; W tym się/ na śmiech kochają/ ż czego winnych szydzą. Krawcom lepsza się nie dziej: Bo co się walały Kitajczane płateczki; to się dziś przydały. I co przedtym w śmieci iść/ ledwie było godno/ To terasz pilno chowa/ kto się nosi Modno. Już teraz najszczuplejsze twarzy pultynkami W których płatki chowają: co przyznacie sami. Pod tak bogatą głową/ szyja ż ubożała; Naga/ biedna/przy samych perłach się została A że przystąpiej pereł/ więc czarne Paciory/ Moda zaleca Damom/ nad inne Fawory. Dobrze/ że Paciorkami/ karki otaczacie; Które gołe/ jakoby pod miecz zgodne/ macie. Gdyby
; W tym się/ ná śmiech kocháią/ ż czego winnych szydzą. Kráwcom lepsza sie nie dźiey: Bo co się waláły Kitayczáne płáteczki; to się dźiś przydáły. Y co przedtym w śmieći iść/ ledwie było godno/ To terász pilno chowa/ kto się nośi Modno. Iuż teráz náyszczupleysze twarzy pultynkámi W ktorych płátki chowáią: co przyznáćie sámi. Pod ták bogátą głową/ szyiá ż vbożáła; Nága/ biedná/przy sámych perłách się zostáłá A że przystąpiey pereł/ więc czarne Páciory/ Modá zálecá Dámom/ nád inne Fáwory. Dobrze/ że Paćiorkámi/ kárki otaczaćie; Ktore gołe/ iákoby pod miecz zgodne/ maćie. Gdyby
Skrót tekstu: ŁączZwier
Strona: D2v
Tytuł:
Nowe zwierciadło
Autor:
Jakub Łącznowolski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1678
Data wydania (nie wcześniej niż):
1678
Data wydania (nie później niż):
1678
swą przodkuje I bogatą Francyją rządzi i panuje5. Przeciec to siła dufać w swoim opiekunie, Bierz, co dają, nie ufaj obłudnej fortunie. Jakożkolwiek w tym targu Prusak się obłowi, Czy to wojska pożyczy, czy pokój umówi, A Polak nie wojując swoje państwo traci, Czy kto wygrał, czy przegrał, on płatkę zapłaci. Nie wiem, co Szwed zarobi przy swoim uporze, Prusak Elbląg, Warmiją będzie miał w swym worze. O Polsko, co na zawrót głowy swej chorujesz, Że nic tego nie widzisz, nic nie upatrujesz. Idzie August tak z tobą oczywistą zdradą, Z Moskalem i Prusakiem musztuk na cię kładą I litewska
swą przodkuje I bogatą Francyją rządzi i panuje5. Przeciec to siła dufać w swoim opiekunie, Bierz, co dają, nie ufaj obłudnej fortunie. Jakożkolwiek w tym targu Prusak się obłowi, Czy to wojska pożyczy, czy pokój umówi, A Polak nie wojując swoje państwo traci, Czy kto wygrał, czy przegrał, on płatkę zapłaci. Nie wiem, co Szwed zarobi przy swoim uporze, Prusak Elbląg, Warmiją będzie miał w swym worze. O Polsko, co na zawrót głowy swej chorujesz, Że nic tego nie widzisz, nic nie upatrujesz. Idzie August tak z tobą oczywistą zdradą, Z Moskalem i Prusakiem musztuk na cię kładą I litewska
Skrót tekstu: JarBerRzecz
Strona: 181
Tytuł:
Jarmark berliński prawdziwy opisany
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1715
Data wydania (nie wcześniej niż):
1715
Data wydania (nie później niż):
1715
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Rzeczpospolita w dobie upadku 1700-1740. Wybór źródeł
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Józef Gierowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1955
potem, że koń rże gdzieś daleko w lesie I na dźwięk się obróci i głowę podniesie: I widzi po pięknej się łące pasącego Bryliadora, na łęku munsztuk mającego. PIEŚŃ XXIV.
L.
Nalazł i Duryndanę, co w trawie leżała, Daleko od szyszaka, a pochew nie miała, I dołomę, na drobne płatki podrapaną I tam i sam po różnych miejscach rozmiotaną. Izabella i Zerbin żałośnie patrzają, Ale ani się, co to było, domyślają. Wszytkich się przygód boi Zerbin utroskany, Okrom tej, aby miał być z rozumu obrany.
LI.
Kiedyby tam beli krwie znak jaki widzieli, Że go pewnie zabito, tak
potem, że koń rże gdzieś daleko w lesie I na dźwięk się obróci i głowę podniesie: I widzi po pięknej się łące pasącego Bryljadora, na łęku munsztuk mającego. PIEŚŃ XXIV.
L.
Nalazł i Duryndanę, co w trawie leżała, Daleko od szyszaka, a pochew nie miała, I dołomę, na drobne płatki podrapaną I tam i sam po różnych miejscach rozmiotaną. Izabella i Zerbin żałośnie patrzają, Ale ani się, co to było, domyślają. Wszytkich się przygód boi Zerbin utroskany, Okrom tej, aby miał być z rozumu obrany.
LI.
Kiedyby tam beli krwie znak jaki widzieli, Że go pewnie zabito, tak
Skrót tekstu: ArKochOrlCz_II
Strona: 243
Tytuł:
Orland szalony, cz. 2
Autor:
Ludovico Ariosto
Tłumacz:
Piotr Kochanowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1620
Data wydania (nie wcześniej niż):
1620
Data wydania (nie później niż):
1620
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jan Czubek
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1905
u draba. Cum faciem videas, videtur esse quantiuis precii. Brzegowi poderwanemu nigdy nie dufaj. Terent. 60
By był Wilk nie fejdał/ jużby był dawno za górą. Byliśmy tu byli/ ale nie utyli: i wy tu będziecie/ a nie utjecie. Być kozie na wozie. By nie cudze płatki/ nie miałby krawiec karwatki. By nie przygody/ byłby świat jako gody. By nie mróz na złe pokrzywy/ byłby ten fast zawsze żywy. By na psie raz. By muchy na miód. By pies na sienie/ sam go nie je/ a krowie go nie da. Canis in praesepio
v drabá. Cum faciem videas, videtur esse quantiuis precii. Brzegowi poderwánemu nigdy nie dufay. Terent. 60
By był Wilk nie feydał/ iużby był dawno zá gorą. Bylismy tu byli/ ále nie vtyli: y wy tu będźiećie/ á nie vtyiećie. Być koźie ná woźie. By nie cudze płátki/ nie miałby kráwiec kárwatki. By nie przygody/ byłby świát iáko gody. By nie mroz ná złe pokrzywy/ byłby ten fast záwsze żywy. By ná pśie raz. By muchy ná miod. By pies ná śienie/ sam go nie ie/ á krowie go nie da. Canis in praesepio
Skrót tekstu: RysProv
Strona: A2
Tytuł:
Proverbium polonicorum
Autor:
Salomon Rysiński
Drukarnia:
Piotr Blastus Kmita
Miejsce wydania:
Lubcz
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przysłowia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1618
Data wydania (nie wcześniej niż):
1618
Data wydania (nie później niż):
1618
zaniedbali. Póki braterska między wami była Zgoda, póty też ojczyzna kwitnęła. Teraz jak ma być dobrze, gdy i złości, Niezgody psują was i nieszczerości. Ty, żeś sobolny, bławatny, chudszego Poterasz, chociaż pana cnotliwszego. Czym się chlubisz, co masz, czegoć nie dano! Że w piękne płatki kęs prochu ubrano?
Dam histryjonom pokój, co uboczą Chodzą, bo ci w bok, gdy się bić, pcskoczą I tych, co biją na bakier, lekkości Zaniecham; niech się cieszą z swej próżności I ceremonij zamilczę obłudnych, Także kortezyj włoskich owych cudnych, Bo tego w Polsce nigdy nie bywało, Z Włoch
zaniedbali. Póki braterska między wami była Zgoda, póty też ojczyzna kwitnęła. Teraz jak ma być dobrze, gdy i złości, Niezgody psują was i nieszczerości. Ty, żeś sobolny, bławatny, chudszego Poterasz, chociaż pana cnotliwszego. Czym się chlubisz, co masz, czegoć nie dano! Że w piękne płatki kęs prochu ubrano?
Dam histryjonom pokój, co uboczą Chodzą, bo ci w bok, gdy się bić, pcskoczą I tych, co biją na bakier, lekkości Zaniecham; niech się cieszą z swej próżności I ceremonij zamilczę obłudnych, Także kortezyj włoskich owych cudnych, Bo tego w Polszczę nigdy nie bywało, Z Włoch
Skrót tekstu: SatPodBar_II
Strona: 719
Tytuł:
Satyr podgórski
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965