Niech was zarazi psia gwiazda robakiem I hajduk schodzi z gotowym półhakiem, Gorące czasy przepuszczą wścieklinę, Hycel na białą dusi pargaminę, I jako stare, jako strawne sługi Niech orzą kijem za czujne wysługi, I zapomniawszy waszej przeszłej cnoty, Wloką wpółżywych hakiem między płoty! ŁAŹNIA
W ciepłe południe, kiedy znój był srogi, Płukała Jaga po kolana nogi, Co widząc, rzekłem: O, jako szczęśliwy
Nad Herkulesa, co wytracił dziwy, Kto te przeszedszy marmurowe słupy, Pisał: plus ultra, odniósszy z nich łupy. Bo trzymam, że tam droższe są gotowe Niż gadytańskie skarby, niż wschodowe, I gdyby wolno do nich się pokwapić
Niech was zarazi psia gwiazda robakiem I hajduk schodzi z gotowym półhakiem, Gorące czasy przepuszczą wścieklinę, Hycel na białą dusi pargaminę, I jako stare, jako strawne sługi Niech orzą kijem za czujne wysługi, I zapomniawszy waszej przeszłej cnoty, Wloką wpółżywych hakiem między płoty! ŁAŹNIA
W ciepłe południe, kiedy znój był srogi, Płukała Jaga po kolana nogi, Co widząc, rzekłem: O, jako szczęśliwy
Nad Herkulesa, co wytracił dziwy, Kto te przeszedszy marmurowe słupy, Pisał: plus ultra, odniósszy z nich łupy. Bo trzymam, że tam droższe są gotowe Niż gadytańskie skarby, niż wschodowe, I gdyby wolno do nich się pokwapić
Skrót tekstu: MorszAUtwKuk
Strona: 169
Tytuł:
Utwory zebrane
Autor:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1654
Data wydania (nie wcześniej niż):
1654
Data wydania (nie później niż):
1654
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Utwory zebrane
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1971
kapłona z ryżem. „Radem wam, Bracia, ale jako szkolne pensa Uczą nas, będzie — prawi — sine arte mensa. Błomuż, potaż i frykacz francuskie to brydnie; Proszę na ten barszcz polski, póki nie ostydnie.” A w barszczu trzy zapartki koło kury suchej; Znać w nim tydzień kucharka płukała pieluchy. Kwokę, pomyślę sobie, a z nią wraz i jajca Nie wylęgnione, dla nas kazał warzyć zdrajca. Potem kaszę jaglaną tenże kuchmistrz niesie, Tak twardą, że pies skoczy, a nie załomie się; Toż syra, bo z kapustą nie każe się kwapić, Żeby petercymentu było po czym napić.
kapłona z ryżem. „Radem wam, Bracia, ale jako szkolne pensa Uczą nas, będzie — prawi — sine arte mensa. Błomuż, potaż i frykacz francuskie to brydnie; Proszę na ten barszcz polski, póki nie ostydnie.” A w barszczu trzy zapartki koło kury suchej; Znać w nim tydzień kucharka płukała pieluchy. Kwokę, pomyślę sobie, a z nią wraz i jajca Nie wylęgnione, dla nas kazał warzyć zdrajca. Potem kaszę jaglaną tenże kuchmistrz niesie, Tak twardą, że pies skoczy, a nie załomie się; Toż syra, bo z kapustą nie każe się kwapić, Żeby petercymentu było po czym napić.
Skrót tekstu: PotFrasz3Kuk_II
Strona: 656
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część trzecia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
, bo nabożeństwem królestwo ichm. rano było zabawione, oddałem wprzód na galeryjej siedzącemu królowi im. list w.ks.m. dobrodzieja; ten grato pectore przyjął, lubo drzemając; przedrzemawszy się trochę potem on czytał. Gdzie tymczasem oddałem królowej im., już po wetach siedzącej u stołu, kiedy gębę płukała, głową się tylko skłoniła z rąk moich odebrawszy; nie spytawszy mnie o nic, poszła do pokoju swego namiotowego, tam dopiro list czytała w.ks.m. dobrodzieja. Stałem blisko kwadransa, ani mnie o co spytała, ani mówiła do mnie. Po przeczytanym poszła do gabinetu, jam też zaraz
, bo nabożeństwem królestwo ichm. rano było zabawione, oddałem wprzód na galeryjej siedzącemu królowi jm. list w.ks.m. dobrodzieja; ten grato pectore przyjął, lubo drzemając; przedrzemawszy się trochę potem on czytał. Gdzie tymczasem oddałem królowej jm., już po wetach siedzącej u stołu, kiedy gębę płukała, głową się tylko skłoniła z rąk moich odebrawszy; nie spytawszy mnie o nic, poszła do pokoju swego namiotowego, tam dopiro list czytała w.ks.m. dobrodzieja. Stałem blisko kwadransa, ani mnie o co spytała, ani mówiła do mnie. Po przeczytanym poszła do gabinetu, jam też zaraz
Skrót tekstu: SarPam
Strona: 339
Tytuł:
Pamiętnik z czasów Jana Sobieskiego
Autor:
Kazimierz Sarnecki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
pamiętniki
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1690 a 1696
Data wydania (nie wcześniej niż):
1690
Data wydania (nie później niż):
1696
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Janusz Woliński
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Wrocław
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1958