. III.
Którali sroga polskiej moc ochocie? Jako bez oczu z nimi się okryją, Droga przez ognie, przez miecze ich cnocie, Kto się nawinie, gromią, sieką, biją,
Że los puściwszy wiecznej swej sromocie Zegnana Moskwa w ostrogi się kryją, Gdzie z pod okopów zasadzki zdradliwe I z dział ogromnych ognie pełgną żywe. IV.
Już tu, już razy ślepe, nieodbite, Które tak blisko zrażą i lud zbrojny, Cne towarzystwo płacze was pobite, Smoleńskiej roty i mężnego Wojny; Jeżliż wam jeśli siostry nieużyte, Życzyły z serca śmierci tak przystojnej, Miejcie, cokolwiek Muze mogą moje, Korony za to i nagrody swoje.
. III.
Którali sroga polskiej moc ochocie? Jako bez oczu z nimi się okryją, Droga przez ognie, przez miecze ich cnocie, Kto się nawinie, gromią, sieką, biją,
Że los puściwszy wiecznej swej sromocie Zegnana Moskwa w ostrogi się kryją, Gdzie z pod okopów zasadzki zdradliwe I z dział ogromnych ognie pełgną żywe. IV.
Już tu, już razy ślepe, nieodbite, Które tak blisko zrażą i lud zbrojny, Cne towarzystwo płacze was pobite, Smoleńskiej roty i mężnego Wojny; Jeżliż wam jeżli siostry nieużyte, Życzyły z serca śmierci tak przystojnej, Miejcie, cokolwiek Muze mogą moje, Korony za to i nagrody swoje.
Skrót tekstu: TwarSRytTur
Strona: 11
Tytuł:
Zbiór różnych rytmów
Autor:
Samuel Twardowski
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
pieśni
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1631 a 1661
Data wydania (nie wcześniej niż):
1631
Data wydania (nie później niż):
1661
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Kazimierz Józef Turowski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Drukarnia "Czasu"
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1861
: ani stój przy tym mniemaniu/ Byś co wskurała: przy swym zostawam ja zdaniu. Czemuż sama nie przyszła: czemu nie stanęła? A Pallas: przyszłać/ przyszła: maszkarę w tym zdięła/ I stanęłą Palladą: Nimfy Bóstwo raczą/ Migdońskie wtąż niewiasty: Pannę durną baczą; Toli wstydem pełgnęła: usta zafarbował Srom nagły poniewolne/ lub snadnie szwankował. Tak gdy zorza wynika/ wiatr się więc rumieni/ A jako słońce wznidzie/ natychmiast się zmieni. Owa trwa przy uporze/ i z głupiej chciwości Zwycięstwa/ drze się oślep w swe nieszczęśliwości. Bo ani Jowiszowa cora się uchrania/ Ani więcej przygraża/ ni
: áni stoy przy tym mniemániu/ Byś co wskuráłá: przy swym zostawam ia zdániu. Czemuż sámá nie przyszłá: cżemu nie stánęłá? A Pallas: przyszłáć/ przyszłá: mászkárę w tym zdięłá/ Y stánęłą Pálládą: Nymphy bostwo raczą/ Migdonskie wtąż niewiásty: Pánnę durną bacżą; Toli wstydem pełgnęłá: vstá záfarbował Srom nagły poniewolne/ lub snádnie szwankował. Ták gdy zorza wyniká/ wiatr się więc rumieni/ A iáko słonce wznidźie/ nátychmiast się zmieni. Owa trwa przy vporze/ y z głupiey chćiwośći Zwyćięstwá/ drze się oślep w swe nieszczęśliwośći. Bo áni Iowiszowá corá się vchránia/ Ani więcey przygraża/ ni
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 128
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
jusze Na katafalku podniesie do góry I obraca go w onej zawierusze Ran pokazując komput w ciele spory Ze ich dwadzieścia i trzy zliczy smutnie Drugie w twarz samę zadane okrutnie. CLXXVIII. Na widok straszny srogi i żałobny Wszytko Pospólstwo niewymownie stęknie I gdzie popełnion uczynek tak sprosny Na gwałt na zemstę we dzwonek zabrzęknie Zapali Zamek, pełgną, dachy, sosny Toż się fakcja Koniuratów zlęknie Których ciekają po kątach po domach Ale ci uszli przeczuwszy o gromach. CLXXIX. W walnem rozruchu, w gwałtownym zapędzie Gdy żal, i gniewy, ziątrzą serca mściwe Napadną Cynnę Posła, i w tym błędzie Tusząc, że imię Pretora prawdziwe Który Cezara lżył na swym Urzędzie
iusze Na katafalku podnieśie do gory I obraca go w oney zawierusze Ran pokazuiąc komput w ćiele spory Ze ich dwadźieśćia y trzy zliczy smutnie Drugie w twarz samę zadane okrutnie. CLXXVIII. Na widok straszny srogi y żałobny Wszytko Pospolstwo niewymownie stęknie I gdzie popełnion uczynek tak sprosny Na gwałt na zemstę we dzwonek zabrzęknie Zapali Zamek, pełgną, dachy, sosny Tosz śię fakcya Koniuratow zlęknie Ktorych ćiekaią po kątach po domach Ale ći uszli przeczuwszy ó gromach. CLXXIX. W walnem rozruchu, w gwałtownym zapędźie Gdy żal, y gniewy, ziątrzą serca mśćiwe Napadną Cynnę Posła, y w tym błędźie Tusząc, że imię Praetora prawdźiwe Ktory Caezara lżył na swym Vrzędźie
Skrót tekstu: ChrośKon
Strona: 48
Tytuł:
Pharsaliej... kontynuacja
Autor:
Wojciech Stanisław Chrościński
Drukarnia:
Klasztor Oliwski
Miejsce wydania:
Oliwa
Region:
Pomorze i Prusy
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
historia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1693
Data wydania (nie wcześniej niż):
1693
Data wydania (nie później niż):
1693