zachodu słońce; Oczy napasł, garła nic, wszytko jak w regiestrze Piękne widząc. Czy słowa dotrzymywać siostrze? Myśli potem sam z sobą: Czy w poły umarłem, Z próżnym, w wieczór, powrócę do swych dzieci garłem? Także sowa, choć wszytek ptaszy rodzaj szpeci, Tak pięknych i tak wiele może lągnąć dzieci? Już się z słowa rozgrzesza, kiedy w bliskim drzewie Młodych sowiąt postrzeże. Mniema, że cietrzewie. Poszły barzo na żaby. Wej, rzecze, nagroda, Zawsze płaci pobożność, puszczać się jej szkoda. Toż jedne do gardzielą drobnym tka kawałkiem, Drugie dzieciom na gniazdo w sponach niesie całkiem. W
zachodu słońce; Oczy napasł, garła nic, wszytko jak w regiestrze Piękne widząc. Czy słowa dotrzymywać siestrze? Myśli potem sam z sobą: Czy w poły umarłem, Z próżnym, w wieczór, powrócę do swych dzieci garłem? Także sowa, choć wszytek ptaszy rodzaj szpeci, Tak pięknych i tak wiele może lągnąć dzieci? Już się z słowa rozgrzesza, kiedy w bliskim drzewie Młodych sowiąt postrzeże. Mniema, że cietrzewie. Poszły barzo na żaby. Wej, rzecze, nagroda, Zawsze płaci pobożność, puszczać się jej szkoda. Toż jedne do gardzielą drobnym tka kawałkiem, Drugie dzieciom na gniazdo w sponach niesie całkiem. W
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 82
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
rzuci do ognia, że się w nim upiecze. Siłaż dziś takich szczurków, siła takich myszy, Póki płuży fortuna, ze mną towarzyszy; Niechże jedno postawi, jako zwykła, rogi, Zapomniawszy przysięgi aż mój z szczurkiem w nogi, Ani na powalone obejźry się węgły. Bodaj się tak niewdzięczne gadziny nie lęgły. 261 (F). CUCHNIENIE Z UST
„Jakobym też — rzecze ktoś — wszedł do starej kuchnie — U stołu sąsiadowi — tak ci z gęby cuchnie.” „Nie dziwuj się — odpowie — bo chociaż nie jem nic
Złego, siła sekretów i siła tajemnic W mych piersiach zgniło, bo że nie
rzuci do ognia, że się w nim upiecze. Siłaż dziś takich szczurków, siła takich myszy, Póki płuży fortuna, ze mną towarzyszy; Niechże jedno postawi, jako zwykła, rogi, Zapomniawszy przysięgi aż mój z szczurkiem w nogi, Ani na powalone obejźry się węgły. Bodaj się tak niewdzięczne gadziny nie lęgły. 261 (F). CUCHNIENIE Z UST
„Jakobym też — rzecze ktoś — wszedł do starej kuchnie — U stołu sąsiadowi — tak ci z gęby cuchnie.” „Nie dziwuj się — odpowie — bo chociaż nie jem nic
Złego, siła sekretów i siła tajemnic W mych piersiach zgniło, bo że nie
Skrót tekstu: PotFrasz1Kuk_II
Strona: 115
Tytuł:
Ogród nie plewiony
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
miasta: Laodycea, Antiochia, Magnesia od Magnesu kamienia rzeczona, Stratonika, Milet.
Szóstą Jonią, w której były miasta Patara Ojczyzna Z. Mikołaja, i Mira stolica jegoż Biskupstwa. Sławna góra Chimera, na której wierzchołku lwy, w połowie przy dolinach dzikie kozy, a na samym dole w jaskiniach smoki się lęgły.
Ośmą Pamfilią, w której były miasta Seleucja, Pisydia, Antiocia, Atalia, teraz rzeczone Sattalia. Góra nad inne największa Taurus.
Dziewiątą Cylicją, w której miasto Tarsus Ojczyzna Z. Pawła etc.
Dziesiątą Capadocją, w której przednie były miasta, Comana, Neo Cesarea, Sebastya, Cesarea, Iconium,
miástá: Laodycea, Antyochia, Magnesia od Magnesu kamienia rzeczoná, Stratoniká, Milet.
Szostą Jonią, w ktorey były miástá Pátárá Oyczyzna S. Mikołaiá, y Mira stolicá iegoż Biskupstwa. Sławna gorá Chimera, ná ktorey wierzchołku lwy, w połowie przy dolinach dzikie kozy, á ná samym dole w iaskiniach smoki się lęgły.
Osmą Pamfilią, w ktorey były miasta Seleucya, Pisydya, Antyocia, Attalia, teraz rzeczone Sattalia. Gora nad inne naywiększa Taurus.
Dziewiątą Cylicyą, w ktorey miasto Tarsus Oyczyzna S. Pawła etc.
Dziesiątą Cappadocyą, w ktorey przednie były miasta, Comana, Neo Cesarea, Sebástya, Cesárea, Iconium,
Skrót tekstu: BystrzInfGeogr
Strona: D4
Tytuł:
Informacja geograficzna
Autor:
Wojciech Bystrzonowski
Drukarnia:
Drukarnia lubelska Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lublin
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Tematyka:
geografia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1743
Data wydania (nie wcześniej niż):
1743
Data wydania (nie później niż):
1743
Późno kuśnierze, późno obsyłam stalmachy. Miły matematyku, znasz się na powietrzu Jako wielbłąd na skrzypcach, jako wieprz na pieprzu. Gdyby kto opak twoje przetłumaczył księgi, Rychlej by zgadł, niebieskie co mu znaczą kręgi. 5. GORSZE LEKARSTWO NIŻ CHOROBA
Wyganiając pani szczury, Zapuściła ogień w dziury, Gdzie się te bestyje lęgły, I spaliła z gniazdem węgły. Zaprawdę, nie masz co chwalić: Dla szczurków chałupę spalić! Gorsze, każdy mi to przyzna, Lekarstwo niźli trucizna. Jeden tylko Samson ślepy Burzył z Filistyny sklepy. 6. JAKI WIATR NAJZDROWSZY
Jaki by wiatr najzdrowszy, urosło pytanie. Kiedy każdy z siedzących swoje wyda zdanie,
Późno kuśnierze, późno obsyłam stalmachy. Miły matematyku, znasz się na powietrzu Jako wielbłąd na skrzypcach, jako wieprz na pieprzu. Gdyby kto opak twoje przetłumaczył księgi, Rychlej by zgadł, niebieskie co mu znaczą kręgi. 5. GORSZE LEKARSTWO NIŻ CHOROBA
Wyganiając pani szczury, Zapuściła ogień w dziury, Gdzie się te bestyje lęgły, I spaliła z gniazdem węgły. Zaprawdę, nie masz co chwalić: Dla szczurków chałupę spalić! Gorsze, każdy mi to przyzna, Lekarstwo niźli trucizna. Jeden tylko Samson ślepy Burzył z Filistyny sklepy. 6. JAKI WIATR NAJZDROWSZY
Jaki by wiatr najzdrowszy, urosło pytanie. Kiedy każdy z siedzących swoje wyda zdanie,
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 209
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
przynoszono daniem, Gdy z wielkimi rogami krowa stanie za niem. Pojźrą wszyscy ze śmiechem, właśnie jakby mu to Wyrosły, aż drugi ktoś: „Wej, becco cornuto!” Ów się nic nie zmieszawszy, odpowie jak z bicza: „Daleko, panie bracie, mieszkam od Wojnicza, Gdzie, jako słychać, lęgną satyrzy się, abo Moja rada, nie mówmy oba sobie: żabo! Nie wierzę, żeby się to wykłuć miało czołem: I z twą żoną sypiają, a przecieś gomołem.” 397. DZIESIĘCINA WYTYCZNA
Przyszła w Rusi niewiasta spowiadać się popu, Świeżo bywszy od matki poślubiona chłopu. „Hreszna duszo, nie
przynoszono daniem, Gdy z wielkimi rogami krowa stanie za niem. Pojźrą wszyscy ze śmiechem, właśnie jakby mu to Wyrosły, aż drugi ktoś: „Wej, becco cornuto!” Ów się nic nie zmieszawszy, odpowie jak z bicza: „Daleko, panie bracie, mieszkam od Wojnicza, Gdzie, jako słychać, lęgną satyrzy się, abo Moja rada, nie mówmy oba sobie: żabo! Nie wierzę, żeby się to wykłuć miało czołem: I z twą żoną sypiają, a przecieś gomołem.” 397. DZIESIĘCINA WYTYCZNA
Przyszła w Rusi niewiasta spowiadać się popu, Świeżo bywszy od matki poślubiona chłopu. „Hreszna duszo, ne
Skrót tekstu: PotFrasz4Kuk_I
Strona: 356
Tytuł:
Fraszki albo Sprawy, Powieści i Trefunki.
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1669
Data wydania (nie wcześniej niż):
1669
Data wydania (nie później niż):
1669
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
się nie struje. Jest łosoś, są lipienie, jest i rosła szczuka, Jest smaczna w żółtej jusze cielęciny sztuka. Raczcie tedy jeść, proszę, to, co nam Bóg zdarzył, Byle mi smacznie kucharz zająca uwarzył. Proszę i na dziczyznę! Nowina w tym kraju Taki bażant, wiem, że się nie lęgnie w tym gaju. Do pieczystego proszę, o, przysmaki jakie! Sałata z ogórkami, dostatki wszelakie. Jam nie Włoch, barzo mało o kapary stoję, Limoniej też nie pragnę, oliwek się boję. Aleć co doma i czegoś w ogrodzie nasiała, Tego chętnie dodawaj, chyba byś nie miała
się nie struje. Jest łosoś, są lipienie, jest i rosła szczuka, Jest smaczna w żółtej jusze cielęciny sztuka. Raczcie tedy jeść, proszę, to, co nam Bóg zdarzył, Byle mi smacznie kucharz zająca uwarzył. Proszę i na dziczyznę! Nowina w tym kraju Taki bażant, wiem, że się nie lęgnie w tym gaju. Do pieczystego proszę, o, przysmaki jakie! Sałata z ogórkami, dostatki wszelakie. Jam nie Włoch, barzo mało o kapary stoję, Limoniej też nie pragnę, oliwek się boję. Aleć co doma i czegoś w ogrodzie nasiała, Tego chętnie dodawaj, chyba byś nie miała
Skrót tekstu: MorszHSumBar_I
Strona: 255
Tytuł:
Sumariusz
Autor:
Hieronim Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
i Obywatelów wypróżnione, który od Seleucyj Miasta, pod swym imieniem fundowanego, a Partowie do Ktezifonta Miasta przenieśli, wszystko, jako świadczy Plin: lib: 6. cap: 26. Adrian Cesarz Rzymski, tak te zrujnował Miasto, że tylko zostały mury, według Pauzaniusza lib: 8. a w tych się bestie lęgły według Z. Hieronima. Nim zrujnowane, za Chrześcijan było Biskupstwem, a potym Arcybiskupstwem. Był tu Abdiasz Uczeń i Naśladowca SS, Szymona i Tadeusza, Biskupem. Wielkość Miasta tego stąd się ma wnosić, iż po zapaleniu jego przez Cyrusa, Część jego wielka, aż dnia trzeciego ogień poczuła. Arystoteles in Politicis lib
y Obywatelow wyprożnione, ktory od Seleucyi Miasta, pod swym imieniem fundowanego, a Partowie do Ktezifonta Miasta przenieśli, wszystko, iako świadczy Plin: lib: 6. cap: 26. Adryan Cesarz Rzymski, tak te zruynował Miasto, że tylko zostały mury, według Pauzaniusza lib: 8. a w tych się bestye lęgły według S. Hieronyma. Nim zruynowane, za Chrześcian było Biskupstwem, a potym Arcybiskupstwem. Był tu Abdiasz Uczeń y Naśladowcá SS, Szymona y Tadeusza, Biskupem. Wielkość Miasta tego ztąd się ma wnosić, iż po zapaleniu iego przez Cyrusa, Część iego wielka, áż dnia trzeciego ogień poczuła. Aristoteles in Politicis lib
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 464
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
każę targać końmi : niech się twój Bóg gniewa/ a tobie na pomoc przybywa/ ja mocą Ojca mego Mahometa wszytkiego dokażę.
Jakoś mu się ta duma oddała/ z tego Diariusza z rozumiecie/ gdzie sobie mężne Rycerstwo Kozackie poczynało/ którego barzo mierżą/ jako Tatarzyna wszywy kożuch : skoro mu jedno Janczarów 20000: lęgło/ jako stal wojska jego łatwo drudzy się rozwinęli: DIARYVS.
ULtima Augusti Przyszło Kozaków Zaporoskich/ 8000. którzy się byli odbłąkali od Wojska Zaporoskiego. Tegoż dnia wojsko nasze wszytko wyszło w połe w sprawie wielkiej/ rozumiejąc że Tatarowie/ tegoż dnia Kozacy zrzucili Hetmana swego Brodawkę/ a Iliasza Sajdahacznego Hetmanem obrali.
każę tárgáć konmi : niech się twoy Bog gniewa/ á tobie ná pomoc przybywa/ ia mocą Oycá mego Máchometá wszytkiego dokaźę.
Iákoś mu sie tá dumá oddáłá/ z tego Diáriuszá z rozumiećie/ gdźie sobie mężne Rycerstwo Kozáckie poczynáło/ ktorego bárzo mierżą/ iáko Tátárzyná wszywy kożuch : skoro mu iedno Iánczárow 20000: lęgło/ iáko stal woyská ie^o^ łátwo drudzy sie rozwinęli: DIARIVS.
VLtima Augusti Przyszło Kozakow Zaporoskich/ 8000. ktorzy sie byli odbłąkáli od Woyská Zaporoskiego. Tegoż dniá woysko násze wszytko wyszło w połe w spráwie wielkiey/ rozumieiąc że Tátárowie/ tegoż dniá Kozacy zrzucili Hetmáná swego Brodawkę/ á Iliasza Sáydahácznego Hetmánem obráli.
Skrót tekstu: ZbigAdw
Strona: A4v
Tytuł:
Adwersaria, albo terminata sprawy wojennej
Autor:
Prokop Zbigniewski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1621
Data wydania (nie wcześniej niż):
1621
Data wydania (nie później niż):
1621
pogotowiu słuszna i snadniejsza/ poddanym obywatelom Koronnym/ zabronic tejże Ambicji, chocią w mniejszych stopniach trochę; i trzeba kasowac haec flabella seditionum, i paenam założyc/ na używających i przyjmujących. Gdyż i pod Lenczycą/ i pode Lwowem/ o to rozruch/ i prawie Rokosz był: kiedy się tę Ambitie lęgły. Bo niektórzy Panowi (jako Bielski pisze) chcieli mieć rosność/ po Czesku w Tytułach/ od prostej Szlachty/ chocia na on czas/ tylko Comitatus prżyimowali: która Dignitas, jeno członkiem/ albo dwiema wysza/ niźli Nobilitatis. Coby teraz czynili Ojcowie naszy tamcie starży/ gdyby Principes, Marchiones, augmentari u
pogotowiu słuszna y snadnieysza/ poddanym obywatelom Koronnym/ zábronic teyże Ambitiey, choćią w mnieyszych stopniach trochę; y trzeba kassowac haec flabella seditionum, y paenam záłożyc/ ná vzywáiących y przyimuiących. Gdysz y pod Lenczycą/ y pode Lwowem/ o to rozruch/ y prawie Rokosz był: kiedy się tę Ambitie lęgły. Bo niektorzy Pánowi (iáko Bielski pisze) chćieli miec rosność/ po Czesku w Tytułach/ od prostey Slachty/ choćia ná on czas/ tylko Comitatus prżyimowáli: ktora Dignitas, ieno członkiem/ álbo dwiema wysza/ nizli Nobilitatis. Coby teraz czynili Oycowie nászy tamćie starży/ gdyby Principes, Marchiones, augmentari u
Skrót tekstu: GrodzPrzes
Strona: B3v
Tytuł:
Przestroga o tytułach i dygnitarstwach
Autor:
Adam Grodziecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1634
Data wydania (nie wcześniej niż):
1634
Data wydania (nie później niż):
1634
na pokutę. Czas siać, gdy szczęścia nie masz, po paciorkach rutę. 220 (D). UClŚNIENIE SZLACHECKIEGO OD DUCHOWNEGO STANU
Pan o sługach, król winien o poddanych radzić. Ciasno nam, królu, w Polsce; racz nas rozprowadzić. Wydarli Turcy, orda czego nie spustoszy. Jeśliż trudno bez gniazda lęgnąć się kokoszy, Daleko więcej ludziom ma być plac przestrony. Trzy części księża twojej posiedli Korony, Że im i ziemię płacić musimy na groby. Schną ciała, kiedy zbytnie rosną w nich wątroby. Sami dzieci nie rodzą, a lub się kto żeni, Lubo rodzi, płać księdzu, tak jako zaceni. Jeśliż
na pokutę. Czas siać, gdy szczęścia nie masz, po paciorkach rutę. 220 (D). UClŚNIENIE SZLACHECKIEGO OD DUCHOWNEGO STANU
Pan o sługach, król winien o poddanych radzić. Ciasno nam, królu, w Polszcze; racz nas rozprowadzić. Wydarli Turcy, orda czego nie spustoszy. Jeśliż trudno bez gniazda lęgnąć się kokoszy, Daleko więcej ludziom ma być plac przestrony. Trzy części księża twojej posiedli Korony, Że im i ziemię płacić musimy na groby. Schną ciała, kiedy zbytnie rosną w nich wątroby. Sami dzieci nie rodzą, a lub się kto żeni, Lubo rodzi, płać księdzu, tak jako zaceni. Jeśliż
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 644
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987