumni, o majętności nie tak się barzo pieczołujący byli, ale aby na sądny dzień pamiętali! Lecz wiele ich, co mają a nie dają i owszem zakrywają: „Nie mam,”
Skrót tekstu: SaadiOtwSGul
Strona: 227
Tytuł:
Giulistan to jest ogród różany
Autor:
Saadi
Tłumacz:
Samuel Otwinowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1610 a 1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1625
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
I. Janicki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Świdzińscy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1879
znawszy onej, wiedząc dobrze, jako takowe niewiasty, czesto insynuowawszy siew łaskę, i sekretne porozumienia, tych, które im nazbyt wierzą, tyranią potym nad nim czynią, abo tak drogo bezpieczeństwo swoje, i dyskrecją opłacone mieć chcą, że niepodobna Ich kontentować, dla tegom od niej listu odebrać niechciała, i owszem ofuknąwszy się na nie, słowym ją zgromiła; dość na tym, że uboga niewiasta odnieść go musiała, skąd go wzięła, prosząc żeby jej więcej nie zlecał Komisów, On zaś imaginując sobie, żem ja pisanie jego wdzięcznie przyjąć miała, i owszem cokolwiek mu na nie odpisać, mając już tak wiele dowodw afektu mego
znawszy oney, wiedząc dobrze, iako takowe niewiasty, czesto insynuowawszy siew łaskę, y sekretne porozumienia, tych, ktore im nazbyt wierzą, tyránią potym nad nim czynią, abo tak drogo beśpieczeństwo swoie, y dyskrecyą opłacone mieć chcą, że niepodobna Ich kontentowáć, dlá tegom od niey listu odebrać niechćiáła, y owszem ofuknąwszy się ná nie, słowym ią zgromiła; dość ná tym, że ubogá niewiásta odnieść go muśiáła, zkąd go wźięła, prosząc żeby iey więcey nie zlecał kommissow, On záś imáginuiąc sobie, żem ia pisanie iego wdźięcznie przyiąc miáła, y owszem cokolwiek mu ná nie odpisać, maiąc iuż ták wiele dowodw áffektu mego
Skrót tekstu: UrfeRubJanAwan
Strona: 20
Tytuł:
Awantura albo Historia światowe rewolucje i niestatecznego alternatę szczęścia zamykająca
Autor:
Honoré d'Urfé
Tłumacz:
Jan Karol Rubinkowski
Drukarnia:
Jan Ludwik Nicolai
Miejsce wydania:
Toruń
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
epika
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1741
Data wydania (nie wcześniej niż):
1741
Data wydania (nie później niż):
1741