Królowej Jej Mści Paniej Mojej Miłościwej Pirrhy i Promotorki mojej/ z prostego kamienia człeka/ ex ligno Mercurium wyrabiać raczysz. Kiedy za rozświeceniem nagłym nie promienia ale całego słońca łaski W. KM. usta moje prawie kamienne otwierać się i verba conari poczynają. O jakoby należało/ aby usta tę pierwszą dziś wydały probę i przyjemny ogłos godnego za dobrodziejstwa W. K M podziękowania/ ale jeśli kiedyś na samę kontemplacją tantae Fortunae Krasomownych Pieczętarzów milknęły języki/ jeśli jakoby nieupatrzonym piorunem z-nagła zarażone obmierały dowcipy/ zarównie i moja teraz niedola/ że uciążony wielkością łaski WKM. słowa tracę/ nescio loqui. Podziękował jeden krótko/ ale dowcipnie i nader doskonale Panu
Krolowey Iey Mśći Paniey Moiey Miłościwey Pirrhy i Promotorki moiey/ z prostego kamieniá człeká/ ex ligno Mercurium wyrabiać raczysz. Kiedy zá rozświeceniem nagłym nie promienia ále cáłego słońca łaski W. KM. usta moie prawie kamienne otwierać się i verba conari poczynáią. O iákoby należało/ aby usta tę pierwszą dźiś wydały probę i przyiemny ogłos godnego zá dobrodźieystwá W. K M podźiękowania/ ale iesli kiedyś ná samę kontemplácyą tantae Fortunae Krasomownych Pieczętarzow milknęły ięzyki/ ieśli iakoby nieupatrzonym piorunem z-nagłá zarażone obmieráły dowćipy/ zárownie i moia teraz niedola/ że ućiążony wielkośćią łáski WKM. słowá trácę/ nescio loqui. Podźiękował ieden krotko/ ále dowcipnie i nader doskonale Pánu
Skrót tekstu: PisMów_II
Strona: 23
Tytuł:
Mówca polski, t. 2
Autor:
Jan Pisarski
Drukarnia:
Drukarnia Kolegium Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Kalisz
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
mowy okolicznościowe
Tematyka:
retoryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1676
Data wydania (nie wcześniej niż):
1676
Data wydania (nie później niż):
1676
a Mój Mości Panie i Bracie. A że to prawda, że Wojsko miało iść do dóbr dziedzicznych, i poszłoby było pewnie, jeno że Konfederaci Wisłę pod Zawichostem przeszedszy, wstręt uczynili.
POtak miłych awizach z przeszłego Koła Zawichostkiego, dziwna jakaś nastąpiła odmiana, gdy miasto zgody, wojennej burze tak poczyna brzmieć ogłos, że już Król I. Mość o Wtorku ma stanąć pod Jarosławiem, Obozem, i już niejaki P. Sokołowski przyjachał opatrywać miejsca, i naznaczył je między Jarosławiem, Komaczowem, na łazach Tarnowieckich, I. M. P. Podczasego Koronnego, o granicę zemną. Przeniknęło to nas, że tak w nienależytym
a Moy Mośći Pánie y Bráćie. A że to prawdá, że Woysko miáło iść do dobr dźiedźicznych, y poszłoby było pewnie, ieno że Confoederaći Wisłę pod Záwichostem przeszedszy, wstręt vczynili.
POták miłych áwizách z przeszłego Kołá Záwichostkiego, dziwna iákaś nástąpiłá odmiáná, gdy miásto zgody, woienney burze ták poczyna brzmieć ogłos, że iuż Krol I. Mość o Wtorku ma stánąć pod Iárosłáwiem, Obozem, y iuż nieiáki P. Sokołowski przyiáchał opátrywáć mieyscá, y náznáczył ie między Iárosławiem, Komáczowem, ná łázách Tarnowieckich, I. M. P. Podczásego Koronnego, o gránicę zemną. Przeniknęło to nas, że ták w nienależytym
Skrót tekstu: LubJMan
Strona: 48
Tytuł:
Jawnej niewinności manifest
Autor:
Jerzy Sebastian Lubomirski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
Wolnościom, Szlachcie ciężkiego i bezprawnego niewychodziło. Żeby Postronne korespondencje i praktyki niezaszkodziły całości Rzeczyposp: dla czego i Signety Prywatne Królewskie prawem zakazane. Hetmani czuć mają ab extra, czuć ab intra. Królom na Szlachtę arma niedawać, bez wiadomości Rzeczypo: zaciągów niedopuszczać, Pod czas Elekcji armis niekreskować. Ogłos wolny Szlachcica na rozkazanie Królewskie nie agrawować bronić Ojczyzny nieuciskać.
Hetman przestrzegać ma, żeby potentia Wojsk Rzeczyposp: zażywana, ale na obronę od nieprzyjaciół była: żeby wolnego głosu mocą nieprzyciskać, żeby pod czas Elekcji, dźwięk Bębnów, Trąmb, Gwardyj, nie zagłuszał wolnego głosu Szlachty, w obieraniu Pana, i
Wolnośćiom, Szláchćie ćiężkiego y bezpráwnego niewychodźiło. Zeby Postronne correspondencye y práktyki niezászkodźiły cáłosći Rzeczyposp: dla czego y Signety Prywatne Krolewskie práwem zákazáne. Hetmáni czuć máią ab extra, czuć ab intra. Krolom ná Szláchtę arma niedáwáć, bez wiadomośći Rzeczypo: záćiągow niedopuszczać, Pod czás Elekcyey armis niekreskowáć. Ogłos wolny Szláchćicá ná roskazánie Krolewskie nie aggráwować bronić Oyczyzny nieućiskáć.
Hetman przestrzegáć ma, żeby potentia Woysk Rzeczyposp: záżywána, ále ná obronę od nieprzyiaćioł byłá: żeby wolnego głosu mocą nieprzyćiskáć, żeby pod czás Elekcyey, dźwięk Bębnow, Trąmb, Gwárdiy, nie zágłuszał wolnego głosu Szláchty, w obierániu Páná, y
Skrót tekstu: LubJMan
Strona: 65
Tytuł:
Jawnej niewinności manifest
Autor:
Jerzy Sebastian Lubomirski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1666
Data wydania (nie wcześniej niż):
1666
Data wydania (nie później niż):
1666
, Boże, aby się obaczyli ludzie, uważyli i ostatnie rzeczy rozpamiętywali. Deuteronomium 32
Wstyd, zaprawdę, że dotąd człowiek ślepo błądzi, gdy to tylko co w oczach bezpiecznie być sądzi i gdy mniema, że dosyć znać się tylko na tym, co dziś kogo dolega, nie, co przydzie za tym. Na ogłos wojny żołnierz przeciera pancerze, a na trąby pobudkę pałasz w rękę bierze. Wieszczy żeglarz uważa po aspektach srodze, który wiatr styra panem w żaglolotnej drodze. Oracz też pracowity wprzód pomyślić woli, gdzie co ma siać, miarkując skutek z sprawnej roli. Wtąż i mrówka opatrzna, gdy już zima grozi, w skrytą swoję
, Boże, aby się obaczyli ludzie, uważyli i ostatnie rzeczy rozpamiętywali. Deuteronomium 32
Wstyd, zaprawdę, że dotąd człowiek ślepo błądzi, gdy to tylko co w oczach bezpiecznie być sądzi i gdy mniema, że dosyć znać się tylko na tym, co dziś kogo dolega, nie, co przydzie za tym. Na ogłos wojny żołnierz przeciera pancerze, a na trąby pobudkę pałasz w rękę bierze. Wieszczy żeglarz uważa po aspektach srodze, który wiatr styra panem w żaglolotnej drodze. Oracz też pracowity wprzód pomyślić woli, gdzie co ma siać, miarkując skutek z sprawnej roli. Wtąż i mrówka opatrzna, gdy już zima grozi, w skrytą swoję
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 67
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
was, wiadome, na świadectwo, góry! Ilemkroć zabiegała wzdychaniu srogiemu, zwyciężona dałam wstręt sercu przeciwnemu. Owszem, gdy moje treny Echo usłyszało, spólny ze mną lamentów odgłos wydawało. Skargiśmy – ja raz, Echo drugi – wydawali, płakaliśmy w przemianę, w przemianę wzdychali, tak jako Pandyjona siostry ogłos dają, gdy zabicie Atysa wraz opłakiwają. Na tej siedzi gałęzi Progne żałobliwa, na owej Filomela swój grzech opłakiwa: jedna drugiej ptaszyna z lamentem wzdychania i wraz grzech popełniony swym planktem dogania. Tym sposobem i ona smutna Alcyjone, eksprymując swym żalem kochającą żonę, gdy męża swego okręt rozbity ujrzała, morskie brzegi i skały
was, wiadome, na świadectwo, gory! Ilemkroć zabiegała wzdychaniu srogiemu, zwyciężona dałam wstręt sercu przeciwnemu. Owszem, gdy moje treny Echo usłyszało, spólny ze mną lamentów odgłos wydawało. Skargiśmy – ja raz, Echo drugi – wydawali, płakaliśmy w przemianę, w przemianę wzdychali, tak jako Pandyjona siostry ogłos dają, gdy zabicie Atysa wraz opłakiwają. Na tej siedzi gałęzi Progne żałobliwa, na owej Filomela swój grzech opłakiwa: jedna drugiej ptaszyna z lamentem wzdychania i wraz grzech popełniony swym planktem dogania. Tym sposobem i ona smutna Alcyjone, eksprymując swym żalem kochającą żonę, gdy męża swego okręt rozbity ujrzała, morskie brzegi i skały
Skrót tekstu: HugLacPrag
Strona: 73
Tytuł:
Pobożne pragnienia
Autor:
Herman Hugon
Tłumacz:
Aleksander Teodor Lacki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1673
Data wydania (nie wcześniej niż):
1673
Data wydania (nie później niż):
1673
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Krzysztof Mrowcewicz
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Pro Cultura Litteraria"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1997
, ani an naszę immunitatem, że ją nieprzyjaciel obserwować będzie; inter arma silent leges: trzeba zawsze do obrony gotowe mieć Wojsko, którego usus stanie nam za największe zwycięstwa, kiedy od nas wojnę odwróci i pokoj zachowa.
Ta zaś gotowość potrzebniejsza in statu nostro libero, niżeli in Monarchico, gdzie na pierwszy wojny ogłos, wojsko stanie zaraz w polu, jednemu ordynansowi wsziscy posłusźni; non item u nas; gdzie wsziscy rozkazują a nikt nie słucha; trzeba wprzód sejmu, na sejmie zgody, przy zgodzie podatku postanowienia, tego postanowienia egzekucyj, i z tego co się z pracą i nierychło zbierze, rekruty werbować, zaciągać nowe chorągwie,
, ani an naszę immunitatem, źe ią nieprzyiaciel obserwowáć będźie; inter arma silent leges: trzeba zawsze do obrony gotowe mieć Woysko, ktorego usus stanie nam za naywiększe zwyćięstwa, kiedy od nas woynę odwroći y pokoy zachowa.
Ta zaś gotowość potrźebnieysza in statu nostro libero, niźeli in Monarchico, gdźie na pierwszy woyny ogłos, woysko stánie zaraz w polu, iednemu ordynansowi wsźyscy posłusźni; non item u nas; gdźie wsźyscy roskazuią á nikt nie słucha; trźeba wprzod seymu, na seymie zgody, przy zgodźie podatku postánowienia, tego postánowienia exekucyi, y z tego co się z pracą y nierychło zbierze, rekruty werbowáć, zaciągáć nowe chorągwie,
Skrót tekstu: LeszczStGłos
Strona: 113
Tytuł:
Głos wolny wolność ubezpieczający
Autor:
Stanisław Leszczyński
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1733
Data wydania (nie wcześniej niż):
1733
Data wydania (nie później niż):
1733
, starego królestwa nie stracili; starajmy się, żeby nasze przysłowie zawsze się prawdziło; że królowie śmiertelni, ale Rzeczpospolita nie śmiertelna; co się zyści, jeżeli zabieżemy największemu na nią niebezpieczeństwu, którego się obawiać powinna ex forma Elekcyj Królów.
Co żebym jaśniej pokazał, przystępmuję particulariter ad actus interregni; na pierwszy zaraz ogłos wakującego Tronu, nie masz tego Monarchy w Europie, żeby nie promowował subjectum swego, i nie masz żadnego, żeby partią sobie nie uformował; każdy pod pozorem przyjaźni, i Dobra Rzeczypospolitej; przez co miasto jedności, dzielemy się na tyle fakcyj, ile konkurentów, których przeciwne między sobą interesa, fundują contrarietatem invincibilem sensuum
, stárego krolestwa nie strácili; staráymy się, źeby nasze przysłowie zawsze się prawdźiło; źe krolowie śmiertelni, ale Rzeczpospolita nie śmiertelna; co się zyśći, ieźeli zabieźemy naywiększemu na nię niebeśpieczeństwu, ktorego się obawiáć powinna ex forma Elekcyi Krolow.
Co źebym iaśniey pokazał, przystępmuię particulariter ad actus interregni; na pierwszy zaraz ogłos wákuiącego Tronu, nie masz tego Monárchy w Europie, źeby nie promowował subjectum swego, y nie masz źadnego, źeby pártyą sobie nie uformował; kaźdy pod pozorem przyiáźni, y Dobra Rzeczypospolitey; przez co miásto iednośći, dźielemy się na tyle fákcyi, ile konkurrentow, ktorych przećiwne między sobą interessa, funduią contrarietatem invincibilem sensuum
Skrót tekstu: LeszczStGłos
Strona: 161
Tytuł:
Głos wolny wolność ubezpieczający
Autor:
Stanisław Leszczyński
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1733
Data wydania (nie wcześniej niż):
1733
Data wydania (nie później niż):
1733
z niewymowną męką, Nie chwytałabym owdowiałą ręką. Teraz ilekroć wiosna lody kruszy, Zawsze od strachu jestem jak bez duszy, Albowiem wierne kochanie w przyjaźni, Rzecz jest frasunku pełna i bojaźni. Ze się już na cię Trojańczyk wyprawia, Zawsze mi tę myśl wróg przed oczy stawia. I ledwie żyję na ten ogłos, gdy mię Wzmianką przerazi Hektorowe imię. A powieli kto; że na placu płocha Śmierć przez Hektora, zgniotła Antylocha, Jego upadek od zamachu broni, Niezmiernym strachem w serce mi zadzwoni. Jeżeli też kto Patrokla wspomina, Jak go w zmyślonej zbroi Hektor ścina, Ze się nie wiodą kunszty z Trojanami, Rzewnemi
z niewymowną męką, Nie chwytáłábym owdowiáłą ręką. Teraz ilekroć wiosná lody kruszy, Zawsze od stráchu iestem iák bez duszy, Albowiem wierne kochánie w przyiáźni, Rzecz iest frásunku pełná y boiáźni. Ze się iuż ná cię Troiáńczyk wyprawia, Záwsze mi tę myśl wrog przed oczy stáwia. Y ledwie żyię ná ten ogłos, gdy mię Wzmiánką przeráźi Hektorowe imię. A powieli kto; że ná plácu płocha Smierć przez Hektorá, zgniotłá Antylochá, Iego upádek od zámachu broni, Niezmiernym stráchem w serce mi zádzwoni. Ieżeli też kto Patroklá wspomina, Iák go w zmyśloney zbroi Hektor śćiná, Ze się nie wiodą kunszty z Troiánámi, Rzewnemi
Skrót tekstu: OvChrośRoz
Strona: 3
Tytuł:
Rozmowy listowne
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Wojciech Stanisław Chrościński
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
paroksyzm tego wieczora frebry i tak niezupełna była ochota.
Przyszła wiadomość z Szańca, że się Tatarowie przeprawili przez Dniestr i stanęli między Paniowcami a Uścieczkiem w niemałej potędze. Wszystek zatem ten kraj formidat hoc malum. Zaraz król im. kazał na Zamek Wysoki z cekauzu działa wytoczyć, drugie na wały, aby były gotowe do ogłosu wszelkiej ostrożności ludzi pospolitych. Już o dwie mili ludzi, bydła, koni nie widać w polu, pozamykali się w forteczkach swoich, trwożąc bardzo sobą, ile kiedy wojska cale w polu nie masz, tylko same chorągwie i namiesnicy. I dlatego tu zbliżył król im., aby się z imp. krakowskim namówił do
paroksyzm tego wieczora frebry i tak niezupełna była ochota.
Przyszła wiadomość z Szańca, że się Tatarowie przeprawili przez Dniestr i stanęli między Paniowcami a Uścieczkiem w niemałej potędze. Wszystek zatem ten kraj formidat hoc malum. Zaraz król jm. kazał na Zamek Wysoki z cekauzu działa wytoczyć, drugie na wały, aby były gotowe do ogłosu wszelkiej ostrożności ludzi pospolitych. Już o dwie mili ludzi, bydła, koni nie widać w polu, pozamykali się w forteczkach swoich, trwożąc bardzo sobą, ile kiedy wojska cale w polu nie masz, tylko same chorągwie i namiesnicy. I dlatego tu zbliżył król jm., aby się z jmp. krakowskim namówił do
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 138
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958
kule, kartany, i różne obroty Dawszy im w Moc Chorągwie Pułki Buzdygany Regimenty Buławy zawsze bez Nagany. Jego Traktując dzieło dość Męsnie stawają Czego dawne i świeższe wieki przy świadczają Jako Nieprzyjacielską krwią Zafarbowali Martis Arenam . Przy tym swej Niezałowali Czego świerzy Dokument mamy w twej osobie Cny stobnicki starosto Gdy na uszy obie Słyszy świat ogłos Marsa który Promulguje Ze cię za syna swego prawdziwie przyjmuje Tys jes Lapis Lydius proba pocciwości Domu swego tac grogę ściele do wieczności Tacię na Perspektywę światu wystawuje Tacię Ojcu Marsowi w Respekt praezentuje Kontent Mars że ma syna Godnego wtej mierze który Męstwa Dzielności znaczny assumpt bierze Od swych Herbownych Zwierzów którzy nad inszemi Męstwem siłą i sercem Prym
kule, kartany, y rozne obroty Dawszy im w Moc Chorągwie Pułki Buzdygany Regimenty Buławy zawsze bez Nagany. Iego Traktuiąc dzieło dość Męznie stawaią Czego dawne y swieszsze wieki przy swiadczaią Iako Nieprzyiacielską krwią Zafarbowali Martis Arenam . Przy tym swey Niezałowali Czego swierzy Dokument mamy w twey osobie Cny stobnicki starosto Gdy na uszy obie Słyszy świat ogłos Marsa ktory Promulguie Ze cię za syna swego prawdziwie przyimuie Tys ies Lapis Lydius proba pocciwosci Domu swego tac grogę sciele do wiecznosci Tacię na Perspektywę swiatu wystawuie Tacię Oycu Marsowi w Respekt praezentuie Kontent Mars że ma syna Godnego wtey mierze ktory Męstwa Dzielnośći znaczny assumpt bierze Od swych Herbownych Zwierzow ktorzy nad inszemi Męstwem siłą y sercem Prym
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 271
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688