Duninówny, która osobliwą zawsze była moją dobrodziką. Prosiłem tedy jej, aby
mnie rekomendowała protekcji grafa Bryla. Gdy tedy graf Bryl już odjeżdżać miał, księżna i marszałek nadworny koronny zaczęli mnie jemu rekomendować. Graf tedy Bryl, lubo zawsze miał tę politykę, że się dla wszystkich choć nieszczerze, ale grzecznie pokazywał, ofuknął się na mnie i rzekł, że: „Nie wiem, czego wm. pan chcesz, kiedy książę kanclerz wszystko, co umówił, dotrzymać słowem ministrowskim przyrzeka.” Ja odpowiedziałem, jak już ukoncertowaliśmy z Sosnowskim, pisarzem lit. — mającym komis od księcia kanclerza — skrypt kombinacji, jak z tym skryptem
Duninówny, która osobliwą zawsze była moją dobrodziką. Prosiłem tedy jej, aby
mnie rekomendowała protekcji grafa Bryla. Gdy tedy graf Bryl już odjeżdżać miał, księżna i marszałek nadworny koronny zaczęli mnie jemu rekomendować. Graf tedy Bryl, lubo zawsze miał tę politykę, że się dla wszystkich choć nieszczerze, ale grzecznie pokazywał, ofuknął się na mnie i rzekł, że: „Nie wiem, czego wm. pan chcesz, kiedy książę kanclerz wszystko, co umówił, dotrzymać słowem ministrowskim przyrzeka.” Ja odpowiedziałem, jak już ukoncertowaliśmy z Sosnowskim, pisarzem lit. — mającym komis od księcia kanclerza — skrypt kombinacji, jak z tym skryptem
Skrót tekstu: MatDiar
Strona: 747
Tytuł:
Diariusz życia mego, t. I
Autor:
Marcin Matuszewicz
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1754 a 1765
Data wydania (nie wcześniej niż):
1754
Data wydania (nie później niż):
1765
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Bohdan Królikowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1986
z ziemie osadzić na niebie. Tyś mi w głos rzesząboskąmając koło siebie/ Wszak pomnię/ i wyrok twój/ wziąłem w pamięć/ święty Jeden będzie co z twych rak pójdzie w niebo wzięty: Wyrzekłwś. Niechże wyrok twój stanie wyrokiem Przyzwolił wszehchmogący/ i chmurnym obłokeim Świerne zaćmił powietrze: krąg świata gromami Ofuknął/ okrutnemi i byłskawicami Co za znak obiecanej korzyści wziął prawy: Zaparszy się oszczepem/ na wporzęgłe w wóz krwawy Konie Gradyw śmiały wpadł: trzasł biczem/ i z góry Zbiegł nadół/ na wierzch leśne i Palatowej góry. Gdzie jako nie królweskie prawa na Rzymiany KładłIliowic/ w tejdyż od Marsa porwany. Śmiertelne sięw
z źiemie osadźić ná niebie. Tyś mi w głos rzesząboskąmáiąc koło śiebie/ Wszák pomnię/ y wyrok twoy/ wźiąłem w pámięć/ święty Ieden będźie co z twych rák poydźie w niebo wźięty: Wyrzekłwś. Niechże wyrok twoy stánie wyrokiem Przyzwolił wszehchmogący/ y chmurnym obłokeim Swierne zaćmił powietrze: krąg światá gromami Ofuknął/ okrutnemi y byłskáwicámi Co za znak obiecáney korzyśći wźiął práwy: Zapárszy się oszczepem/ ná wporzęgłe w woz krwáwy Konie Grádiw śmiáły wpadł: trzasł biczem/ y z gory Zbiegł nádoł/ ná wierzch leśne y Palátowey gory. Gdźie iako nie krolweskie práwá na Rzymiány KładłIliowic/ w teydyż od Marsa porwány. Smiertelne sięw
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 373
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
są też ubodzy, ale umysłem, nauką, cierpliwością bogaci. Z ubogich ten jest więtszy, który bogatych jego opatrujących mało ma. Z bogatych ten zaś lepszy, który się o ubogie pieczołuje. Ale ten, który się cale spuści na Opatrzność boską, sam otrzymawa czego żąda.”
To wyrzekłszy, na mię się ofuknął, twarz mi kwaśną pokazał, mówiąc: — „Ty mówisz, że bogaci pracując złego się ustrzec mogą. Kiedyby tacy rozumni, o majętności nie tak się barzo pieczołujący byli, ale aby na sądny dzień pamiętali! Lecz wiele ich, co mają a nie dają i owszem zakrywają: „Nie mam,”
są też ubodzy, ale umysłem, nauką, cierpliwością bogaci. Z ubogich ten jest więtszy, który bogatych jego opatrujących mało ma. Z bogatych ten zaś lepszy, który się o ubogie pieczołuje. Ale ten, który się cale spuści na Opatrzność bozką, sam otrzymawa czego żąda.”
To wyrzekłszy, na mię się ofuknął, twarz mi kwaśną pokazał, mówiąc: — „Ty mówisz, że bogaci pracując złego się ustrzedz mogą. Kiedyby tacy rozumni, o majętności nie tak się barzo pieczołujący byli, ale aby na sądny dzień pamiętali! Lecz wiele ich, co mają a nie dają i owszem zakrywają: „Nie mam,”
Skrót tekstu: SaadiOtwSGul
Strona: 227
Tytuł:
Giulistan to jest ogród różany
Autor:
Saadi
Tłumacz:
Samuel Otwinowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1610 a 1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1625
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
I. Janicki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Świdzińscy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1879
Chlebem doczesnem być żywi, ale słowem Bożem. Jeszczem sobie i drugi raz postąpił z nim śmiele, Żem go wziąwszy nie posadził, aże na kościele. I mówię mu: Synu Boży świadomeś tu drogi, Spuść się na dół, żebyś stanął dobrze na swe nogi. W tym mię jakoś ofuknął, jakby mnie zaślepił: Małom nie spadł, ledwo żem się na nogach okrzepił. Jeszczem go trzeci raz zaniósł na wysokie skały, I pocznę mu ukazować, jako świat nie mały; Ukażę mu zamki, miasta i wspaniałe domy, W czym się naród ludzki kocha, my stąd chwałę mamy. I
Chlebem doczesnem być żywi, ale słowem Bożem. Jeszczem sobie i drugi raz postąpił z nim śmiele, Żem go wziąwszy nie posadził, aże na kościele. I mówię mu: Synu Boży świadomeś tu drogi, Spuść się na dół, żebyś stanął dobrze na swe nogi. W tym mię jakoś ofuknął, jakby mnie zaślepił: Małom nie spadł, ledwo żem się na nogach okrzepił. Jeszczem go trzeci raz zaniósł na wysokie skały, I pocznę mu ukazować, jako świat nie mały; Ukażę mu zamki, miasta i wspaniałe domy, W czym się naród ludzki kocha, my stąd chwałę mamy. I
Skrót tekstu: SejmPiek
Strona: 60
Tytuł:
Sejm piekielny straszliwy
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1622
Data wydania (nie wcześniej niż):
1622
Data wydania (nie później niż):
1622
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1903
pocznę mu ukazować, jako świat nie mały; Ukażę mu zamki, miasta i wspaniałe domy, W czym się naród ludzki kocha, my stąd chwałę mamy. I każę czołem uderzyć jemu u nóg sobie;
Wszytko, co oczyma widzisz, to daruję tobie. Ledwie iżem co wymówił, wnet mię głosem srogim Tak ofuknął, żem zrozumiał, iże on jest Bogiem. I nie śmiałem nic przemówić, ani więcej pytać, Musiałem lecieć ze wstydem, już się z nim nie witać. Aż obaczę. a z nieba się Aniołowie walą, U nóg jego upadają, za Boga go chwalą. Ażem Żydy nań wyprawił
pocznę mu ukazować, jako świat nie mały; Ukażę mu zamki, miasta i wspaniałe domy, W czym się naród ludzki kocha, my stąd chwałę mamy. I każę czołem uderzyć jemu u nóg sobie;
Wszytko, co oczyma widzisz, to daruję tobie. Ledwie iżem co wymówił, wnet mię głosem srogim Tak ofuknął, żem zrozumiał, iże on jest Bogiem. I nie śmiałem nic przemówić, ani więcej pytać, Musiałem lecieć ze wstydem, już się z nim nie witać. Aż obaczę. a z nieba się Aniołowie walą, U nóg jego upadają, za Boga go chwalą. Ażem Żydy nań wyprawił
Skrót tekstu: SejmPiek
Strona: 61
Tytuł:
Sejm piekielny straszliwy
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1622
Data wydania (nie wcześniej niż):
1622
Data wydania (nie później niż):
1622
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Aleksander Brückner
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1903