rosną drzewa? Niech, kto nie umie drugiej, jednę piosnkę śpiewa. Kogo do czego zwyczaj, zmysł, nauka skłania, Tym niech bawi; nabożnych rzeczy się pisania Niech nie podejmuje poeta, który wda W światowe, bo inaczej tamtym będzie krzywda. Kwituję: niech mi pulsów ten doktor nie maca, Co proszki perfumuje, pigułki pozłaca. 26. INSZA RZECZ UCZONYM BYĆ, INSZA ROZSĄDNYM
Że cały żywot prawie nad księgami strawił, Wielką się stąd nauką między ludźmi wsławił Senator jeden; jakoż człowiek był wymowny. Gdy mu przyszło dać w sprawie sentencyją głównej, Aż mój Herkulesowe do Awernu stopnie Rachuje i powieda dzieje przedpotopnie: Jako Jowisza
rostą drzewa? Niech, kto nie umie drugiej, jednę piosnkę śpiewa. Kogo do czego zwyczaj, zmysł, nauka skłania, Tym niech bawi; nabożnych rzeczy się pisania Niech nie podejmuje poeta, który wda W światowe, bo inaczej tamtym będzie krzywda. Kwituję: niech mi pulsów ten doktor nie maca, Co proszki perfumuje, pigułki pozłaca. 26. INSZA RZECZ UCZONYM BYĆ, INSZA ROZSĄDNYM
Że cały żywot prawie nad księgami strawił, Wielką się stąd nauką między ludźmi wsławił Senator jeden; jakoż człowiek był wymowny. Gdy mu przyszło dać w sprawie sentencyją głównej, Aż mój Herkulesowe do Awernu stopnie Rachuje i powieda dzieje przedpotopnie: Jako Jowisza
Skrót tekstu: PotMorKuk_III
Strona: 20
Tytuł:
Moralia
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty, pieśni
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987
I tak w nim, nieboraku, aż wysusza kości, Nagorsza, ze jej owak kijem nie dochłości. Folska Satyra Mieszczanska. 11 Raz mu dostatkiem da jeść, drugdy suchotami, Aza to nie bolesna, przyznacie to sami. Więc się w rzeczy dla niego bielidłem smaruje, To się w szaty ustroi, to się perfumuje. To się k niemu uśmiecha, to rozmawia cudnie, A ówdzie, jak może być, na sercu obłudnie. To go twarzy pogodnę w rzeczy poleruje, To go, chodzić, obłapia, to ręce całuje. To się w wieczór dla niego ubierze w giezłeczko, A mówi: — „Mój klejnocie, moja
I tak w nim, nieboraku, aż wysusza kości, Nagorsza, ze jej owak kijem nie dochłości. Folska Satyra Mieszczanska. 11 Raz mu dostatkiem da jeść, drugdy suchotami, Aza to nie bolesna, przyznacie to sami. Więc się w rzeczy dla niego bielidłem smaruje, To się w szaty ustroi, to się perfumuje. To się k niemu uśmiecha, to rozmawia cudnie, A ówdzie, jak może być, na sercu obłudnie. To go twarzy pogodnę w rzeczy poleruje, To go, chodzić, obłapia, to ręce całuje. To się w wieczór dla niego ubierze w giezłeczko, A mówi: — „Mój klejnocie, moja
Skrót tekstu: WierszForBad
Strona: 162
Tytuł:
Wiersz o fortelach i obyczajach białogłowskich
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1684
Data wydania (nie wcześniej niż):
1684
Data wydania (nie później niż):
1684
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Polska satyra mieszczańska. Nowiny sowiźrzalskie
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Karol Badecki
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Polska Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1950
mu i Polska śmierdzi/ i wszytko w niej gani. O Francij powiada/ o Damach/ Baletach. Nic nieumie tylko łgać/ a udawać rzeczy/ W źwierciedle ustawicznie ni tam Małpa jaka Muszczę się/ goli brodę i dwa razy o dzień. Toż napotym i w Polskim stroju czynić będzie. Monstruje/ perfumuje/ pudruje i trafi Włosy/ z których żelazo ledwie kiedy znidzie/ Mowa/ Stroi/ po Francusku i Gest i zabawa. Siła przejął zwyczajów/ umie i Kapłuna Drewnianego rozebrać/ a zjeść prawdziwego. I po toż to całe ośm lat w Rzymie/ w Paryżu Potrzeba było mieszkać? i na to się ten koszt
mu y Polska śmierdźi/ y wszytko w niey gani. O Fráncij powiádá/ o Damách/ Baletách. Nic nievmie tylko łgáć/ á vdáwáć rzeczy/ W źwierćiedle vstáwicznie ni tám Małpá jáka Muszczę się/ goli brodę y dwá rázy o dźień. Tosz nápotym y w Polskim stroiu czynić będźie. Monstruie/ perfumuie/ pudruie y trafi Włosy/ z ktorych żelázo ledwie kiedy znidźie/ Mowa/ Stroi/ po Fráncusku y Gest y zábawa. Siłá przeiął zwyczáiow/ vmie y Kapłuná Drewnianego rozebráć/ á zieść prawdźiwego. Y po toż to cáłe osm lat w Rzymie/ w Páryżu Potrzebá było mieszkáć? y ná to się ten koszt
Skrót tekstu: OpalKSat1650
Strona: 3
Tytuł:
Satyry albo przestrogi do naprawy rządu i obyczajów w Polszcze
Autor:
Krzysztof Opaliński
Miejsce wydania:
Amsterdam
Region:
zagranica
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
utwory synkretyczne
Gatunek:
satyry
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1650
Data wydania (nie później niż):
1650