Quicunque Regum post me futurorum pecuniâ indiguerit, reclusô conditoriô sumat inde quidquid visum fuerit. Otworzył ten grób, nic nieznalazł, jeno Lekcje dla siebie : Nisi malus fores, et avarus, mortuorum loculos non moveres, Herodotus. ACHAEUS Król Lidów nowe na Poddanych w kładając podatki, od nich nad Paktolem rzeką złoto-płynną, głową na dół obieszony. Łakomy był i Krezus i Krasus, złotem w gardło lanym, od nieprzyjaciół nasyćony Partów : Łakomi Heliogabatus, Kaligula, etc.
UBODZY NĘDZNI.
IRUS, albo Hyrus tak był Człek ubogi na świecie, że przysłowiu zostawił miejsce : Iro pauperior. HECALE strasznie uboga Baba, nad którą że
Quicunque Regum post me futurorum pecuniâ indiguerit, reclusô conditoriô sumat inde quidquid visum fuerit. Otworzył ten grob, nic nieznalazł, ieno Lekcye dla siebie : Nisi malus fores, et avarus, mortuorum loculos non moveres, Herodotus. ACHAEUS Krol Lydow nowe ná Poddanych w kłádáiąc podatki, od nich nad Paktolem rzeką złoto-płynną, głową ná doł obieszony. Łákomy był y Krezus y Krasus, złotem w gardło lánym, od nieprzyiácioł násyćony Partow : Łakomi Heliogábatus, Kaligula, etc.
UBODZY NĘDZNI.
IRUS, álbo Hyrus ták był Człek ubogi ná świecie, że przysłowiu zostawił mieysce : Iro pauperior. HECALE strasznie ubogá Baba, nád ktorą że
Text ID: ChmielAteny_I
Page: 970
Title:
Nowe Ateny, t. 1
Author:
Benedykt Chmielowski
Printing house:
J.K.M. Collegium Societatis Iesu
Place of publication:
Lwów
Region:
Ruthenian Lands
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
scientific-didactic texts
Genre:
encyclopedias and compendiums
Humorous:
no
Release date:
1755
Release date (no earlier than):
1755
Release date (no later than):
1755
młode lata moje. Jakobyśmy przedtym/ z sobą byli dwoje/ Ale wiedz o tym/ ze ta wierna była Miłość/ która się z czasem niezmieniła. Wiek złoty.
KIedy bladego złota/ i naimniej nieznąno/ Czemuż proszę wiek tamten/ złotym nazywano? Słońca i czasu zawód.
CZy słońce? czy płynny czas? prendszego by było Pytasz się? Czas niestanął/ słońce raz stanęło. Won czas kiedy Jozue/ chcąc zgubić do końca/ Pysznych Gabaonitów/ zatrzymał bieg słońca. Fraszek. Nagrobek Koniowi. I. M. P. Mikołaja Raszowskiego.
TV pod tym słupem leży/ koń łyssocisawy/ Jeżeli który zgodny/
młode látá moie. Iákobysmy przedtym/ z sobą byli dwoie/ Ale wiedz o tym/ ze ta wierna byłá Miłość/ ktora się z czásem niezmieniłá. Wiek złoty.
KIedy bládego złotá/ y naimniey nieznąno/ Czemusz proszę wiek támten/ złotym názywano? Słońcá y czásu zawod.
CZy słońce? czy płynny czás? pręndszego by było Pytasz się? Czás niestánął/ słońce raz stánęło. Won czás kiedy Iozue/ chcąc zgubić do końcá/ Pysznych Gabáonitow/ zátrzymał bieg słońcá. Frászek. Nagrobek Koniowi. I. M. P. Mikołáiá Rászoẃskiego.
TV pod tym słupem lezy/ koń łyssoćisáwy/ Ieżeli ktory zgodny/
Text ID: KochProżnEp
Page: 5
Title:
Epigramata polskie
Author:
Wespazjan Kochowski
Printing house:
Wojciech Górecki
Place of publication:
Kraków
Region:
Lesser Poland
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
lyric
Genre:
epigrams
Humorous:
no
Release date:
1674
Release date (no earlier than):
1674
Release date (no later than):
1674
drugi niedostatku zapomni i w domu. Ale wesele mnoży — stąd pisorymowie Nad naukę dowcipne rodzą wiersze w głowie. Marcjalistom zasię dodaje śmiałości, Że nie czują, gdy ranę przyjmą i do kości. Duszką ją drudzy zowią dlatego, ze ona Pocieszy i zagrzewa, jako dzieci wrona. 23Owym, co niewidomy z łez płynnych wzrok mają, Niechaj się, ale prostą, na noc umywają. Albo, którzy mózg zimny noszą w górniej głowie, Że im nagle siwizna pośnieży ostrowie, Głowę sobie niechaj nią często nadeszczują, A tym dziwne, mózgowe fluksy zatamują. Bo niech wiedzą niewiadni, ze to z głowy wszytki, Co insze członki cierpią
drugi niedostatku zapomni i w domu. Ale wesele mnoży — stąd pisorymowie Nad naukę dowcipne rodzą wiersze w głowie. Marcyalistom zasię dodaje śmiałości, Że nie czują, gdy ranę przyjmą i do kości. Duszką ją drudzy zowią dlatego, ze ona Pocieszy i zagrzewa, jako dzieci wrona. 23Owym, co niewidomy z łez płynnych wzrok mają, Niechaj sie, ale prostą, na noc umywają. Albo, którzy mózg zimny noszą w górniej głowie, Że im nagle siwizna pośnieży ostrowie, Głowę sobie niechaj nią często nadesczują, A tym dziwne, mozgowe fluksy zatamują. Bo niech wiedzą niewiadni, ze to z głowy wszytki, Co insze członki cierpią
Text ID: WodGorzBad
Page: ?
Title:
Wodka albo gorzałka
Author:
Anonim
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
rhymed
Type of text:
syncretic texts
Genre:
satires
Subject:
lifeway and customs
Humorous:
yes
Release date:
1614
Release date (no earlier than):
1614
Release date (no later than):
1614
Modern edition:
yes
Title of anthology:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Editor of the modern edition:
Karol Badecki
Place of publication of the modern edition:
Kraków
Publisher of the modern edition:
Polska Akademia Umiejętności
Release date of the modern edition:
1950
rekomendowanie praw i swobód narodowych i nadzieję zachowania onych. W odpowiedzi swojej król podobnież wyraził podziękowanie narodowi, pochwały prymasowi i marszałkowi oraz upewnienie, że wszystkie obowiązki swoje świątobliwie zachowa; do której obietnicy gdy przystępował, podniósł głos i zawołał na cały kościół: „Boże, Ty widzisz skrytości serca mego.” Jako zaś miał płynną wymowę i głos wdzięczny, tak tymi słowami przeraził serca wszystkich, iż cały kościół na te słowa ryknął radosnym płaczem. Nie wezwał jednak król na siebie żadnej kary od Boga, jeżeliby paktów konwentów poprzysiężonych nie dotrzymał, tylko: „Ty, Boże, widzisz, jeżeli nie myślę dotrzymać” — znać, iż już
rekomendowanie praw i swobód narodowych i nadzieję zachowania onych. W odpowiedzi swojej król podobnież wyraził podziękowanie narodowi, pochwały prymasowi i marszałkowi oraz upewnienie, że wszystkie obowiązki swoje świątobliwie zachowa; do której obietnicy gdy przystępował, podniósł głos i zawołał na cały kościół: „Boże, Ty widzisz skrytości serca mego.” Jako zaś miał płynną wymowę i głos wdzięczny, tak tymi słowami przeraził serca wszystkich, iż cały kościół na te słowa ryknął radosnym płaczem. Nie wezwał jednak król na siebie żadnej kary od Boga, jeżeliby paktów konwentów poprzysiężonych nie dotrzymał, tylko: „Ty, Boże, widzisz, jeżeli nie myślę dotrzymać” — znać, iż już
Text ID: KitPam
Page: 149
Title:
Pamiętniki
Author:
Jędrzej Kitowicz
Place of publication:
nieznane
Region:
unknown
Rhymed/Non-rhymed:
non-rhymed
Type of text:
factual literature
Genre:
memoirs
Humorous:
no
Release date:
1743
Release date (no earlier than):
1743
Release date (no later than):
1743
Modern edition:
yes