siebie poratuje. A też się nie kochają w kocie, gdy nie łowny, Za cyfrę jest poczytan dworzanin niemowny. XCVI. Wilk nie tyje przez posły. O SKOWRONKACH.
Skowronek, który w szczerych polach swe gotuje Gniazda, a na zasianych rolach upatruje Miejsce przyszłym dziatkom swym, które zaś wywodzi Z gniazda, kiedy pobaczy, że żniwo nadchodzi,
Nierychło raz jajca zniósł. Żniwo nadchodziło, Dzieciom się jego latać jeszcze nie godziło, Bo nie tylko że skrzydeł do lotu nie miały, Ale się tak bez pierza w gnieździe przewracały. Chcąc raz szukać żywności, matka im tę dała
Przestrogę, iż gdy będzie żywności szukała, Aby pilnie na
siebie poratuje. A też się nie kochają w kocie, gdy nie łowny, Za cyfrę jest poczytan dworzanin niemowny. XCVI. Wilk nie tyje przez posły. O SKOWRONKACH.
Skowronek, który w szczerych polach swe gotuje Gniazda, a na zasianych rolach upatruje Miejsce przyszłym dziatkom swym, które zaś wywodzi Z gniazda, kiedy pobaczy, że żniwo nadchodzi,
Nierychło raz jajca zniósł. Żniwo nadchodziło, Dzieciom się jego latać jeszcze nie godziło, Bo nie tylko że skrzydeł do lotu nie miały, Ale się tak bez pierza w gniaździe przewracały. Chcąc raz szukać żywności, matka im tę dała
Przestrogę, iż gdy będzie żywności szukała, Aby pilnie na
Skrót tekstu: VerdBłażSet
Strona: 90
Tytuł:
Setnik przypowieści uciesznych
Autor:
Giovanni Mario Verdizzotti
Tłumacz:
Marcin Błażewski
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
wiersz
Rodzaj:
epika
Gatunek:
przypowieści, specula (zwierciadła)
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1608
Data wydania (nie wcześniej niż):
1608
Data wydania (nie później niż):
1608
Tekst uwspółcześniony:
tak
Redaktor wersji uwspółcześnionej:
Wilhelm Bruchnalski
Miejsce wydania wersji uwspółcześnionej:
Kraków
Wydawca wersji uwspółcześnionej:
Akademia Umiejętności
Data wydania wersji uwspółcześnionej:
1897
i czasem z dopuszczenia Bożego/ pomieszawszy i zaraziwszy go w człowieku/ robi dziwy i dokazuje w człowieku złości swojej/ bez innyc czar Skąd Hyeronim Z. mówi Melancolia balneum diaboli. Preztosz dobry Medyk upatrżywszy w chorym praedominium materiae peccatis, onę lekarstwy wywodzi po części i naprawia corrigentibus. Także gdy co niezdrowego i truciznie podobnego pobaczy/ zabiega porządnie użytecznymi lekarstwy. Dla tegoż Pan Bóg przykazał honora Medicum proprer necessitatem hunc enim creauit altissimus. Eccl. 38. Ale teraz Medyk ile u lekkomyślnych ludzi stoi za stare pomiotło. Zaboli palec/ pewne czary: natka głupia Matka dziecię od poranku do wieczora tym i owym/ co ono raczy/ aliści
y czásem z dopusczenia Bożego/ pomieszawszy y zaráziwszy go w człowieku/ robi dziwy y dokazuie w człowieku złośći swoiey/ bez innyc czar Zkad Hyeronim S. mowi Melancolia balneum diaboli. Preztosz dobry Medyk vpatrżywszy w chorym praedominium materiae peccatis, onę lekárstwy wywodzi po częśći y nápráwia corrigentibus. Tákże gdy co niezdrowego y trućiznie podobnego pobaczy/ zábiega porządnie vżytecznymi lekarstwy. Dla tegosz Pan Bog przykazał honora Medicum proprer necessitatem hunc enim creauit altissimus. Eccl. 38. Ale teraz Medyk ile v lekkomyślnych ludzi stoi zá stáre pomiotło. Záboli pálec/ pewne czáry: nátka głupia Mátka dziećię od poránku do wieczorá tym y owym/ co ono ráczy/ aliśći
Skrót tekstu: WisCzar
Strona: 107
Tytuł:
Czarownica powołana
Autor:
Daniel Wisner
Drukarnia:
Wojciech Laktański
Miejsce wydania:
Poznań
Region:
Wielkopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
magia, obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1680
Data wydania (nie wcześniej niż):
1680
Data wydania (nie później niż):
1680
i Dyla (miejsca tak rzeczone) ochrzcił do czterech set ludzi/ a dziatek nawięcej miedzy nimi: tak iż znajdował we trzech miesiącach nad tysiąc ludzi ochrzczonych/ i drugich barzo wiele chrztu pragnących. Dla tego powiadają naszy/ że już przyszła godzina tej tam Wyspy/ i żądają pomocników.
Wszakże lepiej W. M. pobaczy pożytek tego tam Wysyłania w Boholu/ z listu który piszą X. Gabriel Sancez/ i X. Chrysztof Ścimenez na te Wysyłania posłani. Jednym w Październik pisanim X. Gabriel tak pisze.
Raczył poszczęścić P. Bóg pracom naszym: bo skupiwszy się te tam wioski/ tak się prawdziwie do P. Boga nawróciły/
y Dilá (mieyscá ták rzeczone) ochrzćił do czterech set ludźi/ á dźiatek nawięcey miedzy nimi: ták iż znáydował we trzech mieśiącách nád tyśiąc ludźi ochrzczonych/ y drugich bárzo wiele chrztu prágnących. Dla tego powiádáią nászy/ że iuż przyszłá godźiná tey tám Wyspy/ y żądáią pomocnikow.
Wszákże lepiey W. M. pobaczy pożytek tego tám Wysyłánia w Boholu/ z listu ktory piszą X. Gábryel Sáncez/ y X. Chrysztof Scimenez ná te Wysyłánia posłáni. Iednym w Páźdźiernik pisánim X. Gábryel ták pisze.
Raczył poszczęśćić P. Bog pracom nászym: bo skupiwszy się te tám wioski/ ták się prawdźiwie do P. Bogá náwroćiły/
Skrót tekstu: WaezList
Strona: 55.
Tytuł:
List roczny z wysep Philippin
Autor:
Francisco Vaez
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
listy
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603
gdy była na polu/ ukazało się jej wiele czartów w straszliwej postaci/ namawiając ją/ żeby się zaś do czarowania wróciła/ aby zatym była bogatą i w poważeniu/ a po cudzych rękach poniewierając się nie chodziła. Na to widzenie i zaproszenie przelękła się tak barzo/ że słowa przemówić nie mogła: i wnet zatym pobaczy dwu krasnych młodzieńców/ którzy wedla niej stanąwszy/ one czarty odegnali. Jednak potym dla nalegania czarownika powinowatego swojego/ dała się namówić/ żeby mu w jego rzemieśle lat 20. pomagała. skończywszy je gdy jednego poranku sama była w kościele/ pobaczy Panią dziwnej śliczności i ozdoby/ która ją namawiała/ żeby tak nieślachetnego i
gdy byłá ná polu/ ukazáło się iey wiele czártow w strászliwey postáci/ námawiáiąc ią/ żeby się záś do czárowánia wroćiłá/ áby zátym byłá bogátą y w poważeniu/ á po cudzych rękách poniewieráiąc się nie chodźiłá. Ná to widzenie y záproszenie przelękłá się ták bárzo/ że słowá przemowić nie mogłá: y wnet zátym pobaczy dwu krasnych młodźieńcow/ ktorzy wedla niey stánąwszy/ one czárty odegnáli. Iednák potym dla nálegánia czárowniká powinowátego swoiego/ dáłá się námowić/ żeby mu w iego rzemięśle lat 20. pomagáłá. skończywszy ie gdy iednego poránku sámá byłá w kośćiele/ pobaczy Pánią dźiwney ślicznośći y ozdoby/ ktora ią námawiáłá/ żeby ták nieśláchetnego y
Skrót tekstu: TorRoz
Strona: 34.
Tytuł:
O rozszerzeniu wiary świętej chrześcijańskiej katolickiej w Ameryce na Nowym Świecie
Autor:
Diego de Torres
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, geografia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603
przelękła się tak barzo/ że słowa przemówić nie mogła: i wnet zatym pobaczy dwu krasnych młodzieńców/ którzy wedla niej stanąwszy/ one czarty odegnali. Jednak potym dla nalegania czarownika powinowatego swojego/ dała się namówić/ żeby mu w jego rzemieśle lat 20. pomagała. skończywszy je gdy jednego poranku sama była w kościele/ pobaczy Panią dziwnej śliczności i ozdoby/ która ją namawiała/ żeby tak nieślachetnego i czartowskiego rzemiosła poprzestała/ a z swym się zbawicielem pojednała/ łaskę jej/ i odpuszczenie jego imieniem obiecując. Uczyniła tak/ i trwa do tego czasu w dobrym żywocie/ mając od swej Paniej/ o której się przed tym mówiło/ wspomożenie.
przelękłá się ták bárzo/ że słowá przemowić nie mogłá: y wnet zátym pobaczy dwu krasnych młodźieńcow/ ktorzy wedla niey stánąwszy/ one czárty odegnáli. Iednák potym dla nálegánia czárowniká powinowátego swoiego/ dáłá się námowić/ żeby mu w iego rzemięśle lat 20. pomagáłá. skończywszy ie gdy iednego poránku sámá byłá w kośćiele/ pobaczy Pánią dźiwney ślicznośći y ozdoby/ ktora ią námawiáłá/ żeby ták nieśláchetnego y czártowskiego rzemięsłá poprzestáłá/ á z swym się zbáwićielem pojednáłá/ łáskę iey/ y odpuszczenie iego imieniem obiecuiąc. Uczyniłá ták/ y trwa do tego czásu w dobrym żywoćie/ máiąc od swey Pániey/ o ktorey się przed tym mowiło/ wspomożenie.
Skrót tekstu: TorRoz
Strona: 34.
Tytuł:
O rozszerzeniu wiary świętej chrześcijańskiej katolickiej w Ameryce na Nowym Świecie
Autor:
Diego de Torres
Tłumacz:
Anonim
Drukarnia:
Andrzej Piotrkowczyk
Miejsce wydania:
Kraków
Region:
Małopolska
Typ tekstu:
proza
Rodzaj:
literatura faktograficzna
Gatunek:
relacje
Tematyka:
egzotyka, geografia, religia
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
1603
Data wydania (nie wcześniej niż):
1603
Data wydania (nie później niż):
1603
żałosną, Którą miłosne serce ma, ale twarz sprosną: Większa ta, i równa się potępieniu wierze, Gdy gładkiej i dorosłej, za mąż nikt nie bierze. Jeśli stanu wielkiego/ szukajże jej męża równego: Jeśli stanu miejskiego/ to niechce jedno za Szlachcica/ co też z niemi zażyją/ każdy snadnie pobaczy. Jeśli schodzi na posagu/ to zbabieje w domu siejąc rutkę. Jeśli na cnocie/ to uciecha Panu Ojcu/ aż mu we łbie trzeszczy/ a gdy jeszcze Pani Matka przyśpiewuje o diable mówiąc/ wiem jako córki swoje chowam/ to Ociec rad/ aż pod czas od radości Pani Matce da po zawojku czym twardym
żałosną, Ktorą miłosne serce ma, ále twarz sprosną: Większa tá, y rowna się potępieniu wierze, Gdy głádkiey y dorosłey, zá mąż nikt nie bierze. Ieśli stanu wielkiego/ szukayże iey mężá rownego: Ieśli stanu mieyskiego/ to niechce iedno zá Szláchćicá/ co też z niemi záżyią/ káżdy snádnie pobaczy. Ieśli schodźi ná poságu/ to zbábieie w domu śieiąc rutkę. Ieśli ná cnoćie/ to uciechá Pánu Oycu/ áż mu we łbie trzeszczy/ á gdy ieszcze Páni Mátká przyśpiewuie o dyable mowiąc/ wiem iáko corki swoie chowam/ to Oćiec rad/ áż pod czás od rádośći Páni Mátce da po zawoyku czym twárdym
Skrót tekstu: ZłoteJarzmo
Strona: 12
Tytuł:
Złote jarzmo małżeńskie
Autor:
Anonim
Miejsce wydania:
nieznane
Region:
nieznany
Typ tekstu:
mieszany
Rodzaj:
teksty perswazyjne
Tematyka:
obyczajowość
Poetyka żartu:
nie
Data wydania:
między 1601 a 1650
Data wydania (nie wcześniej niż):
1601
Data wydania (nie później niż):
1650