zostało na nim żadnego pierwszej cery znaku/ z któregoby od najznajomszego mógł być poznany. Mat: 26. O tu być mógł rzec prawdziwie Pietrze Non novi hominem. Psal: 44. Nie znam tego człowieka! Ah nie taki mój był Pan! nie taki najmilszy mój/ Speciosuspre filijs hominum nauczyciel Jezus. Pleca podarte/ grzbiet poszarpany/ ramiona przetarte/ piersi potargane/ głowa skłota/ włosy wyrwane/ Twarz ściniała/ wargi napuchłe/ stawy wyciągnione/ żyły wyniszczone/ ręce i nogi twardymi/ tępemi goźdźmi przykowane; Wszytek/ wszytek/ nie już mówię poraniony/ ale jedna rana/ mój i twój bolesny JEZUS! 8. Tak
zostáło ná nim żadnego pierwszey cery znáku/ z ktoregoby od náyznaiomszego mogł być poznány. Mat: 26. O tu być mogł rzec prawdźiwie Pietrze Non novi hominem. Psal: 44. Nie znam tego człowieka! Ah nie táki moy był Pan! nie táki náymilszy moy/ Speciosusprae filiis hominum náuczyćiel Iezus. Plecá podarte/ grzbiet poszárpány/ ramioná przetárte/ pierśi potargáne/ głowá skłotá/ włosy wyrwáne/ Twarz sćiniáła/ wárgi nápuchłe/ stawy wyćiągnione/ żyły wyńiszczone/ ręce y nogi twárdymi/ tępemi goźdźmi przykowáne; Wszytek/ wszytek/ nie iuż mowię porániony/ ále iedna ráná/ moy y twoy bolesny IEZVS! 8. Ták
Skrót tekstu: BujnDroga
Strona: 327
Tytuł:
Droga do domu
Autor:
Michał Bujnowski
Drukarnia:
Akademia Societatis Iesu
Miejsce wydania:
Wilno
Region:
ziemie Wielkiego Księstwa Litewskiego
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1688
Data wydania (nie wcześniej niż):
1688
Data wydania (nie później niż):
1688
Miejsce także gdzieby krew skrzepła była wodą naparzając/ w którejby Loczydło z kwieciem swym i z nasieniem było długo parzone/ albo warzone/ płaty w niej maczając/ a przykładając/ rozpędza. Bolączki z miejsca na miejsce przyciąga.
Bolączki znaczne napuchliny z niebezpiecznego miesyca/ na bezpieczniejsze przeciąga/ jako z twarzy na pleca/ albo nabarki/ z kolan/ w łysty/ etc. o czym uczeni chirurgowie dobrze wiedzą. Szramom albo bliznom z ran.
Blizny i szramy sprosne/ z jakichkolwiek ran ciętych/ tłuczonych albo sztychowych szlachci i wyrownywa. Plany i zmazy ściera.
Także zmazy wszelakie/ Plany/ i szkaradności na twarzy/ i
Mieysce tákże gdźieby krew skrzepła byłá wodą náparzáiąc/ w ktoreyby Loczydło z kwiećiem swym y z nasieniem było długo párzone/ álbo wárzone/ płáty w niey maczáiąc/ á przykłádáiąc/ rozpądza. Bolączki z mieyscá ná mieysce przyćiąga.
Bolączki znáczne nápuchliny z niebespiecznego miesycá/ ná bespiecznieysze przećiąga/ iáko z twarzy ná plecá/ álbo nábárki/ z kolan/ w łysty/ etc. o czym vczeni chirurgowie dobrze wiedzą. Szramom álbo bliznom z ran.
Blizny y szramy sprosne/ z iákichkolwiek ran ćiętych/ tłuczonych álbo sztychowych szláchći y wyrownywa. Plány y zmázy ściera.
Tákże zmázy wszelákie/ Plány/ y szkárádnośći ná twarzy/ y
Skrót tekstu: SyrZiel
Strona: 186
Tytuł:
Zielnik
Autor:
Szymon Syreński
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
encyklopedie, kompendia
Tematyka:
botanika, zielarstwo
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1613
Data wydania (nie wcześniej niż):
1613
Data wydania (nie później niż):
1613
też na pokorę i doskonałość własną pilne oko miał. Co bacząc starszy Klasztoru/ na pewniejsze stateczności umysłu jego sprobowanie/ gdy jednego dnia obaczył dziecię płaczące/ pokazując jakoby się tym obrażał/ rozkazał ojcu żeby go w rzekę wrzucił. Tedy on/ jakoby to od samego Boga rozkazanie usłyszał/ zaraz z prędkością porwawszy go na pleca aż do brzegu rzeki przybieżał. I pewnie gorącość wiary i posłuszeństwa jego w skutkuby się była pokazała/ jedno iż bracia z wielką pilnością obu brzegów rzeki/ mając to rozkazanie strzegli/ żeby byli zaraz dziecię z wody wyrwali. Ta jego wiara i posłuszeństwo tak się Panu Bogu podobało/ iz zaraz niebieskim świadectwem było wyświadczone
też ná pokorę y doskonáłość własną pilne oko miał. Co bacząc stárszy Klasztoru/ ná pewnieysze státecznośći vmysłu iego sprobowánie/ gdy iednego dniá obaczył dźiećię płáczące/ pokázuiąc iákoby sie tym obrażał/ roskazał oycu żeby go w rzekę wrzućił. Tedy on/ iákoby to od sámego Bogá roskazánie vsłyszał/ záraz z prędkosćią porwawszy go ná plecá áż do brzegu rzeki przybieżał. Y pewnie gorącość wiáry y posłuszeństwá iego w skutkuby sie byłá pokazáłá/ iedno iż bráćia z wielką pilnośćią obu brzegow rzeki/ máiąc to roskazánie strzegli/ żeby byli záraz dźiećie z wody wyrwáli. Tá iego wiárá y posłuszeństwo ták sie Pánu Bogu podobáło/ iz záraz niebieskim świádectwem było wyświádczone
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 14
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
iż się zdało jakoby ziemie trzęsienie było. A oto otworzywszy drzwi komory gdzie ona leżała/ Obrzym barzo sprosny/ męża jej za włosy ciagnąc/ wprowadził. Którego gdy ujzrzała i poznała do siebie wezwawszy/ na stołku wedle łóżka prosiła żeby usiadł/ namniej się niezlęknąwszy/ a widząc go być tylko w koszuli/ kołdrą pleca jego pokryła. Którego gdy o stanie jego pytała/ barzo mętnie odpowiedział: mękom wiecznym jestem przysądzon. Na które słowo barzo zbytnie się przelękłszy/ rzekła: Cóż to mówicie/ azażeście Jałmużn wielkich nie czynili: Drzwi wasze zawsze otworzone były wszytkim pielgrzymom. I nie sąż wam w dobre uczynki wasze pożyteczne? Odpowiedział:
iż sie zdáło iákoby źiemie trzęsienie było. A oto otworzywszy drzwi komory gdźie ona leżała/ Obrzym barzo sprosny/ mężá iey zá włosy ćiagnąc/ wprowádźił. Ktorego gdy vyzrzałá y poznáłá do śiebie wezwawszy/ ná stołku wedle łożka prośiłá żeby vśiadł/ namniey sie niezlęknąwszy/ á widząc go bydź tylko w koszuli/ kołdrą plecá iego pokryłá. Ktorego gdy o stanie iego pytáłá/ bárzo mętnie odpowiedźiał: mękom wiecznym iestem przysądzon. Ná ktore słowo bárzo zbytnie sie przelększy/ rzekła: Coż to mowićie/ ázażeśćie Iałmużn wielkich nie czynili: Drzwi wásze záwsze otworzone były wszytkim pielgrzymom. Y nie sąż wam w dobre vczynki wasze pożyteczne? Odpowiedział:
Skrót tekstu: ZwierPrzykład
Strona: 333
Tytuł:
Wielkie zwierciadło przykładów
Autor:
Anonim
Tłumacz:
Szymon Wysocki
Drukarnia:
Jan Szarffenberger
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1612
Data wydania (nie wcześniej niż):
1612
Data wydania (nie później niż):
1612
wiedzieć totum jest nie od rzeczy, Wiedzieć masz, żem się ja urodził zaraz wtropy, po głębokowodnistym potopie, za czasów Deukaliona i Pyrrhy, a urodziłem się znajtrwatdszej opoki, jako się porodzili i inni ludzie z onych kamieni, które Starzec z oną Babą swą rzucali za nie, to jest nazad pleca swoje. T. Jeżelić tak jest, tedyś Wmść ledwie nie w tych leciech co świat. B. Tak jest a nie inaczej, co tobie cud, strach i podziwienie przynosić musi. lecz mnie nec tanullum, jako temu którym sam personaliter stanął przy urodzeniu moim, gdyż tak poważnej per substitutas personas,
wiedźieć totum iest nie od rzeczy, Wiedźieć masz, żem się ia vrodźił záraz wtropy, po głębokowodnistym potopie, zá czásow Deukálioná y Pyrrhy, á vrodźiłem się znaytrwatdszey opoki, iáko się porodźili y inni ludźie z onych kámieni, ktore Stárzec z oną Bábą swą rzucáli zá nie, to iest názad plecá swoie. T. Ieżelić ták iest, tedyś Wmść ledwie nie w tych lećiech co świát. B. Ták iest á nie ináczey, co tobie cud, strách y podźiwienie przynośić muśi. lecz mnie nec tanullum, iáko temu ktorym sąm personaliter stanął przy vrodzeniu moim, gdyż ták poważney per substitutas personas,
Skrót tekstu: AndPiekBoh
Strona: 149
Tytuł:
Bohatyr straszny
Autor:
Francesco Andreini
Tłumacz:
Krzysztof Piekarski
Drukarnia:
Mikołaj Aleksander Schedel
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
dramat
Gatunek:
dialogi
Poetyka żartu:
tak
Data wydania:
1695
Data wydania (nie wcześniej niż):
1695
Data wydania (nie później niż):
1695
zatym sadzi Łożnicy: on w posagu chce dusznie czeladzi. Tedy nas lepszym sokiem ziół nie znanych chluśnie/ I po głowach palcatem obróconym muśnie; Pierwszym nawszem przeciwne przymawiając słowa. Tych im śpieszniej napiewa/ tym ochotniej głowa Szacuje się ku gorze: linią się szczeciny/ Z nóg rozdwojonych/ giną wszytkie rozpadliny. Dawne przystając pleca/ ramiona z barkami. witamy płaczącego/ upłakując sami: Wisiemy mu u szyje: anismy mówili Więcej zrazu/ tylko to; żeśmy wdzięczni byli. Przemięszkalismy tam rok: gdzie wiele widziałem Rzeczy/ przez czas takowy/ a nie mniej słyszałem. Toż też przy wielu inszych jedna powiedziała Z dwu par
zátym sádźi Lożnicy: on w poságu chce dusznie czeládźi. Tedy nas lepszym sokiem źioł nie znánych chluśnie/ Y po głowách palcatem obroconym muśnie; Pierwszym náwszem przećiwne przymawiáiąc słowá. Tych im śpieszniey nápiewa/ tym ochotniey głowá Szácuie się ku gorze: linią się szczeciny/ Z nog rozdwoionych/ giną wszytkie rospádliny. Dawne przystáiąc plecá/ rámioná z bárkámi. witamy płáczącego/ vpłákuiąc sámi: Wiśiemy mu v szyie: ánismy mowili Więcey zrázu/ tylko to; żesmy wdźięczni byli. Przemięszkálismy tám rok: gdźie wiele widźiałem Rzeczy/ przez czás tákowy/ á nie mniey słyszałem. Toż też przy wielu inszych iedná powiedźiáłá Z dwu par
Skrót tekstu: OvŻebrMet
Strona: 357
Tytuł:
Metamorphoseon
Autor:
Publius Ovidius Naso
Tłumacz:
Jakub Żebrowski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
poematy epickie
Tematyka:
mitologia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1636
Data wydania (nie wcześniej niż):
1636
Data wydania (nie później niż):
1636
/ aż my pierwej gości proszonych spisek postać musiał/ czyniąc to dla tego/ aby z ludźmi/ którzyby po jego plecu i przyrodzeniu nie byli/ nie siedział; Daleko więcej przy takim akcie/ gdzie dobra myśl ma być/ trzeba tego przestrzegać/ abyśmy wszytko dobre ludzie/ i życzliwe/ i po naszym plecu i przyrodzeniu/ a coby i nam/ i Rzeczyposp: potrzebni byli/ miewali. I tam już dopiero biesiada spokojna/ i uczciwa/ i ucieszna/ bez obrazy wszelakiej być może i jest. Inaczej nic. Rozdział Jedenasty. Poprawy obyczajów Polskich, Rozdział Jedenasty. Poprawy obyczajów Polskich, Rozdział Jedenasty. Poprawy obyczajów
/ áż my pierwey gośći proszonych spisek postać muśiał/ czyniąc to dla tego/ áby z ludźmi/ ktorzyby po iego plecu y przyrodzeniu nie byli/ nie śiedźiał; Dáleko więcey przy tákim ákćie/ gdźie dobra myśl ma być/ trzeba tego przestrzegáć/ ábysmy wszytko dobre ludźie/ y życzliwe/ y po nászym plecu y przyrodzeniu/ á coby y nam/ y Rzeczyposp: potrzebni byli/ miewáli. Y tám iuż dopiero bieśiádá spokoyna/ y vczćiwa/ y vćieszna/ bez obrázy wszelákiey być może y iest. Ináczey nic. Rozdźiał Iedenasty. Popráwy obyczáiow Polskich, Rozdźiał Iedenasty. Popráwy obyczáiow Polskich, Rozdźiał Iedenásty. Popráwy obyczáiow
Skrót tekstu: StarPopr
Strona: 59
Tytuł:
Poprawa niektórych obyczajów polskich potocznych
Autor:
Szymon Starowolski
Drukarnia:
Franciszek Cezary
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Gatunek:
pisma polityczne, społeczne
Tematyka:
polityka
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1625
Data wydania (nie wcześniej niż):
1625
Data wydania (nie później niż):
1625
uczynione/ płótnem hrubym surowym abo miękkim cymcem obszyte/ z jednym popręgiem na wierzchu siodła przez wsiedzenie zaciągnionym/ bez strzemion/ popiersienia i pochew. Tego mianowicie tylko na młode używają źrzebce dla dwóch przyczyn. Jedna aby się chrząstki młode i ciężaru żadnego znosić niezwyczajne nie naruszyły abo nie naciskały/ gdyż z młodu raz nadciśnione pleca niebezpieczny i drobny chód na potym sprawują. Druga aby miękki grzbiet/ miękką lekką i nic nie cisniącą rzecz na sobie czują/ cierpliwiej mógł jeźdźca znosić: bo owo siodło pospolite żadną miarą takie być nie może/ któreby gdziekolwiek nie dolegało abo nie uciskało. lecz Bardeli dotąd tylko używać przydzie/ póki się grzbiet do
vczynione/ płotnem hrubym surowym ábo miękkim cymcem obszyte/ z iednym popręgiem ná wierzchu śiodłá przez wśiedzenie záćiągnionym/ bez strzemion/ popierśieniá y pochew. Tego miánowićie tylko ná młode vżywáią źrzebce dla dwuch przyczyn. Iedná áby się chrząstki młode y ćiężaru żadnego znośić niezwyczáyne nie náruszyły ábo nie náćiskáły/ gdyz z młodu raz nádćiśnione plecá niebespieczny y drobny chód ná potym spráwuią. Druga áby miękki grzbiet/ miękką lekką y nic nie ćisniącą rzecz ná sobie czuią/ ćierpliwiey mogł ieźdźcá znośić: bo owo śiodło pospolite żadną miárą tákie być nie może/ ktoreby gdźiekolwiek nie dolegáło ábo nie vćiskáło. lecz Bárdeli dotąd tylko vżywáć przydźie/ poki się grzbiet do
Skrót tekstu: DorHip_I
Strona: Fv
Tytuł:
Hippica to iest o koniach księgi_I
Autor:
Krzysztof Dorohostajski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603
i dozór pracowitszy do niewyciekania abo kradnienia koła/ i pilność daleko subtelnieszja być musi/ do czego i palcata i ostróg zażywać barziej niż pierwej przychodzi/ pobudzając i do czerstwości i do posłuszeństwa więtszego/ miarę we wszem zachowywując. Postrzegając przytymże przez ten wszytek czas pomienony/ aby i kark/ i szyję/ i gębę/ pleca/ nogi/ i wszytkę postać ciała prosto nosił i stawił/ a lekkiemu się obracaniu i zadzierżywaniu bezpiecznemu przyuczał/ gdyż to jest rzecz najpotrzebniejsza/ aby głowę w swej mierze nosząc/ na wodzy nie leżąc/ na tę i na owę rękę powolnie się obracał: do czego gdy też wprawisz w pomierny kłus/ w ryść
y dozor prácowitszy do niewyćiekánia ábo krádnienia kołá/ y pilność dáleko subtelnieszya być muśi/ do czego y pálcatá y ostrog záżywáć bárźiey niż pierwey przychodźi/ pobudzáiąc y do czerstwośći y do posłuszeństwá więtszego/ miárę we wszem záchowywuiąc. Postrzegáiąc przytymże przez ten wszytek czás pomienony/ áby y kárk/ y szyię/ y gębę/ plecá/ nogi/ y wszytkę postáć ćiáłá prosto nośił y stáwił/ á lekkiemu się obracániu y zádźierżywániu bespiecznemu przyuczał/ gdyż to iest rzecz naypotrzebnieysza/ áby głowę w swey mierze nosząc/ ná wodzy nie leżąc/ ná tę y ná owę rękę powolnie się obracał: do czego gdy też wpráwisz w pomierny kłus/ w ryść
Skrót tekstu: DorHip_I
Strona: Giij
Tytuł:
Hippica to iest o koniach księgi_I
Autor:
Krzysztof Dorohostajski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603
Także aby ich nie wiedziono w munsztukach/ ale w kantarzech/ dla zepsowania nieopatrznością abo wstarganiem gęby.
9. Masztalerz aby żadnej taistry z grzebłem abo z inszemi rzeczami na powodnym koniu nie nosił. Abowiem i siodła tym się naruszają/ i podkładanie stąd krzywo leży/ i sadnią bez żadnej jazdy/ a czasem i i pleca się obrażają: ale na tym na którym jedzie/ ten ją raczej niech dźwiga.
10. Koniuszego abo tego który przy koniach jedzie ta powinność/ aby w drodze piędzią koni nie odjezdżał/ przyjechawszy aby sam ani jeść ani pić nie siadł/ ażby naprzód konie rozsiodłano/ opłokano/ wysuszono/ wychędożono/ przykryto/
Tákże áby ich nie wiedźiono w munsztukách/ ále w kántarzech/ dla zepsowánia nieopátrznośćią ábo wstárgániem gęby.
9. Másztálerz áby żadney táistry z grzebłem ábo z inszemi rzeczámi ná powodnym koniu nie nośił. Abowiem y śiodłá tym się náruszáią/ y podkłádánie stąd krzywo leży/ y sádnią bez żadney iázdy/ á czásem y y plecá się obrażáią: ále ná tym ná ktorym iedźie/ ten ią ráczey niech dźwiga.
10. Koniuszego ábo tego ktory przy koniách iedźie tá powinność/ áby w drodze piędźią koni nie odiezdżał/ przyiechawszy áby sam áni ieść áni pić nie śiadł/ áżby naprzod konie rozśiodłano/ opłokano/ wysuszono/ wychędożono/ przykryto/
Skrót tekstu: DorHip_I
Strona: Iiijv
Tytuł:
Hippica to iest o koniach księgi_I
Autor:
Krzysztof Dorohostajski
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty naukowo-dydaktyczne lub informacyjno-poradnikowe
Gatunek:
podręczniki
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603