jak na smyczy? Nic z tego! Jest tu dobro, jest klejnot tak drogi, Który ani Fortunie, ani śmierci srogiej Nie podlega, żadnej się bynajmniej nie boi, Jak one zbudzi, tak z nich komedią stroi. Cnota jest tym klejnotem, u której też waży Mieć albo nie mieć namniej; sobie nie pobłaży W tych doczesnych łakotkach, bo ich ani szuka, Ani, jeśli wypadną, na Fortunę fuka. Już, już w niebie nadzieją coś lepszego trzyma, Niechaj się śmierć, niechaj się Fortuna odyma, Niechaj ta świat nicuje, tamta ostrzy noże – W wiecznej jej szczęśliwości uszkodzić nie może. Człowiek cnotliwy pełen prawdziwej nadzieje
jak na smyczy? Nic z tego! Jest tu dobro, jest klejnot tak drogi, Który ani Fortunie, ani śmierci srogiéj Nie podlega, żadnej się bynajmniej nie boi, Jak one zbudzi, tak z nich komedyją stroi. Cnota jest tym klejnotem, u której też waży Mieć albo nie mieć namniej; sobie nie pobłaży W tych doczesnych łakotkach, bo ich ani szuka, Ani, jeśli wypadną, na Fortunę fuka. Już, już w niebie nadzieją coś lepszego trzyma, Niechaj się śmierć, niechaj się Fortuna odyma, Niechaj ta świat nicuje, tamta ostrzy noże – W wiecznej jej szczęśliwości uszkodzić nie może. Człowiek cnotliwy pełen prawdziwej nadzieje
Skrót tekstu: MorszSŻaleBar_II
Strona: 112
Tytuł:
Smutne żale...
Autor:
Stanisław Morsztyn
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
epitafia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1698
Data wydania (nie wcześniej niż):
1698
Data wydania (nie później niż):
1698
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Poeci polskiego baroku
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Jadwiga Sokołowska, Kazimiera Żukowska
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1965
AKT I. SCENA I.
ELVIRA. GOMES. ELVIRA. Między tymi, którzy się kłaniają Ksimenie, I u mnie się o dobre starają wspomnienie, Najznaczniej się odkryli, i sporym wyścigiem W tył inszych: zostawili, DON SANCTY z RÓDRIGIEM. Lubo to Córka twoja, na ich prośby głucha, Okiem im nie pobłaży, ni lamentów słucha, I w równej między nimi, trzymając się mierze; Żadnemu z nich Nadzieje nie daje, nie bierze, I nie będąc nikomu gniewna, ni życzliwa: Z Ojcowskiej ręki, cale męża oczekiwa. GOMES. Tak też powinna czynić, oba są Jej godni, Oba z zacnej Krwie, Dziadów
AKT I. SCENA I.
ELVIRA. GOMES. ELVIRA. Między tymi, ktorzy się kłaniaią Ximenie, I u mnie się o dobre staraią wspomnienie, Nayznaczniey się odkryli, y sporym wyśćigiem W tył inszych: zostáwili, DON SANCTY z RODRIGIEM. Lubo to Corká twoiá, ná ich proźby głuchá, Okiem im nie pobłaży, ni lámentow słucha, Y w rowney między nimi, trzymáiąc się mierze; Zadnemu z nich Nádzieie nie dáie, nie bierze, Y nie będąc nikomu gniewná, ni życzliwa: Z Oycowskiey ręki, cále męża oczekiwá. GOMES. Ták też powinná czynić, obá są Iey godni, Obá z zacney Krwie, Dziádow
Skrót tekstu: CorMorszACyd
Strona: 105
Tytuł:
Cyd
Autor:
Pierre Corneille
Tłumacz:
Jan Andrzej Morsztyn
Miejsce wydania:
Supraśl
Region:
Mazowsze
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
dramat
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1752
Data wydania (nie wcześniej niż):
1752
Data wydania (nie później niż):
1752
pogani, Bo ci, jakie szaleństwo daleko nas minie, Bogi i swoje w złocie chwalili boginie. Jednego tylko Boga, który ten świat czyni, Okrom tego żadnego, ani zna bogini. Gorliwość w nabożeństwie, co ten zwyczaj miewa, Brzegi w prostym a szczerym pospólstwie przelewa: We wszytkim sobie zaś to nad miarę pobłaży, Albo wagę przeniesie, albo nie doważy. Nie każe tego kościół i święte synody; Wam to krzywo, którzy z nim szukacie niezgody, Przeto, podobnych tobie, o takie potwarze, Sprawiedliwą w kanonach swoich klątwą karze. Zgódźcie się tylko z nami w fundamentach wiary, Na te drobniejsze rzeczy łacniej o kantary.
pogani, Bo ci, jakie szaleństwo daleko nas minie, Bogi i swoje w złocie chwalili boginie. Jednego tylko Boga, który ten świat czyni, Okrom tego żadnego, ani zna bogini. Gorliwość w nabożeństwie, co ten zwyczaj miewa, Brzegi w prostym a szczerym pospólstwie przelewa: We wszytkim sobie zaś to nad miarę pobłaży, Albo wagę przeniesie, albo nie doważy. Nie każe tego kościół i święte synody; Wam to krzywo, którzy z nim szukacie niezgody, Przeto, podobnych tobie, o takie potwarze, Sprawiedliwą w kanonach swoich klątwą karze. Zgódźcie się tylko z nami w fundamentach wiary, Na te drobniejsze rzeczy łacniej o kantary.
Skrót tekstu: PotFrasz2Kuk_II
Strona: 366
Tytuł:
Ogrodu nie wyplewionego część wtora
Autor:
Wacław Potocki
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
liryka
Gatunek:
fraszki i epigramaty
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1677
Data wydania (nie wcześniej niż):
1677
Data wydania (nie później niż):
1677
Tekst uwspółcześniony:
tak
Tytuł antologii:
Dzieła
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Leszek Kukulski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Warszawa
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Państwowy Instytut Wydawniczy
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1987