których Plutarchus w dziejach swoich pisze) święte mimiów żony, które, do nich na śmierć od Lacedemończyków osądzonych i w warownym więzieniu osadzonych przez drogo skorumpowane warty niby to na pożegnanie wpuszczone, ich strój męski za swój przemieniwszy i przyodziawszy więzienie oraz z dekretem śmiertelnym na siebie przejęły, odważnym w miłości fortelem pod swoim ubiorem mizernych oswobodziwszy mężów. Idąc zaś rezolutnie na śmierć, a będąc białogłowami uznane, nie tylko życiem, ale i wielkimi fortunami udarowane, za wieczny miłości żeńskiej hieroglifik w historyje i panegiryki powchodziły chwalebnie. Pantea, za bolesną o zabiciu męża swojego wiadomością na plac potyczki przybiegszy, a martwego już zastawszy, krwią jego naprzód twarz sobie umyła
których Plutarchus w dziejach swoich pisze) święte mimiów żony, które, do nich na śmierć od Lacedemończyków osądzonych i w warownym więzieniu osadzonych przez drogo skorumpowane warty niby to na pożegnanie wpuszczone, ich strój męski za swój przemieniwszy i przyodziawszy więzienie oraz z dekretem śmiertelnym na siebie przejęły, odważnym w miłości fortelem pod swoim ubiorem mizernych oswobodziwszy mężów. Idąc zaś rezolutnie na śmierć, a będąc białogłowami uznane, nie tylko życiem, ale i wielkimi fortunami udarowane, za wieczny miłości żeńskiej hieroglifik w historyje i panegiryki powchodziły chwalebnie. Pantea, za bolesną o zabiciu męża swojego wiadomością na plac potyczki przybiegszy, a martwego już zastawszy, krwią jego naprzód twarz sobie umyła
Skrót tekstu: MałpaCzłow
Strona: 263
Tytuł:
Małpa Człowiek
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry, traktaty
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Archiwum Literackie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Paulina Buchwaldówna
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wroclaw
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
Sasi, których taka była tranśmigracja. Z Świadectwa Wiel: Bedy około Roku 449. za Martiniana i Walentyniana Cesarzów wokowani byli Angli wspomnieni od Witigerna Brytanii Wielkiej Króla przeciw Szkotom i Piktom, dwom nacjom Britannię ustawicznie najeżdzającym. Tam zaszedłszy in numerosa quántitate, inwazorów pokonali, i sami się stali invasores Britanii, ją na siebie oswobodziwszy, i imię dali Anglii swe własne.
ABYDENI lud Azjatycki od Abydos Miasta zwani, od Filipa Króla Macedońskiego, przycisnieni oblęzeniem, ogniem, mieczem żony, dzieci, i siebie wygubili, według Liwiusza Autora. Series Różnych w Świecie Narodów
ARYJ i MANIMI, byli ludzie tam, gdzie dziś osiedli Curetes albo Kurlandowie, Semigallowie
Sasi, ktorych taka była transmigracya. Z Swiadectwa Wiel: Bedy około Roku 449. za Martiniana y Walentyniana Cesarzow wokowani byli Angli wspomnieni od Witigerna Brytanii Wielkiey Krola przeciw Szkotom y Piktom, dwom nacyom Britannię ustawicznie naieżdzaiącym. Tam zaszedłszy in numerosa quántitate, inwazorow pokonali, y sami się stali invasores Britanii, ią na siebie oswobodziwszy, y imie dali Anglii swe własne.
ABYDENI lud Azyatycki od Abydos Miasta zwani, od Filipa Krolá Macedońskiego, przycisnieni oblęzeniem, ogniem, mieczem żony, dzieci, y siebie wygubili, według Liwiusza Autora. Series Rożnych w Swiecie Narodow
ARII y MANIMI, byli ludzie tam, gdzie dziś osiedli Curetes albo Kurlandowie, Semigallowie
Skrót tekstu: ChmielAteny_IV
Strona: 321
Tytuł:
Nowe Ateny, t. 4
Autor:
Benedykt Chmielowski
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1756
Data wydania (nie wcześniej niż):
1756
Data wydania (nie później niż):
1756
polem szturmy przerywając, ale nawet i piechotą przybiegłszy, z ich szańców Turki wypierając. Wolno było napatrzeć się, albo raczej trudno nie widzieć, (między inszemi takiemi przykłady) 4 Sept. W dzień sobotny, jako już z szańców Janczarowie Kozaki Zaporowskie wypierali, a skoro Elearowie piechotą przypadli na posiłek, wnet szańce ich oswobodziwszy, gdy drudzy do swych wałów nazad pośpieszyli, sześć przecie chorągwi z Zaporowcami zostało. Którzy osobliwie gęstą swą strzelbą wsparłszy Janczarów, ku wieczoru wspólnie i z Zaporowcami gnali ich pieszo aż do obozu tureckiego, i dział kilka odjęli; z których po woli Zaporowcy dwie wzięli, a trzecie wielkie w Dniestr zepchnęli. Wtenczas w
polem szturmy przerywając, ale nawet i piechotą przybiegłszy, z ich szańców Turki wypierając. Wolno było napatrzeć się, albo raczej trudno nie widzieć, (między inszemi takiemi przykłady) 4 Sept. W dzień sobotny, jako już z szańców Janczarowie Kozaki Zaporowskie wypierali, a skoro Elearowie piechotą przypadli na posiłek, wnet szańce ich oswobodziwszy, gdy drudzy do swych wałów nazad pośpieszyli, sześć przecie chorągwi z Zaporowcami zostało. Którzy osobliwie gęstą swą strzelbą wsparłszy Janczarów, ku wieczoru wspólnie i z Zaporowcami gnali ich pieszo aż do obozu tureckiego, i dział kilka odjęli; z których po woli Zaporowcy dwie wzięli, a trzecie wielkie w Dniestr zepchnęli. Wtenczas w
Skrót tekstu: DembPrzew
Strona: 47
Tytuł:
Przewagi elearów polskich
Autor:
Wojciech Dembołęcki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Tematyka:
historia, wojskowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1623
Data wydania (nie wcześniej niż):
1623
Data wydania (nie później niż):
1623
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Wydawnictwo Biblioteki Polskiej
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1859
że te dobra wyżej wyrażone, pewnemi sumami na zastaw są onerowane, wkładam ten ciężar na Im. Pana Sukcesora mego, aby zaraz po zejściu mojem z tego świata prowent wszystek z miasteczka Koniecpola, folwark Koniecpolski ze wsią Luborczą, wieś bez odwłoki zaarendował na czas taki, żeby z tych pieniędzy, Radoszownicę i część Stanisławowic oswobodziwszy i wykupiwszy, do dispozycji Im. księdza proboszcza natenczas będącego, i kościelnej oddał. Jeżeliby zaś ta kondycja J. Mości Panu Sukcesorowi zdała się być onerosa, wolno ma być Imci czynszu doroczniego na każdy św. Marcin płacić kościołowi, rachując po złotych siedmiu od sta, sumę rocznią złotych polskich dwa tysiąca i sto
że te dobra wyżej wyrażone, pewnemi summami na zastaw są onerowane, wkładam ten ciężar na Jm. Pana Successora mego, aby zaraz po ześciu mojem z tego świata prowent wszystek z miasteczka Koniecpola, folwark Koniecpolski ze wsią Luborczą, wieś bez odwłoki zaarendował na czas taki, żeby z tych pieniędzy, Radoszownicę i część Stanisławowic oswobodziwszy i wykupiwszy, do dispozycyi Jm. xiędza proboszcza natenczas będącego, i kościelnej oddał. Jeżeliby zaś ta kondycya J. Mości Panu Successorowi zdała się być onerosa, wolno ma być Jmci czynszu doroczniego na każdy św. Marcin płacić kościołowi, rachując po złotych siedmiu od sta, summę rocznią złotych polskich dwa tysiąca i sto
Skrót tekstu: KoniecSTest
Strona: 377
Tytuł:
Testament
Autor:
Stanisław Koniecpolski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty urzędowo-kancelaryjne
Gatunek:
testamenty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1682
Data wydania (nie wcześniej niż):
1682
Data wydania (nie później niż):
1682
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Pamiętniki o Koniecpolskich. Przyczynek do dziejów polskich XVII wieku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Stanisław Przyłęcki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Lwów
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Leon Rzewuski
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1842
Samarytanie/ O mój odkupicielu/ śliczny Pelikanie. Ochłodo serca mego: mój pasterzu czujny/ Korono głowy mojej: mój kwiateczku bujny. Mój przewodniku drogi: Mój mocarzu śmiały: Upadłeś/ niestetyż mnie/ na hartowne strzały. Upadłeś/ piersi swoje za mię zastawiwszy/ Upadłeś/ mnie z okrutnych rąk oswobodziwszy. Upadłeś/ na mizernym śmierci mojej haku/ Upadłeś/ na śmiertelnym grzechu mego znaku. Upadłeś? Czymżeć proszę/ tę uprzejmość twoję Nagrodzić mam? Bym dobrze nędzną duszę moję Utopił w gorzkim płaczu; bym swe wnątrze spławił W szczyre łzy/ bym i serce brzytwami rozkrwawił. By
Sámárytanie/ O moy odkupićielu/ sliczny Pelikánie. Ochłodo sercá mego: moy pásterzu czuyny/ Korono głowy moiey: moy kwiateczku buyny. Moy przewodniku drogi: Moy mocarzu śmiáły: Vpadłeś/ niestetysz mnie/ ná hártowne strzały. Vpadłeś/ pierśi swoie zá mię zástáwiwszy/ Vpadłeś/ mnie z okrutnych rąk oswobodźiwszy. Vpadłeś/ ná mizernym śmierći moiey haku/ Vpadłeś/ ná śmiertelnym grzechu mego znáku. Vpadłeś? Czymżeć proszę/ tę vprzeymość twoię Nágrodźić mam? Bym dobrze nędzną duszę moię Vtopił w gorzkim płáczu; bym swe wnątrze spławił W szczyre łzy/ bym y serce brzytwámi roskrwáwił. By
Skrót tekstu: RożAPam
Strona: 100.
Tytuł:
Pamiątka krwawej ofiary Pana Zbawiciela Naszego Jezusa Chrystusa
Autor:
Abraham Rożniatowski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1610
Data wydania (nie wcześniej niż):
1610
Data wydania (nie później niż):
1610
wziąć albo swoje odebrać. Aleśmy im jeszcze dobry dali bassarunek za to coś my ich wybili O czym fusius będzie niżej. Tak to Bóg zwyczajnie umyka Dobrodziejstwa tym którzy sobie danego Nieumieją zażyć jako powiedają Vincere et victoria uti non idem est. Po tak tedy znacznych zwycięstwach z Nieprzyjaciela otrzymanych kiedy za osobliwą Boską Protekcyją oswobodziwszy Ruskie Litewskie i Białoruskie kraje. Usławszy Pola ich Trupem to jest Moskiewskim i Łęzackim i Ziemię Tą którą Nam Zawojowali byli i przywłaszczyc sobie pragneli krwią Napoiwszy Fortece Zawojowane Ewakowawszy Jedne szturmem drugie przez Traktaty pobrawszy, i ugasiwszy ten tak straszny zapał, i Triumfującemu dostolice Moskiewskiej pospieszyć Wojsku. A zhukanemu a już prawie upadłemu Nieprzyjacielowi
wziąc albo swoie odebrać. Alesmy im ieszcze dobry dali bassarunek za to coś my ich wybili O czym fusius będzie nizey. Tak to Bog zwyczaynie umyka Dobrodzieystwa tym ktorzy sobie danego Nieumieią zazyć iako powiedaią Vincere et victoria uti non idem est. Po tak tedy znacznych zwycięstwach z Nieprzyiaciela otrzymanych kiedy za osobliwą Boską Protekcyią oswobodziwszy Ruskie Litewskie y Białoruskie kraie. Usławszy Pola ich Trupem to jest Moskiewskim y Łęzackim y Ziemię Tą ktorą Nam Zawoiowali byli y przywłaszczyc sobie pragneli krwią Napoiwszy Fortece Zawoiowane Ewakowawszy Iedne szturmem drugie przez Traktaty pobrawszy, y ugasiwszy ten tak straszny zapał, y Tryumfuiącemu dostolice Moskiewskiey pospieszyć Woysku. A zhukanemu a iuz prawie upadłemu Nieprzyiacielowi
Skrót tekstu: PasPam
Strona: 119v
Tytuł:
Pamiętniki
Autor:
Jan Chryzostom Pasek
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1656 a 1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1656
Data wydania (nie później niż):
1688
Chmielnickiego w opiece, jako mógł potencyją swoję fundował w Ukrainie i już ją za swoją własną poczytał. Posłowie zaś ci Wyhowskiego przyjechawszy do króla Kazimierza, poddaństwo poprzysięgli i starostwa pomienione za konsensem królewskim i senatu wszystkiego na Wyhowskiego po zeszłych antecesorach Radziwille barskim i Ossolińskim lubomskim starostach odebrali.
Co skończywszy król Kazimierz jakokolwiek tę ścianę ukraińską oswobodziwszy, albo raczej ukoiwszy i wojsko tak konne jak i piechotne owymi pieniędzmi z sreber kościelnych jeszcze pozostałych, tudzież pono i z owych skarbów warszawskich posiliwszy, do Wielkiej Polski i na Pomorską za królem szwedzkim ruszył się. A pod Puławami Wisłę przebywszy, z hetmanami obiema (bo Czarniecki pod Strzemeśnem postrzelony leczył się) prosto mimo
Chmielnickiego w opiece, jako mógł potencyją swoję fundował w Ukrainie i już ją za swoją własną poczytał. Posłowie zaś ci Wyhowskiego przyjechawszy do króla Kazimierza, poddaństwo poprzysięgli i starostwa pomienione za konsensem królewskim i senatu wszystkiego na Wyhowskiego po zeszłych antecessorach Radziwille barskim i Ossolińskim lubomskim starostach odebrali.
Co skończywszy król Kazimierz jakokolwiek tę ścianę ukraińską oswobodziwszy, albo raczej ukoiwszy i wojsko tak konne jak i piechotne owymi pieniądzmi z sreber kościelnych jescze pozostałych, tudzież pono i z owych skarbów warszawskich posiliwszy, do Wielkiej Polski i na Pomorską za królem szwedzkim ruszył się. A pod Puławami Wisłę przebywszy, z hetmanami obiema (bo Czarniecki pod Strzemeśnem postrzelony leczył się) prosto mimo
Skrót tekstu: JemPam
Strona: 221
Tytuł:
Pamiętnik dzieje Polski zawierający
Autor:
Mikołaj Jemiołowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1683 a 1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1683
Data wydania (nie później niż):
1693
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Dzięgielewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"DIG"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2000
początki poniekąd były, bo zniskąd tak dalece nieprzyjaciela nie było widać i regimentarz Wilczkowski wojska zaraz po Nowym Lecie za Dniepr ruszył się i siła dobrego w tamtych krajach na sławę ojczyzny dokazywać począł był, i z ordą, która w kilkunastą tysięcy, złączywszy się wespół z wojskiem Czarnieckiego, który już prawie Litwę i Białą Ruś oswobodziwszy, Zadnieprze usilnie oswobodzić pragnął. Skupiwszy się tedy z sobą wszystkie wojska, wszerz i wzdłuż tamten kraj zadnieprski ogniem Rok 1661
i mieczem pustoszyli. Ale Moskwa nigdzie pola wojennego dać nie chcieli, tedy wojsko to co trzeba jako w kraju nieprzyjacielskim czyniło. Baryszpola, Baryszowki i inszych fortec dobyto, a potem na
początki poniekąd były, bo zniskąd tak dalece nieprzyjaciela nie było widać i regimentarz Wilczkowski wojska zaraz po Nowym Lecie za Dniepr ruszył się i siła dobrego w tamtych krajach na sławę ojczyzny dokazywać począł był, i z ordą, która w kilkunastą tysięcy, złączywszy się wespół z wojskiem Czarnieckiego, który już prawie Litwę i Białą Ruś oswobodziwszy, Zadnieprze usilnie oswobodzić pragnął. Skupiwszy się tedy z sobą wszystkie wojska, wszerz i wzdłuż tamten kraj zadnieprski ogniem Rok 1661
i mieczem pustoszyli. Ale Moskwa nigdzie pola wojennego dać nie chcieli, tedy wojsko to co trzeba jako w kraju nieprzyjacielskim czyniło. Baryszpola, Baryszowki i inszych fortec dobyto, a potem na
Skrót tekstu: JemPam
Strona: 302
Tytuł:
Pamiętnik dzieje Polski zawierający
Autor:
Mikołaj Jemiołowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
kroniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1683 a 1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1683
Data wydania (nie później niż):
1693
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Dzięgielewski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"DIG"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
2000
i reputacją tak dawną i dobrze nabytą zgadzać się będzie. Księżnę jejmość obłapiam, dzieci i książęta. Dla Boga, moja kochana Marysieńku, strzeż się Wć tych ludzi, którzy to Wci niewinnie głowę turbują,millechimeresprzed oczy wystawują, radzą o tym, czego nie rozumieją! O jakoć mi piękna rada, oswobodziwszy Węgry, odejść ich na zimę, zostawiwszy chleb komu inszemu (czemu by tu byli bardzo radzi), a prowadzić wojsko do Polski i wniwecz ją obrócić, albo w Ukrainę, gdzie pustynia i ziemia tylko goła! A cóż za krzywda, co za niewczas, co za niebezpieczeństwo tu zimować wojsko i tego zażyć chleba
i reputacją tak dawną i dobrze nabytą zgadzać się będzie. Księżnę jejmość obłapiam, dzieci i książęta. Dla Boga, moja kochana Marysieńku, strzeż się Wć tych ludzi, którzy to Wci niewinnie głowę turbują,millechimeresprzed oczy wystawują, radzą o tym, czego nie rozumieją! O jakoć mi piękna rada, oswobodziwszy Węgry, odejść ich na zimę, zostawiwszy chleb komu inszemu (czemu by tu byli bardzo radzi), a prowadzić wojsko do Polski i wniwecz ją obrócić, albo w Ukrainę, gdzie pustynia i ziemia tylko goła! A cóż za krzywda, co za niewczas, co za niebezpieczeństwo tu zimować wojsko i tego zażyć chleba
Skrót tekstu: SobJListy
Strona: 571
Tytuł:
Listy do Marysieńki
Autor:
Jan Sobieski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1665 a 1683
Data wydania (nie wcześniej niż):
1665
Data wydania (nie później niż):
1683
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
"Czytelnik"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1962
Sandomierską, dalej Kanonią Krakowską, wszędzie zaś pokazał, jakim afektem był ku BOGU i jego przybytkom: bo w Kustodyj Wiślickiej wiosce, kościół na cześć Z. Szczepana Króla wymurował, taką strukturą, że tamtych czasów, między innemi przedniemi, nie poślednia była; w Wiślicy grunta skupiwszy, i od podatków i innych ciężarów oswobodziwszy, dom wystawił dla Wikariów tamecznych. W Sandomierskim we wsi Odanchowie na cześć Matki Boskiej kościół murowany z fundamentów wyprowadził. Z. Stanisławowi Biskupowi Krakowskimu w tej wsi, w której się ten przezacny Męczennik urodził, jego staraniem i industrią kościół drewniany i lichy zruciwszy, nowy wspaniały z muru stanął: kamienicę w Krakowie, kędy
Sendomirską, dáley Kánonią Krakowską, wszędźie záś pokázał, iákim affektem był ku BOGU y iego przybytkom: bo w Kustodyi Wiślickiey wiosce, kościoł ná cześć S. Szczepana Krolá wymurował, táką strukturą, że tamtych czásow, między innemi przedniemi, nie poślednia byłá; w Wiślicy grunta zkupiwszy, y od podatkow y innych ciężarow oswobodźiwszy, dom wystáwił dla Wikaryow támecznych. W Sendomirskim we wsi Odanchowie ná cześć Mátki Boskiey kościoł murowány z fundámentow wyprowádźił. S. Stánisłáwowi Biskupowi Krákowskimu w tey wsi, w ktorey się ten przezacny Męczennik urodźił, iego stárániem y industryą kościoł drewniany y lichy zruciwszy, nowy wspaniały z muru stanął: kámienicę w Krákowie, kędy
Skrót tekstu: NiesKor_II
Strona: 40
Tytuł:
Korona polska, t. II
Autor:
Kasper Niesiecki
Drukarnia:
Collegium lwowskiego Societatis Jesu
Miejsce wydania:
Lwów
Region:
Ziemie Ruskie
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
herbarze
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1738
Data wydania (nie wcześniej niż):
1738
Data wydania (nie później niż):
1738